Witam. Moze zaczne od poczatku poniewaz nie chce pisac zbyt dlugiej notki. Od zawsze byłam gorsze pisząc to kreci mi sie nawet łza w oku. Nie uczyłam sie zbyt dobrze przez podstawowke jakies 5 4 ostatnia klasa gimnazjum to juz porazka, w domu tez nie pomagalam duzo wolalam siedziec u kolezanki doslownie calymi dniami. Moj brat straszy ciagle pracowal byl pracowity chwaliła go cala moja rodzina natomist ja bylam ta gorsza niemal ze najgorsza. I od tatmtej pory nabawilam sie kompleksow nie wierze w siebie, nic mi nie wychodzi moja samoocena jest porównywalna do zera. Teraz ukonczylam szkole technikum ekonomiczne znalazłam prace nic szczególnego ale zawsze jakas jest (dodam ze to moja pierwsza praca) wszystko bylo ok, tylko dzis dostalam telefon ze pieniadze w kasie sie nie zgadzaja i ze niektorzy klienci narzekaja na jedzenie(dokładnie ze mieso było nie swieze). W sobote ide jeszcze raz i okaze sie czy zostane czy nie, boje sie strasznie ze nie dam sobie rady ze wylece i bede znow musiala szukac pracy a przeciez nic nie potrafie
do tego jestem sama jakis miesiac temu zerwalam z chlopakiem ktory zrobiłby dla Mnie wszystko, ktory byl pracowity uczciwy mial glowe do interesow jednak mi sie nie podobal i nic do niego nie czulam, teraz mam glupie mysli zeby wrocic do niego bo przeciez sama nic nie potrafie. I zyc z kims tylko z przywiazania..
Zanim zdecydujesz się pogrążyć już całkiem, czyli żyć z kimś tylko dlatego, żeby jakoś sobie w życiu poradzić, może.... zdecydujesz się przerobić temat z psychologiem? Możesz iść na NFZ, zwykle takie spotkania są co 2 tygodnie, a psycholog może sięgnąć na najgłębsze dno Twoich obaw i poczucia beznadziei.
Bo nikt się taki nie rodzi. To się zbiera, w piękną kulę śniegową coraz to większych rozmiarów.
Ale nigdy nie jest w życiu tak, by nie można było czegoś zmienić ![]()
Sądzę, że potrzebujesz specjalisty
( Możesz również sama zawalczyć o siebie i nie dopuszczać złych myśli, myśleć pozytywnie, odkrywać w sobie pozytywne cechy, a tłamsić te negatywne. To trudne, ciężko samemu zwiększać swoją samoocenę, ale warto.
Może zacznij od najprostszej rzeczy: weź kartkę papieru i wypis swoje sukcesy, nawet te najmniejsze, mikroskopijne np: wczoraj ugotowałam pyszną zupę, potrafię ładnie się ubrać, mam nosa do wyszukiwania fajnych ciuchów w sklepach itd itd
Nie myśl źle o sobie - to samodestrukcja. Wiesz z pewnością, że złe myśli mają dużą moc sprawczą, ale dobre... Również ![]()
Głowa do góry! I MYŚL POZYTYWNIE!!! I nie pisz za chwilkę, że się nie da
Trzeba tylko chcieć!
Powodzenia! ![]()
droga olenko332...rozumiem, że bywają w życiu momenty kiedy czujesz, że wokół wszystko jest do bani, że sama jesteś do niczego, że najlepiej usiąść i płakać...życie jest wielką huśtawką..raz lepiej raz gorzej..Teraz kiedy stoisz na rozdrożu, wszystko wydaje Ci się trudne, ale wiedz,że w każdym z nas tkwi wiele siły, wiele możliwości,tylko nie potrafimy lub nie mamy odwagi tego uruchomić, boimy się zaryzykować i na starcie poddajemy się. Byłam w jednym związku, który trwał 16 lat, teraz jestem w drugim związku już 5 lat. pomimo iż pierwszy partner-mąż był bardzo ciepłym, troskliwym facetem,starał się o dobro materialne..niby pięknie-ładnie ale mnie wogóle nie pociągał, nie podobał mi się więc wszystko wokół niego, czyli dom, rodzina nie interesowało mnie.nie miało znaczenia to,że jest porządnym facetem.obrzydzał mnie swoim wyglądem.to powodaowało,że z czasem przestałam dbać o siebie, wpadłam w alkoholizm,żeby wytrzymywać jego dotyk.wpadłam w depresję,próbowałam odebrać sobie życie bo straciło ono dla mnie sens.poznałam w internecie faceta i od pierwszego spotkania zakochałam się. teraz mam bardzo przystojnego faceta, uwielbiam patrzeć na niego, jak się porusza, na jego gesty, automatycznie wszystko stało się kolorowe.nie piję, wyleczyłam się z depresji...ten związek też nie jest łatwy ale z innych powodów,niż wygląd faceta i związane z tym "dolegliwości" związku. rozpisałam się dlatego żeby pokazać Tobie,że powrót do poprzedniego faceta, tylko dlatego,że był zaradny może źle się skończyć dla samej Ciebie.tak jak poprzedniczki napisały, powinnaś pomimo wszystkiego zaufać samej sobie, uwierzyć w siebie. każdego ranka mów sobie,że dziś też dasz radę. i uwierz mi..UDA SIĘ!!! trzymaj się ..:)
Zacznij się codziennie 1h uczyć czegoś przydatnego, co lubisz, za co możesz dostać potem pieniadze.
Małymi kroczkami.
Milbera777 dziekuje ci bardzo za odpowiedz. Bardzo mi pomogłaś
Powiem szczerze że ten facet już Mnie obrzydza, obrzydza Mnie to że nie dba o siebie, że je ciągle fast foody ciągle pije cole, ja chciałabym być intruktorką fitness, układać zdrowe diety i mieć męża grubasa, może to co pisze jest egoistyczne ale poprostu nie toleruje tego, do tego cała jego rodzina jest otyła bardzo otyła, czułam sie tam jak jakas ''obca'' a teraz znów jestem samotna..
Zacznij się codziennie 1h uczyć czegoś przydatnego, co lubisz, za co możesz dostać potem pieniadze.
Małymi kroczkami.
Dokładnie, to bardzo dobra rada.