Mam 21 lat. Jestem mama 1,5 rocznej coreczki i w 30 tygodniu ciazy. Nie wiem co zrobic bo czuje sie sama z tym wszystkim. Mieszkam z tata i narzeczonym. Mame stracilam na poczatku tego roku, chorowala na depresje i lekarze w szpitalu doprowadzili ja do takiego stanu ze odebrala sobie zycie. Wyszla z domu na spacer i zaginela. Poszukiwania trwaly 3 tygodnie, znaleziono ja zamarznieta. Mam wrazenie ze zostalam ze wszystkim sama. Byla jedyna osoba ktora rozumiala mnie w 100% izawsze widziala jakies rozwiazanie. Z tata nie o wszystkim da sie porozmawiac, natomiast moj narzeczony bardzo sie zmienil. Podczas pierwszej ciazy bylam jego oczkiem w glowie. Pomagal mi, pytal o samopoczucie, kupowal drobiazgi, ktore potrafily podniesc na duchu. Teraz jakby zapomnial o tym ze potrzeba mi uczucia i wsparcia. Wraca do domu i poprostu wymysla preteksty zeby wyjsc z domu, a to rower, a to ze jedzie do sklepu, czy do kolegi. Najczesciej jak mowi ze wychodzi na 5 minut nie ma go 2 godziny, czasem wiecej. Najbardziej daje mi w kosc to ze siedze calymi dniami sama i nie mam do kogo buzi otworzyc. Mam na glowie sprzatanie, gotowanie, opieke nad dzieckiem i fakt ze jestem w ciazy nikogo nie interesuje. Czasami nie mam juz sil, a oprocz tego kiedy staram sie porozmawiac z narzeczonym o tych problemach, twierdzi ze przesadzam.. chcialabym zeby to sie zmienilo i zeby w koncu mnie zrozumial. Co robic?
2 2013-05-24 16:46:41 Ostatnio edytowany przez małgosia1989 (2013-05-24 16:51:43)
Roxa chyba wiem co czujesz i powiem ci że nic nie da nam użalanie się nad sobą wiem co mówię naprawde choć i mi jest dośc cięzko nieraz że mam dośc tego wszytskiego
ja mam 24 lata i dwójkę dzieci(3,5 i rok czasu) tez jestem sama jak palec a na dodatek mieszkam z teściowa która niszczy mi życie nie cierpie jej mąż do pracy a potem nieraz gdzies jedzie a to koledzy do niego przychodza a ja sama wiecznie
też mam na głowie dom a to wcale nie lekka praca zajmowanie się domem i dziećmi i teściową jeszcze a mąż potrafi mieć pretensje że coś jest niezrobione lub jest zle zrobione
moim lekarstwem sa dzieci tłumaczę sobie że muszę miec siłe dla nich żyć dla nich i cieszyć się z ich postępów np mój synek zaczął niedawno chodzić i jestemz nidgo mega dumna a córka to mała artystka
nie jesteś sama jakby co pisz ![]()
Dziewczyny, ale to nie jest przypadkiem tak, że zarzynacie się na własne życzenie? Świat się zawali jak chałupa nie będzie sprzątnięta na błysk? Rączek pan mąż nie ma i obiadu sam nie może zrobić? Po co nadskakujecie tak tym księciom od siedmiu boleści? Skoro same siebie nie szanujecie, to jakże ktoś inny ma Was szanować?
nocnalampko ja mam świadomość tego że jestem pod duzym wpływem męża ale chyba nie umiem z tym walczyć a może nie chce sama nie wiem nie jestem dość silna
Nie do konca tak jest ze obiad moze zrobic sam. Tzn moze by zrobil ale nie moge na niego czekac do 17-18, bo musze czyms nakarmic corke. A co do porzadku to robie go zeby czuc sie dobrze w wlasnym domu.. nie wierze ze ktos moze czuc sie dobrze zyjac w syfie i burdelu..
Liczylam tylko na jakies zainteresowanie i wsparcie, wdziecznosc a tego brak..
6 2013-06-04 21:07:59 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2013-06-04 21:09:36)
Powody mogą być dwa:
1. Narzeczony uważa, że skoro on zarabia, to opieka nad dzieckiem i dbanie o dom należą do Ciebie. Nie rozmawialiście na samym początku związku o podziale obowiązków?
2. Przyzwyczaiłaś narzeczonego do tego, że w domu jest czysto, dziecko jest zadbane, a obiad czeka. Tak już jest, że nie doceniamy tego, co dostajemy podane na tacy, i nie zdajemy sobie sprawy, ile wysiłku to kosztuje.
Rozwiązania:
1. Jeśli ustaliliście ten podział obowiązków tak a nie inaczej, to pozostaje Ci tylko wywalczyć czas dla siebie w weekendy. Mąż zostanie z dzieckiem, a Ty pójdziesz do koleżanki/kina/fryzjera.
2. Pokaż mężowi, że to wszystko, do czego jest przyzwyczajony, nie robi się samo. Zostaw go na jeden dzień z dzieckiem, sprzątaniem, zakupami, praniem, prasowaniem i gotowaniem.
Nie do konca tak jest ze obiad moze zrobic sam. Tzn moze by zrobil ale nie moge na niego czekac do 17-18, bo musze czyms nakarmic corke.
To niech zrobi ten obiad wieczorem, a Ty następnego dnia odgrzejesz.