Porozmawiajmy o naszych ojcach - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Porozmawiajmy o naszych ojcach

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 75 ]

1

Temat: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Zachęcam dziś, aby porozmawiać o naszych ojcach.
Jakie najważniejsze wartości i rady przekazał Ci Twój ojciec? Był dla Ciebie ważną osobą, pokazał Ci świat, pomógł go uporządkować, może w jakiś szczególny sposób ukształtował Twoją osobowość? Miałaś/masz z nim dobre relacje, dawał/daje Ci poczucie bezpieczeństwa?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Moj ojciec chlał i zniszczył mi dzieciństwo.
Mimo tego, ze zmarł gdy byłam jeszcze nastolatka, do dzisiaj borykam się z "efektami ubocznymi" posiadania takiego ojca.

Co mi przekazał? Żeby nigdy, ale to przenigdy nie nadużywać alkoholu.
A poczucie bezpieczeństwa odzyskałam dopiero parę lat po jego śmierci i kilkuletniej terapii.

3

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec istniał w moim życiu "namacalnie" czyli pod jednym dachem, tylko przez 3 lata wspólnego życia na emigracji - gdy byłam dzieckiem (no niby w niemowlęctwie też , ale tego oczywiście nie pamiętam).
Byliśmy z bratem jednymi z nielicznych wówczas "sierot emigracyjnych", których ojciec pozostawał na obczyźnie ze względów materialnych.
Jakie to miało skutki? Ani brat ani ja żadnych normalnych wzorców funkcjonowania rodziny nie mogliśmy posiąść. Matka samotna i zgorzkniała to nic dobrego.
Natomiast czas gdy wszyscy razem funkcjonowaliśmy jako rodzina, to JEDYNY w moim życiu okres, który można nazwać szczęśliwym dzieciństwem. Krótki, ale lepszy niż żaden smile
NIGDY nie zrozumiem dlaczego postanowili, żeby matka z dziećmi wróciła tutaj. Ponoć nie umiała się tam zaaklimatyzować. Niemniej żalu do nich nie pielęgnuję, bo układali to życie jak najlepiej umieli - nikomu na złość ani nikomu na przekór. Oboje nie żyją, więc żali nie ma sensu pielęgnować.
Pamiętam, że ojciec nauczył mnie pływać (w oceanie) a znajomość języka "uzewnętrzniła się" (pomimo nie używania go) po ponad ćwierć wieku smile

4 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-06-23 08:58:38)

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Umarł jak miałam 3 lata. Całe szczęście bo był pijakiem i hazardzistą. Wyobrażam sobie jakie cudowne miałabym życie gdyby nie umarł...

5 Ostatnio edytowany przez Szarlot (2013-06-23 09:17:35)

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

A mój ojciec to fajny gość. Nie pił, nie bił. Inteligentny, kulturalny, wykształcony.
Tylko co z tego, skoro wyjechał za ocean kiedy miałam kilka lat i do dziś nie wrócił... A miał wyjechać tylko na chwilę...

Co mi przekazał? Co dzięki niemu zrozumiałam?
Że jak ktoś nie chce być z własnym dzieckiem, spędzać z nim czasu, wychowywać go, nie czuje takiej wewnętrznej potrzeby, to może lepiej żeby dzieci w ogóle nie miał? Przecież wbrew obiegowej staromodnej opinii nie każdy musi w życiu zostać rodzicem, a zwłaszcza ojcem.
Bo to nie chodzi o kartki wysyłane na Święta czy kolorowe prezenty z Ameryki, których inne dzieci będą zazdrościć.
Tu chodzi o to, żeby MIEĆ ojca. Na co dzień.

Jaki to miało na mnie wpływ, że go nie było?
Kiedyś w dzieciństwie myślałam, że żadnego. Byłam grzeczną dziewczynką, nie sprawiałam kłopotów. Cudowne dziecko, na którego życiu brak ojca, wydawałoby się, w ogóle nie zaważył...
Niestety później im byłam starsza tym bardziej problemy zaczęły wychodzić na wierzch...
A najbardziej kompletny brak umiejętności bycia w relacjach damsko-męskich. Nie odnajdywałam się w tym... Nie wiedziałam kto to jest mężczyzna? Jak się zachowuje? Faceci to byli dla mnie kosmici smile
Poniekąd do dziś tak jest, choć dziś mam już swoją rodzinę i kochającego mnie męża...

Czyli jednak da się wyjść z traumy braku ojca. I ja jestem tego najlepszym przykładem...

Co będzie dalej?
Myślę, że największe konsekwencje ponosi/poniesie i tak mój ojciec.
Starzeje się, nadal mieszka za oceanem. Prawie nie mamy kontaktu. Innych dzieci nie ma.
I niby ma mnie - tę córkę gdzieś tu w Polsce, a tak jakby jej nie miał...
I na starość pewnie zostanie sam.

6 Ostatnio edytowany przez iskra27 (2013-06-23 09:29:02)

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

A moj ojciec szlaja sie gdzies po miescie i chleje wstyd mi przynosi Moja mama wyrzucila go z domu bo nie jest to jego pierwszy taki wyskok.....Cala nasza rodzina nie chce go znac....byla juz pierwsza sprawa w sadzie o rozwod i alimenty na moje mlodsze siostry.....tatus od siedmiu bolesci....szkoda slow.....nigdy nie obchodzilam z rodzenstwem tego swieta bo dla nas najwazniejsza jest Matka bo tylko ona przekazala nam wartosci zycia i chwala jej za to....


za to moj partner obchodzi dzis pierwszy raz DZien Ojca nasza cora ma 5miesiecy smile
MOj syn z pierwszego malzenstwa tez uwaza go za ojca natomiast starszy syn zadeklarowal nam ze zlozy zyczenia mojemu M nie tacie poniewaz nie chce swojego taty widziec dzis

7

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach
Szarlot napisał/a:

...
Myślę, że największe konsekwencje ponosi/poniesie i tak mój ojciec.
Starzeje się, nadal mieszka za oceanem. Prawie nie mamy kontaktu. Innych dzieci nie ma.
I niby ma mnie - tę córkę gdzieś tu w Polsce, a tak jakby jej nie miał...
I na starość pewnie zostanie sam.

Jakie konsekwencje? DOTĄD też był sam i nie stanowiło to problemu.
Po prostu TAM dożyje sobie swoich dni. Chyba "sieroty emigracyjne" które nie doczekały się scalenia rodziny tylko NOMINALNIE są dziećmi... Spróbowali - nie umieli (trudno wiedzieć nim się spróbuje).
Jak sobie ojcowie ułożyli gdzieś życie BEZ dzieci, tak i dojdą do jego kresu. SKORO dotąd takie życie nie było dramatem... BARDZIEJ to problem dzieci, które nie potrafią zapomnieć.

8

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec to  kochany,spokojny ,opanowany człowiek nie zamieniłabym go na innego smile

9 Ostatnio edytowany przez ZaubererDE (2013-06-23 10:12:28)

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

+ Wzór uczciwości, słowności, honoru. Poważnie, nigdy nie przyłapałem ojca na jakimkolwiek oszustwie, nawet najdrobniejszym. Zero cwaniactwa.
+ Potrafi uparcie i konsekwentnie dążyć do celu, jeżeli już go sobie ustalił.
+ Potrafi decyzją woli zmienić się o 180 stopni, na stałe, bez powrotu do poprzedniego stanu.
+ Jest niepoprawnym optymistą (przeciwnie do mnie).
+ Doceniam jego podejście do religii. Jest bardzo osobiste. Do kościoła chodzi tylko gdy trzeba, niezbędne minimum dla wierzącego, natomiast kiedyś codziennie medytował/modlił się, nie wiem jak teraz.
+ Ciągle się czegoś uczy nowego. Nigdy nie przestał.
+ Zero problemów z alkoholem/papierosami.
+ Nigdy nie był skąpy. Nie przywiązuje wagi do pieniędzy. Wspiera finansowo swoją dalszą rodzinę gdy mają trudniej (z ich własnej winy), chociaż mógłby ich olać.

- Nie przywiązuje wagi do pieniędzy wink Nie oszczędza.
- Właściwie nie spędzał nigdy ze mną czasu. Nie rozmawiał "poważnie" ze mną wcale. Nie miał do tego głowy. Zawsze zajmował się swoimi rzeczami. Nie mam z nim relacji.
- Introwertyk.
- Więcej planowania niż samego działania. Teoretyk.
- Czasem bardziej dla niego liczy się sprzęt niż sama dyscyplina.
- Brak mu cierpliwości. Potrafi się zniecierpliwić o bzdurę.
- Potrafił być bardzo wybuchowy gdy byłem dzieckiem, jego reakcje były zazwyczaj bardzo ostre. Ale później się zmienił.
- Mam wrażenie, że u szczytu swojej kariery zawodowej, mógł przycisnąć śrubę i wskoczyć na poziom wyżej. Wolał mieć więcej wolnego czasu i pieniędzy na przyjemności. Czy to źle? Nie wiem. Ja jednak przywiązuję większą wagę do sukcesu finansowego niż on.
- Jest socjalistą. W wersji naiwnej (trzeba pomagać biednym), a nie cynicznej (którą potrafiłbym zrozumieć).

10

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec... uwielbiał dzieci. Wszystkie. W czasie całego dzieciństwa krzyknął na mnie raz, gdy "pyskowałam" babci. Potem tylko złościł się na mnie gdy już byłam dorosła i krzyczałam na swoje dzieci. To on czytał mi książeczki, chodził ze mną na plac zabaw i spacery. Pracował jako kierowca takiej cysterny z mlekiem. Zabierał mnie ze sobą w wolne dni do szoferki i razem z nim jeździłam do mleczarni i zlewni po mleko. Pokazywał mi co rośnie na polach, jak wyglądają małe kaczuszki i jak liza podstawianą rękę cielaki. Pokazywał mi świat, przyrodę, wszystko to co było bliskie dla niego. Był tym, od przyjemniejszych rzeczy w życiu, to mama była od pilnowania obowiązków.

11 Ostatnio edytowany przez Kwiatuszek100 (2013-06-23 13:27:16)

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój tato nie brał czynnego udziału w moim życiu ale teraz wiem że spowodowane było to jego oporem do okazywania uczuć. Pił fakt ale nigdy nie zrobił mi krzywdy i teraz po jego śmierci wiem dlaczego pił...
Dzisiaj na cmentarzu podziękuję mu że właśnie on był moim tatą a co mi przekazał...nie bezpośrednio ale nauczyłam się dzięki niemu co jest ważne w życiu i że nie można krzywdzić drugiego człowieka. Nauczył mnie życia tak po prostu...

P.S. Nigdy nie odmówił nikomu pomocy...zaszczepił we mnie że radość można czerpać także dawania a nie tylko brania smile

12

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój tata to uparty, apodyktyczny choleryk, który bez mojej mamy zginął by na oceanie życia big_smile
Z jednej strony jest bardzo marudny i wiecznie mu coś nie pasuje(taka poza), z drugiej zaś drugiemu człowiekowi serce by oddał. Jeżeli w końcu weźmie się do zrobienia czegoś(działanie poprzedzone dwoma tygodniami "jojcenia") robi to na 105%.

Jako dziecko nie bardzo umiałam się z nim dogadać, teraz relacje między nami są całkiem poprawne, ale myślę, że jest to zasługa tego, że przez lata opracowałam sobie odpowiednią taktykę rozmawiania z nim  tongue

To on bardziej przeżywał moją wyprowadzkę z domu, on płakał na moim ślubie, a w dzień obrony inż przyjechał na uczelnie z kwiatami i to on dzwoni co jakiś czas żeby zapytać co się u nas ciekawego dzieje wink

Gra mi na nerwach niemiłosiernie, jednak myślę, że taka jest rola rodziców wink

13

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec w dzieciństwie dawał mi poczucie absolutnego bezpieczeństwa. Dla mnie był najlepszym, najmądrzejszym, najbardziej zaradnym i najprzystojniejszym tatą na świecie smile. Byłam z niego po prostu dumna. Owszem, bywał dosyć wymagający, ale równocześnie dbał o nas, jak umiał. Dziś myślę, że kiedy dorastałam, to miał problemy z okazywaniem uczuć, ale ja tę jego miłość po prostu czułam. Zawsze wiedziałam, że cokolwiek się wydarzy, to nigdy, przenigdy nie zostanę z tym sama. To on dbał, aby nic mi się nie stało, tęsknił kiedy w tygodniu uczyłam się poza domem (co piątek stał na balkonie i czekał aż kochana córeczka wróci do domu wink). To on, nie mama, rozpłakał się na wieść, że będzie miał wnuka, zresztą to właśnie on potem każdego dnia odwiedzał mnie w szpitalu. Zawsze też pamiętał o moich urodzinach i innych ważnych wydarzeniach, był dumny kiedy osiągałam sukcesy (choć wprost raczej o tym nie mówił), dzwonił, dopytywał się, troszczył. Niemniej w późniejszym czasie bywało tak, że - prawdopodobnie ucząc mnie życia i wiedząc, że sobie z danym wyzwaniem poradzę - zostawiał mnie z czymś samej sobie. Pozornie, bo zawsze stał gdzieś z boku i obserwował, o czym jednak w tamtym czasie nie wiedziałam. Czasem miałam nawet lekki żal, choć dziś rozumiem już co nim kierowało i jestem mu ogromnie wdzięczna, bo być może również dzięki temu stałam się samodzielną, zaradną osobą.
Wiem natomiast, że ciężko było mu pogodzić się z moją wyprowadzką z domu, sądzę nawet, że poczuł się opuszczony i chyba nieco rozczarowany.

Tata w życiu bardzo mi pomógł, pokazał świat, ale też nauczył, że trzeba być twardym, a przy tym zachować dobroć i wrażliwość na krzywdę drugiego człowieka. Zawsze traktował jak pełnowartościowego partnera, szanował, nie krytykował, akceptował bezwarunkowo. Co prawda w ostatnich latach bywał nieco irytujący, ale dziś wiem, że po prostu nie radził sobie z samotnością.

Niestety nie ma go już z nami, odszedł nagle, tak wielu rzeczy nie zdążyłam mu powiedzieć...

14

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

A ja nie wiem, co to znaczy mieć ojca...Nigdy ze mną nie mieszkał, nie wychowywał mnie.
Z czego nawet się cieszę.
Moim "ojcem" w dzieciństwie był dziadek, w sumie nadal jest.

A mój prawdziwy tata?
No też jest, kontaktuje się ze mną, spotykamy się czasem (gdy ja mam na to ochotę, ale rzadko).
Jedyne, czego mnie nauczył, to dalekich rzutów ^^ i kopania w piłkę ^^.
Resztę nauczyła mnie mama i dziadkowie.
Dlatego dzisiaj zapomniałam, że jest Dzień Ojca, przypomniało mi tvn24, ale nie wiem, czy zadzwonię i złożę życzenia.
O Dniu Matki, czy Babci i Dziadka pamiętam zawsze.

15

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec jest spoko, różnie wyglądały nasze relacje, bo dużo mu pyskowałam jak byłam młodsza, często się kłóciliśmy, ale to dlatego, że mamy podobne charaktery. Teraz myślę, że jest ok. Nie umie też za bardzo okazywać uczuć, ale wiem, że mnie kocha. Nigdy mnie nie uderzył. Trochę jest pod pantoflem mamy tongue i tego mu współczuję, myślę, że byłby szczęśliwszy, gdyby częściej sam o sobie decydował, a nie o wszystko mamę pyta. Lubię go smile Lubię takie chwile, kiedy rozmawiamy o czymś co nas oboje interesuje. Nie zamieniłabym go na innego, ale chciałabym, żeby był odważniejszy i częściej wyrażał swoje zdanie smile .

16

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Ojciec odegral bardzo ważna role w moim życiu.Twarda i żelazna ręka była z jego strony
Był bardzo wymagający,cięzko bylo go zadowolic w 100%, zawsze stawiał wysoko poprzeczke,przez co duzo mu zawzięczam ,jego konsekwencja i upór nieraz doprowadzała mnie do szaleństwa ,ale zawsze wiedzialam ,ze to ma jakis cel. Surowy ,ale dalo sie wyczuć od niego milosc i troske ojcowską i w momentach radosnych i takze konfliktowych.
Nie byl zlosliwy,ani wredny ,ale jeśli uznal ,że krytyka sie nalezy to nie wahal sie jej wyglosić.Ja równiez do cierpliwych osób nie należe,wiec nie raz ,nie dwa spory wystepowały,ale i tak zawsze czulam do ojca respekt, a od ojca nigdy nie doswiadczyłam braku szacunku.Szacunek jednej i drugiej strony do siebie nawzajem był, to podstawa
Pewnie,że byly momenty za dzieciaka ,czy dorastania kiedy w myslach niezbyt  fajnie  o nim pomyslalam, ale to byl chwilowy impuls wywolany przez gniew,ponieważ nie mialam na wszystko pozwolena,lecz mimo tego szybko złośc mi przechodzila, i nawet nie chcę myslec co by ze mnie wyroslo,jakby na wszystko bylo mi wolno

17

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec był i jest dla mnie wzorem, chciałbym żeby mój syn powiedział tak o mnie za 30 lat. Przekazuje mi nadal wiele rad i "mądrości życiowych" ale jedna utkwiła mi w głowie lata temu i to ona mnie ukształtowała: żar w sercu i lód w głowie. Od kiedy w pełni zrozumiałem sens tych słów moje życie zaczęło układać się po mojej myśli.

18

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Moj ojciec?? pokazal mi jak to dziecko mozna kochac, rozpieszczac, pokazywac duzo, dawac wszystko co dziecko chce, a jak rownie dobrze i rownie szybko moze ta milosc stracic, zagubic sie, nie wiedziec co sie stalo itd itp... moj ojciec nigdy nie byl dobry dla mojej mamy, dla mojego brata, jednak ja bylam jego ksiezniczka. byl uparty, ja w sumie tez, ale zawsze sluchalam jego rad, tego co ma mi do powiedzenia, byl dla mnie najlepszym nauczycielem, bardzo lubilam jak mi tlumaczyl chemie czy opowiadal historie, wtedy wszystko wchlanialam jak gabka wode... jak mialam ok18lat zerwalam kontakt, niby na swoje zyczenie, jednak ja bylam wtedy z depresja, bardzo zagubiona, a on nawet nie walczyl o mnie, nie probowal dowiedziec sie dlaczego tak. w styczniu bylam u niego, chcialam naprawic nasze stosunki, jednak nasze zale do siebie nawzajem nie pozwola nam na to... ja sie zmienilam, stalam sie bardziej asertywna, on znowu lubi narzucac swoja wole innym... najbardziej mnie boli jak sobie mysle co bedzie jak wezme slub, kto mnie zaprowadzi do oltarza, co zrobie jak moje dziecko zapyta sie dlaczego z mojej strony ma tylko babcie, a nie ma dziadka...
ja sie juz chyba nauczylam zyc bez niego, jednak mysle, ze to wszystko spowodowalo, ze ciezko mi jest uwierzyc, ze mezczyzna potrafi byc przy dziecku cale swoje zycie... ahhhh nawet mi sie myslec o tym nie chce

19

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec zmarł gdy miałam 20 lat. Dużo pił, znęcał się nad mamą. Ja dorastałam w takich warunkach i to właśnie otoczenie sprawiło, że jestem taka jaka jestem. Dużo czasu mi zajęło nim się pozbierałam. Nie jestem na niego zła i mu wszystko wybaczyłam...pomimo wszystko jaki był taki był ale był moim tatą.

20

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Smutno się trochę czyta ten wątek, bo przeważają posty o niezbyt idealnych ojcach.

Mój tato nigdy nie pił, nigdy nie zrobił krzywdy nikomu, nie oszukał nikogo na choćby złotówkę, nie okłamał. Taki jest - prawdziwy uczciwy człowiek. Zawsze pomocny. Niestety brak mu wiary w siebie. Nie ma wykształcenia i całe życie pracuje fizycznie.

Nigdy nie powiedział, że mnie kocha i nie wiem czy mnie przytulił kiedyś poza przytuleniem na dzień dobry czy do widzenia gdy wyjeżdża za granicę do pracy. Dzięki temu, że wyjeżdża ja mogłam pójść na studia. Chciałabym powiedzieć mu, że go kocham i dziękuję za to, ale wysłałam tylko smsa ze standardowymi życzeniami.

Mimo swojej powściągliwości w okazywaniu uczuć i mimo tego, że nigdy mi tego wprost nie powiedział, to wiele mnie nauczył. Jest dla mnie wzorem uczciwości wobec innych.

21

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Przemoglam sie i wyslalam ojcu zyczenia. Nie licze na nic, nawet na "dziekuje" ale bede wiedziala, ze wyslalam

22

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

zawsze mnie bronił,naszą całą trójkę, mówił ze ładną córkę ma i  zebym nie dawała sobie w kaszę dmuchać, no i kazał sie uczyc..

23

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Hm... Mój ojciec. Ojciec, bo wydaje mi się, że na tatę trzeba zasłużyć. Jest osobą temperamentną, upartą i strasznie żywiołową. Co zresztą mam po nim. Dodatkowo jest pracowity, zawsze wymaga od siebie i od innych 100%. Jest również osobą bardzo kłótliwą, uważającą, że wszystko wie najlepiej. Nie potrafi przyjąć "na klatę" porażki.
Jakim był ojcem? Najlepszym na świecie, ale i najgorszym. Do ukończenia przeze mnie 8 roku życia był najwspanialszym tatusiem, którego oczkiem w głowie była "mała Bułgareczka". Kochał naszą trójkę, można powiedzieć, że równo. Jednak, przez to że jestem do niego bardzo podobna, gdzieś tam zawsze byłam wyżej w rankingach.
Po tym jak rodzice się rozstali, nie mam najlepszych wspomnień. Do tej pory nie potrafimy się dogadać, chociaż myślę, że najgorsze już minęło. Za czasów, gdy byłam nastolatką, każdy jego telefon kończył się mega kłótnią. Kontaktu ze sobą nie mamy. Ponad półtora roku temu, gdy byłam w Bułgarii, zobaczyłam go pierwszy raz od 10 lat. Dwa tygodnie temu z nim rozmawiałam, żeby się dowiedzieć czy ewentualnie będę mogła zająć, swój przecież, pokój w naszym mieszkaniu w Sofii. Zgodził się, ale z wielką łaską i słowami: jak masz się zachowywać jak idiotka, to lepiej pogadaj ze swoim kuzynem, żeby Ci coś załatwił.
Czego się od niego nauczyłam? Wytrwałości i walki o swoje. Tylko i aż. Więcej w moim życiu zniszczył. Nie potrafię się odnaleźć w sytuacjach damsko-męskich, mimo że całe swoje życie spędzam z facetami. Poprzez swoje docinki, moja samoocena była w rozsypce. Zniszczył moje poczucie bezpieczeństwa w najważniejszych momentach.
Życzeń mu nie składam od lat. Jakoś tak wyszło. Nie składamy sobie życzeń ani na urodziny, ani na inne święta.

Przysięgłam sobie, że więcej przez niego płakać nie będę. Widocznie się nie da.

24

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

A ja mam rewelacyjnego tatę. inteligentny, zabawny i całkiem przystojny wink Mama zmarła, gdy miałam 10 lat i to on nauczył mnie wszystkiego. Dawniej był bardziej surowy, ale to chyba dla naszego dobra wink Wszyscy w okolicy go cenią i szanują, bo jest uczciwy i nigdy nie odmówi pomocy. W życiu bym Go nie zamieniła na innego smile

25

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach
Olinka napisał/a:

Jakie najważniejsze wartości i rady przekazał Ci Twój ojciec? Był dla Ciebie ważną osobą, pokazał Ci świat, pomógł go uporządkować, może w jakiś szczególny sposób ukształtował Twoją osobowość? Miałaś/masz z nim dobre relacje, dawał/daje Ci poczucie bezpieczeństwa?

Hmmm...rady? Jedyna rada to taka by nigdy w życiu nie spotkać drugiego takiego alkoholika:( Niestety nie jest zbyt ważną osobą w moim życiu,zniszczył dzieciństwo mnie i mojemu rodzeństwu,z całego dzieciństwa pamiętam tylko kłótnie,awantury,długie nieprzespane noce.W taki sposób ukształtował moją osobowośc ,że na widok alkoholika "włącza" mi sie agresor:( Nie mamy dobrych relacji, mimo tego ,że z rodziców on jeden mi zostal,niestety to jeszcze bardziej pogorszyło nasze relacje:( Czasem modle się i pytam Boga dlaczego to jego z rodzicow mi zostawił a nie mame:'( wiem niepowinnam ale nie potrafie już inaczej ,nic nie zmieni się w naszych relacjach i tylko odliczam dni do wyprowadzki i jestem ciekawa jak sobie poradzi bez tej "najgorszej" córki :( I NIE DAWAŁ I NIE DAJE MI POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA.Nawet najgorszemu wrogowi nie życzę mieć takiego ojca.

26

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Nie wyobrażam sobie mieć jeszcze lepszego Taty niż mam. Lepszego już się nie da. smile Jest czuły, dowcipny, bardzo pomocny, otwarty, towarzyski, ma zawsze dla mnie czas, zawsze mogę na niego liczyć. Wszystkie najważniejsze momenty mojego życia, które pamiętam z dzieciństwa i już początków dorosłego życia, są z Tatą, bo mi w nich towarzyszył. I w tych trudnych i w tych pięknych. Tata wymaga, ale jakoś tak nie wprost, przy okazji, a sukcesy zawsze potrafi pochwalić a przy porażkach wesprzeć. Mimo swojego wieku wciąż potrafi się ze mną wygłupiać i nie myśli o tym, że czegoś ''nie wypada''. Zwykle trzymamy sztamę razem w domu. Mogłabym tak pisać i pisać... smile
Najważniejsze wartości jakie mi przekazał? Chyba większość tych dobrych, które przyjęłam.

27

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Właściwie jest to dla mnie oczywiste, ale Wasze wypowiedzi potwierdzają, że dobry ojciec ma ogromny wpływ na życie dziecka - zaszczepia w nim poczucie własnej wartości, daje siłę i wiarę we własne możliwości, stanowi wzorzec do naśladowania, jest autorytetem. Zły dokładnie przeciwnie - już na starcie podcina skrzydła.

28

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach
Olinka napisał/a:

Właściwie jest to dla mnie oczywiste, ale Wasze wypowiedzi potwierdzają, że dobry ojciec ma ogromny wpływ na życie dziecka - zaszczepia w nim poczucie własnej wartości, daje siłę i wiarę we własne możliwości, stanowi wzorzec do naśladowania, jest autorytetem. Zły dokładnie przeciwnie - już na starcie podcina skrzydła.

A nijaki ?
Bo ja o moim nie mogę powiedzieć ani źle, ani dobrze. Tzn. więcej złego nam wyrządził, ale wiem też, że mnie kocha.

Jednakże nie było go w moim życiu. Nie, nie można powiedzieć, że go całkowicie nie było. Był, czasem nawet dotkliwie odczuwałam jego obecność, lecz tak jakby go nie było.
Zresztą to ja powiedziałam "Dość!" i go wsadziłam na kilka lat tam, gdzie powinien się znaleźć już kilka lat wcześniej.

Jednak jestem osobą, która wierzy we własne możliwości, wiem, że jestem wartościowa, mam siłę...Zawdzięczam to mamie. I miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo.

29

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Moje relacje z moim tatą to takie same jak z mamą nic specjalnego nie ma się czym chwalić... Objga to alkoholicy nic z nich nie mam... tylko schronienie ale jakie to schronienie jak w domu ciągłe awantury tak to prawda jestem dorosła mogę się wyprowadzić wielokrotnie mi to powtarzają nie podoba się to się wyprowadz lub powieś się tak takie słowa slyszę w domu rodzinnym albo inne wyzwiska typu k.. sz.... itp nie chcę się mi już tego słuchać ale pytanie gdzie iść za takie drobne pieniądze które mam jestem w kropce. Jaki ojciec daje mi przykład chyba żaden bo jestem całkiem inna od ojca i matki czasami się zastanawiam czy nie zostałam nawet podmieniona w szpitalu he he czasami nawet w awanturze to słyszę , ze chyba ktoś mnie podmienił. Chciałabym cofnąć czas i znowu być małym dzieckiem... albo znaleść normalnego faceta tylko gdzie i uciec z tej czarnej dziury bo tu nie widzę dla mnie przyszłości aby mnie dobijają a kilka dni po awanturze to słodzą  eh nigdy nie zrozumiem alkoholika cop myśli naprawdę .

30

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Nic bym nie zmieniła w swoim tacie.

31

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Ujmę to krótko: dzięki Niemu jestem dziś tym kim jestem.
Uczył mnie wszystkiego, od jazdy na rowerze, pływania, czytania, poznawania świata etc.
Zaszczepił mi wartości, które się dla mnie liczą. Nie słowem tylko działaniem.
Przyznaję też, że rozpieszczał mnie niemiłosiernie, ale chyba to na złe nie wyszło smile
Do dziś mamy świetne relacje (co nie znaczy, że się czasem nie kłócimy smile).

32

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec miał ciągi alkoholowe,które trwały tygodniami.Wracał z pracy "nawalony"i brał się za wychowywanie swoich dzieci.Wychowywał nas "z kijem"w ręku.Zazwyczaj uciekaliśmy przed nim przez okno do lasu.Dopiero pózną nocą mama nas wołała kiedy to ojciec już spał......ale nie o tym chciałam pisać.
Kiedy był trzezwy to pomagałam mu(z własnej woli)przy małych naprawach w domu.Nie uczył mnie(bo baba powinna umiec gotować i sprzątac i to wszystko).Nauczyłam się od niego jak wykonać małe i duże naprawy w domu.I wiem,że facet który raz uderzył kobietę powtórzy to.Sam się nie zmieni.Facet,który pije pić będzie.Sam nie przestanie.

33

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

witajcie, czytajac wasze wypowiedzi to myslę ze ja to mam szczeście. Wiadomo moj tato to nie ideal, ale jest dobrym pracowitym mężczyzną i jest dla mnie wzorem mężczyzny bo jest męski przystojny pracowity, ale tez czuly opiekunczy, dba o mame i o mnie i moje rodzenstwo, tylko za bardzo sie wszystkim przejmuje i boje sie ze przez te nerwy sie rozchoruje albo cos. co mi dal wszystko...zycie wartosci zyciowe itd. a w szczegolnosci pokazal ze trzeba pomagac innym jak sie da.nie pogardzac biednymi osobami itd.

34

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Nie zawsze potrafię znaleźć z nim wspólny język, ale wiem na pewno, że mój tata jest prawdziwym mężczyzną a nie chłopcem, który bawi się w dom.

35

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec był wrednym, niebezpiecznym, wiecznie zapijaczonym sukinsynem.

Dzięki niemu mam tylko:
- BARDZO niskie poczucie własnej wartości
- problemy z nawiązywaniem jakichkolwiek znajomości
- ciągły strach przed tym co będzie w przyszłości

36 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-06-25 16:00:23)

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec był nieobecny emocjonalnie. Nie mam z nich prawie żadnych wspomnień z dzieciństwa. Trochę tak jakby wcale nie istniał. Nigdy nie bił, nie krzyczał, ale też nie zabierał stanowiska w sprawach związanych z moim wychowaniem. Myślę, że trochę nieświadomie doprowadził do tego, że nie umiem nawiązać prawidłowych relacji z mężczyznami. Dziecko poprzez naśladowanie rodzica tej samej płci oraz poprzez obserwowanie różnic między płciami uczy się, kim jest i jakie role ma przyjmować jako dziewczynka lub jako chłopiec, a potem jako kobieta i mężczyzna. Potrzebuje wiedzieć, czym ojciec różni się od matki w uczuciach, myśleniu i zachowaniu. Ja nie umiem w pewnym sensie być kobietą, flirtować, kokietować, być uwodzicielska. Córka, aby mogła kształtować kobiecość, potrzebuje zaobserwować, czym ojciec różni się od matki, jaka jest ta przeciwna płeć - i nie chodzi tu o budowę ciała, ale o postawę wobec życia. Mój ojciec nie podziwiał mnie,nie stawiał  wymagan. Moja matka  pozytywnie nie wyrażała się o moim ojcu (ją także zawiódł jako partner) i  nie ukształtowała u mnie pozytywnego przekonania o mężczyznach. Ojciec  nie przytulał mnie i nie chwalił, nie było między nami bliskości i porozumienia, nie troszczył się o mnie. Teraz też nie umiemy się porozumieć jako osoby dorosłe. Jednak szkoda mi go i monitoruję jego stan zdrowia, chodzę z nim do lekarzy i troszczę się o jego zdrowie.

37

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach
Cynicznahipo napisał/a:

Moj ojciec zniszczył mi dzieciństwo. Mimo tego, ze zmarł gdy byłam jeszcze nastolatka, do dzisiaj borykam się z "efektami ubocznymi" posiadania takiego ojca

Śmiało mogłabym się pod tym podpisać. Mój ojciec jest winny większości złego, i tego, że taka jestem. Np bo jaka ja mam być? Nigdy, dowiedziałam się jak wygląda ojcowska miłość, ojcowskie wsparcie. MÓJ OJCIEC NIE DAŁ ŻADNEGO WZORU ANI PRZYKŁADU, jak powinien postępować mąż i ojciec. NIGDY, nie miałam w życiu męskiego wzoru. Nigdy nie wierzyłam w to, ze kobieta może polegać na mężczyźnie. Nigdy nie miałam wzoru nawet jednego dobrego kochającego się małżeństwa, teorie i zdanie na temat związku, wyrobiłam sobie an podstawie książek, filmów, internetu, gazet. Mój obecny, mój były, pewnie pozostawiają dużo do życzenia. Ale zazwyczaj kierowałam się jedna zasada: byle nie był taki jak mój ojciec, nie mógł mi go w niczym przypominać ani w zachowaniu, ani w wyglądzie a nawet w imieniu.

38

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Jak tak czytam niektóre wypowiedzi to mi włosy się na głowie jeżą. I tak ja klaudia22 widocznie ja też miałam "to szczęście".

Nie zamieniłabym rodziców nigdy w życiu. A mój ojciec? Może cierpliwości mu trochę brakowało do mnie i moich dwóch braci, ale za to teraz do wnuków to ma mega cierpliwość.
Czego mnie nauczył? Że rodzina jest najważniejsza i zawsze trzeba trzymać się razem, oszczędności i gospodarności. Jest też uczciwym i pomocnym człowiekiem.  Za to go kocham. Pomógł mi przejść przez mój życiowy "dołek" jaki miałam. Na pewno mu tego nie zapomnę. I zawsze staram się też jemu pomagać, w miarę możliwości.

39

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Aż mi głupio pisać jak wspaniały jest mój ojciec bo wypowiedziach tych którzy nie doznali tego szczęścia.

Mój tata choć nie jest człowiekiem nieomylnym, zawsze miał dla mnie czas mimo, że pracował. Aktywnie uczestniczył w moim wychowaniu, kiedy byłam mała śpiewał mi kołysanki i czytał bajki, kiedy podrosłam grał ze mną w kosza, nauczył mnie wielu rzeczy i bardzo brakuje mi jego obecności w moim życiu, rzadko się widujemy bo nie mieszkam już w rodzinnym mieście.

40

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec to człowiek nerwowy i wybuchowy. Nie potrafi okazywać uczuć i nigdy tego jakoś specjalnie jako nastolatek nie odczuwałem. Jednak dziś mamy jako dorośli ludzie bardzo dobry kontakt i wiem, że nie było tak, że mnie nie kochał, ale nie potrafił tego okazywać. Zresztą ja mam podobnie. Mamy bardzo podobne charaktery.

41

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec jest świetny, uwielbiam go - optymista, żartowniś, ale gdy trzeba potrafi być super opanowany, rzeczowy. Często przytrafiają mu się przedziwne rzeczy. Straszna gaduła - jak go zabierasz na wycieczkę, czy wczasy, to jest lepszy niż renomowany przewodnik. Bardzo gościnny, uwielbia gotować, podejmować gości.
Wiem, że cokolwiek by mi się w życiu przytrafiło, to do niego mogę zawsze przyjść po pomoc. Zawsze.
Dla niego jestem wiecznie małą córeczką - bywa nadopiekuńczy i trochę histeryzuje jak gdzieś wyjeżdżam, albo w moim życiu pojawia się jakiś facet, ale mimo, że mnie to denerwuje, uważam, że to na swój sposób pocieszne i słodkie.
Nigdy nie był skąpy - dużo pracuje, dużo zarabia, ale nie oszczędza dla samego oszczędzania - uwielbia zakupy, wyjazdy, generalnie celebruje życie.
Bywa też marudą, co wynika z tego, że jest gadatliwy, czasem kompletnie się nie możemy zrozumieć, ale jest najlepszym ojcem jakiego można sobie wymarzyć.

42

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

mój ojciec wyjechał jak miałam 10 miesięcy do USA, wiec tez nie był wzorem ojca, już nie żyje, miałam z nim kontakt tylko telefoniczny i listowny
sam mam dzieci i nigdy tego nie zrozumiem jak można zostawić dzieci

43

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach
Małpa69 napisał/a:

Aż mi głupio pisać jak wspaniały jest mój ojciec bo wypowiedziach tych którzy nie doznali tego szczęścia.

Mój tata choć nie jest człowiekiem nieomylnym, zawsze miał dla mnie czas mimo, że pracował. Aktywnie uczestniczył w moim wychowaniu, kiedy byłam mała śpiewał mi kołysanki i czytał bajki, kiedy podrosłam grał ze mną w kosza, nauczył mnie wielu rzeczy i bardzo brakuje mi jego obecności w moim życiu, rzadko się widujemy bo nie mieszkam już w rodzinnym mieście.

nie powinno być ci głupio bo twój ojciec jest po prostu normalny,
dlatego tez ja, jako osoba która nie miała ojca, chce żeby ich ojciec był dla nich jak najlepszy

44

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

a mój jest zwykły - ma mnóstwo wad i zalet
jest takim ojcem, jak potrafi być - innym nie umie
mam do niego sporo żalu ale i doceniam to co dla mnie zrobił

45

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

A mój tata był wspaniały.
Ogromnie za nim tęsknię bo totalna ze mnie córeczka tatusia...

Żałuję, że nie poznał mojej córki. Zakochaliby się w sobie na pewno. No i żal, że Lusia nie pozna dziadka.
Chodzimy na cmentarz, mała robi mu cacy i woła 'dziadziuś".
A jak jesteśmy u mojej mamy to pokazuje na zdjęcie i mówi 'tu dziadziuś'.

Zawsze był ostoją i każdej dziewczynie życzę takiego ojca.

46

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Moj tata jest pradziwym przyjacielem dla mnie.

47

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

moj?wiem ze o zmarlych sie nie mowi zle ale lepiej mi bez niego. mniej cierpie i nie tesknie.

48

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Bardzo smutno się czyta o ojcach, którzy nie potrafili poradzić sobie z tą rolą w życiu, o pijakach, hazardzistach i tych którzy zostawili swoje dzieci sad Tym gorzej, że według mnie to pierwszy i chyba najważniejszy mężczyzna w naszym życiu.
Ja mam to szczęście, że mój tatuś jest najukochańszy na świecie. Wspaniały, mądry i wykształcony człowiek, z dużym dystansem do siebie i ogromnym poczuciem humoru. Do tego opiekuńczy (czasami aż za), troskliwy i wyrozumiały, zawsze mający dla mnie czas i dla mojego rodzeństwa. Ale jest również człowiekiem stanowczym i konsekwentny. Jest po prostu kochany, a ja jestem taka prawdziwą córeczką tatusia tongue
Mój tata toi mój ideał mężczyzny, zarówno ojca jak i męża... Chciałabym aby mój mąż tez był kiedyś takim dobrym ojcem jak mój tata...

49

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mojego Taty nie ma już dwa lata,tak bardzo za nim tęsknie,że ciężko mi powiedzieć czego mnie nauczył,co przekazał.
Wiele bym dała,żeby Go zobaczyć i tak po prostu się przytulić.

Zawsze będę Cię kochała mój Tatusiu.

50

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój Tato na pewno był najwspanialszym człowiekiem na świecie.
Dla mnie zawsze będzie kimś wyjątkowym, kimś kto kochał mnie nad życie.
Będzie symbolem dobra i tym, który będzie mi podpowiadał, jak dobrze życ.

Nikomu nie uwierzę, że to nieprawda.

Ostatnio się dowiedziałam, że był taki jak ja, powiedziano-ludzki.
(Bez zbędnych myśli, nie zależy mi na hołdach lub ich braku).

51 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-06-22 21:40:38)

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach
Olinka napisał/a:

Jakie najważniejsze wartości i rady przekazał Ci Twój ojciec? Był dla Ciebie ważną osobą, pokazał Ci świat, pomógł go uporządkować, może w jakiś szczególny sposób ukształtował Twoją osobowość? Miałaś/masz z nim dobre relacje, dawał/daje Ci poczucie bezpieczeństwa?

Mój tata nauczył mnie, żeby znać swoją wartość i nie lecieć za pierwszym lepszym facetem. Traktuje mnie z szacunkiem. Zawsze wiedziałam, że rozwiąże każdy problem, jeśli będzie trzeba. Sądzę, że ojciec jest bardzo ważną osobą w życiu kobiety, ponieważ relacje z nim są decydujące dla naszego poczucia wartości i dla naszych przyszłych relacji z mężczyznami. Ojciec zawsze w jakimś stopniu będzie punktem odniesienia i tym pierwszym mężczyzną w naszym życiu. Mój tata zawsze mnie rozpieszczał. Pamiętam, że kiedy byłam mała, to często nie mogłam zasnąć. Woził mnie wtedy samochodem po osiedlu, bo tylko to mnie usypiało. Potem brał na ręce i zanosił do łóżka. To on czesał mi włosy, plótł warkocze itp. Gdyby to zależało od mojej mamy, to miałabym krótkie włosy, a dzięki tacie od dzieciństwa mam długie. Dopóki nie zrobiłam prawa jazdy, zawsze był moim "szoferem". Do końca gimnazjum woził mnie do szkoły i ze szkoły, żebym nie musiała tłuc się autobusami. Takich sytuacji były tysiące. Trudno byłoby, bym skończyła z byle jakim facetem, gdy własny ojciec okazywał mi tyle troski. W tym sensie mój partner jest identyczny.

Tata dbał też o "techniczne" atrakcje: dmuchany basen latem, huśtawka w ogrodzie, piaskownica, ślizgawka zimą na oczku wodnym, kulig, ogniska, namioty w ogrodzie itp. Zabierał nas też na wycieczki i pokazywał świat. Często gdzieś jeździł samochodem w interesach, więc kiedy byłam mała, to uwielbiałam z nim jeździć tylko po to, by się przejechać. Jestem mu wdzięczna, bo dzięki niemu miałam dzieciństwo pełne frajdy i zabawy.

52

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

No, to ja z tatusiem miałam TAAAKIE relacj. Dla wzrokowców i wyobrażeniowców zgięte w łokciu prawe ramie i zaciśnięta pięść na piersi.
Mój tato był prostym i uczciwym człowiekiem. Miał wady, do których umiał się przyznać, ale też zalety, które nie trudno było wychwycić. Kochał dzieci, wodę i ziemię.
Przekazał mi oprócz miłości do ziemi i natury, silnych więzi rodzinnych ważne przesłanie, które często powtarzał.: "Dziecko, nie ważne co będziesz w życiu robić, ważne, żeby to robić najlepiej jak potrafisz.".
Taki właśnie był. W to co robił wkładał serce i całego siebie. Ojcem też był na maksa i zawsze odnosiłam wrażenie, że spełnia się w tej roli.

53

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Miło  wspominam z dzieciństwa swojego tatę. Nie miał zbyt wiele czasu, bo ciągle pracował. A kiedy go miał, bawił się z nami, dziećmi, opowiadał ciekawostki geograficzne i przyrodnicze. A  przede wszystkim zapamiętałam  u niego radosny uśmiech i gotowość do pomocy. Rad nie słyszałam.

54

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mojemu ojcu nigdy na mnie nie zależało. Zawsze próbował mnie wykorzystywać do swoich celów. Kiedy to odkryłem w czasie dojrzewania podziękowałem mu za współpracę i od tej pory wychowuję się sam. Bardzo mnie to cieszy ponieważ mój ojciec niczego by mnie nie nauczył.

55

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Nie mam dobrych relacji z ojcem, nigdy nie miałam.
Ja swojego taty jakoś specjalnie nie lubię.
Nigdy nie było u mnie miłości do rodziców. Nigdy nie byliśmy zżytą rodziną.
Czy coś mi przekazał, jakieś wartości? Nie.

Czy ukształtował moją osobowość? Można tak powiedzieć. Kiedy byłam nastolatką, często mi mówił że jestem brzydka, może dla niego to były żarty, ale mi wesoło na pewno nie było. Tym bardziej że nie należę do tych atrakcyjnych. Więc wpędził mnie w kompleksy. Będąc nastolatką czułam się jak jakiś potwór. Np inne koleżanki miały chłopaków, a na mnie nikt spojrzeć nie chciał, więc nie dość że w innym otoczeniu czułam się paskudnie, to jeszcze przez ojca w domu tak się czułam, przez jego teksty. Czasem i do tej pory czuję jakbym była najbrzydszą osobą na świecie, w mniejszym stopniu niż jako nastolatka, ale jednak.

Nieraz krzyczał praktycznie bez powodu. Nieraz sytuacje typu: kupił bułki, razem z rodzeństwem je zjedliśmy, wtedy krzyk że czemu mu chociaż jednej bułki nie zostawiliśmy, teksty że więcej nie kupi, awantura o to. Następnym razem kupił znowu bułki, tym razem zostawiliśmy dla niego, a wtedy znowu jego krzyk, że czemu zostawiamy, to on kupuje, a my nie jemy, że się marnuje, i ulubiony tekst że więcej nie kupi. I tak było ze wszystkim, czy to ser, wędlina, jajka itp. Zawsze to samo. W końcu nie było wiadomo czy to jeść, czy zostawiać dla niego. Bo i tak i tak było źle. I krzyk.

Zawsze wszystkiego odmawiał, kiedy prosiło się go o pomoc, to zawsze słowo "nie". A teraz się dziwi nieraz, że jego dzieci nie chcą go o nic prosić.
Teraz jest nieco inny, zmienił się trochę, i czasem pomaga czy to finansowo czy inaczej. Ale i tak nieraz strasznie głupio poprosić o cokolwiek, bo ma się to wrażenie że znowu odmówi.

Co by tu więcej pisać, nie było aż tak źle, ale za ciekawie też nie było.

56

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój tata zmarł gdy miałam3-4 lata , niepamietam go

Ojczym który był 12 lat starszy ode mnie ( mama sie zwiazała z 10 lat młddzym no trudno ) nie był mi ojcem , nie tolerowałam go aż do 16 gdy miałam mojego 1 faceta , bardziej go traktowałam jak kumpla który jest z moja mama
Zmarł rok temu


A moja cörka niestety też bez taty bo alkocholik przemocowiec oeszłam z mała jak miała nieco roczek


I tak sobie same we dwie żyjemy a ojców nie miałyśmy i nie mamy

57

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec jest dla mnie bardzo ważny, ale nie jest idealnym człowiekiem. Nigdy nie szanował mojej matki, chociaż ona dużo dla niego zrobiła i chciała mu nieba przychylić, jednak tymi swoimi czynami wsiadła na jego honor i tu przegięła. Odkąd pamiętam rodzice się kłócili, a ojciec był taką "ciepłą kluchą", którą ciągle trzeba do czegoś zachęcać. Właściwie gdyby nie moja matka to mój ojciec byłby teraz starym kawalerem mieszkającym ciągle z babcią. Mimo to kocham go bardzo, dużo dla mnie zrobił i dogaduję się z nim jak z bratem.

58 Ostatnio edytowany przez Elderflower (2015-06-23 16:43:00)

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

A mojego ojca często w moim życiu nie było. Ja z mamą spędziłam większość życia w szpitalach, a on odwiedził mnie może 5 razy? Ja pamiętam tylko 2. Ostatnio mu się zebrało na zgrywanie tatusia, ale na to jest już trochę za późno. Jest niesłowny i do tej pory wielu ze swoich obietnic nie wykonał. Często się z nim kłócę. Potrafi nas niszczyć psychicznie, a kiedy jest pijany potrafi rozwalić np. pokój. a mimo to kocham go w końcu jest moim ojcem i kiedy chodzimy obok niego jest dobrze, ale podejrzewam, że nie polubiłabym go jako obcego człowieka. Ma wiele wad, ale i parę mocnych zalet, jeżeli się z nim nie mieszka jest znośny.

59

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Ja już bardziej kocham swojego brata niż ojca. Od małego nas wyzywał i rozwalał wszystko w domu. Nigdy nie zapomnę jak mój starszy brat będąc dzieckiem użerał się z pijanym ojcem mówiąc "chodź tatusiu spać" ja w porównaniu do brata nigdy nie powiedziałam "tatuś" i nawet "tata" mi ciężko przechodzi przez gardło. Zniszczył mnie psychicznie. Pisząc to wszystko mi się przypomina i mam świeczki w oczach, że osoba która dała mi życie równoczesnie je zniszczyła. Ciągłe ucieczki. A w święta to najgorzej. Wracając z imprezy w święta zastałam zdemolowany pokój i mamę leżącą na podłodze. Czasem taką mam agresję na niego, że bym go chyba zabiła. Nienawidzę go gdy jest pijany. Mam wstręt do pijaków.
Zawsze zazdrościłam tym, którzy mają fajnego tatę i od małego zadawałam mamie pytanie "Czemu ktoś ma fajnego tatę? czemu Bozia akurat mi takiego dała".
I te dziewczyny, które nie mają ojca to powiem wam, że lepiej nie mieć wcale niż mieć takiego tyrana, który Cię psychicznie niszczy. Przez niego nawet miałam próbę samobójczą.

60

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mój ojciec był postacią niejednoznaczną. Z jednej strony był odważnym, bezkompromisowym człowiekiem. ktorego ludzie kochali, bo wiele dobrego dla nich robił. Z drugiej strony dręczył swoja rodzinę. Awanturował się, popijał, żył ideami, a nie codziennością. Rozpolitykowany, zajęty wielkimi sprawami, codzienność zostawił żonie.

Przez całe dzieciństwo i młodość mialam do niego pretensje o to rozdygotane życie rodzinne, o to że nie byliśmy dla niego najważniejsi, że nie żył sprawami domu tylko sprawami świata.

Gdy był już starszym człowiekiem wybaczyłam mu. Zrozumiałam, że był idealistą, buntownikiem, wojownikiem o równość, wolność i braterstwo, nonkomformistą.

Co od niego wzięłam? Chyba więcej niż mi się wydawało. Żyłkę społecznikowską, zainteresowanie historią i polityką i ciekawość świata.

Mój ojciec nie żyje od kilku lat. Żałuję, że nie zdążyłam go zapytać o kilka rodzinnych tajemnic. A historia rodziny jest arcyciekawa.

61

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Ja mam najlepszego Tatę na świecie! Zawsze byłam córunią tatusia, zawsze razem. Razem na jeżyny do lasu, na spacery, do biblioteki. Tata zaraził mnie miłością do książek, imponuje mi zaradnością, tym, że wszystko umie sam naprawić. To Tata mnie zawsze słuchał, wszystkiego - moich młodzieńczych fascynacji zespołami rockowymi, słuchał o chłopcach, o koleżankach, szkole. Zawsze mnie wspierał. Zawsze wiedziałam, że jest ze mnie dumny. Mówią, że miłość matki jest bezwarunkowa, a ojca warunkowa. U mnie zawsze było odwrotnie.

Ilekroć przyjeżdżam do domu, nie możemy się z Tatą nagadać.

62

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Hmmmm.... Mój ojciec (jakoś mimo wszystko ojciec a nie tato). Obecnie chyba dogadujemy się najlepiej w swoim życiu. Kiedyś tak niestety nie było. Ogólnie z dzieciństwa nie pamiętam go zbyt dobrze, nie za często się mną zajmował, pracował, a jak przyjeżdżam z etetu, to jeszcze do brata szedł na gospodarce mu pomagać. Ogólnie bardziej kupował mi rzeczy niż spędzał ze mną czas, na zabawie, czy choćby rozmawianiu. Ale nosił mnie na baranach, to pamiętam i uwielbiałam to smile niestety zdarzało mu się zaglądac do kieliszka. Na szczęście po alkoholu nie jest agresywny, tylko raczej potulny jak baranek i zaraz idzie spać (ma bardzo słabą głowę, dlatego szybko upijał się jak św....). Niestety parę razy zrobił mi niezłą siarę przy koleżankach, jak przyjechał z roboty nawalony. Ale akurat o to nie mam do niego aż takich strasznych pretensji. Jak miałam 13 lat, nastało najgorsze. Ojca wywalili z pracy. I uwierzcie mi, że nie miałabym o to pretensji, bo przecież każdego z nas może to spotkać. Ale jego wywalili za przekręty finansowe, a miał naprawdę spoko pracę. Potem zaczęło się, okazało się, że narobił długów. Wierzyciele przychodzili, wydzwaniali, a my bez grosza przy duszy. Do dziś pamiętam, że chował się jak tchórz do szafy jak przyszła jego dłużniczka i mama musiała się tłumaczyć. Wtedy też widziałam pierwszy raz jak mama zalewa się łzami (na szczęście póki co ostatni). Oj te długi ciągnęły się za nami jak smród po gaciach, chyba dopiero ze 4 lata temu wyszliśmy z nich. Przez to nie poszła na studia dzienne, bo musiałam iść do pracy, żeby pomóc spłacać pożyczki. Ale jakoś dałam radę z zaocznymi smile Ogólnie od tamtej pory ojciec nie ma stałej pracy tylko ima się czego się da. A jest już po 60, więc będzie tylko gorzej. Ale oczywiście wszystko wina państwa nie jego (jakby nie narozrabiał, to zapewne dalej by pracował, jego kumple, notabene umoczeni tak jak on, tylko on był na tyle głupi że wszystko szło na niego, dalej tam pracują). Oczywiście wole nie wracac do tamtych wydarzeń, bo co to da, nie można całe życie chowac urazy w sercu, ale niestety chyba nic go to nie nauczyło. Bardzo dużo ode mnie wymagał względem szkoły, ale to chyba dobrze, bo zawsze miałam motywację, m.in. żeby jemu się podobało, niestety nie chciał mnie nigdzie, absolutnie nigdzie mnie puszczać dopóki nie skończyłam 18 lat, bo mogłam się sk*rwić, albo naćpać. Był bardzo apodyktyczny. Teraz jednak jakoś się dogadujemy, bo spokorniał, nie śmie mnie krytykować, rozmawiamy jak nigdy, na różne tematy. Jednak jakaś zadra w sercu została i chyba nigdy nie będę córeczką tatusia. Ale w porównaniu do ojców z mojego bloku (same patologiczne jednostki), jest naprawdę ok. Ojcowie moich znajomych z budynku, to chamy i prostaki i naprawdę zniszczyli dzieciństwo swoim pociechą. Więc w sumie jestem wdzięczna, że było jak było, bo z pijusem pod jednym dachem chyba nie wytrzymała.

63

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

To i ja napisze smile
Mam juz 22 lata a mimo wszystko nadal tatuś a nie tato czy ojciec smile
Lepszy niz matka. Zawsze wspieral, zawsze pomagal, zawsze moglam mu wszystko powiedziec, do dzis moge.
Mimo tego ze inni mysla o ojcu rozne rzeczy, to dla mnie zawsze bedzie najlepsza osoba na swiecie.

64

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Mam cudownego Tatę smile
W dzieciństwie poświęcał mi wiele uwagi, co dzień się ze mną bawił, traktował jak swoja królewnę. Zawsze stawał po mojej stronie.
Mam z nim lepszy kontakt niż z mamą (zwłaszcza w dzieciństwie i okresie nastolatki on był mi bliższy, pewnie dlatego, że mama surowsza). Nadajemy na tych samych falach. Mam 28 lat a nadal lubię się do niego przytulić  i czuję się jak mała córeczka:)
Czasem uważam nawet, że jest dla mnie za dobry.
Mogę z nim o wszystkim porozmawiać i wiem, że znajdę w nim poparcie i zrozumienie.

65

Odp: Porozmawiajmy o naszych ojcach

Moj ojciec... Hmm... Szczerze to gdyby nie skrzetnie pochowane fotografie, nie pamietalabym jak wygladal. Zmarl 9 lat temu...

Jaki byl? Staram sobie przypomniec... I mam obraz wspolnie ogladanych bajek Zwariowanych Melodii, jego postac gdy przyjechal do dziadkow w wakacje i w rece trzymal czerwona ksiazke pelna bajek. Widok jak prasowal spodnie i sluchal muzyki na walkmanie...
Ale jest jeszcze wspomnienie trzymania za reke drugiej zony, rozmowy w ich wspolnej kuchni i ostatnie spotkanie w szkole.

Moj ojciec zdradzil moja Mame i zostawil nas na rzecz nowej rodziny. Wiem ze po nim mam talent do rysunku i tyle. Boje sie ze mam w sobie gen zdrady,ktory ujawni sie wczesniej badz pozniej.

Czego by oczekiwal ode mnie? Nie wiem... Nie wiem co o mnie myslal, jakie mial zdanie na moj temat. Z dzieckiem sie nie rozmawia na takie tematy, zwlaszcza ze ma sie nowa rodzine. A jak bylam na studiach to nawet nie zdazylam sie z nim pozegnac. Grobu rowniez nie odwiedzilam bo samej nie jestem w stanie tam pojechac.

Obojetnosc wystepuje. Zal juz dawno minal. Niech tamten swiat bedzie dla niego lepszy

Posty [ 1 do 65 z 75 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Porozmawiajmy o naszych ojcach

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024