W Polsce nie ma ojców... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: W Polsce nie ma ojców...

W sieci są fora tylko dla mam. Jeśli już znajdzie się coś dla ojców, to jest to miejsce dla mężczyzn po rozwodzie, walczących o prawo do widywania się z dziećmi. Dla przeciętnego Kowalskiego, który chciałby pogadać/poszukać informacji na tematy "okołodzieciowe" - nic.

Zajęcia sportowe? Same oferty dla "mam z maluchem". Większość wykładów, warsztatów - tylko dla matek. "Poczytaj mi MAMO!" Jak zajmować się dzieckiem, gdzie co kupić, jak zadbać o swoją psychikę po urodzeniu maluszka - porady tylko dla kobiet, tata się nie liczy, w jego życiu nic się po powiększeniu rodziny przecież nie zmieniło... Ojcowie są traktowani jak bank spermy i bankomat, do niczego więcej się nie nadają i nie są potrzebni.

U lekarza można usłyszeć: "A gdzie matka dziecka?!" No bo co z tego, że dziecko przywiózł tatuś, tatuś się nie liczy.

Czy zgadzacie się z moimi obserwacjami? Dlaczego tak jest, jak myślicie?

A jak jest w innych krajach?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: W Polsce nie ma ojców...

Ja się wcale tak nie czuję. W ogóle nie zwróciłem na ten problem uwagi. "Poczytaj mi mamo" -- nie ma problemu... fajnie że pisze o mamie, bo mama jest ważna. Gdyby lekarz zapytał "Gdzie matka" to bym powiedział, że nie mogła przyjśc.

3

Odp: W Polsce nie ma ojców...

Ja również nie czuję się dyskryminowany. Kiedy zawoze i odbieram Młodego z przedszkola to spotykam głównie ojców i nieliczne mamy.  Jednak prawdą jest, że ojcowie są dyskryminowani i poniżani przez sfeminizowane sądownictwo rodzinne. Prywatnie znam jedną taką sędzinę bo to przyjaciółka mojej żony ale jak tak od czasu do czasu posłucham jej uzasadnień to skręciłbym ku**ie kark a ścierwo wyrzucił bezpańskim psom na pożarcie.

4 Ostatnio edytowany przez Asterka10 (2013-06-19 21:10:44)

Odp: W Polsce nie ma ojców...
Marka Ragnos napisał/a:

Jednak prawdą jest, że ojcowie są dyskryminowani i poniżani przez sfeminizowane sądownictwo rodzinne. Prywatnie znam jedną taką sędzinę bo to przyjaciółka mojej żony ale jak tak od czasu do czasu posłucham jej uzasadnień to skręciłbym ku**ie kark a ścierwo wyrzucił bezpańskim psom na pożarcie.

Doprawdy?Jakoś tego nie odczuwam, a mam wręcz zdanie zupełnie odwrotne.Mężczyźni są traktowani w sądach rodzinnych jak święte krowy.Alimenty płacą śmieszne,  majestacie prawa mogą obrażać matkę i swoje dziecko, mają zgodę  sądu na zupełny brak jakiegokolwiek zainteresowania, opieki i pomocy w wychowaniu dziecka.Cały cięzar wychowania jest zrzucowny na kobiety, łacznie z utrzymaniem bo za 100 zł alimentów czasem butów się dzieciakowi nie kupi.
O ile się to 100 zł dostanie, bo nikt nie jest w państwie prawa ponoć zmusić go do płacenia.

5

Odp: W Polsce nie ma ojców...

Zgadzam się z tym, że ojcowie są dyskryminowani. W ogóle w modelu przeciętnej rodziny zwłaszcza ze wsi ojciec wyjeżdża za granicę zarabiać kasę, a mama wychowuje dzieci. I tutaj doskonale widać to, że facet jest "bankiem spermy i bankomatem", jak to określiłaś... Wszystko jest dla mam, a tata jest od pieniędzy. Tak są wychowane dzieciaki teraz... Wniosek z własnych obserwacji, i z własnego doświadczenia - jak traktowałam mamę a jak tatę jak byłam mała...

6

Odp: W Polsce nie ma ojców...
Asterka10 napisał/a:

Doprawdy?Jakoś tego nie odczuwam, a mam wręcz zdanie zupełnie odwrotne.Mężczyźni są traktowani w sądach rodzinnych jak święte krowy.Alimenty płacą śmieszne,  majestacie prawa mogą obrażać matkę i swoje dziecko, mają zgodę  sądu na zupełny brak jakiegokolwiek zainteresowania, opieki i pomocy w wychowaniu dziecka.Cały cięzar wychowania jest zrzucowny na kobiety, łacznie z utrzymaniem bo za 100 zł alimentów czasem butów się dzieciakowi nie kupi.
O ile się to 100 zł dostanie, bo nikt nie jest w państwie prawa ponoć zmusić go do płacenia.

Nie wiem co za patologiczny przypadek opisujesz ale to jakaś ekstrema potwierdzająca regułę, o której pisałem ja. Sąd zawsze przyznaje opiekę matce nawet w kuriozalnych sytuacjach, w których jasnym jest, że matka nie jest zdolna ani chętna do opieki i wychowania. Wtedy wystarczy powiedzieć, że rodzina pomoże i każda pani sędzina to przyklepie.

7

Odp: W Polsce nie ma ojców...

A czy ktoś z Was albo Waszych partnerów próbował wziąć urlop tacierzyński?

8

Odp: W Polsce nie ma ojców...
BabaOsiadła napisał/a:

W sieci są fora tylko dla mam. Jeśli już znajdzie się coś dla ojców, to jest to miejsce dla mężczyzn po rozwodzie, walczących o prawo do widywania się z dziećmi. Dla przeciętnego Kowalskiego, który chciałby pogadać/poszukać informacji na tematy "okołodzieciowe" - nic.

Zajęcia sportowe? Same oferty dla "mam z maluchem". Większość wykładów, warsztatów - tylko dla matek. "Poczytaj mi MAMO!" Jak zajmować się dzieckiem, gdzie co kupić, jak zadbać o swoją psychikę po urodzeniu maluszka - porady tylko dla kobiet, tata się nie liczy, w jego życiu nic się po powiększeniu rodziny przecież nie zmieniło... Ojcowie są traktowani jak bank spermy i bankomat, do niczego więcej się nie nadają i nie są potrzebni.

U lekarza można usłyszeć: "A gdzie matka dziecka?!" No bo co z tego, że dziecko przywiózł tatuś, tatuś się nie liczy.

Czy zgadzacie się z moimi obserwacjami? Dlaczego tak jest, jak myślicie?

A jak jest w innych krajach?

Myślę, że fora dla mam powstają głównie z inicjatywy pań, nikt nie zabronił utworzyć takowych dla tatusiów więc panowie jeśli czujecie się pokrzywdzeni- do dzieła- trzymam kciuki za nowe forum dla tatusiów! smile

9 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2013-06-20 09:45:35)

Odp: W Polsce nie ma ojców...

Babo,
Jeśli o fora chodzi- nie znam w realu faceta,który udzielałby się na jakichkolwiek ,no  chyba ,że się nie przyznaje.
Dla mego męża forum to miejsce dla sfrustrowanych ludzi,których w realu nikt  nie chce słuchać  Eewentualnie ,
forum jest dopuszczalne by dowiedzieć się o  jakich s miejscach na  wakacje,  na ferie, lub o danym biurze  podróży z którymy akurat jedziemy.Ale z pewnością forum nie  jest po to  to  by  na  nim  pisać:) 

Mój mąż chodził z naszym dzieckiem gdy  było  niemow lakiem  na  zajęcia  na  basenie, przewijal ,ką pal, mało tego, to on kupował  ciuchy,pieluchy, wózki  i  kosmetyki .To  ja  dzi eki  niemu  dowiedzialam  się  gdzie  w  moim mieście  można kupić fajne ciuchy,zabawki itp .
Chodzi także z córka do lekarza i ona jeszcze nigdy nie spytała: a gdzie matka?
Buty do tej pory kupuje  dla córki  wyłącznie  mąż bo zna się na  tym najlepiej smile

10 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2013-06-20 10:56:49)

Odp: W Polsce nie ma ojców...

Z jednej strony ojcowie sa dyskryminowani (byc moze), ale z drugiej postawa wielu tatusiow pozostawia troche do zyczenia...

Jest o wynik oczywiscie nalecialosci kulturowych, sposbu wychowania i modelu rodziny, jaki w Polsce do tej pory panowal. Teraz dopiero to sie zmienia, i dobrze. Mysle, ze kwestia czasu bedzie powstawanie forow dla Ojcow Z Prawdziwego Zdarzenia, wlasnie z ICH inicjatywy, bo beda chcieli. Dzielic sie wrazeniami, problemami itd. W szkole sa juz wierszyki o tatusiach, co z corkami ida na spacer i sa szczsliwi, - bardzo mi sie to podoba. W przedszkolu - Warszataty dla Taty.


Bedzie dobrze smile

11

Odp: W Polsce nie ma ojców...

Babo,
Jeśli o fora chodzi- nie znam w realu faceta,który udzielałby się na jakichkolwiek ,no  chyba ,że się nie przyznaje.
Dla mego męża forum to miejsce dla sfrustrowanych ludzi,których w realu nikt  nie chce słuchać  Eewentualnie ,
forum jest dopuszczalne by dowiedzieć się o  jakich s miejscach na  wakacje,  na ferie, lub o danym biurze  podróży z którymy akurat jedziemy.Ale z pewnością forum nie  jest po to  to  by  na  nim  pisać:)

O.o
Ja z kolei nigdy nie zetknęłam się z podejściem, że forum to dla sfrustrowanych ludzi, za to znam całą masę facetów piszących na forach.

12

Odp: W Polsce nie ma ojców...

Jean Marie Lallouet rok temu został ojcem. Ponieważ Uniwersytet im. Adama Mickiewicza, na którym pracuje, oferuje dofinansowanie do żłobka, Lallouet chciał złożyć stosowny wniosek. - Usłyszałem pytanie: "A czy żona pracuje na UAM?". Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nie. Wtedy dowiedziałem się, że pieniądze należą się wyłącznie pracującym na uczelni matkom.

Źródło: poznan.gazeta.pl

13

Odp: W Polsce nie ma ojców...

Mój starszy syn jest chory i od paru lat trafiamy regularnie do jakichś lekarzy, komisji, psychologów itp. Kiedy jesteśmy z żoną razem, to pytania dotyczące dziecka są zadawane jej. I tu zazwyczaj dochodzi do małej konsternacji kiedy jesteśmy u kogoś pierwszy raz, bo żona często mówi - mąż będzie wiedział lepiej smile Ponieważ w okresie przedszkolnym również ja syna zawoziłem i odbierałem, to w temacie przedszkolnym też ja byłem lepiej zorientowany. Teraz w szkole jest trochę bardziej po równo, bo ja zawożę rano, a żona odbiera i jak to kobieta częściej wdaje się w rozmowy z nauczycielkami. Ja za to chodzę na wywiadówki ale przyznaję siedzę tam sam z paniami. Żona za to wzięła na siebie całość spraw związanych z różnymi zasiłkami pielęgnacyjnymi, dofinansowaniem dojazdu itp., a jest w tym zdecydowanie lepsza ode mnie, bo czepia się urzędnika jak rzep i nie odpuści jak nie wywalczy swego. Na placach zabaw widzę raczej równouprawnienie, jest sporo tatusiów. Mnie się zdaje, przynajmniej jeśli chodzi o moje doświadczenia życiowe, że w kwestii włączenia się ojców w opiekę nad dziećmi to sporo się zmieniło pokoleniowo. Pokolenie mojego ojca, teścia, to byli faceci od przynoszenia do domu pieniędzy, egzekwowania posłuchu kiedy matki nie dawały rady ale całą resztą zajmowały się one. To matka była od przebierania dziecka z pieluch, kąpieli, karmienia, spacerowania, bawienia. Ojciec był najwyższą instancją i jeśli dochodziło do tego, że matka odwoływała się do niego, to było krucho z tyłkiem. Za to kiedy sąsiedzi przychodzili się na mnie skarżyć albo raz czy dwa wzywali ojca do szkoły, to udawało mi się wyłgać ojcowską połajanką. Po latach zrozumiałem skąd ta różnica. W domu, matki musieliśmy się słuchać i ją szanować i kiedy łamaliśmy te zasady ojciec był bezwzględny w karaniu. Natomiast na zewnątrz nasze wybryki były elementem normalnego chłopięcego temperamentu więc różne takie bójki i tym podobne sprawki uchodziły nam płazem.
Ja zaś i znani mi ojcowie od początku grzebaliśmy się w pieluchach, pierwsze dziecko kąpałem tylko ja z całą pielęgnacją noworodka. Z kolkami walczyłem ja. Na spacery chodziłem ja. Przy drugim dziecku pozwoliłem się małżonce trochę więcej wykazać smile Niezmiennie jednak żona nie znosi chodzić z dziećmi na place zabaw, bo jak mówi nie trawi tych babskich pogaduszek przy piaskownicy, a chłopa jakoś nie zaczepiają na ploty.

14

Odp: W Polsce nie ma ojców...
Benita72 napisał/a:

Z jednej strony ojcowie sa dyskryminowani (byc moze), ale z drugiej postawa wielu tatusiow pozostawia troche do zyczenia...

Postawa wielu matkek też:)

15

Odp: W Polsce nie ma ojców...

Alez ja sie z tym nie kloce, niemniej wątek mial byc o ojcach.. wink

16

Odp: W Polsce nie ma ojców...

Przed chwilą przeczytałem reportaż o nauczycielce kiedyś i dziś oraz ważnej urzędniczce MEN co kiedyś zatłukła 6-letniego syna swego konkubenta na śmierć, bo zgubił sznurowadło. Jednocześnie patrzę na moich dwóch synków jak śpią. To sens mojego życia. Odkąd oni są nic się nie liczy innego, oddałbym wszystko za ich szczęście i zdrowie. To jest cos tak niesamowitego patrzeć na nich ze świadomością, że jest się "sprawcą" takiego cudu - życia.

17

Odp: W Polsce nie ma ojców...

Widzieliście dzisiejszy wątek o obecności męża podczas szczepień? Autorkę drażni, że jej mąż jeździ z nią i ich pociechą do pediatry, bo "co ludzie pomyślą, że ja jakaś niezaradna jestem, bo męża ze sobą ciągnę"... Trochę mnie zatkało, przyznam. Jak się chłop dzieckiem nie interesuje, źle. Jak się interesuje, też niedobrze roll

18

Odp: W Polsce nie ma ojców...
BabaOsiadła napisał/a:

Widzieliście dzisiejszy wątek o obecności męża podczas szczepień? Autorkę drażni, że jej mąż jeździ z nią i ich pociechą do pediatry, bo "co ludzie pomyślą, że ja jakaś niezaradna jestem, bo męża ze sobą ciągnę"... Trochę mnie zatkało, przyznam. Jak się chłop dzieckiem nie interesuje, źle. Jak się interesuje, też niedobrze roll

Widzieliśmy smile Jak zaczęłam czytać ten wątek to od się od razu skojarzył z tamtym. I to jest chyba właśnie przykład takiej dyskryminacji.

Wydaje mi się jednak, że "dyskryminacja" w większości przypadków to kwestia samych ojców. W poszczególnych rodzinach mniej lub bardziej pielęgnuje się wzorzec, że opieka nad dziećmi należy głównie do kobiety. Mężczyzna jest od zarabiania pieniędzy. Mimo, że często kobieta również zarabia pieniądze - mężczyźni jakoś nie walczą o równość w opiece nad potomstwem i podziałem obowiązków domowych smile

Z powyższych wpisów moją uwagę zwróciła wypowiedź Snake'a. Wygląda on na ojca, który autentycznie bierze udział w wychowaniu dzieci. W moim otoczeniu nie znam żadnego takiego faceta. Owszem, jest wielu panów, którzy aktywnie pomagają partnerkom przy dzieciach, ale...no właśnie, oni POMAGAJĄ. To kobieta pamięta o szczepieniach, wie co zrobić w przypadku choroby dziecka, zna jego kolegów w szkole, wychowawczynię, szuka informacji o pojawiających się problemach wychowawczych, dba o to, żeby dziecko się w miarę zdrowo odżywiało. Mężczyzna umie zająć się dzieckiem, wykona posłusznie wszelkie przykazania (zaprowadź do szkoły, zawieź na basen, pomóż odrobić pracę domową, wyjdź z dzieckiem na spacer), ale "decyzyjność" należy do kobiety.

19

Odp: W Polsce nie ma ojców...
BabaOsiadła napisał/a:

Widzieliście dzisiejszy wątek o obecności męża podczas szczepień? Autorkę drażni, że jej mąż jeździ z nią i ich pociechą do pediatry, bo "co ludzie pomyślą, że ja jakaś niezaradna jestem, bo męża ze sobą ciągnę"... Trochę mnie zatkało, przyznam. Jak się chłop dzieckiem nie interesuje, źle. Jak się interesuje, też niedobrze roll

Babo, ja ten i ten drugi watek podsumuje jednym zdaniem: takich mamy mezcyzn, jakich sobie wychowalysmy. Glownie mam na mysli matki, te ktore obsluguja synow 24/7 nawet kiedy syncio do 30-tki dobiega ale tez i pozniejsze ich partnerki. Jak nie wymagamy tylko traktujemy jak retardowane swiete krowy to pozniej nie mozemy narzekac, ze albo mu sie nie chce albo nie potrafi.

Ktora z pan tutaj nauczy syna jak wyprasowac swoje koszule, jak nastawic pranie zeby wszystko w rozu nie wyszlo, jak prosta zupe na kosciach ugotowac itp.? Corki te nauki pobieraja od malego i potem niektore automatycznie uwazaja, ze to ich obowiazek i ze facet i tak nie potrafi.

Jakby mi ktos regularnie dawal sygnal, ze "daj spokoj, ja to zrobie lepiej i szybciej", to tez bym sobie na kanapie lezala z pilotem w reku i w powazaniu miala caly swiat.

Wiesz Babo, ze ja od dlugiego czasu mieszkam w Finlandii i przyznam, ze czytam niektore wpisy o tematyce damsko-meskich stosunkow na tym forum jak opowiesci si-fi.

20

Odp: W Polsce nie ma ojców...
Mussuka napisał/a:

Wiesz Babo, ze ja od dlugiego czasu mieszkam w Finlandii i przyznam, ze czytam niektore wpisy o tematyce damsko-meskich stosunkow na tym forum jak opowiesci si-fi.

Ale powiem Ci, że ja mimo mieszkania w Polsce czytam je z podobnymi wrażeniami... Kosmos.

21

Odp: W Polsce nie ma ojców...
BabaOsiadła napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Wiesz Babo, ze ja od dlugiego czasu mieszkam w Finlandii i przyznam, ze czytam niektore wpisy o tematyce damsko-meskich stosunkow na tym forum jak opowiesci si-fi.

Ale powiem Ci, że ja mimo mieszkania w Polsce czytam je z podobnymi wrażeniami... Kosmos.

A to akurat cieszy i napawa nadzieja:))

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024