W moim związku jest pewien problem, a ja nie wiem jak sobie z nim poradzić. Od ponad 20 lat jestem z tym samym partnerem. W moich oczach mój mąż jest bardzo atrakcyjnym facetem i mnie podnieca. Zawsze miał na mnie dużą ochotę i ma do dziś. Za sprawą jego wyobraźni nigdy nie było nudy w naszym seksie. Z czasem jednak coś się zaczęło psuć. Pytanie, gdzie tkwi przyczyna?
Mój mąż ma na mnie prawie zawsze ochotę. W ciągu dnia chce się przytulać, dotykać i całować w różne miejsca. Często prosi, żebym mu pokazała kawałek ciała.
To byłoby piękne, ale na urlopie, gdy ma się czas na relaks, wypoczynek. W codziennym życiu, przy wielu domowych obowiązkach, po powrocie z pracy lub przed nią, gdy rano noc jest za krótka, a przy śniadaniu myślami już jestem w pracy, to zaczyna mnie irytować. Nie jestem oziębła, ale takie zachowania w ciągu dnia mnie nie podniecają. Czasami dziwnie się z tym czuję. Uwielbiam seks z mężem, ale na przykład wieczorem. Wtedy ubieram się seksownie, pijemy drinka lub kieliszek wina, rozmawiamy, przytulamy, pieścimy i kochamy. Niestety od pewnego czasu ja jestem już tak bardzo zmęczona tymi podchodami przez cały dzień, że wieczorem nie mam już na nic ochoty.
Męża denerwuje, że ja w ciągu dnia nie podzielam jego podniecenia, ale myślę, że możemy o tym porozmawiać i dojść do porozumienia. Chciałabym jednak wiedzieć, czy to normalne, że facet ma tak wielką ochotę, czy powinien ją trochę pohamować? Może to ja powinnam się bardziej postarać i wczuć w jego nastrój? Trochę mi tu brakuje pewności siebie. Co o tym sądzicie?
mimo wieku myślę że mężczyźni mają ochotę na seks częściej rano, a kobiety wieczorem. Porozmawiajcie o tym, że wolisz się kochać wieczorem i za często robi Ci atmosferę całodniowego podniecania, gdy Ty myślisz już o pracy. To jest dobre ale raz na jakiś czas a nie codziennie. według mnie rozmowa, rozmowa, rozmowa... ![]()
Moj tez mial wielka ochote, zawsze i wszedzie.
Jak nie robil tego ze mna, to robil sam z gazeta itd.
My kochalismy sie zawsze rano i wieczorem, czesto w nocy dodatkowo i w ciagu popoludnia tez...
i wciaz bylo mu malo.
Moja niechec do tak czestego sexu zniszczyla ochote na meza i ostatecznie zrezygnowalam z zycia w malzenstwie w ktorym sex byl na pierwszym miejscu i wszystko sie kolo du.. obracalo.
Marta, jak dla mnie z Tobą wszystko w najlepszym porządku. Jak ja muszę myśleć o pracy, o zakupach, o kimś tam, o gościach co przyjdą, o psie, którego trzeba zabrać do weterynarza, o tym kiedy to wszystko zrobię, to też mi się nie chce figlować. Normalna piłka, że kobiety bardziej potrzebują nastroju, bo ochota na seks jest bardziej w sferze psychiki, uczuć, emocji, wyobraźni niż u facetów, u których to bardziej... brakuje mi dobrego słowa - cielesny? proces.
A że się tak zapytam - czy Twój partner pomaga Ci dostatecznie w obowiązkach domowych?
Marta- ja na Twoim miejscu bym się raczej cieszył gdyby partner mimo 20 lat związku wciąż miał na Ciebie taką ochotę i okazywał Ci czułość na co dzień. Wiele kobiet pewnie Ci zazdrości.
Wszystko w nadmiarze może zbrzydnąć. Dosłownie wszystko.
Mężczyzna co 4 minuty myśli o seksie, ponoć, to wszechobecne każdego dnia. Budzi się i co? Ooo, jest podniecony i ma ochotę. Z tego co zauważyłem to panie mają ochotę najczęściej wieczorem, jak nastrojowo jest itp. Ale wtedy facet zmęczony dniem i średnio mu się chce.
Przystopować faceta? - to nie najlepszy pomysł, coś zamiennego wymyśl. Jedzenie jest najlepsze ![]()
Moj tez mial wielka ochote, zawsze i wszedzie.
Jak nie robil tego ze mna, to robil sam z gazeta itd.
My kochalismy sie zawsze rano i wieczorem, czesto w nocy dodatkowo i w ciagu popoludnia tez...
i wciaz bylo mu malo.
Moja niechec do tak czestego sexu zniszczyla ochote na meza i ostatecznie zrezygnowalam z zycia w malzenstwie w ktorym sex byl na pierwszym miejscu i wszystko sie kolo du.. obracalo.
Obawiam się, że u mnie w tym kierunku zmierza. Przesycenie seksem może mnie doprowadzić do zniechęcenia. Mamy teraz kryzys małżeński. Wiele już zostało w tym związku zmienione, a zmiana dotyczyła zachowania mojego męża. Kiedyś godziłam się na zbyt wiele, a teraz postanowiłam zawalczyć o swoje i raptem się okazało, że i ten nadmiar "pieszczot" mnie męczy. Muszę to uporządkować.
Marta, jak dla mnie z Tobą wszystko w najlepszym porządku. Jak ja muszę myśleć o pracy, o zakupach, o kimś tam, o gościach co przyjdą, o psie, którego trzeba zabrać do weterynarza, o tym kiedy to wszystko zrobię, to też mi się nie chce figlować. Normalna piłka, że kobiety bardziej potrzebują nastroju, bo ochota na seks jest bardziej w sferze psychiki, uczuć, emocji, wyobraźni niż u facetów, u których to bardziej... brakuje mi dobrego słowa - cielesny? proces.
A że się tak zapytam - czy Twój partner pomaga Ci dostatecznie w obowiązkach domowych?
Nie narzekam w tym jego pomaganiu. Ale gdy wracamy z pracy razem, to on odpoczywa, a ja obiad przygotowuję i nawet nie zdążę się przebrać. Właśnie o to mi chodzi, że ja mam więcej obowiązków w domu niż on i nie mogę myśleć o seksie tyle co on, a jego zaloty mi przeszkadzają. Z drugiej strony mam wyrzuty, że nie mogę się zdystansować do spraw życia codziennego na tyle, żeby móc się z nim pieścić tyle ile on by chciał. Nie z obowiązku tylko z obopólną przyjemnością.
Przemo masz racje, że mam się z czego cieszyć, tylko muszę sobie jakoś to poukładać, ponieważ wszystko w nadmiarze może obrzydnąć jak napisała Zielony_Domek.
Nie narzekam w tym jego pomaganiu. Ale gdy wracamy z pracy razem, to on odpoczywa, a ja obiad przygotowuję i nawet nie zdążę się przebrać. Właśnie o to mi chodzi, że ja mam więcej obowiązków w domu niż on i nie mogę myśleć o seksie tyle co on, a jego zaloty mi przeszkadzają. Z drugiej strony mam wyrzuty, że nie mogę się zdystansować do spraw życia codziennego na tyle, żeby móc się z nim pieścić tyle ile on by chciał. Nie z obowiązku tylko z obopólną przyjemnością.
A nie może od czasu do czasu on obiadu przygotować?
Jeśli on po pracy może sobie wypocząć, a Ty zawsze bądź prawie zawsze zasuwasz, to własnie znaczy, że nie pomaga tyle, ile potrzebujesz, bo Ty jesteś potem zmęczona a on już wypoczęty. Może po prostu spróbuj mu to powiedzieć? Że jeśli co drugi dzień/tydzień/jak się umówicie on będzie szykować obiady, zmywać i co tam jeszcze robisz, a Ty sobie po pracy wypoczniesz, to Ty będziesz mieć większą ochotę na figle i wszyscy będą szczęśliwsi. ;-)
Inna sprawa, że nie zdziwiłabym się, gdyby on nagle miał mniejszą ochotę na seks kiedy po robocie będzie musiał zasuwać do drugiej - jako gosposia. ![]()
Marta___ napisał/a:Nie narzekam w tym jego pomaganiu. Ale gdy wracamy z pracy razem, to on odpoczywa, a ja obiad przygotowuję i nawet nie zdążę się przebrać. Właśnie o to mi chodzi, że ja mam więcej obowiązków w domu niż on i nie mogę myśleć o seksie tyle co on, a jego zaloty mi przeszkadzają. Z drugiej strony mam wyrzuty, że nie mogę się zdystansować do spraw życia codziennego na tyle, żeby móc się z nim pieścić tyle ile on by chciał. Nie z obowiązku tylko z obopólną przyjemnością.
A nie może od czasu do czasu on obiadu przygotować?
Jeśli on po pracy może sobie wypocząć, a Ty zawsze bądź prawie zawsze zasuwasz, to własnie znaczy, że nie pomaga tyle, ile potrzebujesz, bo Ty jesteś potem zmęczona a on już wypoczęty. Może po prostu spróbuj mu to powiedzieć? Że jeśli co drugi dzień/tydzień/jak się umówicie on będzie szykować obiady, zmywać i co tam jeszcze robisz, a Ty sobie po pracy wypoczniesz, to Ty będziesz mieć większą ochotę na figle i wszyscy będą szczęśliwsi. ;-)Inna sprawa, że nie zdziwiłabym się, gdyby on nagle miał mniejszą ochotę na seks kiedy po robocie będzie musiał zasuwać do drugiej - jako gosposia.
Tak masz dużo racji. Mój mąż jak trzeba to zrobi obiad i inne obowiązki rodzinne wykona. Nie lubi prac technicznych w domu. Tych typowo męskich. Kiedyś jak będzie się tym zajmował, to też zacznę się do niego dobierać. Ciekawe co wtedy powie.
Marta
Mysle ze musisz troche wyluzowac z ta praca i obowiazkami. Masz dzieci w jakim wieku. Troche wiecej czerp przyjemnosci z zycia. Nie sama praca zyjemy. Ja mam kolezanke ktora non stop mysli o pracy. Chyba nawet jak sie kocha bo jest menagerem w firmie. Ciagle do niej dzwonia. A wieczrem jest na tyle podnieta ze idzie spac. Nie daj sie w ciagnac w karuzele obowiazkow. Pozdrawiam
Ale Wam trudno dogodzić. Chce seksu źle, nie chce seksu też źle. Nie pomaga-egoista, pomaga-pantoflarz. Seks rano-źle bo praca, seks wieczorem-źle bo zmęczona. Odnoszę wrażenie, że kobiety chcą seksu do czasu urodzenia dziecka. Później staje się on przykrym obowiązkiem. Oczywiście są na szczęście wyjątki.
... Np. mój mąż jest takim wyjątkiem... Seks z żoną to przykry obowiązek. I szkoda, że po urodzeniu dziecka mi nie ideszła ochota na współżycie. Gdybym była oziębła, to bylibyśmy idealną parą...
Marta, a czy nie jest tak, że Ty również go wyręczasz we wszystkich obowiązkach? Może on nie ma sposobności się wykazać, bo Ty już wszystko zdążysz zrobić.
Ja bym spróbowała zrobić tak: Jak odpoczywamy , to razem... Jak sprzątamy, to też razem.
Po prostu zacznij otwarcie mówić, że jesteś przeciążona i chciałabyś, aby Tobie w tym i w tym pomógł.