Witajcie!
Bardzo chciałabym abyście mi coś doradzili, ponieważ już nie radze sobie z ta sytuacja. To co opisze na pozór może wydawac sie banalne i normalne.
Jestem z moim pierwszym chłopakiem już jakies 5 miesiecy, ja mam 20 lat a on 22. Wszystko jest ładnie, pieknie, dogadujemy sie dobrze, kochamy sie, jest wecz idealnie. Ja jestem z reguły osobą która nigdy nie owija w bawełne, zawsze mowie to co myśle i miedzy innymi to spodobało sie mojemu chłopakowi. Jednak zdaje sobie z tego sprawe ze On ma dość ciezki charakter, kocha mnie ale czasem potrafi mi cos "przywalić", powiedzieć coś nieprzemyślanego. Czasem mówi takie rzeczy że mnie az rece opadają. Zauważyłam że musze troche uważac co przy nim mowie/pisze bo on moze to żle odebrac, np ostatnio brał udział w zawodach razem ze swoja drużyna gdzie zdobył prawie ostatnie miejsce, ja na pocieszenie napisałam mu "gdybyś grał sam, zapewne zdobyłbyś pierwsze miejsce, nie mieliby z Toba szans:)" a on za chwile do mnie "Czy to była jakaś ironia??" musiałam sie długo tłumaczyć że jaki byłby sens tego żebym robiła sobie z niego jakies jaja...?albo kiedyś strasznie porównywał mnie do innych dziewczyn mimo że jestem jego pierwsza dziewczyną, musiałam przeprowadzic z nim długa rozmowe czy przypadkiem nikt go nie zranił, niedawno tez usłyszałam tekst ze miedzy nami jest az za dobrze(to może byc coś delikatnie podpsuć?)
Jest mi z tym chłopakiem dobrze ale musze włożyc w to wszystko wiele wkładu,aby wytłumaczyc mu że to jest złe itp(czuje sie jakbym wychowywała dziecko, chociaż i tak sprawia mi to wiele satysfakcji ze potrafie kogos zmienić). Zauważyłam też że on nie bardzo chce abym przyjeżdzała do niego do domu, mimo ze już znam jego rodziców byłam tam tylko raz.(nie mam zamiaru sie wpraszać) On chce tylko przyjezdzac do mnie, zamknąc sie w pokoju i miec mnie tylko dla siebie. Nigdy nie byślimsy na żadnej imprezie razem ani nic z tych rzeczy. Chciałabym poznac go bliżej w róznych sytuacjach jak sie zachowuje w towarzystwie itp, mało mowi mi o swoich problemach, wszystko trzyma w sobie. w czwartek napisał do mnie smsa że przyjedzie w weekend,ja zasugerowałam że może gdzieś pojedziemy, moze byc i moim samochodem. a on że nie bardzo bo chce przyjechać do mnie i przy okazji odpocząć. Wtedy już nie wytrzymałam (a jestem osobą bardzo zrównoważoną) i napisałam co sadze o tym wszystkim, że musze uwazac co mowie żeby go nie urazić, musze sie pilnowac, ze chciałabym z nim gdzies pojechac bo ludzie powinni sie poznawac w roznych sytuacjach, ze czasami jego zachowanie mnie męczy. On oczywiscie też zaczał na mnie naskakiwać, zebym w koncu dorosła, ze on robi wszystko pode mnie, że ciągle mi cos nie pasuje a nawet że w jakis sposob nim rzadze, a czegos takiego nie zauwazyłam kompletnie, daje mu wolną reke. Napisałam mu ze moge cos zmienic bo mu sie nie podoba ale nie zmienie sie całkowicie bo tak nie potrafie (do tej pory było wszystko cacy).
czy ja rzeczywiscie przegięłam? czy takie sytuacje są w związkach normalne? Ja mam straszne wyrzuty sumienia że tak mu napisałam i teraz nie wiem co on o mnie myśli. Prosze pomóżcie mi, oczekuje obiektywnej opinii.
1 2013-06-09 19:36:39 Ostatnio edytowany przez lifeisbrutal (2013-06-09 19:37:28)
Po pierwsze: nie, nie przegielas. Po drugie widze tu kilka niepokojacych rzeczy:
"potrafi mi cos "przywalić", powiedzieć coś nieprzemyślanego"
"czuje sie jakbym wychowywała dziecko"
To sa BARDZO ZLE znaki. Facet ma ponad 20 lat i powinien wiedziec, ze pewnych rzeczy sie nie robi/nie mowi. A jezeli czegos nie wei, to jak mu to grzecznie wytlumaczysz powinien umiec przemyslec i przeprosic. Jak ktos jest dorosly i potrzebuje, zeby go wychpwywac jak przedszkolaka to moze znaczyc, ze ma powazne problemy z osobowoscia i matkowaniem mu tego nie zmienisz. Jak ktos ma problemy z empatia to ciezko a czasem w ogole nie da sie tego nauczyc.
"strasznie porównywał mnie do innych dziewczyn mimo że jestem jego pierwsza dziewczyną"
To tez jest zly znak - facet niby Cie kocha a porownuje Cie do innych prostu w twarz? I co, moze masz jeszcze zmienic ubior albo charakter albo nie wiadomo co, bo Baska ma lepszy biust a Anka lepsze poczucie humoru? Takie rzeczy czesto robia faceci, ktorzy chca w dziewczynie wzbudzic poczucie niepewnosci. Ty sie bedziesz coraz bardziej dla niego starac, a on zamiast to docenic, bedzie Cie coraz bardziej porownywal. Mam nadzieje, ze Ci nie sugeruje, ze jest facetem z dzikim powodzeniem albo sie w Twoje obecnosci nie interesuje innymi dziewczynami?
"On chce tylko przyjezdzac do mnie, zamknąc sie w pokoju i miec mnie tylko dla siebie."
To tez nie jest dobry znak, normalne na poczatku jak ludzie swiata poza soba nie widza i chce sie tylko maslanie w siebie wpatrywac, ale rozumiem Wam ten etap juz przeszedl. Pozwolenie facetowi odizolowania sie od otoczenia zle wrozy - nie chce Cie straszyc, ale jak nie znasz nikogo z jego rodziny i przyjaciol to moze swiadczyc, ze cierpi na chorobliwa zazdrosc albo ma cos do ukrycia. Faceci sie zwykle lubia obnosic jaka to oni maja fajowa dziewczyne.
"Chciałabym poznac go bliżej w róznych sytuacjach jak sie zachowuje w towarzystwie itp, mało mowi mi o swoich problemach"
Dokladnie... Moze powinnas sie o nim troche wiecej dowiedziec...niekoniecznie od niego.
"On oczywiscie też zaczał na mnie naskakiwać, zebym w koncu dorosła, ze on robi wszystko pode mnie, że ciągle mi cos nie pasuje a nawet że w jakis sposob nim rzadze, a czegos takiego nie zauwazyłam kompletnie, daje mu wolną reke."
Tia, to tez jest bardzo zly znak - zamiast omowic problem odwraca kota ogonem i na koniec nie tylko problem jest nierozwiazany, ale Ty jeszcze jestes skolowaciala i zaczynasz sie zastanawiac czy przypadkiem to nie Twoje wina, a na koniec go przepraszasz. To jest typowa manipulacja emocjonalna.
Moge byc przewrazliwiona, bo bylam 4 lata w zwiazku z facetem, ktory dokladnie takie zachowania jak Twoj okazywal i skonczylo sie to bardzo zle. Takie cos moze byc wstepem do bardzo toksycznego zwiazku, nie chce Cie straszyc, ale jak slysze od kogos, ze musi swojemu facetowi tlumaczyc, jak sie zachowac i czego nie mowic, zeby Cie nie ranic to mi sie czerwone swiatelko wlacza.
Nie wiem czy znasz angielski, ale przejrzyj sobie stronke:
http://psychopathfree.com/content.php?212-30-Red-Flags
Moge przesadzac, ale z takimi typami ostroznosci nigdy za wiele...
To strasznie dziwne, że już tyle czasu się spotykacie a nie poznaliście swoich znajomych. To lekko niepokojące. Jak myślisz, z czego to wynika?
To strasznie dziwne, że już tyle czasu się spotykacie a nie poznaliście swoich znajomych. To lekko niepokojące. Jak myślisz, z czego to wynika?
Tylko między nami jest naprawde wszystko dobrze, ja jego znajomych znam z opowiesci, z facebooka opowiada mi o nim w dodatku studiujemy razem na tej samej uczelni. Tylko on twierdzi ze nie bardzo lubi sie afiszowac.
a jeszcze jedno, on stwierdził żenie ma dwojga ludzi o takich samych charakterach i pogladach i że bedziemy sie czasem tak sprzeczać, powiedział że zależy mu na mnie i nie chce tego zniszczyc. Napisał teraz to mnie smsa co u mnie i jak myślicie co powinnam odpisac po tym wszystkim? udawac ze nic sie nie stało?
6 2013-06-09 20:27:19 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-06-09 20:41:45)
"Tylko między nami jest naprawde wszystko dobrze"
No nie jest wszystko dobrze, bo inaczej bys pierwszego posta nie napisala, z ktorego co najmniej kilka niedobrych rzeczy wynika. "On tylko czasem pije i bije, ale poza tym mnie kocha" - oczywiscie przesadzam, ale usprawiedliwianie zlych zachowan podczas gdy druga strona nic sobie nie robi nie jest rozsadne.
"ja jego znajomych znam z opowiesci"
Czyli nie znasz. Ja bym go grzecznie poprosila, ze chcialabys sie poznac z jego przyjaciolmi, bo glupio Ci jest sie tak izolowac i go o to przycisnac.
"Napisał teraz to mnie smsa co u mnie i jak myślicie co powinnam odpisac po tym wszystkim? udawac ze nic sie nie stało?"
Odpisz, ale nie udawaj, ze sie nic nie stalo. Napisz mu, ze musisz z nim pogadac i ze jest Ci przykro, ze Wasza ostatnia rozmowa sie tak skonczyla, ale go nie przepraszaj, bo jak na moje nie masz za co.
Dodatkowo: czy macie w ogole jakis wspolnych znajomych, ktorzy go lepiej znaja? Ja bym pogadala z ludzmi i popatrzyla w jaki sposb sie o nim wyrazaja (prawdopodobnie nikt Ci nic zlego wprost nie powie, ale czasem mozna wyczuc). Jak masz dobra przyjaciolke to sie jej zwierz ze szczegolami i zapytaj o opinie. Ty go kochasz i mozesz wiele rzeczy usprawiedliwiac, osoba, ktora jest Ci zyczliwa moze miec trzezwe spojrzenie.
Jeszcze kilka pytan kontrolnych: jak by zareagowal, gdybys go probowala poznac ze swoimi znajomymi? Np. zaprosila ludzi na wspolne ogladanie filmow albo wypad do knajpy i chciala go ze soba zabrac?
Jak dlugo Wy sie w ogole znacie? Mial jakies dziewczyny przed Toba? Wiesz jak sie rozstali? Jak sie o nich wyraza, jak sie wyraza o innych ludziach w ogolnosci?
Potrafi Cie przeprosic jak zrobi cos nie tak (czy sie w ogole przyznaje, ze zrobil cos nie tak)? Zlapalas go kiedys na klamstwie? A jesli tak to jak zareagowal?
Czy masz wrazenie, ze jest samolubny i glownie skupia sie na swoich potrzebach czy interesuje sie takze Twoimi potrzebami, czy o nie pyta?
7 2013-06-09 20:36:16 Ostatnio edytowany przez annakarenina1989 (2013-06-09 20:52:01)
No wiesz kiedy się z kimś jest to normalne, że ingeruje się w swoje światy wzajemnie. To nie jest afiszowanie tylko naturalna kolej rzeczy i naturalna potrzeba. Może postaraj się jakoś delikatnie i z wdziękiem dać mu do zrozumienia, że jest to dla Ciebie ważne i jak by nie patrzeć nieuniknione;)
"Tylko on twierdzi ze nie bardzo lubi sie afiszowac."
Wspolne spedzanie czasu ze znajomymi nie jest afiszowaniem sie - nie prosisz go, zeby Cie przy nich obsciskiwal. Czy ludzie na uczelni maja w ogole swiadomosc, ze jestescie razem? Czy to jest w jakims stopniu oficjalne?
"Tylko on twierdzi ze nie bardzo lubi sie afiszowac."
Wspolne spedzanie czasu ze znajomymi nie jest afiszowaniem sie - nie prosisz go, zeby Cie przy nich obsciskiwal. Czy ludzie na uczelni maja w ogole swiadomosc, ze jestescie razem? Czy to jest w jakims stopniu oficjalne?
Jego koledzy wiedzą o tym, ze ma kogos, moi znajomi z uczelni również widzieli mnie z nim kiedy odprowadzał mnie pod sale czy gdzieś czekal. Ale kiedyś poszliśmy razem do tesco na zakupy jak wiadomo jest tam dużo ludzi, zauważyłam że dużo osób na nas patrzy tak po prostu i też dużo facetów, jeden koles zagadal do mnie jak coś kupowałam a mój chłopak nie pokazał tego po sobie ale był tak wściekły i od tego momentu przyjeżdża tylko do mnie do domu. Myśli że chyba tego nie zauważyłam
"jeden koles zagadal do mnie jak coś kupowałam a mój chłopak nie pokazał tego po sobie ale był tak wściekły i od tego momentu przyjeżdża tylko do mnie do domu"
Brzmi jak chorobliwa zazdrosc. Byc moze facet Cie probuje izolowac, bo ma jakies problemy z soba... Musisz mu wprost dac do zrozumienia, ze Ci sie to nie podoba, bo inaczej to Cie zamknie w 4 scianach i swiatla wiecej nie zobaczysz;P.
Jakby zareagowal gdybys mu nagle publicznie okazala uczucia, nie wiem, dala buzi jak Cie odprowadza, chciala sie prowadzac za raczke? Generalnie zakochani ludzie nie powinni miec z tym problemu. Facet z jednej strony zachowuje sie jakby byl zazdrosny, a z drugiej jakby sie wstydzil pokazac, ze ma dziewczyne. To jest jak dla mnie dziwne...
I on po tej całej "kłótni" napisał że sądzi że sobie już wszystko wyjaśnialiśmy i dla niego taka sytuacja jest normalna ale ja to dalej przeżywam może podchodzę do tego zbyt emocjonalnie ale ciągle mam w głowie te teksty które na mnie pisał że on się stara a mi nic nie pasuje itp jeśli on naprawdę tak sądzi to po co ze mną jest w takim razie, po co ciągle pisze do mnie?
12 2013-06-09 21:00:36 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-06-09 21:03:06)
lifeisbrutal, mi ten facet wlacza czerwone swiatelka jak o nim piszesz. Ja bym z nim konkretnie porozmawiala o tym jakie masz oczekiwania i postawila konkretne propozycje. A jak mu sie nie podoba to niech poda konkretne powody czemu.
Poza tym definitywnie bym sie sprobowala dowiedziec czego o nim od innych ludzi, szczegolnie w kwestii jego relacji z kobietami (czy mial jakies dziewczyny wczesniej i jak to wygladalo). I pogadala z przyjaciolka, jesli masz jakas bliska.
"jeśli on naprawdę tak sądzi to po co ze mną jest w takim razie, po co ciągle pisze do mnie?"
Ja pamietam, ze sie dlugo zastanawialam czemu moj facet mi mowi, ze jestem taka i owaka, a potem nie chce mi dac swietego spokoju. To taka gra jest - jak Ty jestes niezdecydowana albo zniechecona do zwiazku to jest mily i kochany i na rekach Cie nosi, a jak sie angazujesz i starasz to jestes taka i owaka. Ta gra sie nigdy dobrze nie konczy, wiec bym sie zastanowiala czy on z Toba tak nie postepuje.
"jeden koles zagadal do mnie jak coś kupowałam a mój chłopak nie pokazał tego po sobie ale był tak wściekły i od tego momentu przyjeżdża tylko do mnie do domu"
Brzmi jak chorobliwa zazdrosc. Byc moze facet Cie probuje izolowac, bo ma jakies problemy z soba... Musisz mu wprost dac do zrozumienia, ze Ci sie to nie podoba, bo inaczej to Cie zamknie w 4 scianach i swiatla wiecej nie zobaczysz;P.
Jakby zareagowal gdybys mu nagle publicznie okazala uczucia, nie wiem, dala buzi jak Cie odprowadza, chciala sie prowadzac za raczke? Generalnie zakochani ludzie nie powinni miec z tym problemu. Facet z jednej strony zachowuje sie jakby byl zazdrosny, a z drugiej jakby sie wstydzil pokazac, ze ma dziewczyne. To jest jak dla mnie dziwne...
Idąc ulica trzyma mnie normalnie za rękę pocałuje. Ale tak jak napisałam z taka osoba muszę naprawdę dużo rozmawiać. Czuje że on się obawia tego że ktoś inny może mi się spodobac tylko Kurcze istnieje takie coś jak zaufanie. I codziennie pisze do mnie smsy nie wiem jak dać mu do zrozumienia że mnie to lekko męczy np już dziś napisał co u moje wczoraj gadalismy, poradzisz mi coś?
"I codziennie pisze do mnie smsy nie wiem jak dać mu do zrozumienia że mnie to lekko męczy np już dziś napisał co u moje wczoraj gadalismy, poradzisz mi coś?"
A odpowiadasz za kazdym razem? Sprobuj kiedys zignorowac i zobacz co sie stanie. Jak Ci zrobi karczemna awanture to nie wrozy dobrze. Jak sie zapyta po prostu czemu nie odpisalas to mu powiedz, ze bylas zmeczona i nie mialas ochoty pisac i zobacz jak zareaguje.
lifeisbrutal, mi ten facet wlacza czerwone swiatelka jak o nim piszesz. Ja bym z nim konkretnie porozmawiala o tym jakie masz oczekiwania i postawila konkretne propozycje. A jak mu sie nie podoba to niech poda konkretne powody czemu.
Poza tym definitywnie bym sie sprobowala dowiedziec czego o nim od innych ludzi, szczegolnie w kwestii jego relacji z kobietami (czy mial jakies dziewczyny wczesniej i jak to wygladalo). I pogadala z przyjaciolka, jesli masz jakas bliska."jeśli on naprawdę tak sądzi to po co ze mną jest w takim razie, po co ciągle pisze do mnie?"
Ja pamietam, ze sie dlugo zastanawialam czemu moj facet mi mowi, ze jestem taka i owaka, a potem nie chce mi dac swietego spokoju. To taka gra jest - jak Ty jestes niezdecydowana albo zniechecona do zwiazku to jest mily i kochany i na rekach Cie nosi, a jak sie angazujesz i starasz to jestes taka i owaka. Ta gra sie nigdy dobrze nie konczy, wiec bym sie zastanowiala czy on z Toba tak nie postepuje.
Wiesz co znam jego brata który jest w moim wieku taki normalny spokojny chłopak jego mama też równa kobieta. On nigdy nie miał dziewczyny i jest do tej pory prawiczkiem., kiedy pytałam dlaczego tak to mówi że ciężko mu było trafic na odpowiednia dziewczynę. Dla niego nie tylko liczy się wgląd ale też chce mieć z kim o czym rozmawiać.
Wiesz co ja to bym nie ryzykowała wspólnej przyszłości z tym facetem bo na to wygląda że jest zazdrosny i chce cię po prostu zamknąć w domu a na to nigdy nie pozwól lepiej teraz z nim zerwij bo potem możesz tego żałować.
Musisz z nim powaznie porozmawiac i dac mu znac, ze sie nie dasz tak odizolowac. Z tego typu facetem trzeba byc konkretnym. A jak sie nie da to ja bym sobie dala z nim spokoj.
Możliwe, że tak jak sugerują inni jest zwykłym zadufanym w sobie pyszałkiem.
Z pewnośćią jest zagubiony i niedojrzały. Był raczej nieszczęśliwie zakochany przed Tobą. Zbyt bardzo brzmi jak myślący samotnik japońskiego poety.
W każdym razie powinnaś go zostawić. Wszyscy się ucieszymy, jeśli się od niego uwolnisz.
Wszystko jest ładnie, pieknie, dogadujemy sie dobrze, kochamy sie, jest wecz idealnie. Ja jestem z reguły osobą która nigdy nie owija w bawełne, zawsze mowie to co myśle i miedzy innymi to spodobało sie mojemu chłopakowi. Jednak zdaje sobie z tego sprawe ze On ma dość ciezki charakter, kocha mnie ale czasem potrafi mi cos "przywalić", powiedzieć coś nieprzemyślanego. Czasem mówi takie rzeczy że mnie az rece opadają.
Cos Ci to mowi i daje do myślenia? Nie, to pomysl nad tym
Zauważyłam że musze troche uważac co przy nim mowie/pisze bo on moze to żle odebrac... ja na pocieszenie napisałam mu "gdybyś grał sam, zapewne zdobyłbyś pierwsze miejsce, nie mieliby z Toba szans:)" a on za chwile do mnie "Czy to była jakaś ironia??" musiałam sie długo tłumaczyć że jaki byłby sens tego żebym robiła sobie z niego jakies jaja...? ... miedzy nami jest az za dobrze(to może byc coś delikatnie podpsuć?)
No i... jakie wnioski???
czuje sie jakbym wychowywała dziecko... chociaż i tak sprawia mi to wiele satysfakcji ze potrafie kogos zmienić
z tym pierwszym się zgadzam w całej okazałosci, do drugiego stanowczy sprzeciw - to Twoje złudzenie z chorej miłości do niego
On chce tylko przyjezdzac do mnie, zamknąc sie w pokoju i miec mnie tylko dla siebie.
a mowia, że w związku nie powinno sie ograniczać partnera, wręcz nawet dopingować go w byciu sobą!!!
zebym w koncu dorosła, ze on robi wszystko pode mnie
bezdyskusyjnie padłem ze śmiechu...
czy ja rzeczywiscie przegięłam? czy takie sytuacje są w związkach normalne? Ja mam straszne wyrzuty sumienia że tak mu napisałam i teraz nie wiem co on o mnie myśli. Prosze pomóżcie mi, oczekuje obiektywnej opinii.
RECENZJA: to że masz złudzenia o tym, czy Wasz - o zgrozo - związek jest normalny, to niemalże standard. Ale tym razem to już skrajny odpał, umysłowa padaczka. Powiem wprost, Twój partner to zagorzały egocentryczny narcyz egoista o 100 twarzach, zmienny jak kameleon z prędkością światła. A forma związku zwie się nie inaczej jak TOKSYCZNA. Wyścig Twoj o normalną relacje ma finał gwarantowany 100% w "domu odosobnienia bez klamek". Zalecam z uwagą przeczytać wątek "piotrus Pan i jego nianka"; moich przedmówców bezwzględnie popieram. Nogi za pas i zwiewaj jak najszybciej z tego bagna.
20 2013-06-10 01:19:17 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-06-10 01:33:11)
bags to napisal dosadnie, ale niestety popieram diagnoze. W najlepszym wypadku narcyz, w najgorszym psychopata. Oczywiscie, jest jakies kilka % tego, ze sie mylimy, ale jak przeczytalam Twojego pierwszego posta to mi sie alarm wlaczyl - brzmi jak klasyka gatunku. I nie przejmuj sie "umyslowa padaczka" - nawet najbystrzejsze kobiety sie na to lapia, na poczatku wszystko jest fajnie, a potem sie nagle zaczyna zmieniac, a na koniec jestes tak zakrecona, ze Ci sie wydaje, ze jak Ci ukochany oko podbije to Twoja wina. To jest psychologia - cos jak syndrom sztokholmski i nalezy uciekac zanim sie emocjonalnie uzaleznisz i bedzie finał gwarantowany 100% w "domu odosobnienia bez klamek" - to nie jest zart, sama spedzilam upojny tydzien po probie samobojczej. Facet mnie nawet nie odwiedzil, bo sobie przygruchal nowa naiwna. Laska jest na etapie "on jest swinia, ale chce sie dla mnie zmienic" i dobrej drodze do tego samego.
Mozesz probowac z nim gadac, ale istnieje duze prawdopodobienstwo, ze rozmowa sie skonczy tak jak Twoja poprzednia proba - na koniec znowu bedzie Twoja wina. To co on robi nazywa sie manipulacja emocjonalna. Moim zdaniem - UCIEKAJ.
"ze on robi wszystko pode mnie, że ciągle mi cos nie pasuje a nawet że w jakis sposob nim rzadze"
aaa, to tez ma nazwe, nazywa sie PROJEKCJA. Z tego co piszesz to raczej on Toba rzadzi i jemu nie pasuje. To tez jest element manipulacji.
"chociaż i tak sprawia mi to wiele satysfakcji ze potrafie kogos zmienić"
Dokladnie tak mysli terazniejsza mojego bylego. Mimo, ze facet lze jej w twarz, wykreca sie jak piskorz i ona mu matkuje - powiedziala mi, e czuje sie jakby wychowywala 5-latka. Dla uzupelnienia dodam - ja z nim mialam dokladnie to samo wrazenie, robilam mu wyklady na temat, jak nalezy sie zachowywac, zeby ludzi niepotrzebnie nie ranic i czego nie nalezy mowic. Jak widac nie pomoglo i raczej nie pomoze. Nie wiem czy jestes naprawde jego pierwsza dziewczyna, ale prawie pewne, ze nie ostatnia i nie ostatnia, ktorej sie wydaje, ze on sie dla niej zmieni.
Rzeczywiście pomyśle nad tym co piszecie. Ale teraz według niego my sobie wszystko wyjaśnialiśmy odpowiada mi tak kiedy wracam do tego tematu. Kolejna prawa to to że pisze do mnie smsy codziennie a ja szczególnie teraz chce mieć czas do przemyślenia i trochę czasu. Pytanie co mu powiedzieć z tymi smsami aby nie odebrał tego negatywnie. Jest to typ faceta który zrobiłby dla mnie wszystko. To wszystko nie układa się w jedną całość.
A ile jest tych smsów ? Dziesiątki
czy kilka. Nawet jeśli kilka a ciebie to męczy to mu to po prostu napisz i nie martw się jak to odbierze. Tak przy okazji, czy ty już aby nie odjeżdżasz z tego związku ?
Po prostu mu napisz, ze jestes zmeczona i potrzebujesz czasu, zeby przemyslec. I nie daj sie emocjonalnie szantazowac.
"To wszystko nie układa się w jedną całość."
Dokladnie. Tak wlasnie czuja sie ludzie w toksycznych zwiazkach.
A ile jest tych smsów ? Dziesiątki
czy kilka. Nawet jeśli kilka a ciebie to męczy to mu to po prostu napisz i nie martw się jak to odbierze. Tak przy okazji, czy ty już aby nie odjeżdżasz z tego związku ?
Tak może odjeżdzam tylko nie wiem co sie ze mna dzieje, jeszcze tydzien temu przed ta "rozmowa" było wsztsko ładnie pieknie, teraz mam wyrzuty sumienia ze mu tak napisałam, on to tłumaczył że robi wszystko żeby było dobrze a mi ciagle cos nie pasuje no i teraz co mam na to odpowiedziec?
ja już nie wiem co robic, dla niego wszystko jest ok i uważa to za normalne ale ja ciagle mysle o tej rozmowie, moze podchodze do tego zbyt emocjonalnie? ja sie boje że go sobie "wychowam" a on odwróci sie dupą i pojdzie do innej, chociaz wiem że na chwile obecna jestem dla niego najwazniejsza. Kiedys nawet moja kolezanka napisała do niego to mowiła że od razu podkreslił to że ma dziewczyne i nie interesują go inne głebsze znajomosci.
klarek napisał/a:A ile jest tych smsów ? Dziesiątki
czy kilka. Nawet jeśli kilka a ciebie to męczy to mu to po prostu napisz i nie martw się jak to odbierze. Tak przy okazji, czy ty już aby nie odjeżdżasz z tego związku ?
Tak może odjeżdzam tylko nie wiem co sie ze mna dzieje, jeszcze tydzien temu przed ta "rozmowa" było wsztsko ładnie pieknie, teraz mam wyrzuty sumienia ze mu tak napisałam, on to tłumaczył że robi wszystko żeby było dobrze a mi ciagle cos nie pasuje no i teraz co mam na to odpowiedziec?
ja już nie wiem co robic, dla niego wszystko jest ok i uważa to za normalne ale ja ciagle mysle o tej rozmowie, moze podchodze do tego zbyt emocjonalnie? ja sie boje że go sobie "wychowam" a on odwróci sie dupą i pojdzie do innej, chociaz wiem że na chwile obecna jestem dla niego najwazniejsza. Kiedys nawet moja kolezanka napisała do niego to mowiła że od razu podkreslił to że ma dziewczyne i nie interesują go inne głebsze znajomosci.
znasz pojecia szantażu emocjonalnego, manipulacji??? Pocztaj proszę to, co Ci wczesniej poleciłem i poszukaj na necie blogu "moje dwie głowy" zanim naklikasz kolejnego posta.
Ty się już zwyczajnie boisz powiedzieć mu normalne rzeczy. boisz się jego reakcji, złości, wybuchu, focha, niezrozumienia. jest ŹLE. popieram wypowiedzi wyżej.
bags to napisal dosadnie, ale niestety popieram diagnoze. W najlepszym wypadku narcyz, w najgorszym psychopata. Oczywiscie, jest jakies kilka % tego, ze sie mylimy, ale jak przeczytalam Twojego pierwszego posta to mi sie alarm wlaczyl - brzmi jak klasyka gatunku. I nie przejmuj sie "umyslowa padaczka" - nawet najbystrzejsze kobiety sie na to lapia, na poczatku wszystko jest fajnie, a potem sie nagle zaczyna zmieniac, a na koniec jestes tak zakrecona, ze Ci sie wydaje, ze jak Ci ukochany oko podbije to Twoja wina. To jest psychologia - cos jak syndrom sztokholmski i nalezy uciekac zanim sie emocjonalnie uzaleznisz i bedzie finał gwarantowany 100% w "domu odosobnienia bez klamek" - to nie jest zart, sama spedzilam upojny tydzien po probie samobojczej. Facet mnie nawet nie odwiedzil, bo sobie przygruchal nowa naiwna. Laska jest na etapie "on jest swinia, ale chce sie dla mnie zmienic" i dobrej drodze do tego samego.
Mozesz probowac z nim gadac, ale istnieje duze prawdopodobienstwo, ze rozmowa sie skonczy tak jak Twoja poprzednia proba - na koniec znowu bedzie Twoja wina. To co on robi nazywa sie manipulacja emocjonalna. Moim zdaniem - UCIEKAJ.
matko boska! Ludzie proszę Was! jak czytam te posty na tym forum to mam wrażenie, że 99% ludzi na świecie to psychopaci mordercy osoby poważnie zaburzone itp. Wydaje mi się, że za bardzo roztrząsacie każdą nieidealną sytuację. A przecież w wielu przypadkach Wy sami zachowujecie się "nieksiążkowo" "nieprzepisowo" i w ogóle beznadziejnie. Fakt, w dzisiejszych czasach ciężko znaleźć osobę bez jakichkolwiek problemów emocjonalnych czy innych, ale zastanówcie się trochę, jakby tak poradzić uciekać od każdej osoby, która ma problemy to nawet się nie obejrzycie jak wróci to do Was samych i to od WAS będą inni uciekać z jakiś tam powodów. Rzeczywiście facet wykazuje różne niemiłe zachowania, ale wszystko jest do poprawienia, nadrobienia i kto miałby mu w tym pomóc jak nie ukochana osoba? I kiedy jak nie teraz, gdy jest jeszcze młody i jego osobowość wciąż jest elastyczna i się kształtuje? Najłatwiej jest napisać - uciekaj! olej go! nic już nie zrobisz! - podczas gdy mało nas to obchodzi. A tu mamy dziewczynę, która prawdopodobnie go kocha skoro z nim jest i odejście wcale nie będzie takie łatwe. Poza tym ucieczka to nie rozwiązanie. Popieram uciekać gdy dochodzi do przemocy, ale bez przesady - człowiek człowiekowi powinien pomagać a nie egoistycznie dobierać pod siebie i odchodzić gdy coś nie pasuje.
Według mnie dobrze, że starasz się z nim dużo rozmawiać. Rzeczywiście macie różne charaktery i to do facetów podobne, że nie są zbyt wylewni, że problemy chowają do siebie tak jak i uczucia. Bądź twarda, wyznaczaj swoje granice, nie odpisuj na smsa jeśli nie masz ochoty (choć weź też pod uwagę jego potrzeby jak np. potrzeba bycia w stałym kontakcie z ukochaną osobą - pamiętając o tym, by nie przerodziła się w szpiegostwo, ale zwykłe "co słychać" nie jest wcale niebezpieczne). Według mnie ta cecha, że się pokłóci i uważa to za normalne i nie roztrząsa tego jest bardzo pozytywna. Ludzie kłócą się o różne rzeczy, często mają odmienne zdania i to jest nieuniknione, ważne że dla niego nie wpływa to na jakość waszego związku. Powinnaś jeszcze lepiej go poznać i zaakceptować pewne jego wady, inne starać się zmienić, ale ze zdrowym rozsądkiem. Wychować go nie wychowasz, ale nauczysz pewnych zachowań, które mogą wam pomóc w kontakcie ze sobą.
.
Według mnie dobrze, że starasz się z nim dużo rozmawiać. Rzeczywiście macie różne charaktery i to do facetów podobne, że nie są zbyt wylewni, że problemy chowają do siebie tak jak i uczucia. Bądź twarda, wyznaczaj swoje granice, nie odpisuj na smsa jeśli nie masz ochoty (choć weź też pod uwagę jego potrzeby jak np. potrzeba bycia w stałym kontakcie z ukochaną osobą - pamiętając o tym, by nie przerodziła się w szpiegostwo, ale zwykłe "co słychać" nie jest wcale niebezpieczne). Według mnie ta cecha, że się pokłóci i uważa to za normalne i nie roztrząsa tego jest bardzo pozytywna. Ludzie kłócą się o różne rzeczy, często mają odmienne zdania i to jest nieuniknione, ważne że dla niego nie wpływa to na jakość waszego związku. Powinnaś jeszcze lepiej go poznać i zaakceptować pewne jego wady, inne starać się zmienić, ale ze zdrowym rozsądkiem. Wychować go nie wychowasz, ale nauczysz pewnych zachowań, które mogą wam pomóc w kontakcie ze sobą.
Zgadzam się z tym.
W rodzinie mojego ojca nie rozmawiało się z dziećmi między sobą, mój ojciec mimo że są z mamą już prawie 30 lat do dnia dziesiejszego nie umie rozmawiać o swoich problemach, wszystko tłamsi w sobie.
Ja rozmawiałam z rodzicami, przyznawałam się, że mnie coś boli czy złości, czy nawet że się stresuję przed egzaminem czy klasówką jak chodziłam do szkoły, moi bracia też.
Mój ukochany ma 26 lat, w jego domu się nigdy nie rozmawiało, on nawet nie umie rozmawiać z rok młodszym swoim bratem. Z ojcem nie rozmawiał dłużej niż przez minutę przez całe życie. Też nie umie rozmawiać o swoich problemach, mało tego złości się i to bardzo jak ja mu mówię że mnie coś boli czy że sie denerwuję.
Czy jest nienormalny? Nie, tak został wychowany. Droga autorko zwróć uwagę, że wychowanie dzieci w Polsce kuleje, że rodzice dopiero Ci którzy mają dzieci w XXI wieku część z nich wie że trzeba nauczyć kogoś rozmawiać.
Pewnie nie znasz jego rodziny, ale obawiam się że ów model on wyniósł z domu, a tego przykro mi ale nie zmienisz, bo czego Jaś się nie nauczył tego Jan nie będzie umiał.
Nie jest to patologia, tylko rzeczywistość i zapewniam Cię że wsza związek nie odstaje od normy, co to tych wyjść, może go po prostu na to nie stać? Może jest zbyt zmęczony po pracy. Pamiętaj, że nie każdy ma lekką pracę w urzędzie miasta gdzie tylko siedzi i nic nie robi, ludzie niektórzy naprawdę ciężko pracują ![]()
krokodyl666 napisał/a:bags to napisal dosadnie, ale niestety popieram diagnoze. W najlepszym wypadku narcyz, w najgorszym psychopata. Oczywiscie, jest jakies kilka % tego, ze sie mylimy, ale jak przeczytalam Twojego pierwszego posta to mi sie alarm wlaczyl - brzmi jak klasyka gatunku. I nie przejmuj sie "umyslowa padaczka" - nawet najbystrzejsze kobiety sie na to lapia, na poczatku wszystko jest fajnie, a potem sie nagle zaczyna zmieniac, a na koniec jestes tak zakrecona, ze Ci sie wydaje, ze jak Ci ukochany oko podbije to Twoja wina. To jest psychologia - cos jak syndrom sztokholmski i nalezy uciekac zanim sie emocjonalnie uzaleznisz i bedzie finał gwarantowany 100% w "domu odosobnienia bez klamek" - to nie jest zart, sama spedzilam upojny tydzien po probie samobojczej. Facet mnie nawet nie odwiedzil, bo sobie przygruchal nowa naiwna. Laska jest na etapie "on jest swinia, ale chce sie dla mnie zmienic" i dobrej drodze do tego samego.
Mozesz probowac z nim gadac, ale istnieje duze prawdopodobienstwo, ze rozmowa sie skonczy tak jak Twoja poprzednia proba - na koniec znowu bedzie Twoja wina. To co on robi nazywa sie manipulacja emocjonalna. Moim zdaniem - UCIEKAJ.matko boska! Ludzie proszę Was! jak czytam te posty na tym forum to mam wrażenie, że 99% ludzi na świecie to psychopaci mordercy osoby poważnie zaburzone itp. Wydaje mi się, że za bardzo roztrząsacie każdą nieidealną sytuację. A przecież w wielu przypadkach Wy sami zachowujecie się "nieksiążkowo" "nieprzepisowo" i w ogóle beznadziejnie. Fakt, w dzisiejszych czasach ciężko znaleźć osobę bez jakichkolwiek problemów emocjonalnych czy innych, ale zastanówcie się trochę, jakby tak poradzić uciekać od każdej osoby, która ma problemy to nawet się nie obejrzycie jak wróci to do Was samych i to od WAS będą inni uciekać z jakiś tam powodów. Rzeczywiście facet wykazuje różne niemiłe zachowania, ale wszystko jest do poprawienia, nadrobienia i kto miałby mu w tym pomóc jak nie ukochana osoba? I kiedy jak nie teraz, gdy jest jeszcze młody i jego osobowość wciąż jest elastyczna i się kształtuje? Najłatwiej jest napisać - uciekaj! olej go! nic już nie zrobisz! - podczas gdy mało nas to obchodzi. A tu mamy dziewczynę, która prawdopodobnie go kocha skoro z nim jest i odejście wcale nie będzie takie łatwe. Poza tym ucieczka to nie rozwiązanie. Popieram uciekać gdy dochodzi do przemocy, ale bez przesady - człowiek człowiekowi powinien pomagać a nie egoistycznie dobierać pod siebie i odchodzić gdy coś nie pasuje.
Według mnie dobrze, że starasz się z nim dużo rozmawiać. Rzeczywiście macie różne charaktery i to do facetów podobne, że nie są zbyt wylewni, że problemy chowają do siebie tak jak i uczucia. Bądź twarda, wyznaczaj swoje granice, nie odpisuj na smsa jeśli nie masz ochoty (choć weź też pod uwagę jego potrzeby jak np. potrzeba bycia w stałym kontakcie z ukochaną osobą - pamiętając o tym, by nie przerodziła się w szpiegostwo, ale zwykłe "co słychać" nie jest wcale niebezpieczne). Według mnie ta cecha, że się pokłóci i uważa to za normalne i nie roztrząsa tego jest bardzo pozytywna. Ludzie kłócą się o różne rzeczy, często mają odmienne zdania i to jest nieuniknione, ważne że dla niego nie wpływa to na jakość waszego związku. Powinnaś jeszcze lepiej go poznać i zaakceptować pewne jego wady, inne starać się zmienić, ale ze zdrowym rozsądkiem. Wychować go nie wychowasz, ale nauczysz pewnych zachowań, które mogą wam pomóc w kontakcie ze sobą.
bardzo rozsądna opinia w końcu ktoś kto ma odrobinę optymizmu. Dodalas mi wiary w ludzi. Czy jest możliwość napisania do Ciebie na maila? Chciałabym bardzo z kimś porozmawiać ale po prostu nie mam z kim
30 2013-06-10 14:26:12 Ostatnio edytowany przez klarek (2013-06-10 14:27:47)
Gdzieś to przeczytałem i często powtarzam, chociaż moje życie w związkach to porażka za porażka: związek to MY a nie JA JA. Więc nie ma wychowania, co najwyżej korekta robiona spokojnie, cierpliwie. Jest wspólne planowanie, a nie moje plany mają być zrealizowane. Itd itd. Czyli trzeba rozmawiać. Tłukąc się tak jak ty, z kąta w kąt, zaczynasz powoli być JA (tak chyba już trochę tez byłaś od początku) i twoje analizy za chwilę spowoduję konkluzją: kończę z tym.
Może spróbuj tak. Napisz sobie co byś mu chciała powiedzieć. Spokojnie, bez oskarżeń, pretensji. O nim i o sobie. Siądź z nim i zmuś go do wysłuchania tego. Ma siedzieć, milczeć, słuchać aż skończysz. Stwórz może do tego jakąś fajną atmosferę, żeby nie poczuł się jak na gilotynie ![]()
bardzo rozsądna opinia w końcu ktoś kto ma odrobinę optymizmu. Dodalas mi wiary w ludzi. Czy jest możliwość napisania do Ciebie na maila? Chciałabym bardzo z kimś porozmawiać ale po prostu nie mam z kim
w moim profilu włączona jest opcja mailowa więc pisz śmiało ![]()
32 2013-06-10 15:10:37 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-06-10 15:12:52)
"Popieram uciekać gdy dochodzi do przemocy, ale bez przesady - człowiek człowiekowi powinien pomagać a nie egoistycznie dobierać pod siebie i odchodzić gdy coś nie pasuje. "
Jak dostajesz od faceta w morde to jest juz zwykle troche za pozno na takie zwykle sobie uciekanie. Ja rozumiem optymizm itp., ale sa pewne bardzo zle symptomy. To co napisala autorka watku to klasyczny opis toksycznego zwiazku, takie sie nie zaczynaja od picia i biacia, takie sie zaczynaja cudownie i wspaniale. Autorka podala przyklady, ktore maja nazwy w psychologii - projekcja, manipulacja emocjonalna, izolacja. I czesto kobietom sie wydaje, ze faceta zmienia, a ten mowi im, ze tak jestem taki i owaki, ale Cie tak kocham, ze sie zmienie.
To jest czesto bardzo trudno pojac ludziom, ktorzy nie byli w tego typu zwiazku (czy jestes w stanie zrozumiec motywacje kobiety, ktora pozotaje w dlugoletnim zwiazku z osoba, ktora jej nie szanuje, bije etc. - ja niestety tak). A potem jak sie pojawi watek - on mnie pobil albo ukradl mi cos albo wyzywa mnie od najgorszych to pol forum bedzie dziewczynie mowilo, ze jest glupia idiotka i jak sie tak mogla dac. Z takiego zwiazku nalezy uciekac szybko i dlatego tak wazne jest rozpoznac bardzo zle oznaki zanim sie czlowiek na amen przywiaze, ochajta i bedzie mial dzieci i nie widomo co jeszcze.
"bardzo rozsądna opinia w końcu ktoś kto ma odrobinę optymizmu."
Dziewczyno, ty chcesz optymizmu. Jestes zakochana, wiec jak Ci 100 osob napisze, ze zwiazek jest bez przyszlosci, to Ty znajdziesz te jedna, ktora mowi co innego.
"Popieram uciekać gdy dochodzi do przemocy, ale bez przesady - człowiek człowiekowi powinien pomagać a nie egoistycznie dobierać pod siebie i odchodzić gdy coś nie pasuje. "
Jak dostajesz od faceta w morde to jest juz zwykle troche za pozno na takie zwykle sobie uciekanie. Ja rozumiem optymizm itp., ale sa pewne bardzo zle symptomy. To co napisala autorka watku to klasyczny opis toksycznego zwiazku, takie sie nie zaczynaja od picia i biacia, takie sie zaczynaja cudownie i wspaniale. Autorka podala przyklady, ktore maja nazwy w psychologii - projekcja, manipulacja emocjonalna, izolacja. I czesto kobietom sie wydaje, ze faceta zmienia, a ten mowi im, ze tak jestem taki i owaki, ale Cie tak kocham, ze sie zmienie.
To jest czesto bardzo trudno pojac ludziom, ktorzy nie byli w tego typu zwiazku (czy jestes w stanie zrozumiec motywacje kobiety, ktora pozotaje w dlugoletnim zwiazku z osoba, ktora jej nie szanuje, bije etc. - ja niestety tak). A potem jak sie pojawi watek - on mnie pobil albo ukradl mi cos albo wyzywa mnie od najgorszych to pol forum bedzie dziewczynie mowilo, ze jest glupia idiotka i jak sie tak mogla dac. Z takiego zwiazku nalezy uciekac szybko i dlatego tak wazne jest rozpoznac bardzo zle oznaki zanim sie czlowiek na amen przywiaze, ochajta i bedzie mial dzieci i nie widomo co jeszcze."bardzo rozsądna opinia w końcu ktoś kto ma odrobinę optymizmu."
Dziewczyno, ty chcesz optymizmu. Jestes zakochana, wiec jak Ci 100 osob napisze, ze zwiazek jest bez przyszlosci, to Ty znajdziesz te jedna, ktora mowi co innego.
nie o to tu chodzi, ja po prostu nie chce narazie odchodzic od niego na amen a poobserwowac go jeszcze, on dobrze wie że jesli takie cos sie powtorzy to nie ma o czym mowić i chce zobaczyc ze rzeczywiscie ubiera słowa w czyny, jesli cos takiego sie wydarzy to mam pretekst do odejscia. Uwazam sie za osobe atrakcyjna ale za mna faceci nie latają jak niewiadomo kto, jak poznam faceta to jest albo przystojny z wygladu to znowu charakter do niczego, albo pije, zalezy mu tylko na jednym, a ten chłopak był idealny tylko niestety do momentu kiedy ja zrobiłam ta kłotnie, prosił mnie zebym nie rozstrząsała tego i wie ze takie sytuacje to normaw zwiazkach i ja teraz tak nagle mam to zakonczyc?
"ja po prostu nie chce narazie odchodzic od niego na amen a poobserwowac go jeszcze, on dobrze wie że jesli takie cos sie powtorzy to nie ma o czym mowić i chce zobaczyc ze rzeczywiscie ubiera słowa w czyny"
To zrozumiale, ale musisz sie upewnic, ze jestes w stanie odejsc. Tzn, ze z nim powaznie porozmawiasz i ze oczekujesz konkretnej zmiany potem, a nie bedziesz mu dawala szanse 5, 8 i 10 i tak bedziesz sie meczyc. Przede wszystkim powinnas wyjasnic kwestie izolowania Cie od otoczenia, to jest lekko chore jak dla mnie.
Dziewczyno, ty chcesz optymizmu. Jestes zakochana, wiec jak Ci 100 osob napisze, ze zwiazek jest bez przyszlosci, to Ty znajdziesz te jedna, ktora mowi co innego.
No właśnie, jest zakochana i nie chce odchodzić. Jakby napisała, że ją leje, nie wiem jak obraża, oszukuje czy coś to tez bym poradziła uciekać, ale wygląda mi to raczej na zwykłe sprzeczności. Związek bez problemów i różnić nie istnieje (dla tych co nie wierzą polecam lekturę Wojciszke "Psychologia miłości"). Macie rację zauważając w zachowaniu chłopaka znaki ostrzegawcze, że postępuje nie tak jak by to się od niego wymagało (sama autorka tematu to zauważyła), ale to nie znaczy, że związek z nim będzie toksyczny, że oboje sobie z tymi problemami nie poradzą, że chłopak nigdy już nie dojrzeje i nie zmieni złych zachowań. Fakt, piszę o tym optymistycznie, ale po prostu nie chcę robić z igły widły i straszyć dziewczyny. Nie biorą ślubu, zawsze może w każdej chwili stwierdzić, że nie da rady dłużej i odejść, a nawet po ślubie może to zrobić. Póki czuje, że chce walczyć to zaufajmy jej trochę, że nie jest ostatnią ofiarą losu zmanipulowaną przez okropnego złego faceta tylko racjonalnie myślącą kobietą, która nie jest pewna czy dobrze postępuje ze swoim chłopakiem.
W dzisiejszych czasach ludzie wolą uciekać od tego, co niewygodne niż naprawiać i czerpać z tego satysfakcję. Tak jest wygodniej, ale to smutne.
"ja po prostu nie chce narazie odchodzic od niego na amen a poobserwowac go jeszcze, on dobrze wie że jesli takie cos sie powtorzy to nie ma o czym mowić i chce zobaczyc ze rzeczywiscie ubiera słowa w czyny"
To zrozumiale, ale musisz sie upewnic, ze jestes w stanie odejsc. Tzn, ze z nim powaznie porozmawiasz i ze oczekujesz konkretnej zmiany potem, a nie bedziesz mu dawala szanse 5, 8 i 10 i tak bedziesz sie meczyc. Przede wszystkim powinnas wyjasnic kwestie izolowania Cie od otoczenia, to jest lekko chore jak dla mnie.
Z tym się akurat zgodzę, szansę można dać jedną dwie, ale nie za każdym razem jeśli poprawy nie widać. Upewnienie, że jesteś w stanie odejść też dobre choć człowiekowi może się wydawać, że jest w stanie a gdy to już nastąpi - załamuje się i na siłę wraca i to ciągnie więc tak na prawdę ciężko się upewnić co do tego. A kwestia do wyjaśnienia - jest ich wiele. Może nie chodzi o izolację od otoczenia? Zabrania Ci spotykać się z ludźmi? Może rzeczywiście jest domatorem i chce spędzić z Tobą czas w domu. Może ma ochotę na coś więcej i wie, że w parku czy kawiarni tego nie dostanie (mam na myśli seks), może jest rzeczywiście tak chorobliwie zazdrosny, że nie chce doprowadzić do sytuacji, w której ktoś by Cię podrywał na jego oczach (też masz szansę mu w tym pomóc, ewentualnie psycholog), może rzeczywiście często bywa zmęczony i nie ma sił, może obawia się spotkań w towarzystwie, bo nie czuje sie pewnie, jest nieśmiały, nie jest duszą towarzystwa, może wciąż jest na etapie zakochania chcąc Cię mieć tylko dla siebie ... tych MOŻE jest tak wiele, że nie ma co kombinować - jakoś musisz się dowiedzieć co za tym stoi ![]()
37 2013-06-11 01:04:04 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-06-11 01:06:20)
"W dzisiejszych czasach ludzie wolą uciekać od tego, co niewygodne niż naprawiać i czerpać z tego satysfakcję."
W dzisiejszych czasach ludzie moga uciec i to jest wielkie szczescie. Kiedys jak sie wkopalas to na cale zycie.
"wygląda mi to raczej na zwykłe sprzeczności"
Mnie to wyglada niedobrze, facet reaguje agresja albo unikaniem na powazna rozmowe, a przede wszystkim te spostrzezenia, ze trzeba go wychowywac. To naprawde brzmi zle. Ale oczywiscie autorka przekona sie sama w przyszlosci. Ja bym po prostu radzila byc swiadoma, ze jak bedzie sie robic gorzej a nie lepiej to nalezy wiac. No i na to, ze czasem odejscie od kogos nie jest juz kwestia wyboru. Istnieje cos takiego jak uzaleznienie psychiczne i im dluzej sie pozostaje w zwiazku tym trudniej odejsc i bardziej to boli.
"Jakby napisała, że ją leje, nie wiem jak obraża, oszukuje czy coś"
Manipulacja psychiczna moze byc znacznie bardziej subtelna i tak samo szkodliwa. A facet z opisu ma tendencje do kontrolowania i szantazu emocjonalnego itd.
Nie wiem czy kogokolwiek to obchodzi ale na chwile obecną moj chłopak przestał sie całkiem do mnie odzywac, nie wiem czy jest to spowodowane, po naszej "kłotni" powiedział że to normalne w zwiazkach itp Teraz wykazuje w stosunku do mnie wielka obojetnosc, w niedziele mamy sie spotkac, co jemu sie stało? to meska duma? to juz koniec?
39 2013-06-12 19:06:52 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-06-12 19:10:54)
"Teraz wykazuje w stosunku do mnie wielka obojetnosc, w niedziele mamy sie spotkac, co jemu sie stało? to meska duma? to juz koniec?"
Nie meska duma - napisalam Ci juz wiele razy i nie tylko ja: manipulacje psychiczna. Zalozenie jest takie, ze Ty sie teraz przestraszysz ("to juz koniec?") i pobiegniesz go na kolanach przepraszac, Twoje wina czy nie, niewazne. Ten facet dobrze nie wrozy. W najgorszym razie niedojrzaly dupek z kompleksami, w najgorszym psychol. Normalna osoba by usiadla na chwile, ochlonela, odezwala sie do Ciebie na zasadzie, ze chcemy pogadac i przeprowadzila spokojna rozmowe na temat waszych wzajemnych oczekiwan. Niedojrzaly dupek/psychopata strzeli focha i bedzie staral sie Ciebie zmiekczyc, zebys zapomniala o problemie. Jesli to juz koniec to naprawde nie ma po czym plakac...
"ja po prostu nie chce narazie odchodzic od niego na amen a poobserwowac go jeszcze, on dobrze wie że jesli takie cos sie powtorzy to nie ma o czym mowić i chce zobaczyc ze rzeczywiscie ubiera słowa w czyny"
Aha, no widzisz - zamiast cos zrobic z problemem - manipulacja. I znowu Ty bedziesz winna, bo jestes zla, bo smialas powiedziec, ze ci sie cos nie podoba.
"a ten chłopak był idealny tylko niestety do momentu kiedy ja zrobiłam ta kłotnie"
Tiaaa? A ta klotnie mu zrobilas o to, ze taki idealny byl? Nie oszukuj sie dziewczyno, nie tlumacz go - on sie powinien umiec sam wytlumaczyc. Ja swojego ex tez tlumaczylam - przed innymi i przed soba sama. I wyszlam na idiotke.