Hej, dziewczyny. Jakiś czas temu ze względów finansowych musiałam przeprowadzić się do mieszkania w gorszej dzielnicy. Zaczęłam się ostatnio trochę obawiać o swoje bezpieczeństwo - wracam późno z pracy a w co trzeciej bramie jakieś małoletnie pijaczki, czasami zaczepiają, jakieś głupie teksty itd. jak na razie to ignoruję ale zauważyłam że to się nasila i coraz bardziej obawiam się o bezpieczeństwo. Nie jest to jakiś paniczny lęk ale złapałam się na tym, że wychodząc z pracy boję się, że znowu będę zaczepiona. Nie ma możliwości żeby ktoś mnie odprowadził, taksówka pod dom ze względów finansowych też odpada, boję się postawić tym małolatom, żeby ich nie sprowokować... sama nie wiem co robić, może coś mi doradzicie???
Kup sobie taniutki alarm na okno. To jest niewiele większe od pudełka zapałek. Uruchamia się wyłącznikiem, albo odsunięciem jednego elementu od drugiego. Wyje jak głupie. W nocy sygnał będzie słyszany z odległości kilkudziesięciu metrów. Wystarczy, żeby w sytuacji krytycznej odwrócić na chwilę uwagę przeciwnika i uciec.
ale to nie chodzi o możliwość włamania tylko o możliwość bezpośredniego ataku na ulicy...
ale to nie chodzi o możliwość włamania tylko o możliwość bezpośredniego ataku na ulicy...
Przecież ja nie radzę Ci uciekać z własnego domu
.
Polecam ten alarm, bo to jest najtańsze głośno wyjące urządzenie dostępne na rynku (5 do 10 zł/szt). Możesz to trzymać w ręku i przełączyć wyłącznik, albo np. przykleić rzepem do paska torby i w sytuacji krytycznej zerwać. Najlepiej, gdy wyrzucisz go w jedną stronę, a pobiegniesz w drugą.
Nie licz na żadną broń przed niespodziewanym atakiem. Możesz tylko zrobić sobie nią krzywdę. W sytuacji krytycznej sprawdzają się tylko najprostsze rozwiązania.
Ja zawsze mam w torebce zwykły gwizdek. Taki, jaki maja nauczyciele wych. fizycznego.
W razie potrzeby narobię hałasu.
Kiedy wrócisz do domu, po odczekaniu 20 minut zadzwoń anonimowo na policję i powiedz, że przed Twoją klatką jest bójka, albo że sprzedają narkotyki...zrób tak parę razy w okresie miesiąca...przejedzie się parę razy patrol, wylegitymuje chłopaków i jest sznasa, że się wyniosą w lepsze miejsce dla siebie....
Kiedy wrócisz do domu, po odczekaniu 20 minut zadzwoń anonimowo na policję i powiedz, że przed Twoją klatką jest bójka, albo że sprzedają narkotyki...zrób tak parę razy w okresie miesiąca...przejedzie się parę razy patrol, wylegitymuje chłopaków i jest sznasa, że się wyniosą w lepsze miejsce dla siebie....
A policja po ustaleniu właściciela telefonu, z którego została anonimowo poinformowana przyjedzie odebrać zeznania. Potem ci oskarżeni mając prawo do wglądu w akta sprawy (poprzez swojego pełnomocnika) poznają jej nazwisko i będzie miała wrogów prawdziwych.
Nie polecam
.
Zresztą gnojki mieszkają pewnie obok, więc dokąd mieliby się wynieść?
8 2013-06-25 19:17:29 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-25 19:19:11)
missnowegojorku napisał/a:Kiedy wrócisz do domu, po odczekaniu 20 minut zadzwoń anonimowo na policję i powiedz, że przed Twoją klatką jest bójka, albo że sprzedają narkotyki...zrób tak parę razy w okresie miesiąca...przejedzie się parę razy patrol, wylegitymuje chłopaków i jest sznasa, że się wyniosą w lepsze miejsce dla siebie....
A policja po ustaleniu właściciela telefonu, z którego została anonimowo poinformowana przyjedzie odebrać zeznania. Potem ci oskarżeni mając prawo do wglądu w akta sprawy (poprzez swojego pełnomocnika) poznają jej nazwisko i będzie miała wrogów prawdziwych.
Nie polecam.
Zresztą gnojki mieszkają pewnie obok, więc dokąd mieliby się wynieść?
W przypadku działań prewencyjnych nikt nie będzie sobie głowy zawracał jej danymi, a poza tym o jakim oskarżeniu w ogóle Ty mówisz?Nie można oskarżyć kogś o stanie w bramie,chodzi o przepędzenia ich z tego miejsca, dla takich miśków nie są bowiem przyjemne niespodziewane przejazdy radiowozu w miejscu ich relaksu, tym bardziej że za picie browara można zapłacić grzywnę, pójdą sobie do innej pobliskiej bramy.
Kiedy wrócisz do domu, po odczekaniu 20 minut zadzwoń anonimowo na policję i powiedz, że przed Twoją klatką jest bójka, albo że sprzedają narkotyki...zrób tak parę razy w okresie miesiąca...przejedzie się parę razy patrol, wylegitymuje chłopaków i jest sznasa, że się wyniosą w lepsze miejsce dla siebie....
W przypadku działań prewencyjnych nikt nie będzie sobie głowy zawracał jej danymi, a poza tym o jakim oskarżeniu w ogóle Ty mówisz?Nie można oskarżyć kogś o stanie w bramie,chodzi o przepędzenia ich z tego miejsca, dla takich miśków nie są bowiem przyjemne niespodziewane przejazdy radiowozu w miejscu ich relaksu, tym bardziej że za picie browara można zapłacić grzywnę, pójdą sobie do innej pobliskiej bramy.
Misska
: masz rację, jeśli chodzi o działania prewencyjne. Jeżeli jednak gnojkom odbije, albo rzeczywiście (co wcale nie jest takie nieprawdopodobne) znajda u gnojków jakieś "tabletki", to będą musieli nadać sprawie bieg i ustalić osobę zgłaszająca całe zdarzenie.
Po drugie: znając policjantów, nie będzie im się chciało podejmować kolejnej interwencji i pisać kolejnej notatki, więc sami zakombinują jak pozbyć się "marudnej" dzwoniącej.
Po trzecie: tych gnojków nie ma dokąd przegonić. Nie sądzę, aby przeniesienie ich o dwie bramy dalej zmieniło znacząco sytuację brzoskwini
.
Nie będę się sprzeczać, poza tym i tak nie umiem nikogo do niczego przekonać...
Nie będę się sprzeczać, poza tym i tak nie umiem nikogo do niczego przekonać...
Umiesz Misseczko droga
, umiesz
.
I z przyjemnością się z Tobą posprzeczam
.
Niestety, Missnowegojorku, nie znasz chyba realiów
łatwo napisać "zgłoś parę razy i po sprawie"... ja mieszkam w podobnej dzielnicy, jak autorka i wiem dobrze, że to nie jest żadne rozwiązanie. Borykam się z podobnymi problemami- np. sytuacja sprzed kilku dni, by daleko nie sięgać: grupa młodzieży stała niedaleko "przelotówki", było już ciemno, a gdy przechodziłam nieopodal, wracając do domu, ktoś inteligentnie do mnie krzyknął "czy byłaś już r... w p...?"
Co chwilę są u mnie na podwórku jakieś pijackie libacje, młodzież pod bramami, w bramach- śmiecą butelkami, łuskami od słonecznika itd, sikają na klatce schodowej, która jest już dawno przesiąknięta uryną... Stają w środku nocy samochodem na podwórku i ludziom pod oknami puszczają na cały regulator muzykę. Ludzie boją się dzwonić na policję, bo boją się konsekwencji, że jakoś się wyda itd, lub sami mają coś na sumieniu i nie chcą mieć z policją nic wspólnego licząc, że ktoś inny to za nich zrobi... I jak w końcu ktoś zadzwoni po tą policję, to oni przyjeżdżają jedną przelotówką, a ci z piskiem opon wyjeżdżają drugą przelotówką. Policja odjeżdża, a oni wracają, podkręcając muzykę jeszcze głośniej na złość "konfidentom". Tak samo z młodzieżą stojącą po bramach- jak tylko zauważą z daleka policję, to się ulatniają, a jak tylko odjedzie-wracają i jeszcze zwiększają swoje harce.... Więc to nie jest takie łatwe, to walka z wiatrakami ![]()
Przepraszam za offa ale ani to niesamowita ani historia. Warto by przeczytac nazwy wszystkich działów i pomysleć chwile gdzie swój temat umieścić...
Kup sobie taniutki alarm na okno.
A co ty chcesz ich ogłuszyć czy coś ;D Rozwiązanie problemu jest proste a mianowicie kup sobie gaz obronny. Jest niedrogi, nie wymaga zezwolenia a te które robią teraz są całkowicie bezpieczne. Jest mały i poręczny do każdej torebki się zmieści. Ja mam taki chyba zwykły za 80zł i wcześniej myślałam ze to kompletnie niepotrzebnie, aż do czasu póki go nie użyłam, kto wie co by się wtedy stało...
Zamiast alarmu na okno lepiej tzw. alarm osobisty.To takie ustrojstwo w formie breloczka, po naciśnięciu guzika wyje jak wściekle na pól miasta.
Gaz, paralizator itp...owszem dobre, ale bardziej na dyskotekę, na wyjazdy. Ogólnie na sytuacje w których masz gwarancje ze nigdy nie spotkasz napastnika.Bo nawet jeśli zastosujesz gaz z dobrym skutkiem gdzieś kolo domu, to możesz być pewna rewanżu...
W tej sytuacji najrozsądniejsza metoda- spróbuj odpowiadać na czepki w jakiś w miarę humorystyczny sposób, albo wręcz sama zagadaj do grupki takich obszczymurow :''ale fajnie ze jesteście bo normalnie strach o tej porze chodzić po ulicy..''
Zadbaj żeby Cie kojarzyli, zostań swoista ''koleżanką''.Wiem ze to głupio brzmi ale może zadzialac.Wtedy ''Twoje'' znajome lumpy same będą gonić innych którzy Cie zaczepiają.
W tej sytuacji najrozsądniejsza metoda- spróbuj odpowiadać na czepki w jakiś w miarę humorystyczny sposób, albo wręcz sama zagadaj do grupki takich obszczymurow :''ale fajnie ze jesteście bo normalnie strach o tej porze chodzić po ulicy..''
Zadbaj żeby Cie kojarzyli, zostań swoista ''koleżanką''.Wiem ze to głupio brzmi ale może zadzialac.Wtedy ''Twoje'' znajome lumpy same będą gonić innych którzy Cie zaczepiają.
Moim zdaniem odpowiadanie na zaczepki, lub wręcz szukanie kontaktu jedynie zachęci i ośmieli w doslownym tego slowa znaczeniu takich ludzi. Chcąc się zaprzyjaznić z takim gronem trzeba myśleć i dzialać tak jak oni, być "sprawdzonym" aby zostać zaakceptowanym, a nie każdemu to pasuje, lub mieć kogoś dobrze znanego, kto żyje w takim otoczeniu i poprzez niego wyrobić sobie "nietykalność". Co do obrony w razie realnego zagrożenia życia i zdrowia to powiem tyle, że takie gwizdki, odstraszacze mogą jedynie spowodować śmiech u kogoś, kto na poważnie jest nastawiony na atak w miejscu publicznym. Moim zdaniem nie należy prowokować i dać się sprowokować, gadają różne glupoty, to niech gadają, zignorować, ale w przypadku bezpośredniego, bezprawnego, a przede wszystkim rzeczywistego zamachu na nasze zdrowie, czy tym bardziej życie nie ma się co oglądać na to co będzie, tylko bronić się w danej chwili. Z punktu widzenia kobiet najlepszą opcją jest gaz pieprzowy. Można również starać się o pozwolenie na RMG, ale to już inne story.
Rozwiązanie problemu jest proste a mianowicie kup sobie gaz obronny. Jest niedrogi, nie wymaga zezwolenia a te które robią teraz są całkowicie bezpieczne. Jest mały i poręczny do każdej torebki się zmieści. Ja mam taki chyba zwykły za 80zł i wcześniej myślałam ze to kompletnie niepotrzebnie, aż do czasu póki go nie użyłam, kto wie co by się wtedy stało...
Rozwiązanie jest proste
i niebezpieczne
.
Z racji wykonywanej pracy muszę dbać o bezpieczeństwo swoje i powierzonych mi aktywów. Wiele razy byłem w sytuacji niebezpiecznej i wiem jak wtedy reagowałem. Testowałem różne rodzaje środków mających mi pomóc w obronie.
Mogę stanowczo powiedzieć, że gaz obronny (a miałem możliwość testowania także tych obecnie zabronionych) jest dobrym zabezpieczeniem przed uwiązanym psem, natomiast w sytuacji ataku kilku młodych osób może je tylko rozsierdzić.
Skuteczne użycie gazu przez zaskoczoną osobę przeciw kilku napastnikom jest praktycznie niemożliwe.
Trzeba się także liczyć z konsekwencjami opisanymi wcześniej przez pitagorasa. Nerwowe użycie gazu przeciw kilku gadającym głupoty młodym menelom jest sprowokowaniem ich do użycia siły. Jeżeli autorce wątku uda się w tym momencie uciec, to z całą pewnością następnego wieczoru będzie na nią czekała dobrze wymierzona cegłówka
.
Zamiast alarmu na okno lepiej tzw. alarm osobisty.To takie ustrojstwo w formie breloczka, po naciśnięciu guzika wyje jak wściekle na pól miasta.
Jako praktykujący elektronik
i niegdyś sprzedawca tego typu gadżetów, pragnę Cię poinformować, że opisany alarm osobisty jest w praktyce wymienionym przeze mnie alarmem okiennym. Różnica tkwi tylko w wyłączniku i oczywiście cenie
. Jeśli chodzi o gabaryty, to różnica jest bardzo mała. Poza tym alarm za 5zł można bez żalu wyrzucić uciekając, a alarmu za 50zł jest już szkoda
.
Z opisu wynika, ze autorka nie obawia się kolumbijskiej mafii, tylko pyskatych gówniarzy i największym zagrożeniem są niewybredne komentarze, w najgorszym razie klepniecie w tyłek.
Chyba nie ma co dramatyzować.
Z opisu wynika, ze autorka nie obawia się kolumbijskiej mafii, tylko pyskatych gówniarzy i największym zagrożeniem są niewybredne komentarze, w najgorszym razie klepniecie w tyłek.
Chyba nie ma co dramatyzować.
Dlatego najlepiej narobić hałasu
i ich nie prowokować
.
Z opisu wynika, ze autorka nie obawia się kolumbijskiej mafii, tylko pyskatych gówniarzy i największym zagrożeniem są niewybredne komentarze, w najgorszym razie klepniecie w tyłek.
Chyba nie ma co dramatyzować.
Tu masz rację, gdyby to byli Kolumbijczycy to można by rozważyć temat wsparcia przez AT. W mym odczuciu, choć mogę się mylić autorka tematu czuje lęk przed zachowaniem tej grupki osób, które jak opisuje nasila się. Ciężko powiedzieć, gdzie leży rzeczywista granica faktycznego zagrożenia autorki tematu nie widząc, a tym samym nie mogąc trafnie ocenić skali zagrożenia. Coś, co dla jednych jest już problemem, dla innych będzie jeszcze rzeczą mieszczącą się w granicach tolerancji. Inaczej postrzegają to kobiety, a inaczej mężczyzni. Być może faktycznie nie jest zle, ale lepiej zapobiegać niż leczyć. Ja nikogo w żadnym wypadku nie chcę straszyć, ale ci pyskaci gówniarze jak ich okreslileś mogą przysporzyć dużo problemów nie jednemu doroslemu, mocnemu facetowi. Ktoś, kto zna te środowisko wie o czym mówię. Dziewczyna jest "świeża" na ich terenie, więc ją "próbują" a jak się to potoczy dalej to czas pokaże.