Witajcie, niby to forum stworzone dla kobiet, nie jestem nią, ale uważam, że tu znajdzie najwięcej "kompetentnych" istot, które pomogą mi zrozumieć parę rzeczy.
Otóż, mam 19 lat, moja dziewczyna jest równo 18 miesięcy młodsza. Jesteśmy razem... Od 18 miesięcy. Dopiero teraz to zauważyłem. x)
Wszystko było cudowne, do ~15 miesiąca oboje byliśmy szczęśliwi, oczywiście były problemy, w tym jeden naprawdę poważny, ale wyszło wszystko na dobre. Niedawno miałem przez miesiąc praktyki, nie miałem za bardzo czasu na spotkania. Po owym miesiącu wróciłem do szkoły, zaczęły się problemy, ale raczej drobne.
Teraz trochę info, żebyście mogły lepiej zrozumieć to. Moja, jeszcze na dzień dzisiejszy, dziewczyna, ma boskie ciało wg. mnie, wielokroć było to powodem do mniejszych sprzeczek, bo ona uważa że jest za gruba (ok. 168cm-61kg). Oczywiście ja, głupi, nie doceniałem tego, tzn. nie mówiłem jej specjalnie często, że ślicznie wygląda.
Krótka historia tego jak zaczęły się poważne problemy 2 tyg temu. Jej brat, ma dziewczynę drobną, wazy mniej niż 50kg wg. mnie. Srutu tutu, śmiechem żartem, doszło do tematu o noszeniu dziewczyny na barana, to sobie zażartowałem, że szwagier będzie miał nieco lepiej. I je*ut. Foch, powiedziała mi później w rozmowie, że wypominam jej, ze jest gruba. Nigdy tak nie pomyślałem nawet... Nie dała się przekonać, zawzięcie stała za tym, że wypominam jej to. Była w tamtym tygodniu na 3 dniowej wycieczce, nie rozmawialiśmy prawie wcale. W niedziele dopiero, przez telefon, zaczęły się poważne rozmowy. Powiedziała mi, że stałem się arogancki, wywyższam się, nie doceniam jej (to akurat, jak pisałem, się zdarzało). Był to dla obojga z nas pierwszy poważny związek, mieliśmy plany. W ową niedziele, podczas rozmowy przyznała, że to się pewnie wkrótce skończy. Zamurowało mnie, cały czas próbowałem, do dziś to robiłem jakoś to wszystko naprawić. Mówiła, że dla niej najważniejsze jest jej szczęście, ze mną od miesiąca nie jest, jednak mnie kocha, przyznała to. Również i ja strasznie ją kocham, nie chce jej stracić, ona powiedziała ze ma mnie dosyć, że nie chce. Nie potrafię się z tym pogodzić, ale dałem jej jeszcze czas do przemyślenia do pt. Wątpię, że jej stanowisko się zmieni, ale spróbować warto.
I już będę kończyć to, bo oczopląsu dostaniecie, przeze mnie.
Dalej będę pisać, jeśli ukaże się ktoś zainteresowany tematem, kto mi pomoże coś z tym zrobić.
Dzisiejszej nocy nie spałem, myślałem cały czas o tym, przypomniał mi się Mały Książę:
Jeśli coś kochasz puść to wolno. Jeśli wróci jest Twoje. Jeśli nie- nigdy Twoje nie było...
Nie wiem czy tego spróbować, dać jej zatęsknić, wyszaleć. Czy po prostu dać sobie spokój...
daj sobie spokój. jak kobieta czuje się mało szanowana przez swojego mężczyznę prędzej czy później odejdzie. a jak sam przyznałeś, ma kompleksy na punkcie wagi do tego kolokwialnie mówiąc jej dosrałeś to się nie dziw...
Powiem Ci jak typowa baba typowemu facetowi: TY NIC NIE ROZUMIESZ! ![]()
Piszesz jakieś, wybacz, farmazony o Małym Księciu i dawaniu kobiecie się wyszaleć
Co ma piernik do wiatraka? Ona nie czuła się przy Tobie piękna, jedyna, najwspanialsza, adorowana i pożądana - a tak chcemy się czuć przy naszych mężczyznach. Wiesz, że dziewczyna ma kompleksy i pozwalasz sobie na kretyńskie żarty w towarzystwie (!) na temat przedmiotu tych kompleksów?
A jej "kocham cię, ale już nie chcę" oznacza "walcz o mnie, baranie".
Normalny tok myślenia to: zraniłem ją --> przeproszę --> nigdy więcej głupio nie zażartuję --> pokażę jej, że jest naj!
Twój tok myślenia: zraniłem ją --> strzeliła focha, ach, te baby i ich wahania nastrojów --> niech sobie ode mnie odpocznie --> jak kocha, to wróci, a jak nie, to trudno.
No, że się tak po młodzieżowemu wyrażę, WTF i facepalm kompletny.
Do roboty, Kolego ![]()
tylko że jak ona cały czas nie czuła się tą jedną jedyną wyjątkową to co mu to da? może oczy otworzyła i stwierdziła, że może czas na coś nowego?
5 2013-06-11 18:12:59 Ostatnio edytowany przez Creepz (2013-06-11 18:14:20)
Trochę zmieniłbym ten mój tok myślenia wg. Ciebie.
Zraniłem -> przeprosiłem -> Du*a, że tak to ujmę. Mówiła, że nie wybaczy tego mi, cokolwiek bym zrobił. Prosiłem o drugą szansę, przez jej wcześniejszy "związek" nie wierzy w zmiany na lepsze, toteż wątpię, że takową mi da.
I wiem, że ma kompleksy, powiedzmy, że jak jest już wesoło na maxa, miałem coś a'la chwile zapomnienia. I palnąłem głupotę.
Wiem, dałem du*y, dotarło to do mnie, ale czuję, że trochę za późno.
Co do walki o nią... Nie mam już pomysłów co zrobic, rozmowa nic nie daje, nie chce naciskac i zmuszac, bo to może mnie jeszcze bardziej pogrązyc. Gdy odprowadzam ją ze szkoły do domu, sprowadza sie jedynie do tematów błahych, typu "co tam w szkole?" itp.
~rycerzowa, jesli masz tu na myśli znudzenie sie moją osoba, to nie. Pytałem o to, to nie stało się.
nie chodzi o znudzenie. jest uparta? bo widzę ustawiła sobie za cel nie wybaczenie Ci, jednej gafy. może było ich po prostu więcej i dziewczyna już nie wytrzymała
Tak, jest bardzo uparta. Ogólnie to jej charakter jest trudny.
8 2013-06-11 18:24:08 Ostatnio edytowany przez rycerzowa (2013-06-11 18:25:03)
Mówiła, że dla niej najważniejsze jest jej szczęście, ze mną od miesiąca nie jest, jednak mnie kocha, przyznała to. Również i ja strasznie ją kocham, nie chce jej stracić, ona powiedziała ze ma mnie dosyć, że nie chce. Nie potrafię się z tym pogodzić, ale dałem jej jeszcze czas do przemyślenia do pt. Wątpię, że jej stanowisko się zmieni, ale spróbować warto.
niestety z własnego doświadczenia powiem... może to wpływ koleżanek? a to że uparta i charakter trudny tym ciężej Ci będzie. poczekaj do tego piątku, powinno się wyjaśnić. Może przestań się odzywać? tak wiem, zły nawyk ale wtedy chyba wychodzi wszystko...
Trochę zmieniłbym ten mój tok myślenia wg. Ciebie.
Zraniłem -> przeprosiłem -> Du*a, że tak to ujmę.
No bo same przeprosiny nie wystarczą. W niej nadal siedzi ten głupi żart i będzie go sobie przypominać podczas każdego spotkania w towarzystwie, kiedy zobaczy, jak oglądasz film ze szczupłą aktorką, i podczas każdego Waszego zbliżenia erotycznego. Więc - o ile Ci się chce w ogóle - musisz zadziałać tak, by jej to z pamięci wymazać.
Właściwie to już to uczyniłem. Dzisiaj, do godziny 11 jeszcze pisaliśmy sobie esy jako takie, ale później powiedziałem, żeby przemyślała to wszystko i czekam do piątku na to, by powiedziała mi jakie jest jej stanowisko.
11 2013-06-11 18:31:06 Ostatnio edytowany przez Creepz (2013-06-11 18:31:59)
Więc - o ile Ci się chce w ogóle - musisz zadziałać tak, by jej to z pamięci wymazać.
Narazie, ważniejsza jest dla mnie druga szansa. Jeśli takową dostane, na pewno będę się starać coś z tym zrobić.
~podwójny post... yh *_*
to czekaj cierpliwie i daj nam znać ![]()
Na szczęście jestem cierpliwym człowiekiem, to może nie zwariuję.
Nadzieja matką głupich, ale ta mnie nie opuści. I oby chciała spróbować kontynuować ze mną ten związek...
BabaOsiadła napisał/a:Więc - o ile Ci się chce w ogóle - musisz zadziałać tak, by jej to z pamięci wymazać.
Narazie, ważniejsza jest dla mnie druga szansa. Jeśli takową dostane, na pewno będę się starać coś z tym zrobić.
~podwójny post... yh *_*
Tylko że ona może nie zechcieć dać Ci drugiej szansy DOPÓKI nie zobaczy, że się zmieniasz.
Może i masz rację, tylko teraz. Jak ma zobaczyć zmianę, skoro się nie widzimy i nie rozmawiamy.
Przy ostatnim spotkaniu chciałem ponieść jej torbę, bo była ciężka, to z wyrzutami do mnie, że dopiero teraz, w obliczu końca, stałem się nagle gentlemanem. Co jest bzdurą, bo nie raz jej nosiłem, żeby było jej lżej.
Może i masz rację, tylko teraz. Jak ma zobaczyć zmianę, skoro się nie widzimy i nie rozmawiamy.
Nie znam jej i nie wiem, co konkretnie lubi, ani czego konkretnie jej u Ciebie brakowało, ale możesz słać kwiaty, pisać listy/maile/smsy, zapewniać o miłości i pożądaniu, komplementować ją, itd., itp.
odradzam. przecież ona zobaczy, że nagle jak zauważył, że jest źle to zasypuje ją kwiatami. Będzie przez to jeszcze gorzej...
Tak jak rycerzowa mówi, bo co. Załóżmy, że wyszło na dobre i co wtedy... Musiałbym dalej to robić, bo by myślała, że robię to tylko by ją jakoś zatrzymać. Jeszcze pomyslałaby później, że mi nie zależy.
nie o to chodzi chłopaku. chodzi o to że jeżeli nie dawałeś jej kiedyś kwiatów bez okazji to teraz pomyśli, że właśnie starasz się tylko dlatego że możesz ją stracić. nie chodzi mi wcale o to że będziesz jej musiał kupować kwiaty później. poza tym... czy to dla Ciebie jest problem w czasie związku rozpieszczać swoją kobietę? bo chyba w takim razie widać dlaczego czuła się niewyjątkowa i niedoceniania i dlaczego kompleksy przeważyły nad Twoim uczuciem.
20 2013-06-11 20:06:12 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2013-06-11 20:07:55)
Załóżmy, że wyszło na dobre i co wtedy... Musiałbym dalej to robić
Och, myślałam, że to oczywiste, że dalej też będziesz to robić
Skoro wiesz, że rozstaliście się przez brak takich właśnie zachowań i ona tego potrzebuje.
odradzam. przecież ona zobaczy, że nagle jak zauważył, że jest źle to zasypuje ją kwiatami. Będzie przez to jeszcze gorzej...
No a co komu da to, że on przestanie się do niej odzywać? Przecież ona to odbierze jako "co za cham, olewał mnie cały czas, potem jeszcze zranił, a teraz ma wszystko gdzieś"...
czy to dla Ciebie jest problem w czasie związku rozpieszczać swoją kobietę? bo chyba w takim razie widać dlaczego czuła się niewyjątkowa i niedoceniania i dlaczego kompleksy przeważyły nad Twoim uczuciem.
No właśnie o to chyba w tym wszystkim chodzi...
nie wiem... może po prostu lecimy na chamów. ale przynajmniej wiadomo już konkretnie w czym tkwi problem w tym związku i coś mi się wydaje że przez takie właśnie nastawienie chłopaku dziewczyny już nie odzyskasz. jeśli już doszła do wniosku, że nie chce z Tobą być bo się źle czuje, to decyzji nie zmieni
22 2013-06-11 20:20:11 Ostatnio edytowany przez Creepz (2013-06-11 20:33:12)
Hmm. Dzięki Wam widzę co źle robiłem, może faktycznie to jest moja wina, że się kończy... W końcu jestem tylko facetem, w dodatku szczyl jeszcze.
Wyjdzie czy nie, mam już pewną nauczkę na przyszłość.
~ Potrafię się zmieniać na dobre, ona już to widziała. Teraz tylko jak ją zapewnić, że i tym razem się zmienię.
~ Postanowiłem, że nie będę milczał. Będę rozmawiać, może przekonam ją jeszcze do siebie... Dziękuję wam na dzisiaj. Biorę się do roboty.
Trzymam kciuki ![]()
ja również
powodzenia! daj znać co i jak
A jednak wrócę do Was jeszcze dziś.
Dziękuję Wam za poświęcony czas, z tego nic już nie wyjdzie... Ale ja głupi byłem.
Zapytałem wprost, czy mnie kocha jeszcze - odpowiedź - nie wiem co czuje.
Zapytałem również czy jest choć cień nadziei na nas, a tutaj już było stanowcze nie. Nie da się wybłagać, nie ważne co bym zrobił. Nie chce mi zaufać, że mogę się zmienić.
Tak bardzo mi przykro ![]()
27 2013-06-11 22:08:31 Ostatnio edytowany przez Creepz (2013-06-11 22:14:05)
Mówi się trudno i żyje się dalej...
Jak znajdzie czas się spotkać to mamy porozmawiać co to z nami będzie w przyszłości, czy koniec znajomości, powrót to zwykłych kolegów, bądź może do przyjaciół. Mamy tyle wspólnych wspomnień, tyle tajemnic.
Najbardziej mnie intryguje to, czy będę potrafił powrócić do stadium kolegi/przyjaciela.
przykro mi, ale jesteś młody, najważniejsze teraz żebyś wyciągnął wnioski z tego związku
Ni to do kogoś się teraz przytulic, rozmawiać cale noce...
A że, tu gdzie mieszkam nie mam znajomych, będzie jeszcze ciężej. Tak, to dziwne, że nawet we własnej miejscowości nie mam znajomych, wiem. Ale otaczają mnie, ludzie, którzy charakterem nie nadają się na znajomych.
nie martw się mam to samo. dlatego znalazłam się tutaj
Też chyba tu trochę zabawię... Mimo, że forum dla kobiet, ale co mi tam.
Dobra... Nie ma co śmiecić, temat uważam za możliwy do zamknięcia. Dostałem w du*e od życia, konsekwencje będą bolesne. Dziękuje Ci, BaboOsiadła i Tobie rycerzowo, za wsparcie i ukazanie błędów.
Pozdrawiam serdecznie, Mateusz.
Nie ma za co. Pozdrawiam Cię serdecznie i rozgość się na forum ![]()
Witajcie, niby to forum stworzone dla kobiet, nie jestem nią, ale uważam, że tu znajdzie najwięcej "kompetentnych" istot, które pomogą mi zrozumieć parę rzeczy.
Otóż, mam 19 lat, moja dziewczyna jest równo 18 miesięcy młodsza. Jesteśmy razem... Od 18 miesięcy. Dopiero teraz to zauważyłem. x)
Wszystko było cudowne, do ~15 miesiąca oboje byliśmy szczęśliwi, oczywiście były problemy, w tym jeden naprawdę poważny, ale wyszło wszystko na dobre. Niedawno miałem przez miesiąc praktyki, nie miałem za bardzo czasu na spotkania. Po owym miesiącu wróciłem do szkoły, zaczęły się problemy, ale raczej drobne.
Teraz trochę info, żebyście mogły lepiej zrozumieć to. Moja, jeszcze na dzień dzisiejszy, dziewczyna, ma boskie ciało wg. mnie, wielokroć było to powodem do mniejszych sprzeczek, bo ona uważa że jest za gruba (ok. 168cm-61kg). Oczywiście ja, głupi, nie doceniałem tego, tzn. nie mówiłem jej specjalnie często, że ślicznie wygląda.
Krótka historia tego jak zaczęły się poważne problemy 2 tyg temu. Jej brat, ma dziewczynę drobną, wazy mniej niż 50kg wg. mnie. Srutu tutu, śmiechem żartem, doszło do tematu o noszeniu dziewczyny na barana, to sobie zażartowałem, że szwagier będzie miał nieco lepiej. I je*ut. Foch, powiedziała mi później w rozmowie, że wypominam jej, ze jest gruba. Nigdy tak nie pomyślałem nawet... Nie dała się przekonać, zawzięcie stała za tym, że wypominam jej to. Była w tamtym tygodniu na 3 dniowej wycieczce, nie rozmawialiśmy prawie wcale. W niedziele dopiero, przez telefon, zaczęły się poważne rozmowy. Powiedziała mi, że stałem się arogancki, wywyższam się, nie doceniam jej (to akurat, jak pisałem, się zdarzało). Był to dla obojga z nas pierwszy poważny związek, mieliśmy plany. W ową niedziele, podczas rozmowy przyznała, że to się pewnie wkrótce skończy. Zamurowało mnie, cały czas próbowałem, do dziś to robiłem jakoś to wszystko naprawić. Mówiła, że dla niej najważniejsze jest jej szczęście, ze mną od miesiąca nie jest, jednak mnie kocha, przyznała to. Również i ja strasznie ją kocham, nie chce jej stracić, ona powiedziała ze ma mnie dosyć, że nie chce. Nie potrafię się z tym pogodzić, ale dałem jej jeszcze czas do przemyślenia do pt. Wątpię, że jej stanowisko się zmieni, ale spróbować warto.
I już będę kończyć to, bo oczopląsu dostaniecie, przeze mnie.Dalej będę pisać, jeśli ukaże się ktoś zainteresowany tematem, kto mi pomoże coś z tym zrobić.
Dzisiejszej nocy nie spałem, myślałem cały czas o tym, przypomniał mi się Mały Książę:
Jeśli coś kochasz puść to wolno. Jeśli wróci jest Twoje. Jeśli nie- nigdy Twoje nie było...
Nie wiem czy tego spróbować, dać jej zatęsknić, wyszaleć. Czy po prostu dać sobie spokój...
Cytatem z "Małego księcia" mnie zaczarowałeś. Jak na 19 lat, to uważam, że jesteś bardzo dojrzały jak na swój wiek! Trzymaj się! Życzę Ci żeby wróciła do Ciebie! Postąpiłeś słusznie!
34 2013-06-12 20:27:24 Ostatnio edytowany przez Creepz (2013-06-12 21:49:36)
Aj, Opiekunka. Dziękuję za opinię, ale to i tak nie zmienia ogółu, że przeze mnie związek już niemalże zginął.
Rozmawiam z nią wciąż, jedziemy na oparach, że tak to ujmę, bo ona nie ma czasu na spotkanie (szkoła), ale to rozumiem i nie naciskam. A oboje nie chcemy kończyć tego przez telefon. Oficjalnie razem, dla siebie już coraz dalej. Ona zaczyna się do mnie odzywać jak do wroga, a ja zaczynam tracić ochotę na próby ratowania tego. Jak to lubi mówić kolega "Bedzie co bedzie".
~ A i doszedłem do wniosku, że może to przez rutynę. Im związek stawał się dłuższy, tym (widocznie) zacząłem mniej się starać, żyjąc w pewności, że już zawsze będzie ze mną. A tu klops, to tak nie zadziała. Shit happens, że tak to ujmę. ![]()