witam
Urodzilam synka tego roku wszystko wydalo mi sie ze bedzie dobrze ze bede szczesliwa bo bedac w ciazy taka bylam. Jednak zycie cos zmienilo,po urodzeniu synka ktory niestety dosc dlugo byl po porodzie w szpitalu partner przestal o nas dbac, dla niego wstanie w nocy dla dziecka jest obowiązkiem,pieniedzy zadnych nie daje, do wszystkiego ma pretensje. Mieszkam z rodzicami swoimi zeby wiadomo pomogli,jemu pomoc moich rodzicow przeszkadza, niby jego rodzice zawsze lepiej pomoga i wiedza lepiej niz moi:(...moja rozmowy z nim nic nie daja,poprawia sie az na dwa dni a nast od nowa jest zle. Poza tym ciagle oklamuje,przyrzeka-i nic z tego nie wychodzi...Sama nie daje rady juz psychicznie a zal i rozgoryczenie pojawia sie codziennie:(...prosze o rade.....
Czy próbowałaś na spokojnie porozmawiać z partnerem o tym co czujesz, o swoich oczekiwaniach i potrzebach?
Ależ tak rozmawialam na spokojnie nie raz, słysze jak to mnie mocno partner kocha i synka i że jestem najważniejsza...a za dwa dni następne kłamstwo---bądź tego typu słowa...."poproś a dostaniesz pięniądze na pampersy, u mnie w domu miałabyś lepiej" gdy złapie go na kłamstwie to tłumaczy się że tak to powiedział abym się nie denerwowała...albo tłumaczy że za dużo się denerwuje.....a serce naprawde bardzo mocno boli..........nie tylko ja się licze ale przede wszystkim mój syn i dla Małego będę walczyć o związek ale czy warto????
Po krótce opisze swoja historie...poznałam Michala przez portal spolecznosciowy. Wszystko bylo piekne..kino,kolacje,kwiaty. Nagle jednak bardzo mocno zachorowalam (chemioterapia). Nie otrzymałam od niego zadnego wsparcia ani zrozumenia. Podczas leczenia pojawiło sie dziecko,walka o utrzymanie ciazy byla bardzo wielka. Ciaze udalo sie uratowac ....w trakcie trwania ciazy,nigdzie nie wychodzilismy (jak twierdzil Michal nie moge sie przemeczac)...zapomniał o moich imieninach (pojechal z kolega na ryby). Zrobilam mu awanture a Michal na to---abym sie nie denerwowala. Synek urodzil sie wczesniakiem i prawie miesiac lezal na oddziale posreniej opieki nad noworodkami. Gdy dowiadywalam sie o stanie zdrowia Synka,ani razu Michal nie przytulil ani nie powiedzial dobrego slowa. Synek ma prawie 4 miesiace dal lacznie "na dziecko" 500 zl -mleko leki pampersy. Powiedzialam mu ze to za malo,ze miesieczne utrzymanie Synka wynosi 600 zl. --Na to Michal zareagowal w sposob taki---idz do pracy przeciez zadnych problemow nie masz z zdrowiem. Poza tym nie szanuje moich rodziców,tym bardziej mnie ani synka. Jest tylko u mnie na weekendy (mieszkamy w osobnych domach)..twierdzi ze nie moze sie przeprowadzic do mnie bo za duzo stracil by na benzyne. Chce abym sie przeniosla do niego,u niego bedzie mi cudownie pieknie,bede miala wszystko ja i Synek bo wiadomo on Nas przeciez KOCHA..... zadaje sobie pytanie czy warto jeszcze walczyc.......?
Roksi, nie miałaś wsparcia jeszcze przed ciążą, nie miałaś go w trudnej ciąży, nie miałaś po urodzeniu wcześniaka, nie masz go teraz. Naprawdę myślisz, że zmiana miejsca zamieszkania coś zmieni? Facet, który nie poczuwał się wcześniej do bycia ani Twoim partnerem, ani ojcem własnego dziecka nagle nie zmieni się o 180st...
Moim zdaniem pierwszy i podstawowy Twój ruch to powinien być pozew o alimenty. On nie robi łaski, że będzie utrzymywał własne dziecko! Najmniej połowa kosztów powinna leżeć po jego stronie. Więc na początek zapewnij dziecku tę stronę bytową, bo z tego co piszesz, to raczej żadnego innego wsparcia, niż przymusem wyegzekwowane alimenty, ani Ty, ani dziecko od niego nie otrzymacie.
Miałam bardzo podobną sytuację. Łudziłam się, że ojciec mojego dziecka będzie pomagał mi w wychowaniu, rozumiał potrzeby moje i dziecka- bo to w końcu jego dziecko i również zapewniał, że kocha. Słowa słowami. Każdy może mówić co mu ślina na język przyniesie. Też mówił, że jak do niego wyjadę to będzie co innego- nie odważyłam się i nie żałuje. Byłaś w bardzo ciężkiej sytuacji, dużo przeszłaś i co Ty się nadenerwowałaś i naprzeżywałaś przez niego to TWOJE. Dokładnie- wyegzekwuj alimenty na dziecko, co to jest 500 zł za tyle czasu? Skoro nie pomaga Ci w zajmowaniu się synkiem, nie daje Ci żadnego psychicznego wsparcia, to niech da chociaż to finansowe. I wiedz jeszcze jedno bardzo ważne, szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Skup się na malutkim a on jak taki jest olewacz to krótko.
Więc jedno już jest pewne---w poniedziałek pisze pozew o alimenty i czym prędzej udaję się do Sądu:)...pięknie napisane " szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko". Nadzieja już chyba całkowicie mnie opuściła:(...fakt miejsce zamieszkania raczej nic nie zmieni...od zeszłego tygodnia uczęszcza na "terapie " uczącą jak okazywać uczucia...ale tak jak moja mama mówi "nie kocha z serca,to terapia uczucia nie nauczy"....aj zycie jest wyjątkowo trudne,albo po prostu mój wybór był niestety zły..
Hej jestem Marta u mnie podobnie wygląda sytuacja chłopak nie ma wogóle pracy, ja mieszkam z rodzicami, on przyjeżdża codziennie około południa potem wieczorem jedzie do domu, mamy dziecko 2,5 miesiąca jak go o coś proszę żeby zrobił on mi odpowiada że mam to robić sama. Nawet jak go poprosze żeby zrobił małej mleko to on więcej się nagada niż to warte. Jak przyjedzie to położy się na łóżku i leży a ja się zajmuje małą tylko jak ide zjeść czy do toalety to wtedy się nią zajmie.
Ehhh.....zrozpaczona20 no to widze ze mamy bardzo podobna sytuacje
....szkoda że na nas to trafiło...ja pozew o alimenty już napisałam--po prawie jestem więc odbyło sie bez pomocy prawniczej
...szkoda tylko że jestem mądra i bystra na płaszczyźnie zawodowej a nie w wyborze partnerów...
10 2013-06-27 08:02:29 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-06-27 08:02:50)
...szkoda tylko że jestem mądra i bystra na płaszczyźnie zawodowej a nie w wyborze partnerów...
Nauczono was (i nas też) kierować się popędami (chemią) przy wyborze partnera i takie są tegoż skutki.
Popędy po czasie zanikają.
Gdy nie było przyjaźni, porozumienia i zgodności, pozostaje pustka.
11 2013-06-27 08:26:57 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-06-27 08:28:24)
Nauczono was (i nas też) kierować się popędami (chemią) przy wyborze partnera i takie są tegoż skutki.
Popędy po czasie zanikają.
Gdy nie było przyjaźni, porozumienia i zgodności, pozostaje pustka.
Święte słowa!
Dlaczego nie włączamy rozumu przy układaniu związków damsko-męskich?! jeśli przed ślubem czy założeniem rodziny jest do doopy to po raczej lepiej nie będzie! Czytam sobie czasem posty na forum, on siedzi w więzieniu - ale to taki "misiek" tylko ten zły los zrobił mu na złość, ja go kocham a on nie dzwoni i mnie nie szanuje więc ona dzwoni do niego i łka w słuchawkę, że jest "bez serca", albo on pije ale oczywiście nie za dużo bo ma mocna głowę tyle, że często no i ona z nim porozmawia i on nagle zrozumie i ona go uratuje i będą razem, żyli długo i szczęśliwie....co za bzdura!
Czasem każdy/każda z nas popełnia błędy, pytanie tylko co z tymi naszymi błędami zrobimy? Czy tkwimy w nieudanych związkach umartwiając się i poświęcając "dla dobra dziecka", " w imię miłości" albo dla jakichś innych durnych powodów czy zaczynamy działać i zmieniamy swoje życie. Za to jak ono wygląda odpowiadamy my sami!
roksi1988 nie piszesz niczego na temat rodziców, więc zakładam, że są dla ciebie wsparciem i dobrze ci się u nich mieszka. Zostań u nich oni ci pomogą i staniesz na nogi. Teraz pewnie w kilka miesięcy po porodzie jest ci ciężko, jesteś zmęczona i skupiona na dziecku bo maluch potrzebuje opieki. Tak jak napisała nocnalampka[b] złóż pozew o alimenty, układaj sobie i dziecku życie bez faceta, który cię nie szanuje i z pewnością nie kocha. Tak jak pisze [b]N4VV
Gdy nie było przyjaźni, porozumienia i zgodności, pozostaje pustka.
Joga......moi rodzice są dla mnie ogromnym wsparciem,pomagają mi w każdej sytuacji dotyczącej małego i są wsparciem- ostoją kiedy partner znowu zawodzi--wysłuchają,pocieszą, powiedzą swoje zdanie--z którym na początku całkowicie się nie zgadzałam...teraz "lekko już doświadczona" przyznaje im racje.
N4VV --"Gdy nie było przyjaźni, porozumienia i zgodności, pozostaje pustka."----tego zdecydowanie mi w związku zabrakło.
Ale życie trwa dalej ![]()
roksi dokładnie tak jak Ci radzą pierwsza rzecz to alimenty. ma Ci placić na dziecko i koniec, skoro nie chce z wlasnej woli to załatwisz to inaczej. bądz silna
niech wie że miarka sie przebrała i chyba już starczy takiego zachowania.
po drugie jesteś mloda i na pewno znajdzie się jakieś lepszy facet dla Ciebie
dobrze że nie jesteś w tym wszystkim sama i masz rodzicow a to naprawdę bardzo dużo. jeśli nie jesteś z nim szczęsliwa nie zastanawiaj się nawet i zmień swoje życie.
14 2013-06-27 13:24:35 Ostatnio edytowany przez Joga (2013-06-27 13:25:19)
Joga......moi rodzice są dla mnie ogromnym wsparciem,pomagają mi w każdej sytuacji dotyczącej małego i są wsparciem- ostoją kiedy partner znowu zawodzi--wysłuchają,pocieszą, powiedzą swoje zdanie--z którym na początku całkowicie się nie zgadzałam...teraz "lekko już doświadczona" przyznaje im racje.
N4VV --"Gdy nie było przyjaźni, porozumienia i zgodności, pozostaje pustka."----tego zdecydowanie mi w związku zabrakło.
Ale życie trwa dalej
roksi1988 w życiu często zgadzamy się na plan minimum, bo przecież miłość nie wygląda tak jak w książkach, bo koleżanka ma gorzej, bo kocham a jak kocham to on się dla mnie zmieni, ja go zmienię - i to najgłupsze co możemy zrobić! Oczekiwanie, że partner będzie jak model z wybiegu - 185cm, przystojny i będzie miał kaloryfer z przodu jest durne - ale wymaganie, szacunku, tego że jest przy tobie w każdej minucie twojego życia bo chce być a nie dlatego, że ty tego oczekujesz a on dla świętego spokoju robi ci tą łaskę raz na sto lat......to są sprawy najważniejsze i podstawowe tutaj "plan minimum" nie ma zastosowania. Niech spada na drzewo a jak ci przyjdzie do głowy, że tęsknisz to przypomnij sobie to, że w najtrudniejszych momentach twojego życia faceta nie było!!!!
Zacznij od alimentów i im szybciej tym lepiej, jak masz ochotę ryczeć do poduszki masz do tego prawo, rycz! Ale ani mi się waż wracać, próbować naprawiać bo on obiecał! Jego obietnice są g*wno warte jak już się zdążyłaś przekonać! Masz to czego wiele dziewczyn na forum nie ma - wsparcie rodziców, dach nad głową i ich miłość no i dziecko. Działaj i myśl, że jesteś szczęściarą bo możesz wszystko, możesz zmienić swoje życie i możesz być w końcu szczęśliwa
a miłość sama przyjdzie tylko musisz zrobić dla nowej miejsce ![]()
trzymam kciuki, pozdrawiam ![]()
ps. łatwo nie będzie ale na pewno warto!
No i własnie takie osoby jak Joga potrafią wywołać uśmiech na twarzy
....aż serce się raduje
.....nie ma co się załamywać i żyć dalej a może już niedługo ktoś się nowy pojawi--o wiele lepszy:D....termin rozprawy o alimenty już ustalony---partner po otrzymaniu listu z sądu przyjechał no i wiadomo zaczął obiecywać ba nawet przyrzekać na to jak bardzo mocno kocha Tymoteuszka-synka
że się zmieni i że będzie inaczej czyli te same opowieści co zawsze.
Wykryli u mnie ponownie nowotwór gdy się dowiedział o tym stwierdził "nie Ty pierwsza nie ostatnia pójdziesz na operacje" ....yyy aż mnie zatkało i będąc w totalnej rozsypce zebrałam się i wyrzuciłam go z domu.....
No i własnie takie osoby jak Joga potrafią wywołać uśmiech na twarzy
....aż serce się raduje
.....nie ma co się załamywać i żyć dalej a może już niedługo ktoś się nowy pojawi--o wiele lepszy:D....termin rozprawy o alimenty już ustalony---partner po otrzymaniu listu z sądu przyjechał no i wiadomo zaczął obiecywać ba nawet przyrzekać na to jak bardzo mocno kocha Tymoteuszka-synka
że się zmieni i że będzie inaczej czyli te same opowieści co zawsze.
Wykryli u mnie ponownie nowotwór gdy się dowiedział o tym stwierdził "nie Ty pierwsza nie ostatnia pójdziesz na operacje" ....yyy aż mnie zatkało i będąc w totalnej rozsypce zebrałam się i wyrzuciłam go z domu.....
roksi1988 cieszę się, że poprawiłam ci nastrój
Teraz musisz uporządkować swoje życie, zadbaj o zdrowie, skup się na sobie i dziecku. Nie szukaj od razu nowych "spodni" do szafy, skup się na zdrowiu. Musisz być zdrowa dla was obojga. Jesteś silna i nie możesz się poddać! Czy ten nowotwór da się operować?
Przeczytałam gdzieś fajne zdanie:
"Jak będziesz chciał mnie zranić, to zrób to tak porządnie, żebym pamiętała że mam się do ciebie nie zbliżać"
Twój facet chyba się wystarczająco postarał co? ![]()
3maj się ciepło, gdybyś czegoś potrzebowała pisz, postaram się pomóc wirtualnie albo w inny sposób ![]()
Joga....zdecydowanie partner mi pięknie pokazał jak mnie zranić.....nowotwór będzie operowany...wytną wszystko to co maja,i mam nadzieję że będzie wszystko już dobrze---w wrześniu mijają dwa lata mojej walki z nowotworem--gdyby nie rodzice to pewnie byłoby ze mną źle psychicznie,nie wspominając o stanie fizycznym. Tymoteuszek pojawił się w między czasie tzn w czasie leczenia więc dla mnie jest ogromnym szczęściem:)