Olinka napisał/a:Przede wszystkim chciałabym mieć pewność, że kiedy coś stanie się mojemu dziecku, a mnie nie będzie obok, to ktoś zareaguje, udzieli pomocy, powiadomi odpowiednie służby.
Każdy rodzic chciałby mieć tą pewność, ale realia tak naprawdę nigdy jej nie dadzą. Ludzie, którzy są niemi na los drugiego człowieka, to albo się czegoś boją, albo zwyczajnie nie ufają. I jest ich niestety dużo. Za dużo.
Jeśli chodzi o dzieciaki, staram się nie interweniować, jeśli problemem są wyłącznie moje opinie dot. ubioru dziecka, karmienia, usypiania go etc., ponieważ to że ja bym to zrobiła inaczej, nie upoważnia mnie do wtykania nosa w opiekę i sposób wychowania nie mojego dziecka. Sama kiedyś zostanę matką, i nie chciałabym aby ktoś mi się wcinał w opiekę nad dzieckiem - jeśli ktoś będzie próbował wtrącić swoje trzy grosze, z całą pewnością będzie gaszony ostrymi ripostami. Niemniej ostatnio odważyłam się pierwszy raz w życiu, o zwrócenie uwagi mojej znajomej. Ma 3-miesięcznego synka. W składzie ja, mój partner, znajoma, jej mąż oraz synek, wybraliśmy się na spacer. Na początku pogoda była bardzo ładna, ale w drodze powrotnej zerwał się dość silny wiatr. Mały leżał w wózku w samym bodziaku na ramiączkach i skarpetkach, z pieluchą na głowie, co by osłonić ją przed słońcem, które notabene wówczas już zachodziło. Rozpłakał się po całości, i nie szło go uspokoić (praktycznie na środku ulicy miał zmienianą pieluszkę, podawane mleko, którego nie chciał pić). Po skórze dziecka widać było, że jest mu zimno, więc kiedy jego mama wpadła na kolejną koncepcję, że na pewno jest już senny, poddałam jej myśl, że być może jest mu zwyczajnie zimno. Tak od słowa do słowa, i doszłyśmy do momentu, w której poradziłam jej, że powinna nosić ze sobą ubranka, które może nałożyć chłopcu, gdy temperatura spadnie, tak samo jak nosi ze sobą pieluchy, czy mleko. Popatrzała na mnie, i uznała że nie jest tak zimno. To mój partner, który szedł bez koszulki, nałożył ją, bo zrobiło mu się chłodno, a co dopiero taki malec, który bezustannie leży w wózku.