Historia wcale nie oryginalna. Dokładnie w miesiąc po zaręczynach (w 4 dni po oznajmieniu tego rodzicom) mój partner wyprowadził się do innego mieszkania z inną kobietą. Ona wiedziała o mnie, pracuje z moim ex i wiedziała jakie mamy plany na przyszłość. Kilka dni przed jego wyprowadzką, kiedy przyszłam do jego pracy spotkałyśmy się i przywitałyśmy serdecznie, bo ja niczego nie podejrzewałam, przecież ciągle mnie zapewniał o swojej miłości i to ja jestem już tą ostatnią, bo jestem taka dobra, a on jest już zmęczony poszukiwaniami i ciągłymi zdradami jego partnerek. Ufałam mu jak dziecko. Cóż sparzyłam się i to mocno. To, co przeżyłam nikomu nie życzę, świat zawalił mi się jednego dnia. Nie wiem, czy będę umiała kiedykolwiek jeszcze komuś zaufać. Nie mam żalu do dziewczyny, bo myślę, że ona wpadła w sidła zastawione przez niego - czyli jaki to on jest biedny i poszkodowany (znam te teksty z początków związku), jakiego ma pecha do kobiet, bo wszystkie go wykorzystują i zdradzają, a on zawsze był wierny. Podejrzewam, że i ona teraz tego wszystkiego wysłuchuje. Wiem, że on jej powiedział, że rozstaliśmy się w dobrych warunkach, a przecież nawet nie chciał rozmawiać, wieczorem oznajmił, że znalazł kobietę która go szanuje, rano zabiera swoje rzeczy i się wyprowadza, i wyszedł z mieszkania bez słowa. Tak nagle przestałam być dla niego taka idealna (jak zapewniał)? Dziś myślę, że po prostu mu się znudziłam. I tak z dnia na dzień przestałam dla niego istnieć, mimo, że jeszcze dwa dni przed wyprowadzką dostałam sms, że mnie kocha i tęskni. Jeszcze nie mam odwagi wykasować tych smsów. Nie wiem po co je trzymam, może ku przestrodze.
I w związku z tą całą sytuacją mam dylemat. Czy powinnam w jakiś sposób otworzyć oczy tej dziewczynie? To dobra (tak myślę), młoda (ok. 17lat młodsza od niego) dziewczyna tkwiąca do tej pory w nieudanym związku małżeńskim, toteż poszła na piękne słówka i zapewnienia o jego dozgonnej miłości. Nie chcę, żeby odebrała to jako zazdrość z mojej strony, ja już pogodziłam się z tą sytuacją (o ile można kiedykolwiek pogodzić się z czymś takim), ale nie chciałabym, żeby cierpiała tak jak ja, żeby była czujna, żeby nie dała sobie zamydlić oczu tak, jak ja sobie dałam, a przecież małolatą już od dawna nie jestem, ale mówił to, co ja chciałam słyszeć, więc byłam ślepa.
Z jednej strony co mnie to obchodzi, kobieta jest dorosła, wie co robi, może akurat coś z tego poważnego wyjdzie, jeśli nie będzie musiała ponieść tego konsekwencje. Z pewnością nie weźmie moich słów na poważnie, bo przecież takie szczęście teraz ją spotkało, że nie uwierzy, że rzeczywistość może być nieco inna. Ale z drugiej strony, gdybym ja wiedziała wcześniej o nim to, co wiem teraz, to byłabym bardziej czujna i nie wpadłabym tak łatwo w te sidła. Dlatego ciekawa jestem Waszych opinii, a i ja myślę na tym skorzystać, bo ból okrutny w sercu noszę, ale mściwa nie jestem i źle nie życzę, Ale słyszę na pocieszenie, że sprawiedliwość każdego dosięga. Nie wiem, trochę już żyję na tym światku i widzę, że niektórzy zawsze spadają na cztery łapy, wiec się pytam kiedy ta sprawiedliwość dosięga...
Dziękuję za poświęconą chwilę.
Strasznie mi przykro i bardzo Ci współczuję.
Niestety w dzisiejszych czasach coraz więcej takich podłych mężczyzn, bez serca i jakiegokolwiek poczucia odpowiedzialności...
Oczywiście, że możesz ją o tym poinformować i ją ostrzec, nawet jeżeli szansa, że w ogole się tym faktem przejmie jest naprawdę znikoma. Ja na Twoim miejscu prawdopodobnie też opowiedziałabym jej co Ciebie z nim spotkało. Szkoda każdej dziewczyny, która się z nim zwiąże, bo tacy faceci nigdy się nie zmieniają.
Ona na pewno dostała już od niego zaserwowaną "jego wersję historii" i póki zakochana będzie ślepo wierzyć.
Ale Ty nic nie tracisz, a może akurat da jej to do myślenia.
Trzymaj się
Strasznie mi przykro i bardzo Ci współczuję.
Niestety w dzisiejszych czasach coraz więcej takich podłych mężczyzn, bez serca i jakiegokolwiek poczucia odpowiedzialności...
Oczywiście, że możesz ją o tym poinformować i ją ostrzec, nawet jeżeli szansa, że w ogole się tym faktem przejmie jest naprawdę znikoma. Ja na Twoim miejscu prawdopodobnie też opowiedziałabym jej co Ciebie z nim spotkało. Szkoda każdej dziewczyny, która się z nim zwiąże, bo tacy faceci nigdy się nie zmieniają.
Ona na pewno dostała już od niego zaserwowaną "jego wersję historii" i póki zakochana będzie ślepo wierzyć.
Ale Ty nic nie tracisz, a może akurat da jej to do myślenia.Trzymaj się
Dzięki. Właśnie ta "jego wersja historii" boli mnie najbardziej, bo jeśli o mnie opowiada to, co mnie opowiadał o swoich poprzednich, to mnie bardzo obraża, ale nie mam na to wpływu. Muszę się z tym pogodzić.
To może tylko prześlę jej linka do tego posta? Niech sama wnioski wyciągnie? Nie wiem co zrobić, czuję, że w jakiś sposób powinnam ją ostrzec, ale z drugiej strony dlaczego? Sypia z moim ex-narzeczonym. I nastąpiło to w ekspresowym czasie, on po prostu przeszedł z jednego łóżka do drugiego.
Możesz powiedziec tej dziewczynie , ale wierz mi że on na pewno jej naopowiadał tyle rzeczy na Twój temat że ona Ci wcale nie uwierzy, mało tego uzna to za mściwość, że chcesz sie zemścić, żeby do Ciebie wróciła albo zeby był sam. On się wszystkiego wyprze i zrobi z Ciebie desperatkę, wiem cos o tym . Sama miałam podobną historię , bo chciałam dobrze ale jednak to ja wyszłam na wariatkę. Jest mój wątek więc mozesz poczyać
I nie mieliście żadnych problemów?
Tak po prostu z dnia na dzień powiedział "mam kogoś, wyprowadzam się, pa"? Coś mi nie pasuje w tej historii, nie wiem czego nam nie mówisz, ale wiem, że to jest kluczowe. I skąd ta bezsensowna troska o obcą babę?
I nie mieliście żadnych problemów?
Mieszkaliśmy ze sobą od 5 miesięcy. Problemy były zwyczajne i zawsze wyjaśnione. Nie było kłótni.
Tak po prostu z dnia na dzień powiedział "mam kogoś, wyprowadzam się, pa"? Coś mi nie pasuje w tej historii, nie wiem czego nam nie mówisz, ale wiem, że to jest kluczowe.
Tak z dnia na dzień się wyprowadził i nie powiedział nawet pa, wyszedł bez słowa. Dla mnie to też podejrzane, tym bardziej, że do końca zapewniał o swojej miłości, ale byłam naiwna jak dziecko, toteż niczego nie podejrzewałam, ufałam. To sobie wyobraź jak się czułam. Masz jakieś sugestie? Wg mnie wersja jest taka: pracowali razem już od ponad roku, musieli romansować od jakiegoś czasu i podjęli decyzję o wspólnym życiu. Tylko dlaczego ze mną się zaręczył? To była dla mnie niespodzianka. Podczas rozmowy uklęknął i zapytał czy wyjdę za niego, miesiąc później powtórzył to już z pierścionkiem, a po kolejnym miesiącu się wyprowadził. Po co to wszystko? Nie mam pojęcia co siedzi w jego głowie.
I skąd ta bezsensowna troska o obcą babę?
Z mojego wnętrza, nie jestem mściwa i nikomu źle nie życzę. Nie obwiniam jej. Źle robię?
7 2013-05-22 09:07:42 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-05-22 09:10:18)
Zabawne, gdyby sytuacja była odwrotna - autorka posta była tą drugą i napisała tekst tego typu:
Spotykam się z zajętym/żonatym facetem, mami mnie i oszukuje, ja mam tego dość ale postanowiłam, że skontaktuję się z jego żoną/dziewczyną i powiem jej, bo nie chcę, żeby żyła w kłamstwie i chcę żeby wiedziała, kogo ma u boku
większość napisałaby, że oczywiście "informuj, sama chciałabym się dowiedzieć, że jestem okłamywana".
Osoby, które (tak jak np. ja w innych wątkach) powątpiewające w samarytanizm, moralność i empatię kochanki zostałyby zjechane i oskarżone o hipokryzję.
W czym zatem wam przeszkadza, że autorka (pełnoprawna dziewczyna faceta), którą koleś najprawdopodobniej zrobił w bambuko z lachonem z pracy (który ją znał) chce z tą drugą porozmawiać? Korona lachonowi z łba spadnie?
Do autorki wątku: nie miej litości dla kogoś, kto nie miał jej wobec Ciebie. Nie zastanawiaj się nad tym, czy jest młodsza 17 lat i czy małżeństwo jej nie wyszło. Nikt panienki nie namawiał do spotykania się z zajętym kolesiem i rozbijania komuś życia to była jej samodzielna decyzja.
1. Spotkaj się z panienką i pokaż jej chociażby te smsy sprzed tygodnia - zapewne w momencie, gdy Tobie słał zapewnienia o dozgonnej miłości jej plótł o wspólnym życiu.
2. Licz się z tym, że dziewczyna nie uwierzy - to jest standard w takich sytuacjach, albo zacznie robić z Ciebie wariatkę. Nie przejmuj się - niech się kiszą we dwójkę, pewnie za jakiś czas ją też będzie zdradzać.
3. Po spotkaniu się z nią zamknij tej rozdział - spotkasz kogoś innego wartościowego jeszcze, tylko nie wpuszczaj kłamcy i moralnego dna ponownie w swoje życie, nie baw się w żadne wybaczania itp., ponieważ może się okazać, że pan za jakiś czas może sobie o Tobie przypomnieć.
ati-swoją -bolesną wprawdzie-lekcje życiową odrobiłaś.Teraz będzie tylko dobrze!
Daj tej nastepnej też odrobić.Nie podpowiadaj.
Trzymaj się!
9 2013-05-22 09:54:21 Ostatnio edytowany przez tolkabezlolka (2013-05-22 10:00:59)
W czym zatem wam przeszkadza, że autorka
(pełnoprawna dziewczyna faceta), którą koleś najprawdopodobniej
zrobił w bambuko z lachonem z pracy (który ją znał) chce z tą drugą porozmawiać?
Korona lachonowi z łba spadnie?
To, tak jakby 'szczać pod wiatr'.
Okej, autorka chce pomóc, w końcu przejrzała na oczy.
Nie oszukujmy się. Choćby nawet stanęła na głowie dziewczyna jej nie uwierzy.
Facet zapewne wszystko skrupulatnie zaplanował, więc na wszystko znajdzie logiczną wymówkę.
Ale z drugiej strony,
gdybym ja wiedziała wcześniej o nim to, co wiem teraz,
to byłabym bardziej czujna i nie wpadłabym tak łatwo w te sidła.
Bardzo mi przykro Autorko.
To już zależy od Ciebie. Będziesz tą pierwszą, która przerwie ten łańcuch kłamstw?
Osobiście będąc na Twoim miejscu miałabym to w głębokim poważaniu.
A kolesiowi bym po prostu na*ebała...
A kolesiowi bym po prostu na*ebała...
"To, tak jakby 'szczać pod wiatr'" cytując Ciebie.
Ciekawe w jaki sposób zmieniłabyś mentalność takiego kretyna - daniem mu w twarz, rozwaleniem kijem baseballowym samochodu czy dziką awanturą z wrzaskami?
Ja bym z nią porozmawiała, po pierwsze dlatego, bo lepiej bym się prawdopodobnie wtedy poczuła, albo raczej dręczyłoby mnie to gdybym z nią nie porozmawiała.
Nie wysłałabym jej linku, bo to będzie takie trochę dziwne, jakby sztuczne...
Ale napisałabym jej wiadomość, gdzie zaznaczyłabym, że nie chcesz wchodzić w dyskusję, chcesz tylko napisać jej neutralny tekst, ponieważ nie możesz się z tym pogodzić, że ten człowiek robi pranie mózgu kolejnej kobiecie, i że rozumiesz, że obecnie dziewczyna jest nim zaślepiona, ale może wzbudzi to przynajmniej jej czujność.
Pozdrawiam
Szuja zawsze będzie szują...
Nie ma co gdybać, że gnida zmieni styl bycia,
tacy ludzie rzadko się zmieniają.
Wybacz, ale nie toleruje takich pozbawionych jakichkolwiek skrupułów osób.
Porządny wpierdol zawsze jakieś przeżycie. Oczywiście od osób trzecich....
Ati. Rozmowa nic nie da bo jeżeli dziewczyna jest zakochana to odbierze to nie jak dobrą radę tylko chęć zemsty, z resztą tak samo jak i on. Poza tym nie masz pewności czy przypadkiem nie ułoży im się i będą szczęśliwi.
Ten rozdział książki Twojego życia już jest zakończony. Spoglądaj do przodu i nie interesuj się tym co było. Dla własnego szczęścia.
"mały" szkopuł.
Ta jego nowa "dziewczyna" jest mężatką.
Czyli jest zdradzaczką
.. noooo oczywiście winny jest jej mąż bo : jest niedobry, nie prowadzał jej do kina i tak w ogóle "wypaliła się"
on jak piszesz ma podobną gadkę.
Wynika stąd że trafił "swój na swego".
Zdradzacz (wiecznie nieszczęśliwy) znalazł szczęście w ramionach drugiego zdradzacza ( również wiecznie nieszczęśliwego).
Wniosek - za chwilę znowu zdradzą, teraz z kolei nawzajem.
Cóż, zwykle nic nie dzieje się bez przyczyny, często ludzie piszą "wszystko było normalnie, nie przypominam sobie sytuacji problematycznych w związku, które mogłyby przyczynić się do jego odejścia", a potem jak zaczyna się drążyć temat i analizować, to okazuje się, że sygnały były od dawna, niestety.
Jeśli faktycznie było zupełnie normalnie i nagle on odszedł to widzę dwie opcje: albo Cię wykorzystywał finansowo/emocjonalnie, żerował na Tobie jak pasożyt i znalazł nowego żywiciela, dlatego odszedł, albo jest chory psychicznie. Nie oszukujmy się, nie jest to normalne, gdyby chciał się tylko zabawić to by się nie oświadczał.
Jeśli chodzi o tą pannę, to wydaje mi się, że chcąc ją poinformować liczysz na to, że ona go zostawi i będzie to jakaś forma zemsty. Aczkolwiek absolutnie tego nie neguję, byłam po prostu ciekawa. Przypuszczam, że w Twojej sytuacji przyniosłoby mi to wielką ulgę gdyby ona go rzuciła.
Niemnej jednak marne są szansę, że owa kobieta w to uwierzy. Wiesz jak jest - Ty jej powiesz, co masz do powiedzenia. Ona pójdzie z nim pogadać, a on zasłoni się najlepszym na świecie argumentem pt. "Moja była nie może pogodzić się z rozstaniem, chce nas poróżnić, to wariatka, nie rozumie, że to koniec i chce nam zniszczyć życie! Nie wierz w jej kłamstwa".
16 2013-05-22 16:08:01 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-05-22 16:08:55)
tak właściwie, to zamiast poinformować jego nową "dziewczynę" powinno się poinformować jej męża ... nie sądzisz ?
Ona miała szansę zdecydować czy chce czy nie grać i być ogrywaną, podjęła te ryzyko.
Jej mąż nie miał tej szansy.
Tak samo jak i Ty jej nie miałaś.
Ona zna Ciebie, wiedziała o Twoim istnieniu i jakoś jej to nie przeszkodziło w rozpoczęciu romansu z facetem w związku.
Niezależnie od bajeru który jej wciskał.
Ma męża, wie o Twoim istnieniu, a mimo to podjęła się tej gry.
"mały" szkopuł.
Ta jego nowa "dziewczyna" jest mężatką.
Czyli jest zdradzaczką .
czemu mi to umknęło?
Wynika stąd że trafił "swój na swego".
Ot, tyle w temacie.
Cóż tym bardziej powinnaś olać sprawę bo wyrafinowana żonka może nie być wcale głupią gąską.
Nie ma sensu rozmowa z kimś kto spotykał się z zaręczonym facetem. Naprawdę myślisz że Ona nie wiedziała o Tobie? Wątpię. Skoro spotykała się z kimś kto był zajęty, to oznacza że wie o tym jakim człowiekiem jest Twój ex i że do wiernych nie można go zaliczyć.
Zapomnij o nim i nie wracaj do tego nigdy.
Zajmij się swoim nowym życiem bez tego oszusta.
Dziękuję za wszystkie wpisy. Macie rację, nie ma do czego wracać, a dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Dziewczyna jest dorosła, wie co robi, a to już nie mój interes. Dziękuję za wsparcie. Jestem tu nowa, ale widzę, że warto się tu podzielić swoimi wątpliwościami.
Pozdrawiam.