Witajcie,
Od jakiegos czasu sama czytam to forum. Teraz sama potrzebuję wsparcia. Już pisze o co chodzi. Kiedyś go poznałam kilka lat temu. Gadalisny z 1 godzinę wymieniliśmy sie mailami bardziej chodziło o sprawy zawodowe. Po kilku latach on do mnie napisał pod byle pretekstem. I od roku zaczęlismy pisać. Maile kilka razy w miesięcu. On nie mieszka w Polsce - mieszka za granicą w pieknym, turystycznym rejonie. Po jakims czasie zaprosił mnie do siebie. (nasze maile dotyczyły codziennosci - nigdy nie było tematów osobistych). Generalnie planowaliśmy spotkanie, ale wyladowalam w szpitalu. On sie przejął pytal czy może mi pomóc itp. Nie pojechałam. Po jakimś czasie on przyjechał spotkaliśmy sie. Co prawda na krótko bo znowu miałam problemy ze zdrowiem. W tym roku ponownie mnie do siebie zaprosił. Tym razem pojechałam. Wszystko bardzo dobrze zorganizował, oprowadzał mnie po atrakcjach turystycznych, dbał o mnie itp. Po kilku dniach zbliżylisny sie do siebie - natomiast ja powiedzialam, że jeśli chodzi o sex to ja potrzebuję. Przeprosił mnie jeśli poczulam jaką kolwiek presję,że on też woli poczekać. Wróciłam do domu. Kontakt był nadal czestszy. Po krótkim czasie on przyjechal. Co prawda na krótko bo leciał do innego kraju. Spędziliśmy miło czas przyniósł mi kwiaty i upominki. Wstępnie rozmawialiśmy o moim kolejnym przyjeździe do niego na dłużej. Pojechał. I cisza... Po kilku dniach mu napisałam sms-a jak spedza czas. On mi odpisał potem następnego dnia mi znowu coś napisał i znowu 2 dni ciszy. Wrócił do siebie do kraju i napisał mi, że na dniach sie odezwie tylko musi odespac podróż itp. Ja mu odpisalam żeby w takim razie wypoczal. I od tego czasu czyli 4 dni cisza. Jeśli dalej tak będzie to za kilka dni napiszę czy wszystko w porzadku. Proszę o napisanie z dystansu jak to widzicie. Jeszcze napiszę, że on sie mi bardzo spodobal i zaczęło mi na nim zależeć...