Hej. Chciałam się wygadać, a przy okazji poradzić. Mam mały problem. No chociaż nie wiem czy jest on aż taki mały jak mi się to wydaje. Jestem z chłopakiem od 9 miesięcy. Początki nie były złe ale nie za dobre. Później było super. Od 5 miesiąca zaczęło się układać. Alee.. Od jakiegoś czasu jest inaczej. Wydaje mi się, że nie zależy mu już tak bardzo na mnie jak mi na nim. On pracuje, ja się uczę. Jest ode mnie starszy o 10 lat. I ma dziecko.
W zeszłym tygodniu on musiał iść do lekarza. Załatwiłam mu wizytę i nawet z nim z rana pojechałam żeby zająć kolejkę. Około godziny 7 byliśmy na miejscu. Niedaleko jest moja szkoła więc poszłam na lekcje. Na 2 pierwszych przerwach przyszedł do mnie, ale na trzeciej jak przyszedł to powiedziałam mu, że muszę donieść usprawiedliwienie, bo mam nieobecność. Zdenerwował się o to i stwierdził, że byłam na pewno z innym chłopakiem. I wtedy się zaczęło..
Poszłam z nim i moją przyjaciółką do tego lekarza żeby zobaczyć jak kolejka się posuwa. I zaczął mieć do mnie wyrzuty, że nic mu nie powiedziałam, że nic sobie z niego nie robię. Tylko tak naprawdę byłam w ten dzień w szkole a skąd ta nieobecność to nie mam pojęcia. I zaczął mnie szarpać. Zrobiło mi się głupio że moja najlepsza przyjaciółka musiała na to patrzeć. W pewnym momencie podszedł jakiś gościu i zapytał dlaczego on tak się zachowuje wobec mnie. A mój chłopak odpowiedział że nie ma się wtrącać bo on też w jego sprawy nie wtyka nosa. I wtedy ten pan zwrócił się do mnie. Czy wszystko dobrze.? Może w czymś pomóc.? Powiedziałam, że nie i dziękuję. I poszłam do szkoły. Cały dzień po powrocie do domu płakałam. Poszłam do niego żeby to wszystko wyjaśnić. No i pod wieczór już było ,,okey". Obiecał mi, że już nigdy mnie nie wyzwie, na mnie nie krzyknie i na pewno nie podniesie na mnie ręki i nie będzie mnie popychał.
Wczoraj bolał mnie kręgosłup i napisałam sobie zwolnienie z wf. Nic mu o tym nie mówiłam, bo dla niego moja edukacja jest ważna i na pewno by się zdenerwował, ale i na długiej przerwie nic mu nie napisałam. Zagadałam się z dziewczynami i nawet nie pomyślałam, żeby do niego pisać. ; ( Powiedziałam mu, że ćwiczyłam i że tel. zostawiłam w szatni. Uwierzył.
Złościł się na mnie cały dzień o to że nic nie pisałam i cały dzień naprawiał samochód. Wieczorem poszliśmy do mnie i pytał mnie jeszcze raz dlaczego nic nie napisałam. Powiedziałam to co wcześniej. Napisał do swojego kolegi, którego dziewczyna chodzi ze mną do klasy. No i prawda wyszła na jaw. Ja cały czas miałam tel. przy sobie a w ogóle do niego nie napisałam. ; / Powiedział , że zawiódł się na mnie i stracił do mnie zaufanie.. Że ma tego dość i jeszcze jedna taka akcja a z nami koniec. Zabrał mi telefon. Stwierdził, że nie pisałam, bo w tym czasie byłam zajęta innym kolesiem. ; (
Dzisiaj nie poszłam do szkoły. Wczoraj wzięłam jakieś śmieszne tabletki i brzuch mnie boli.
Proszę, napiszcie mi co mogę zrobić, żeby wszystko odwrócić.? Bardzo mi na nim zależy.