O wtrącaniu się w cudze życie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » O wtrącaniu się w cudze życie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 58 ]

Temat: O wtrącaniu się w cudze życie

Obca kobieta woła do Was, że Wasze dziecko jest zbyt ciepło ubrane.
Bijecie nieposłusznego psa smyczą, a ktoś dopada do Was i wrzeszczy, że tak nie wolno.
Sąsiad pisze donos do Urzędu Skarbowego, że opływacie w luksusy, a przecież nie wychodzicie rano do pracy.

Co sądzicie o takich ludziach? A Wam zdarzyło się kiedyś zwrócić komuś uwagę/wezwać TOZ/zadzwonić po policję, bo komuś, Waszym zdaniem, działa się krzywda? Kiedy wolno regować, a kiedy się nie powinno? Podyskutujmy smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Wszystko zależy od sytuacji. Zdarzyło mi się zadzwonić po policję, gdy pijane małżeństwo 'opiekowało się' 2letnią dziewczynką. Nie mogła patrzeć jak mała wchodziła na zjeżdżalnię, która przeznaczona jest dla dzieci +6, nie mogłam patrzeć jak spadła z huśtawki. Zdarzyło mi się opierniczyć nastolatka, który śniegiem smarował psa po mordzie i miał radość, że pies trzęsie się z zimna i skomli. Tak w takich sytuacjach reaguje, ale to czy sąsiad pracuje czy nie a ma kokosy, albo czy dziecko jest za ciepło ubrane to w przypadkach nie widzę konieczności reagowania.

3

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Obca kobieta woła do Was, że Wasze dziecko jest zbyt ciepło ubrane.
- Dla mnie dziecko jest własnością prywatną rodzica, której nie może im odebrać nawet państwo. Nawet jeżeli jest bite.

Bijecie nieposłusznego psa smyczą, a ktoś dopada do Was i wrzeszczy, że tak nie wolno.
- To samo, pies jest prywatną własnością.

Sąsiad pisze donos do Urzędu Skarbowego, że opływacie w luksusy, a przecież nie wychodzicie rano do pracy.
- Wredny ****.

Co sądzicie o takich ludziach?
- Źle. Bardzo źle wink

A Wam zdarzyło się kiedyś zwrócić komuś uwagę/wezwać TOZ/zadzwonić po policję, bo komuś, Waszym zdaniem, działa się krzywda?
- Zmieniłaś w tym momencie temat. Przykłady które podałaś wcześniej dotyczyły raczej drobnostek, a w tym pytaniu kaliber jest znacznie większy, skoro pytasz o dzwonienie na policję.

4

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
straceniec napisał/a:

- Zmieniłaś w tym momencie temat. Przykłady które podałaś wcześniej dotyczyły raczej drobnostek, a w tym pytaniu kaliber jest znacznie większy, skoro pytasz o dzwonienie na policję.

Celowo pozostawiłam ten kaliber taki "płynny", żeby dyskusja mogła się potoczyć wielowątkowo i żeby niczego nie narzucać dyskutantom smile Poza tym dla każdego co innego będzie drobnostką, a co innego poważną sprawą, i te granice Forumowiczów również mam ochotę poznać.

5

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Zdecydowanie na bicie psiny bym zareagoowala, a tym bardziej juz smyczą hmm ta sytuacja to nie jest dla mnie drobnostką ,ani pierdolą ,na ktora warto przymknac oko.Mowie glosno Nie, i jeszcze raz nie!nie bede takich czynow tolerowac ,ani akceptowac,sprzeciwiam sie temu, i będe reagowac, bedzie dym, bedzie awantura, bede w takich sytuacjach utrapienien dla ludzi,jesli przy mnie takie sceny sie bedą rozgrywac,jak w podanym przykladzie okladanie psiaka smyczą yikes (tak jak to bylo kiedys,gdy facet ze schodow sklepowych skopał psa, skonczyło sie to nieprzyjemnie dosyc)Pierwszy i ostatni przykład w ogole mną nie wdryga, ale przyklad srodkowy telepie na samą myśl. Ja widząc przemoc do zwierząt reaguje ,mam do tego prawo, i takiego prawa uzyje jesli zajdzie taka potrzeba.

6

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Niestety ale w tym kraju z reagowaniem to należy bardzo uważać aby nie narobić sobie poważnych problemów. Miałem raz taką sytuację i teraz bardzo długo się zastanowię zanim ewentualnie zdecyduję się zareagować.

7

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Choć każda z tych rzeczy może być postrzegana jako wtrącanie... to nie znaczy, że nie można się tym całkiem nie interesować... szczególnie gdyby komuś działa się krzywda...

Gdybym widziała, że ktoś bije psa... chyba bym podeszła i tą smyczą walnęła jego właściciela (już kiedyś spotkała mnie podobna sytuacja)... to samo dotyczy np. dziecka, gdybym wiedziała, ze mu coś zagraża

A co do reszty... to tylko rzeczy materialne, mnie osobiście one nie interesują. Takie jest moje zdanie na ten temat.

Ale na świecie jest mnóstwo ludzi którzy nie mają swojego życia więc interesują sie życiem innych, ale na to już nic się nie poradzi wink

straceniec ... To że coś jest własnością prywatną... nie znaczy, że możemy z tym robić co chcemy... znęcanie się nad zwierzęciem jest karalne... nie powiesz w sądzie, że to twoja własność, to nie jest żaden argument.

8

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Chciałabym Wam coś opowiedzieć,jednocześnie podkreślając,ze jestem przeciwna-od zawsze i na zawsze-jakiemukolwiek fizycznemu karaniu zwierzat.
Otoz od kilku miesięcy jestem wlascicelka suczki,rasy całkiem sporej,collie rough( pospolicie Lassie:).Mimo,iż wybraliśmy rasę chyba najlagodniejsza i najbardziej rodzinna na świecie ( ze względu na synka) i tak uznałam,ze powinnam zapisać się na szkolenie,żeby wiedzieć,jak postępować z pieskiem,by był łagodnym,przewidywalnym i szczęśliwym psem,a przede wszystkim,by znal swoje miejsce w stadzie i nikogo nie probowal zdominowac.Wybralam,jak sadze,najlepsza w moim mieście szkole dla psow.Metody stosowane w niej są jednak dla niektorych kontrowersyjne.
Na przykład,by mój silny pies nie wyrywał mi ręki na spacerze,powinnam go wystraszyć za każdym razem,gdy to zacznie robić.Bywa,ze należy psa odepchnąć,lub,gdy biegnie w stronę ruchliwej jezdni i nie reaguje na wolanie-rzucić w niego smycza.Poczatkowo nie wiedziałam,co o tym mulyslec.Ale wierzcie mi-moja suczka dopiero teraz przestala być płochliwa,wie,ze ja jestem od tego,by jej bronić,bo jestem w hierarhii wyżej niż ona.Ona nie musi i nie wykazuje żadnej agresji.
Alez się rozpisałam.Dodam jeszcze tylko,ze kiedyś ktoś zwrócił mi uwagę,ze krzycze na psa i jak tak mogę! Padło pytanie:"czy pani myśli,ze jest tu najwazniejsza?!" ...Oczywiście..pies nie moze mnie zdominować,bo byłoby to niebezpieczne dla mnie i mojej rodziny.Ale nie sposób tłumaczyć każdemu,ze jesteśmy w trakcie szkolenia i wiem,po co to robie.Nie dlatego,ze jestem złośliwą babą wink

9

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Jeśli widziałabym, że ktoś kogoś krzywdzi (dziecko, zwierzę, kobietę), to jak najbardziej wtrąciłabym się. Myślenie, że dziecko czy pies jest własnością prywatną, jest czystym idiotyzmem. Żadna żywa istota nie może być niczyją własnością.

Jednak nie wtrącam się w mniej dramatycznych sprawach i nie znoszę, kiedy ktoś wtrąca się w moje życie. Na szczęście z biegiem lat wyrobiłam w sobie asertywność, która pozwala mi od razu ucinać jakiekolwiek dyskusje z osobami, których mój sposób życia nie powinien interesować. Oczywiście mimo to zdarza mi się "odchorowywać" przez pół dnia wściekłość po czyimś stwierdzeniu, że np. podejmuję złe decyzje wink A najbardziej mnie wpienia, kiedy ktoś wygłasza tezę, że nie dbam o mojego faceta, bo mu nie robię kanapeczek do pracy i nie piorę gaci, tylko biedak "musi" robić to sam tongue I pewnie będę złą żoną, bo "nie umiem" robić podstawowych rzeczy w domu.

Aha - przypomniało mi się jeszcze, jak wielu starszych ludzi wyrażało "troskę" o mnie, kiedy jako nastolatka chodziłam w glanach latem wink Że pewnie mi strasznie gorąco i jak ja mogę to nosić. Już wtedy nie mogłam pojąć, czemu obcy ludzie krytykują to, że jest (?) mi za gorąco...

10

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
Anemonne napisał/a:

Jeśli widziałabym, że ktoś kogoś krzywdzi (dziecko, zwierzę, kobietę), to jak najbardziej wtrąciłabym się. Myślenie, że dziecko czy pies jest własnością prywatną, jest czystym idiotyzmem. Żadna żywa istota nie może być niczyją własnością...

A wiesz, że taki akt heroizmu można przypłacić poważnymi konsekwencjami natury prawnej?

11

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
Marka Ragnos napisał/a:
Anemonne napisał/a:

Jeśli widziałabym, że ktoś kogoś krzywdzi (dziecko, zwierzę, kobietę), to jak najbardziej wtrąciłabym się. Myślenie, że dziecko czy pies jest własnością prywatną, jest czystym idiotyzmem. Żadna żywa istota nie może być niczyją własnością...

A wiesz, że taki akt heroizmu można przypłacić poważnymi konsekwencjami natury prawnej?

Jakimi konsekwencjami? Przecież nie mówię o napaści na osobę krzywdzącą. Zareagować można różnie - najrozsądniej byłoby poinformować policję.

12

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
Anemonne napisał/a:

Jakimi konsekwencjami? Przecież nie mówię o napaści na osobę krzywdzącą. Zareagować można różnie - najrozsądniej byłoby poinformować policję.

No to źle się zrozumieliśmy, ja inaczej pojmuję interweniowanie.

13 Ostatnio edytowany przez straceniec (2013-05-27 12:22:29)

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
Anemonne napisał/a:

Myślenie, że dziecko czy pies jest własnością prywatną, jest czystym idiotyzmem. Żadna żywa istota nie może być niczyją własnością.

Nie da się inaczej. Albo uznajemy, że dziecko jest własnością rodzica, albo dziecko należy do państwa. Stanu pośredniego nie ma. Obecnie wiadomo jak jest...
Jakiekolwiek inne poglądy na ten temat są dosyć naiwne i nie warto o tym dyskutować.

14

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
Marka Ragnos napisał/a:
Anemonne napisał/a:

Jakimi konsekwencjami? Przecież nie mówię o napaści na osobę krzywdzącą. Zareagować można różnie - najrozsądniej byłoby poinformować policję.

No to źle się zrozumieliśmy, ja inaczej pojmuję interweniowanie.

Oczywiście w sytuacji, w której jesteśmy świadkami ewidentnej krzywdy fizycznej, to interwencja najczęściej wiąże się z jakąś formą przemocy słownej czy fizycznej (jak chociażby odepchnięcie napastnika). Takie zachowanie da się wytłumaczyć działaniem w czyjejś obronie, a jeśli nie - trudno, wolę ponieść takie ryzyko niż przyglądać się biernie cudzej krzywdzie tak, jak robi to niestety większość ludzi. Nie bardzo wyobrażam sobie nagle "oślepnąć" i "ogłuchnąć", kiedy byłabym świadkiem takiej sytuacji.

straceniec napisał/a:

Jakiekolwiek inne poglądy na ten temat są dosyć naiwne i nie warto o tym dyskutować.

Wiesz, że właśnie napisałeś, że poglądy odmienne od Twoich nie są warte dyskusji? Nie skomentuję tego nawet.

15

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
Anemonne napisał/a:

Oczywiście w sytuacji, w której jesteśmy świadkami ewidentnej krzywdy fizycznej, to interwencja najczęściej wiąże się z jakąś formą przemocy słownej czy fizycznej (jak chociażby odepchnięcie napastnika). Takie zachowanie da się wytłumaczyć działaniem w czyjejś obronie, a jeśli nie - trudno, wolę ponieść takie ryzyko niż przyglądać się biernie cudzej krzywdzie tak, jak robi to niestety większość ludzi. Nie bardzo wyobrażam sobie nagle "oślepnąć" i "ogłuchnąć", kiedy byłabym świadkiem takiej sytuacji.

Teraz się zrozumieliśmy wink ja byłem w takiej sytuacji kilka lat wstecz i ciągnie się ona po dziś dzień. Co prawda niczyje życie nie było zagrożone ale byłem świadkiem aktów wandalizmu. Potem dowiedziałem się, że moje zachowanie miało znamiona czynów przestępczych tj. uszkodzenie części ciała, bezprawne zatrzymanie itp. Sąd jakoś starał się pomijać milczeniem, że ja byłem sam a młodych wracających z zabawy młodzieńców 4.

16

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Wtrącanie się w życie to jeszcze pół biedy, gorzej jest jeżeli ktoś podporządkowuje swoje życie, pod to aby nikt się nie wtrącał. Przytoczę prosty przykład z mojej rodziny. Są sobie 2 gospodarstwa domowe w jednym domu. Jedna część domu jest rodziców/teściów druga ich dzieci (młode małżeństwo). Pewnego dnia synowa myła okna i teściowa poprosiła ją aby od strony ulicy też jej umyła okno, ponieważ ludzie pomyśleliby sobie że się pokłóciły big_smile Druga lepsza: Przyjechaliśmy z żoną kiedyś do nich w odwiedziny w sobotę. Wypiliśmy trochę i z Mariuszem (synem) na następny dzień, gdy nas suszyło, poszliśmy po piwko do sklepu i szybciutko z powrotem do domu. Teściowa zrobiła haje, że poszlismy w godzinie, gdzie ludzie są w kościele i powiedzą że gdzieś łazimy a nie jesteśmy w kościele tongue Pomijam fakt, że tam pranie nie może wisieć w niedzielę, impreza na dworze może być tylko za domem itp.
Taka sytuacja jest już dla mnie chora, aby we własnym domu podporządkowywać się jakiś domysłom itp.

17

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
Anemonne napisał/a:

Wiesz, że właśnie napisałeś, że poglądy odmienne od Twoich nie są warte dyskusji? Nie skomentuję tego nawet.

Nie zrozumiałaś mnie. Nie chodzi o to, że wiem lepiej.
To tak jakbyśmy chcieli dyskutować, czy istnieje stan pośredni między zapalonym a zgaszonym światłem. Dyskusja na ten temat nie ma sensu.
Dorosły człowiek podejmuje sam decyzje.
Decyzje o tym co robi dziecko podejmują jego rodzice lub państwo. W Polsce wiadomo jak jest, edukacja jest przymusowa i dziecko można rodzicom odebrać, czyli dziecko nie należy do rodzica, jest tylko pod jego opieką.

Również nie rozumiesz chyba, że nawet jeżeli dziecko byłoby własnością prywatną rodzica, jak w cywilizowanym, a nie socjalistycznym kraju, nie oznaczałoby to, że rodzic może robić z dzieckiem wszystko na co ma ochotę.
Dziecko będące własnością rodzica wciąż ma swoje prawa i za łamanie ich, rodzic powinien ponosić konsekwencje. Natomiast przymusowe wywłaszczanie (złego) rodzica z jego własnego dziecka to jest faszyzm.

Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale obecne rządy chcą kontrolować społeczeństwo modelując ideowo każdego człowieka.
Na przeszkodzie stoi rodzina, która tworzy środowisko nad którym władza nie ma kontroli i choćby w Szwecji już udało im się dopiąć tego celu, niektóre dzieci co kilka lat zmieniają rodziców, podczas ich rozwoju nie mają oparcia w jednej stabilnej rodzinie.

Ja nie chcę, by tak wyglądała nasza rzeczywistość, dlatego irytuje mnie rozmydlanie kwestii do kogo należy dziecko. Ludziom którzy mają władzę i obsesję kontroli jest to bardzo na rękę.

18

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

straceniec miales juz nie dyskutowac wiecej,wiec nie dyskutuj .Twoje bierne spostrzezenie na przemoc i przekonywanie do swoich poglądow jest nonsensowne i wkurzajace.Ja widząc znecanie sie nad kims zareaguje,(w opisanej sytuacji pies na moich oczach byłby okladany smycza ,lub dziecko)w nooosie mam czy to jest kogos wlasnosc czy nie.Wiec nie brnij w swoje irracjonalne argumenty ,o wlasnosci ,o milczeniu widząc jak komus jawna krzywda sie dzieje,bo jest to nonsens, wiec jak sam pierwszy na to wpadles, nie udzielaj sie tutaj w tym temacie, bo z tobą dyskusja jest nic nie warta

19 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-05-27 15:23:07)

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Człowiek nie jest niczyją własnością...
Dzieci są pod naszą opieką, więc w naszych rękach jest aby zapewnić im bezpieczeństwo i prawidłowy rozwój...

Wtrącam się gdy widzę krzywdę....

20

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
mortisha napisał/a:

w opisanej sytuacji pies na moich oczach byłby okladany smycza

Rozumiem, że właściciel agresywnego psa ma się powstrzymać od karania go smyczą i przemówić mu do rozsądku logicznymi argumentami.
Co z tego, że ten niewytresowany pies później skoczy do gardła jakiemuś dziecku...

Trochę wyobraźni dziewczyno.

21

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
straceniec napisał/a:
mortisha napisał/a:

w opisanej sytuacji pies na moich oczach byłby okladany smycza

Rozumiem, że właściciel agresywnego psa ma się powstrzymać od karania go smyczą i przemówić mu do rozsądku logicznymi argumentami.
Co z tego, że ten niewytresowany pies później skoczy do gardła jakiemuś dziecku...

Trochę wyobraźni dziewczyno.

Miales juz tutaj nie dyskutowac, wiec wyjdz z tego tematu i sie tu nie udzielaj .Dzialsz mi na nerwy, i nie dyskutuj tutaj jak postanowiles. Okaż konksekwencje i poraz kolejny  przypominam twoje postanowienie, ze dyskusja jest nie warta, wiec dotrzymaj slowa.Blagac cie nie bede ,abys kontunuowal swoje brednie , koniec dyskusji tak? wiec bądź slowny.Nie znajdziesz ode mnie poparcia twoich bezmyslnych poglądów.Nie bądź  naiwny ,ze tak sie stanie, wiec trzymaj sie swojego pierwszego postanowienia,ze nie warto o tym dyskutować

22

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Przeczytaj jeszcze raz, o czym konkretnie nie chciałem dyskutować a dopiero potem się zabieraj za inwektywy.

Na ten moment nie napisałaś w tym temacie nic inteligentnego tylko się wykazałaś swoim prostactwem.
Jak ci działam na nerwy, to sobie zażyj coś na uspokojenie albo przestań czytać to co piszę.

23

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Ludzie często chcą układać innym życie nie mając własnego, wtrącają sie jak tylko mogą w pierdoły życiowe, a gdy dzieje się krzywda nabierają wody w usta udając, że nic nie wiedzą. Gdy zdarzy się tragedia, do sprawy dołączy sie policja i media wtedy mówią, że rzeczywiście źle sie działo. Tylko gdzie oni do jasnej ciasnej byli jak można było jeszcze zapobiec czy pomóc?

24

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Straceniec, mam psy całe życie i zaręczam, że nie trzeba "okładać psa smyczą", żeby go zdyscyplinować. W ogóle niczym nie trzeba "okładać", ani kopać itd. A jeśli ktoś nie jest w stanie sobie poradzić z opanowaniem psa to nie powinien go  mieć, proste.

Z dzieckiem analogicznie.

25

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Zdarzyło mi się kilka razy interweniować ale zawsze źle na tym wychodziłam.
Zadzwoniłam raz w środku nocy po policję, jak sąsiad z dołu robił piekielną awanturę swojej żonie, że zbyt późno wróciła z choinki z dzieckiem ze szkoły. Dziecko głośno płakało, on bluźnił i rozbijał meble.
Policja interweniowała - pomogło, ale na drugi dzień miałam odcięty kabel od telefonu stacjonarnego.

Innym razem z balkonu widziałam, że sąsiadka z dołu rzuca kamykami w bezdomnego pieska, w obecności swoich małych dzieci,
krzycząc, że nie może otworzyć okna, bo śmierdzi od pieska. Ten biedny psina nawet nie siedział pod jej oknem, tylko po drugiej stronie chodnika.
Skończyło się wymianą zdań, a sąsiadka dotychczas jest ciężko obrażona.

W ubiegłym roku próbowałam pomóc kobiecie, która leżała na ścieżce i nie mogła się podnieść. Myślałam, że coś jej się stało, a okazało się, że jest mocno pijana. Zapytałam czy pomóc jej wstać - kiwnęła głową, ale w momencie kiedy wyciągnęłam rękę do niej, zaczęła głośno  wrzeszczeć i chować za plecy butelkę z wódką. Mylnie zrozumiała moją chęć pomocy, pozostawiłam ją samą sobie, ale teraz jak ją mijam na ulicy - to nawet mówi mi "dzień dobry".

Ostatnio powstrzymuję się od udzielania pomocy i interwencji.

26

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
straceniec napisał/a:

Nie da się inaczej. Albo uznajemy, że dziecko jest własnością rodzica, albo dziecko należy do państwa. Stanu pośredniego nie ma.

Da się inaczej smile
Dziecko nie jest ani własnością państwa, ani rodziców. To, że rodzice, do czasu uzyskania przez dziecko pełnoletności, mają władzę rodzicielską, nie oznacza, że są WŁAŚCICIELAMI  dziecka.

27

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Reagowałabym- gdy wchodzi w grę cierpienie dziecka, czy też zwierzaka, to nie wyobrażam sobie, że można nie zareagować- chociażby słownie.

Poza tym straceniec- rozumiem, że nie wszyscy muszą mieć do czynienia z psami, ale zapewniam Cię, że właśnie okładanie psa jest prostą drogą do uczynienia z niego zawodowego mordercy. Spróbuj okładać kaukaza, akitę, jakąkolwiek z trudniejszych ras, a zapamięta, dorośnie i w końcu odgryzie rękę, która go biła.

28

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
busiu napisał/a:

Spróbuj okładać kaukaza.

Wcześniej spisz testament i pożegnaj się z rodziną smile

29

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Nie lubię gdy ktoś obcy czy nawet z rodziny poucza mnie jak mam wychowywać własne dziecko,jak je ubierać i do jakiej szkoły posyłać.Ja o radę nie proszę więc nie wiem co udzielający mi porady ma na celu.
Ja również rad nie udzielam,nie wtrącam się jak kto dziecko wychowuje.Za wyjątkiem kiedy leje czy poniża dziecko.Wtedy zawsze zwracam uwagę.Uprzejmie,spokojnie,no chyba,że to jest okładanie po twarzy trzylatka(czego byłam świadkiem)- wtedy zareagowałam nieco bardziej zdecydowanie.Reaguję kiedy grupka leje jednego,nawet gdy jeden bije drugiego.Oczywiście dzwonię na policję.Kiedy widzę,żę ktoś źle traktuje psa- robię zdjęcie,podchodzę do właściciela i mówię,że w tej chwili dzwonię do EMIR i że pewnie zostaną wyciągnięte konsekwencje.

Naprawdę dziwi mnie ten sposób rozumowania:że jak przylejemy psu to on wtedy się nie rzuci do gardła dziecku.Po
takim stwierdzeniu jestem za tym by nawet właściciele ratlerków musieli pomyślne zdać testy psychologiczne żeby móc opiekować się psem.Na agresję każde żywe stworzenie odpowie agresją.
Rozumiem,że jak dziecko bije inne to wtedy trzeba mu tak przyłożyć,żeby nie mogło się z ziemi podnieść.No bo co będzie jak przyleje tak innemu dziecku,że to będzie miało złamaną rękę albo wstrząśnienie mózgu?

Straceniec idę o zakład,że Ciebie w domu lali i Ty teraz nie potrafisz w inny sposób rozwiązywać problemów jak agresją- co zresztą można wywnioskować po sytuacji jaką opisałeś jak to sąd nie zrozumiał Twoich intencji tylko pewnie przychylił się do zeznań wandali,których zapewne pokiereszowałeś.

A propos bicia zwierząt, przytoczę tu sytuację,którą znam z opowiadań męża.Mój teść jest typem,który  leje każdego kto jest słabszy.Bił i bije swoje zwierzęta: psy,konie,krowy.Maż opowiadał mi o koniu,który był bity przez teścia.Któregoś razu w stajni koń się wkurzył i przycisnął z całej siły swoim ciałem teścia do sciany.Widać było,że chce go zabić.Mąż będąc dzieckiem był przerażony i pobiegł po cukier do domu żeby konia czymś zainteresować.Udało się na sekundę, w której to mój teść wbił śrubokręt w oko konia....Gdybym była na miejscu mężą nie wróciłabym do tej stajni.Była też sytuacja gdy pies,którego kopał zerwał się z łańcucha i wygryzł mu kawałek łydki.Niestety,mój teść nie kojarzy faktów... Co może spowoduje,że jego długie i męczące innych życie może zostać niespodziewanie przerwane:)

30

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
Marka Ragnos napisał/a:
busiu napisał/a:

Spróbuj okładać kaukaza.

Wcześniej spisz testament i pożegnaj się z rodziną smile

To samo chciałam napisać big_smile

31

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
straceniec napisał/a:
mortisha napisał/a:

w opisanej sytuacji pies na moich oczach byłby okladany smycza

Rozumiem, że właściciel agresywnego psa ma się powstrzymać od karania go smyczą i przemówić mu do rozsądku logicznymi argumentami.
Co z tego, że ten niewytresowany pies później skoczy do gardła jakiemuś dziecku...

Trochę wyobraźni dziewczyno.

Mam nadzieję, że nie masz psa (ani żadnego innego zwierzęcia) i nigdy nie będziesz mieć. Jeżeli masz, to oddaj w dobre ręce, bo nie masz o zwierzętach w ogóle pojęcia.
Na maltretowanie zwierząt reaguję zawsze.
Generalnie staram się do ludzkich spraw nie wtrącać, bo mnie to mało obchodzi, ale maltretowania zwierząt nie dzierżę. Jako sędzia na zawodach jeździeckich bywałam świadkiem okładania batem konia i zawsze takie użycie bata zgłaszam sędziemu głównemu celem eliminacji z konkursu znęcającego się nad biednym rumakiem furiata.

Z tym wtrącaniem się jest niestety tak, że kij ma dwa końce. Niedawno do koleżanki (jeździła z przyjaciółką konno na łące, był upał) przyczepiła się jakaś baba z jakiejś fundacji działającej na rzecz ochrony praw zwierząt, że zadzwoni po odpowiednie służby, gdyż konie są spocone, a na łące nie ma wody aby się mogły napić i że zmuszane są do zbyt dużego wysiłku.
Całkowicie naturalne jest to, że koń poci się podczas wysiłku całą powierzchnią ciała, podobnie jak człowiek. Z tą różnicą, że koński pot jak się go rozetrze zaczyna się pienić. Jest to naturalna reakcja, nie zagraża zdrowiu ani życiu w żaden sposób. Podanie wody rozgrzanemu koniowi może mu uczynić poważną krzywdę, zwierzak musi dopiero chwilę ochłonąć. Godzinna przejażdżka po łące dla konia w dobrej kondycji nie jest w żaden sposób dużym wysiłkiem.
Babka mimo, że pracowała w fundacji zajmującej się głównie końmi pojęcia zielonego nie miała na temat tych zwierząt, cud, że odróżniła konia od krowy.
Są ludzie przeświadczeni o tym, że wiedzą wszystko lepiej i muszą się przyczepić. Takich opierniczam bez litości.

32

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Na mojego męża nasłano dziś policję, bo wyszedł z dzieckiem na późny spacer big_smile Z jednej strony rozumiem i cieszę się, że ludzie nie są obojętni na sytuacje, które wydają im się podejrzane, ale czuję się... nieco dziwnie big_smile

33 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-08-09 01:27:15)

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
BabaOsiadła napisał/a:

Na mojego męża nasłano dziś policję, bo wyszedł z dzieckiem na późny spacer big_smile Z jednej strony rozumiem i cieszę się, że ludzie nie są obojętni na sytuacje, które wydają im się podejrzane, ale czuję się... nieco dziwnie big_smile

Dobre big_smile
W takiej sytuacji właśnie nie wiadomo, czy się cieszyć, że ludzie reagują, czy się wkurzyć, że się wtrącają nie w swoje sprawy.

Mnie ostatnio facet usiłował edukować jak się nie powinno wypuszczać koni (mój rumak się trochę rozpędził i wyskoczył z ogrodzonego pastwiska). Jak już gość dostał lekki wulgaryzm i zorientował się, że lat mam trochę więcej niż na to wyglądam, to usiłował dodać dramaturgii sytuacji tekstem w stylu "a jakby jakieś dziecko stratował..." Pomijając fakt, że dzieci się w pobliżu koni same kręcić nie powinny i jakoś dziwnym trafem nikt nie został zadeptany tongue a koń po prostu pobiegł prosto do stajni.

34

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Mnie dziś "sasiadka" zatrzymała jak wracałam z rodzicami z działki i zapytała czemu ja tak ciągle się dre do rodziców. Jak tak dalej będę pyskować to zadzowni w koncu na policję, bo juz wczesniej z jakims panem chcieli wwezwac. Nie rozumiem dlaczego ludzie lubią się tak wtrącać do czyjegoś zycia. Drę się bo mam powód, nerwy mną targają poza tym mam mocny glos i jak troche podniosę to juz bardzo jego slychac. Tak więc nie wiem czy policja zadziałała by cos przecież jakieś krzywdy im nie robbie.

35

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
BabaOsiadła napisał/a:

Obca kobieta woła do Was, że Wasze dziecko jest zbyt ciepło ubrane.
Bijecie nieposłusznego psa smyczą, a ktoś dopada do Was i wrzeszczy, że tak nie wolno.
Sąsiad pisze donos do Urzędu Skarbowego, że opływacie w luksusy, a przecież nie wychodzicie rano do pracy.

Co sądzicie o takich ludziach? A Wam zdarzyło się kiedyś zwrócić komuś uwagę/wezwać TOZ/zadzwonić po policję, bo komuś, Waszym zdaniem, działa się krzywda? Kiedy wolno regować, a kiedy się nie powinno? Podyskutujmy smile

Ja zadzwoniłam do TOZ bo w warsztacie, w którym reperowałam auto właściciel trzymał psa w kojcu, pies brudny, chory, zaropiały, bez wody, kojec 2x2 i na pełnym słońcu. Najpierw szukałam właściciela, nie było go, więc prosiłam pracowników - powiedzieli, że to nie ich sprawa, więc zadzwoniłam do TOZ i drugi raz zrobiłabym to samo!

Dzwoniłam na policję, kiedy pies sąsiadów notorycznie łaził samopas i był zagrożeniem dla moich dzieci, psów i innych ludzi. Rozmowa z nimi nic nie dała, więc miałam gdzieś "dobre relacje". Policja nic nie zdziałała poza pogadanką - to tak na marginesie bo to był ich dobry znajomy.
Chętnie poprosiłabym, żeby ktoś sprawdził szczepienia psów na naszej wsi, bo jak znam życie nie ma ich 90%.
Kiedy sąsiad remontował łazienkę po godz. 23.00 poprosiłam żeby przestał.

No i wkurzam się kiedy sąsiad włącza na maksa muzykę, bo sobie właśnie grilluje, niby tutaj jest u siebie na wsi ale dla mnie to uciążliwe, kiedy muszę słuchać przez cały weekend kawałków disco polo albo innej maści grzmotów............nie nie mogę zrobić, bo jak mu zwrócę uwagę, to się zaśmieje, wypnie i będzie puszczał też w ciągu tygodnia, burak!
Tak więc podsumowując, jeśli komuś dzieje się krzywda albo ktoś narusza moją prywatność na pewno będę interweniowała smile

36

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Zrozumiałam, że mieszkasz na wsi, dlaczego więc remont łazienki sąsiada był dla Ciebie uciążliwy? Do tej pory wydawało mi się, że tylko remonty w blokach przeszkadzają sąsiadującym mieszkańcom. Absolutnie nie czepiam się, poważnie pytam wink.

37

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
Olinka napisał/a:

Zrozumiałam, że mieszkasz na wsi, dlaczego więc remont łazienki sąsiada był dla Ciebie uciążliwy? Do tej pory wydawało mi się, że tylko remonty w blokach przeszkadzają sąsiadującym mieszkańcom. Absolutnie nie czepiam się, poważnie pytam wink.

Na wsi od niedawna, wcześniej w bloku a facet akurat wymieniał rury i strasznie się tłukł a mieszka bezpośrednio nade mną. Wytłumaczę się od razu z grillowania sąsiada jest strasznie głośne, ja rozumiem, weekend imprezka i wolnoć Tomku w swoim domku ale są pewne granice. Moje dzieci teraz są większe ale jak córka była niemowlakiem to miała problemy ze spaniem ale w tym wypadku zaciskam zęby i czekam, aż facet dorośnie. To takie słuchanie muzyki na full, radio w aucie na maxa i jedzie, akurat pod płotem.....

38

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Aaaa... jak w bloku, to jest dla mnie zrozumiałe wink. Zastanawiałam się po prostu co ten facet musiał robić, że remontując łazienkę w domu na wsi przeszkadzał sąsiadom smile.
Przyznaję, że mi zdarzyło się wezwać Straż Miejską do imprezujących co czwartek, mieszkających nade mną, sąsiadów. Najpierw prosiliśmy, upominaliśmy, że to jest środek tygodnia, wstajemy rano do pracy (mąż o 4.30), ale kiedy nie pomagało przez kilka tygodni, to mając przed sobą wizję kolejnej nieprzespanej nocy już nie wyrobiłam. Na szczęście już tam nie mieszkam, ale wiem od nowych lokatorów, że sytuacja nie bardzo się zmieniła.

BabaOsiadła napisał/a:

Na mojego męża nasłano dziś policję, bo wyszedł z dzieckiem na późny spacer big_smile

No ale co w tym strasznego, że ojciec wychodzi z własnym dzieckiem na późny spacer? Zakładając, że sąsiedzi oboje znają i nigdy wcześniej nic niepokojącego w Waszym domu się nie działo.

39

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Spacer nic strasznego, no ale na usprawiedliwienie tego kogoś, kto wezwał policję, muszę przyznać, że:
-to było już kawałek od naszej ulicy, ta osoba nie musiała nas znać
-mój mąż niekoniecznie wygląda na ojca 2-letniej dziewczynki wink
-pora była naprawdę bardzo późna, nikt o tej godzinie nie łazi po ulicach, a tym bardziej z dzieckiem (zdecydowaliśmy się na tak późny spacer, bo córka nie mogła zasnąć, miała kompletnie rozwalony rytm dnia po pobycie w szpitalu, a szybciej i zdrowiej zmęczyć się na świeżym powietrzu, niż w dusznym, nagrzanym od upałów mieszkaniu).

40

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

BaboOsiadła jesli takie były przyczyny interwencji to chyba dobrze.
Mnie cieszy, że ludzie zwracają uwagę na niepokojące zjawiska (jeśli nie jest to tylko wynik wścibstwa).

U mnie wielokrotnie zdarzało się, że gdy jeździliśmy z dziećmi do szpitala po jakichś urazach (głównie rowerowych) to dzieci były przepytywane wielokrotnie, przez wiele osób, o przyczyny urazów. Także na osobności, bez nas.
Ja nie czułam się dotknięta. Wręcz przeciwnie, cieszyłam się, że na to zwraca się uwagę (kiedyś tak nie było, nawet jak przywożono do szpitala dziecko z ewidentnymi objawami). Nawet to lekarzom mówiłam.
Tym bardziej, że moje dzieci w dwóch przypadkach wyglądały jak ofiary przemocy domowej lol

41

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

zalezy sasiad piszacy do US to juz przesada ale osobiscie zdarzylo mi sie upomniec kobiete szarpiaca swoje dziecko i faceta bijacego psa, oczywiscie nasluchalam sie od k i h ale nie moglam na to patrzec

42

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

a i raz chcialam ustapic starszej kobiecie w tramwaju miejsca to mnie tez zwyzywala ze ona nie jest taka stara hahahah, wiec juz nie ustepuje miejsca mam to gdzies niech bedzie ze jestem chamka

raz jeden starszy pan ale nie dziadek zaznaczam zazadal ode mnie abym mu ustapila miejsca a ja uwazam ze kobieta nie powinna ustepowac miejsca mezczyznie i tak mu odpowiedzialam, tak mnie nauczono w domu, ok jakby byl dziadkiem o lasce ale to byl facet w garniaku z laptopem w torbie starszy ale nie stary, oczywiscie swiete oburzenie na caly tramwaj a ja tylko sluchawki w uszy i mialam ubaw big_smile

43

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
luc napisał/a:

BaboOsiadła jesli takie były przyczyny interwencji to chyba dobrze.
Mnie cieszy, że ludzie zwracają uwagę na niepokojące zjawiska (jeśli nie jest to tylko wynik wścibstwa).

Pewnie, że dobrze, ja też, tak jak napisałam, się cieszę smile

44

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Myślę że tacy ludzie są po prostu wredni ale jeśli robią to po złości bo jeśli np mówią że dziecko jest za ciepło ubrane to może mają rację i chcą dla niego dobrze. To zależy co ktoś mówi do nas i o co nas upomina mnie zdążyło się to zrobić ale wtedy gdy widziałam że dziecko dzieje się krzywda ale nie tak żeby donosy pisać bo czegoś tam nie zrobił

45

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Pamiętam sytuację sprzed ładnych kilku lat, gdy szłam z mamą do sklepu, i zauważyłyśmy leżącego na trawniku, nieprzytomnego mężczyznę. Pełnia lata, duchota, spiekota, facet schludnie ubrany, bez przejawów menelstwa pospolitego, obok siedział pies, który uniemożliwiał podejście do właściciela i sprawdzenie choćby pulsu. Wyglądało to tak, jakby wyszedł z sierściuchem na spacer, zrobiło mu się słabo, i zemdlał. Zadzwoniłyśmy na pogotowie. Dosłownie kilka minut po wezwaniu karetki, facet zaczął odzyskiwać przytomność. Jego omdlenie okazało się ku naszemu ogromnemu zdziwieniu, najzwyklejszą, pijacką drzemką. wink Na wiadomość, że została wezwana pomoc, zaczął wydzierać się na nas, wyzywać od różnych, wymachiwać rękoma słaniając się na nogach... Pozostało nam jedynie odwołać zgłoszenie, i zostawić skacowanego bibosza w świętym spokoju, tak jak chciał. wink Po takim zdarzeniu, nauczona doświadczeniem, powinnam chodzić po ulicy z klapkami na oczach, i nie angażować się w podobne sytuacje. Wiele osób właśnie tak ma, że skoro ktoś napluł na ich wyciągniętą dłoń raz, to oni w ramach nie wystawiania się na podobne przykrości, wypinają się, udają głuchych i ślepych. Tak rodzi się znieczulica - matka żenujących, dziwnych, ciężkich i niekiedy niebezpiecznych sytuacji. Całkiem niedawno w mieście, w którym mieszkam, głośno było o dziewczynie, która zasłabła na przystanku autobusowym, w godzinach szczytu, w samym centrum. Przewracając się, uderzyła głową o wiatę. Leżała tam bite 2 godziny, zanim ktoś zainteresował się nią i wezwał pomoc. Dziewczyna trafiła do szpitala z krwiakiem, była w bardzo złym stanie... Nie rozumiem jak to się mogło stać - tyle osób wokół, i ani jedna nie zdecydowała się na wykonanie telefonu na pogotowie.... Pomijam już fakt, że nie udzielenie pomocy jest w naszym kraju karalne. Prawo prawem, nasze sumienie naszym sumieniem. Mnie by to tak zwyczajnie gnębiło. Podobnie by było w sytuacji, gdybym jakimś sposobem nie zareagowała na przemoc wobec dziecka, osoby starszej, zwierzęcia. Nie reagując, dajemy przyzwolenie na wyrządzanie krzywdy osobie słabszej.

46 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-08-09 20:07:11)

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Na krzywde zwierzecia zareaguje zawsze. Slowami albo czynem.

Nie wygladam na osobe ktora umie wulgaryzm i jade na tym dowolnie daleko "alez prosze pana, ja!? Uderzylam? Czy ja wygladam na osobe ktora bije!?" big_smile

47

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
Ciorna napisał/a:

Nie reagując, dajemy przyzwolenie na wyrządzanie krzywdy osobie słabszej.

Ciorna dobrze to ujęłaś.
Jak to powiedział Burke? "Dla triumfu zła wystarczy tylko żeby dobrzy ludzie nic nie robili".

48

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
luc napisał/a:

Jak to powiedział Burke? "Dla triumfu zła wystarczy tylko żeby dobrzy ludzie nic nie robili".

Przede wszystkim chciałabym mieć pewność, że kiedy coś stanie się mojemu dziecku, a mnie nie będzie obok, to ktoś zareaguje, udzieli pomocy, powiadomi odpowiednie służby.

W ubiegłym roku skatowano syna mojej koleżanki, był na dyskotece, komuś wyraźnie podpadł, więc ten ktoś uznał, że należy mu się nauczka. Wyszli przed budynek, aby załatwić swoje porachunki, ale nie ,,jeden na jeden", bo po tej drugiej stronie stało trzech typów. Zaczęli okładać go pięściami, potem kopać do nieprzytomności, a jednak nikt z całej sporej gromadki gapiów nie zareagował.

Znieczulica mnie bardzo razi, tym bardziej, że wraz z wiekiem robię się coraz bardziej wyczulona na wszelkie zło. Wolałabym stracić ,,dzień dobry" sąsiadki, niesłusznie oskarżonej o znęcanie się nad dzieckiem, niż udawać, że nic się nie dzieje i o jeden raz za mało zainterweniować.

49 Ostatnio edytowany przez Ciorna (2013-08-09 20:53:39)

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
Olinka napisał/a:

Przede wszystkim chciałabym mieć pewność, że kiedy coś stanie się mojemu dziecku, a mnie nie będzie obok, to ktoś zareaguje, udzieli pomocy, powiadomi odpowiednie służby.

Każdy rodzic chciałby mieć tą pewność, ale realia tak naprawdę nigdy jej nie dadzą. Ludzie, którzy są niemi na los drugiego człowieka, to albo się czegoś boją, albo zwyczajnie nie ufają. I jest ich niestety dużo. Za dużo.

Jeśli chodzi o dzieciaki, staram się nie interweniować, jeśli problemem są wyłącznie moje opinie dot. ubioru dziecka, karmienia, usypiania go etc., ponieważ to że ja bym to zrobiła inaczej, nie upoważnia mnie do wtykania nosa w opiekę i sposób wychowania nie mojego dziecka. Sama kiedyś zostanę matką, i nie chciałabym aby ktoś mi się wcinał w opiekę nad dzieckiem - jeśli ktoś będzie próbował wtrącić swoje trzy grosze, z całą pewnością będzie gaszony ostrymi ripostami. Niemniej ostatnio odważyłam się pierwszy raz w życiu, o zwrócenie uwagi mojej znajomej. Ma 3-miesięcznego synka. W składzie ja, mój partner, znajoma, jej mąż oraz synek, wybraliśmy się na spacer. Na początku pogoda była bardzo ładna, ale w drodze powrotnej zerwał się dość silny wiatr. Mały leżał w wózku w samym bodziaku na ramiączkach i skarpetkach, z pieluchą na głowie, co by osłonić ją przed słońcem, które notabene wówczas już zachodziło. Rozpłakał się po całości, i nie szło go uspokoić (praktycznie na środku ulicy miał zmienianą pieluszkę, podawane mleko, którego nie chciał pić). Po skórze dziecka widać było, że jest mu zimno, więc kiedy jego mama wpadła na kolejną koncepcję, że na pewno jest już senny, poddałam jej myśl, że być może jest mu zwyczajnie zimno. Tak od słowa do słowa, i doszłyśmy do momentu, w której poradziłam jej, że powinna nosić ze sobą ubranka, które może nałożyć chłopcu, gdy temperatura spadnie, tak samo jak nosi ze sobą pieluchy, czy mleko. Popatrzała na mnie, i uznała że nie jest tak zimno. To mój partner, który szedł bez koszulki, nałożył ją, bo zrobiło mu się chłodno, a co dopiero taki malec, który bezustannie leży w wózku.

50

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

nie używam słowa donos to wiele prostuje - patrz Szwajcaria > dbać aktywnie o wspólny dobrostan

reaguję na głupotę i krzywdę po pierwsze z dbałości o SWÓJ komfort - nie mam ochoty widzieć czy słyszeć cudzej agresji, awantur niech się ogarnie i nie miota

co do dzieci, ogólnie istot słabszych nie mam wątpliwości lepiej 1000 razy się pomylić niż zostawić raz na pastwę debila - nie byłoby psów gotowanych w samochodach,  zmanipulowanych nieporadnych maltretowanych, czy dzieci tresowanych przez psycholi i staruszków ogłupiałych

warto zadawać w takiej sytuacji jasne konkretne pytanie - czy państwo wzywają pomocy? bo mnie strasznie niepokoi ten hałas;  czy pani chce oddać to dziecko? widzę że jest problem szarpie pani poza kontrolą - pomóc?

czasem warto podać adres gdzie udzielą pomocy
a czasem podesłać pomoc

nie jestem od naprawiania świata, każdy ma się zająć sobą i nie  szkodzi mu komunikat - stary nie lej psa tylko walnij się w łeb, nie akceptujemy twojego zachowania

proste informacje często załatwiają sprawę  i  ja mam spokój

51

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Uważam, że nie należy zbytnio ingerować w prywatne życie innych, ale bywają wyjątki,kiedy niestety należy się "wtrącić", kiedy mąż znęca się nad żoną,a awantury są na porządku dziennym, ale..... bywa, że chcemy dobrze,a wychodzi nie jak powinno. Czasami taki mąż znęca się jeszcze bardziej, a przy okazji nam się dostaje,jesteśmy szykanowani,nie mamy spokoju,mamy skopane drzwi,wybijane okna itd. Każdy dorosły wie,a przynajmniej powinien wiedzieć,że dziecka bić nie należy, bo to nie tędy droga do dobrego wychowania,dziecko wtedy dopiero pokazuje co potrafi,a ten kto bije zwierzęta (pies, koń) nie może być określany mianem człowieka - niestety.Zresztą dzisiaj są na to paragrafy.

52

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
Ciorna napisał/a:

Każdy rodzic chciałby mieć tą pewność, ale realia tak naprawdę nigdy jej nie dadzą. Ludzie, którzy są niemi na los drugiego człowieka, to albo się czegoś boją, albo zwyczajnie nie ufają. I jest ich niestety dużo. Za dużo.

Niestety wiem, ale równocześnie wychodzę z założenia, że aby oczekiwać od innych, należy zacząć od siebie. Ja miałabym ogromne wyrzuty sumienia, gdybym nie pomogła/nie zareagowała/nie wezwała odpowiednich służb wówczas, kiedy mogłam to zrobić.

porannie napisał/a:

warto zadawać w takiej sytuacji jasne konkretne pytanie - czy państwo wzywają pomocy? bo mnie strasznie niepokoi ten hałas;  czy pani chce oddać to dziecko? widzę że jest problem szarpie pani poza kontrolą - pomóc?

Świetnie skonstruowane pytania - są dyplomatyczne, a jednocześnie na tyle dosadne, że powinny wywołać pożądaną, przynajmniej w danej chwili, reakcję. Postaram się je zapamiętać i w razie potrzeby (oby jej nie było) wykorzystać.

53 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-08-10 17:01:11)

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
Olinka napisał/a:

Aaaa... jak w bloku, to jest dla mnie zrozumiałe wink. Zastanawiałam się po prostu co ten facet musiał robić, że remontując łazienkę w domu na wsi przeszkadzał sąsiadom smile.

A moja droga w domu na wsi też można, właśnie miałam taki "kwiatek" od nowego sąsiada bo się buduje. Upał, okna pootwierane bo inaczej się nie da a on sobie ekipę nocna zmówił i coś cięli nie wiem czy panele czy płytki....Dom 100m od naszego ale w wiejskiej ciszy niosło się jak cholera bo cięli przed domem akurat na przeciwko naszego, wiesz jaka to masakra? Czekałam do północy prawie, miałam nadzieję, że przestaną. W końcu wysłałam mu smsa, żeby sobie zrobili do rana przerwę bo spać nie możemy, gdyby cięli w garażu i zamknęli drzwi pewnie nie byłoby słychać a tak było koszmarnie. Na szczęście zaraz po sms-ie się uciszyli smile

54

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Opisze swoja przezyta historie z dnia wczorajszego..........a wiec nie raz pisalam o sobie ,ze mozna mnie wykorzystywac do bolu,ale wczorajszy dzien zapamietam do konca zycia sad mam siostrzenice,ktora potrafi wykorzystywac ludzka naiwnosc i potrafi artystycznie ze lzami w oczach pozyczac kase.........pozyczylam jej poltora roku temu 300zl,wkoncu sie upomnialam ...widze ,ze siedzi u fryzjera robi sobie wlosy tz maluje,pasemka,uklada fryzure itd,,,,pytam ja na fryzjera masz,a kiedy mi oddasz moje pieniadze ,okresl chociaz kiedy......a ona ze w zyciu mi nie odda i nie ma zamiaru............zadzwonila po POLICJE,ze zaklucam jej spokoj(fryzjerka tego nie potwierdzila,ze ja wyzywalam ) Policja przyjechala z interwencja,ale u mnie nie byli :)Wiec mojej siostrzenicy sposob na oddanie dlugow to zawezwanie policji...i swiety spokoj i nabiera reszte znajomych czy dalsza rodzine  tym samym schematem!!!Nie ma na nia sposobu,bo to jej sposob na zycie.....nadmienie,ze nabrala z mezem pozyczek i teraz jest w rejestrze dluznikow.ale dziewczyna sobie radzi smile

55

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

to wersja "sama chciała"

choć bez przesady

teraz trzeba mieć plan nagłośnienia sprawy- penie to utrudni odzyskanie kasy, bo wszyscy się zaczną upominać
gdyby priorytetem było odzyskanie kasy to trzeba mieć plan przyciśnięcia do muru, odzyskania kasy a potem nagłośnienia

szujom należy wskazywać ich miejsce a nie kłaść uszy po sobie i przyklaskiwać przez to

a co do nie ingerowania - proszę weźcie sobie to na sumienie i dalej nie ingerujcie

http://www.lejdizmagazine.com/2013/08/dlaczego-wciaz-umieraja-dzieci.html

ile osób miało szansę uratować dziecku życie? ile miało obowiązek choć to trudno rozdzielić dla mnie to obowiązek każdego!

śni mi się to dziecko

56

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie
porannie napisał/a:

to wersja "sama chciała"

choć bez przesady

teraz trzeba mieć plan nagłośnienia sprawy- penie to utrudni odzyskanie kasy, bo wszyscy się zaczną upominać
gdyby priorytetem było odzyskanie kasy to trzeba mieć plan przyciśnięcia do muru, odzyskania kasy a potem nagłośnienia

szujom należy wskazywać ich miejsce a nie kłaść uszy po sobie i przyklaskiwać przez to

a co do nie ingerowania - proszę weźcie sobie to na sumienie i dalej nie ingerujcie

http://www.lejdizmagazine.com/2013/08/dlaczego-wciaz-umieraja-dzieci.html

ile osób miało szansę uratować dziecku życie? ile miało obowiązek choć to trudno rozdzielić dla mnie to obowiązek każdego!

śni mi się to dziecko

Z tad wlasnie sie wzielo ,ze mialam i ma poczucie "wdziecznosci".kiedys ja bylam w potrzebie i pomoc otrzymalam,teraz spalcam "swoj dlug wobec innych' i to mnie gubi.moj synek byl bardzo chory i to dzieki ludziom dobrej woli moje dziecko w ostatnich swoich latach zycia  mial wszystko czego dusza zabraknie(to trwalo 2,5roku ostatnie lata )  mielismy na  srodki do higeny,leki ,rehabilitacje....... I jest duzo ludzi tych ,ktorzy wiedza,ze zawsze pomoge..wiec  czerpia ze mnie garsciami,teraz powiedzialam stop....mysle,ze juz "splacilam " z nawiazka i zaczely sie schody,bo kazdy wolal tamta "mnie" ,a ja ucze sie asertywnosci i zaczyna mnie to wychodzic.......
Nie  cierpie ludzi pasozytow ,ktorzy wykorzystuja takie okazje i znalezli sobie taki sposob na zycie.....wykorzystac i pozniej kopa w d**ę,ale to juz nie ze mna...........ludzie z mojego otoczenia napietnowali gowniare ,ktra wykorzystywala,a tak brzydko postapila.Przezyje te pieniadze i te lata ,ktore dawalam sie wykorzystywac,ale teraz na kazdym kroku opowiadam,jak mozna sparzyc sie  i do czego to prowadzi !

57

Odp: O wtrącaniu się w cudze życie

Reagować trzeba, ale to, że sąsiad puszcza sobie muzykę to jest jego prawo (jeżeli to robi między 6, a 22. Ja jak chcę dać sąsiadom z naprzeciwka, że disco-polo mnie drażni, to nie proszę żeby przestali itp. Tylko najzwyczajniej puszczam głośno swoją muzykę - zwykle problem rozwiązuje się sam po kilku perełkach z gatunku black metal i jakiś czas jest spokój. Jak sporadycznie ktoś coś sobie puszcza przy grillu to mi to nie przeszkadza, ale jak ktoś na przeciwko sprawia, że szyby mi się w oknach trzęsą, to się zaczynam wkurzać.
Taką większą jazdę to mieliśmy kiedyś z sąsiadami o pompowanie na dziko szamba - wypieranie się, że to nie przez nich wieczorem nie da się okna otworzyć było na porządku dziennym, a dobrze wiem, że mają w kurniku pochowane pompy i dziwnym trafem jak zaczynało śmierdzieć, to tam się światło świeciło jak na komendę.

Posty [ 58 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » O wtrącaniu się w cudze życie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024