Z moim mężem jesteśmy ok 5 lat. Status małżeński nastał razem z ciążą- niespodzianką.
Do tego czasu, jak i w trakcie ciąży mieliśmy bogate życie sexualne. Dużo, często i w różnych- miejscach. Już w trakcie ciąży zaczynałam się wyłączać czując że moje ciało się zmienia. Po ciąży z kolei zaczęło się karmienie z którym było masę problemów, zmęczenie, problemy finansowe i wiele innych, które stopniowo nas oddalały. Bywały lepsze dni, ale zdecydowanie więcej tych gorszych.
Przy lepszym dniu zaszłam w drugą ciążę- planowaną, ale trochę później. I od tego czasu pogorszyło się kompletnie.
Mąż znalazł nową pracę, przez co byłam uzależniona od niego czasowo ( wracał późno), przeprowadziliśmy się w dalsze rejony miasta trochę odcinając się od znajomych i ograniczając swoje spotkania z mamą i jej pomoc. Całe dnie siedziałam sama w domu, czekając na męża, który się wcale nie śpieszył z pracy. Byłam zmęczona- początek ciąży + 1,5roczniak w domu, który wymaga masy energii. Po powrocie mąż siadał do komputera, miał pretensje, że nie ma obiadu ( miałam problemy z gotowaniem przez wyczulenie na zapachy), nie pomagał mi a dziecko bawił sprzed komputera w większości. Dodatkowo 3 razy w tygodniu wychodził na 1,5-3h aby uskuteczniać swoje pasje-pilka. Myślę, że niewiele go obchodził fakt, że jestem zmęczona, że chciałabym się położyć bo mam mdłości itp. Przy usypianiu dziecka padałam i bywało że mąż mnie budził aby się "poprzytulać". Oczywiście był obrażony- nie rozumiał, że nie mam sił, albo , że mam infekcję miejsc intymnych. Często przełamywałam się aby nie był nieszczęśliwy- nawet jak następnego dnia objawy infekcji były mocniejsze i dawały mi popalić.
Aktualnei sytuacja się zmieniła na tyle, że pomimo braku dolegliwości i obrażania się mężą nie ulegam. Od kiedy skończyły mi się najgorsze dolegliwości ciążowe, wróciłam do pracy i nie mam sił.
Irytuje mnie jego lenistwo, brak pomocy przy domu, brak aktywnej opieki dzieckiem czy nawet mną. Jest egoistyczny. Nie rozumie, że przez jego lenistwo ja cały dzień opiekuję się małym, sprzątam, piorę, układam, robię obiad i zakupy a później pracuję do 21/22 kiedy to on wraca z etatu i siada jak król i nie robi NIC- a przecież gdyby wieczorem pomógł mi sprzątać, zamarynować mięso czy położyć małego beze mnie - to ja mialabym więcej czasu i sił a możliwe że nawet tych łóżkowych...
Nie wiem czy to mozliwe, że jego egoizm i lenistwo odrzuca mnie na tyle, że sex przestał mnie kręcić? Czy fakt, że czuję się jak kura domowa, której potrzeby i czas wolny zostały odsunięte na dalsze plany może to potęgować? Ostatnio często płaczę bo czuję się mało atrakcyjnie. Czuję się samotna. am wrażenie że wszystko jest na mojej głowie. Mimo ciąży to ja jestem w ciągłym biegu. To ja mam jakby dwa etaty - jeżeli ja nie dbam o siebie to nikt tego nie robi. Mąż dodatkowo zaczął straszyć mnie zdradą. Później mówi, że to w bezsilności, że palnął głupotę, ale ja to wszystko pamiętam i strasznie mnie to boli. Jak tłumaczę mu, że nie kręci mnie jak padam na pysk, jak widzę go rozwalonego przy kompie w jakiś starych gaciach, wczorajszej koszulce, dłubiącego w nosie. Jak muszę się prosić aby posprzątał czy wyszedł na dwór z dzieckiem. Mam wrażenie, że on z nudów chce tego sexu na okrągło- ostatnio kochaliśmy się 2 dni temu,wczoraj mi już nie dawał żyć, dzisiaj też wiem, że nie odpuści. Wiem, że jak już się przełamuję to często odczuwam przy tym jakąś przyjemnośc i nie traktuję tego jako traumy, ale ile można robić coś tylko dlatego, że ON CHCE, że on ma potrzeby. Mam wrażenie, że mój związek się rozpadnie. Strasznie mi z tym źle tym bardziej, że zaraz na świat przyjdzie drugie dziecko...
Przepraszam że tak to rozwlekłam i że tak bez ładu i składu, ale potrzebuję świeżego spojrzenia. Jakiegokolwiek ![]()
2 2013-06-17 21:43:17 Ostatnio edytowany przez Masuka (2013-06-17 21:46:57)
A próbowałaś mu o tym wszystkim spokojnie opowiedzieć od początku do końca, tak jak w tym poście?
Największym błędem jaki popełniają kobiety w stosunku do mężczyzn to oczekiwanie że On się domyśli co Ty czujesz czy czego pragniesz.
Wiem bo z żoną też przeszedłem tą drogę :-)
W pierwszych latach związku dusiła w sobie co jej się ewentualnie nie podoba, a potem, przy okazji pierwszego lepszego zgrzytu czy nieporozumienia wylewała wszystkie żale i pretensje. To jak nietrudno się domyślić nie ułatwiało porozumienia.
W ciągu kolejnych lat żona oduczyła się "dokładania" innych problemów, nie na temat, do jakiejś sprzeczki a ja nauczyłem się czasami przygryzać język gdy ją poniosło i nie przyjmować od razu postawy obronnej ;-). Rozmowy o problemach żona zaczyna w normalnych okolicznościach, nie w bezpośrednim następstwie jakiegoś spięcia/nieporozumienia. Mówi zamiast kazać mi się domyślać ("bo przecież to jest takie oczywiste" ;-P) Efekt? Od kilku lat w ogóle się nie sprzeczamy grzejąc się w cieple wzajemnej akceptacji i wyrozumiałości. Czego i Tobie życzę :-).
Oczywiście taka rozmowa nie gwarantuje sukcesu, jeżeli jego Ego jest tak duże że przysłania mu Twoją osobę;
ale w takim wypadku i tak nie ma nadziei na porozumienie w żaden inny sposób...
PS: Na to forum trafiłem przypadkiem i ale specjalnie się zarejestrowałem żeby Ci odpisać.
Ten post zabrzmiał tak ... szczerze... że poruszył jakąś ukrytą strunę w mojej duszy.
Wszystkiego dobrego i powodzenia :-)
Masuka Twoja rada odnośnie "domyślania" się przyda się niejednej kobiecie tutaj. "Dawanie do zrozumienia" pokutuje w wielu problemach na tym forum.
Zawsze mówię- nie umiem problemów dusić w sobie.
Jeśli facet nie jest głupi tylko trochę wychowany na "panicza" przez mamusię która prała , gotowała , prasowała itd. to możesz jeszcze do niego dotrzeć. Ale mów otwartym tekstem co Cię boli. Powiedz mu patrząc prosto w oczy - pomóż mi , zajmij się trochę dzieckiem (skoro jesteś jego tatą bądź nim na prawdę) ,wynieś śmieci kiedy widzisz że jest dużo, odkurz w mieszkaniu, spytaj czasem czy cos nie pomóc ...
A zobaczysz jak będę się do Ciebie przytulać w sytuacjach wcale nie łóżkowych, Wydasz mi się bardziej męski, bardziej sexy , bardziej godny zainteresowania.
Nie graj męża , bądź nim. Bądź moim facetem, nie namiastką...
Nie jesteśmy z sobą z przypadku , szanuj mnie a ja będę Twoja na zawsze...
Jeśli Twój facet nie ma jaj (lub zapomniał o tym że je ma) daj mu do zrozumienia że nie chcesz "ciepłej kluchy" tylko poważnego faceta.
Walcz o niego i o siebie puki jest o co jeszcze walczyć. Macie dzieci. Macie dla kogo żyć. Nie dołanczaj za szybko do grona tych co kładą krzyżyk na swoim związku już po kilku latach.
Mówi Ci to facet który wcale nie ma sielankowego życia ale wciąż wie że trzeba walczyć o lepsze jutro.
Mój mąż jest wychowany przez same kobiety. Bardzo go rozpieszczały. Zawsze wyręczały- bo wiadomo one zrobią lepiej a on z latami do tego przywykł i zaczął udawać głupiego aby go wyręczać. Kiedy się spotykaliśmy ciężko było to wyczuć - wiadomo...
Mówię mu otwarcie, że nie podnieca mnie taki niezaradny, leniwy...
Za każdym razem mówię mu, że jestem zmęczona, że mam za dużo na głowie i czuję się w tym wszystkim sama... Że zwyczajnie wieczorem wolę spać niż robić cokolwiek i kiedy on zrobi coś za mnie to będę na pewno miała więcej sił i będę mniej sfrustrowana co na pewno polepszy nasze stosunki ...
Oczywiście nie poddam sie, bo kocham go i mamy cudownego synka , ale już mnie tak męczą te konflikty które nas nawiedzają przez strefę łózkową...
Pewnie z nim nie rozmawialas tak szczerze o tym jak tutaj. Jesli nawet probowalas, to on odbieral jak atak na niego. Ciezko jest rozmawiac bez pasji... On wie swoje, rozumie i widzi inaczej. Gdyby on moglby tutaj napisac na forum sam od siebie, pewnie bys byla zaskoczona jaka to jestes "zla", "niedobra" ... Popadliscie w schematy. Sytuacja trudna do naprawienia tak od reki. Gdyby on moglby cie uslyszec lub przeczytac, o co naprawde ci chodzi, ale nie bezposrednio z twoich ust, ale podsluchac jaj rozmawiasz z kolezanka przez telefon, przeczytac to co napisalas na samym poczatku gdy przypadkowo zostawisz wlaczony komputer ze strona tego forum i twoj post. Gdy zobaczy jak po cichu placzesz, cierpisz i to przez niego, powinno wtedy dotrzec do madrego lba co sie dzieje. Ale jak bedzie mial pretensje, ze wywlekasz sprawy na publicznym forum (mimo ze tak przeciez jestes anonimowa) .... to chyba trzeba sie rozstac.... naprawde duzo dajesz z siebie, nawet sex jak widze codziennie...
co zrobic zeby facet na nowo sie kochał ze mna
jestem 8 lat po slubie mamy syna juz pale lat nie ubrawiamy sex bo mąz nie chce mówi jak sie zmienisz to bedzie