Witam ciepło,
Do napisania tego listu zmusiły mnie uczucia.
Mam dylemat nad dylematem. A uczucia krążą nade mną od roku.
Jesteście kobietami, może wy tak naprawdę napiszecie mi co mam uważać, co tak naprawdę czuć.
Przed ślubem ponad rok temu wybrałam się z przyszłym mężem na dyskotekę mojej dobrej znajomej na urodziny. Tańczyliśmy we 3. Ona, ja i on.
Zrobiło mi się nieswojo, gdy ona zaczęła ładnie się do niego uśmiechać, a on w pewnej chwili po prostu mnie jakby " zostawił" i zaczął z nią tańczyć. Stałam sama, patrząc jak złapali się za ręce i tańcowali. No cóż, po prostu wyszłam i poszłam rozmawiać ze znajomym na dolnej sali dyskoteki. Sama nie wiem czy to było " normalne", czy może zaprzeczyłam własnym uczuciom, udając, że chyba tak musi być. A może wybredzam?
Druga sytuacja z tą koleżanką pojawiła się na naszym ślubie. Była moją świadkową. Nie wspomnę, że odczułam, że własny mąż mną się nie interesował w aucie ( siedzialam ja, ona i mąż). Przez całą drogę rozmawiali ze sobą.
Następnie w tańcu. Wystarczyło, że odwróciłam się tańcząć z inną koleżanką, a on tańczył z nią. Na kamerze dopiero widziałam w jaki sposób oni tańczyli. Ona machała " pupą" od tyłu, a on złapał ją za biodra, od tyłu. To wyglądało jak taniec erotyczny.
Sama nie wiem, może jestem przewrażliwiona?? ale podsumowałam sobie wszystko jak zostałam po prostu " zostawiona" na tej dyskotece. I wszystko powiązałam sobie.
Co wy o tym myślicie? Za duzo mu pozwolilam...?? hmmmm....