moj maz po 10 latach picia trafil na leczenie tj najpierw detox a potem trzy miesieczna terapia, wrocil do domu odmieniony , mialam wrazenie ze do mojego domu przyszedl obcy czlowiek z ktorym nie potrfilam sie porozumiec , jego swiatopoglad zmienil sie, stal sie skryty, zamkniety w sobie, opryskliwy inny i dziwny. nie uslyszalam od niego slow przepraszm za to co zrobil mnie i corce, chyba uwzal ze sie nic nie stalo. kazda prob porozumienia badz pogadani spelzala na niczym. nie bylam w stanie przebic tego muru milczeni a nawet wrogosci. tak minal rok od niepicia po ktorym to czasie ponownie powrot do nalogu , wszystko jest jak dawniej tj rano prca, po godz 17 powrot do domu i picie w drodze powrotnej badz po przekroczeniu progu domu. nastepnie spanie do rana i tak w kolko. zadnych rozmow, planow , prac domowych, kontaktow z corka - kompletnie nic. corka wlasnie zdawala mature i czeka na wyniki , a potem studia , a ja zostane sama z czlowiekiem ktory nawet nie powie dzien dobry rano, bo po co? ja pracuje zawodowo i dzieki Bogu zreszta bo inaczej to by chyba trzeba bylo glowa walic w mur a i tak nie wiem z jakim skutkiem jestem przerazona co wodka zrobi z czlowieka, mam wrazenie niekiedy ze to jakis zly sen , z ktorego sie obudze i wszystko bedzie jak dawniej, ale niestety przebudzenia sa okrutne, obok spicy i snierdzacy alkoholik, ktory rano czmycha do pracy abym przypadkiem nie probowala zagadnac go jak tak dalej mysli zyc, ale mam wrazenie ze on nie mysli, jego mysli kraza tylko wokol jego lubej czyli butelki. jak dalej zyc????oto pytanie ktore zadaje sobie juz chyba z milion razy , wiem ze musze cos postanowic ale co? moze strach mnie paralizuje, moze cos mnie powstrzymuje ?nie wiem ale wiem tez ze niszczy mnie, moje poczucie wartosci moja sile i mnie. wylalam morze lez , nie przespalam setki nocy ale efekt z tego zaden chyba ze tylko bolaca glowa i moralny kac ze znowu nic nie robie ze biernie sie poddaje i toleruje to picie . prosze , pomozcie bo lub podpowiedzcie co mam robic/
Skorzystaj z terapii dal wspoluzaleznionych .Pomoze Ci ona zajac sie sob i zadbac o siebie.
Stokrotko - udaj sie do poradni przeciwalkoholowej, lub znajdz grupe Al-aon (prawie w kazdej miejscowosci takie sa). Tam znajdziesz wsparcie i porady co masz robic.
Z alkoholizmem meza mozesz sobie nie poradzic, ale mozesz duzo zrobic dla siebie samej.
Z Twojego postu wynika, ze jestes osoba wspoluzalezniona - lata picia meza zrobily z niego osobe chora, ale Ty rowniez funkcjonujesz jak osoba chora , to sie nazywa koalkoholizm.
On byc moze leczyc sie nie zechce. Z tego co napisalas wynika, ze tak naprawde on z terapii nie skorzystal. Po prostu tylko nie pil przez czas jakis, ale nie pogodzil sie ze swoja choroba i tylko czekal kiedy znowu sie napije.
Ty natomiast mozesz i powinnas zadbac o siebie sama. Mozesz swoje zycie zrobic znosnym, mozesz czerpac satysfakcje, z tego co bedziesz robic.
Musisz jednak zrobic pierwszy krok ku zdrowieniu.
Tysiace kobiet przechodzi to samo co Ty. Wiele z nich, dzieki grupom wsparcia zaczelo radzic sobie z tym problemem. Im szybciej to zrobisz, tym lepiej dla Ciebie.
Adresy poradni, grup wsparcia znajdziesz w internecie.
Pozdr.B
Witaj...
podobny temat był wałkowany tutaj http://www.netkobiety.pl/t52960.html
Może znajdziesz coś pomocnego dla siebie.