Witam serdecznie,
z reguly zwykle wchodzac na takie portale jedynie wyszukuje watkow, ktore wiaza sie z moja sprawa, jednak teraz chcialabym przeczytac jakas sensowna porade tylko i wylacznie zwiazana z moim problemem.. Licze na Was
W duzym skrocie nasz zwiazek wygladal tak: cudowne poltora roku, pierwsza przerwa (on 'chce sie wyszalec') i powrot po tygodniu, po 2 latach zdradzil mnie z inna i wtedy sie zaczelo.. Nie mielismy kontaktu 2 miesiace po czym napisal do mnie, gdy ja juz jedna noga bylam w nowym, szczesliwym rozdziale mojego zycia. Jednak sentyment, wspomnienia, sama nie wiem.. Pare rozmow, jedno spotkanie i znow bylismy razem, jednak dlugo nie musialam czekac na kolejny bol, przez okolo 3 miesiace raz byl ze mna, raz mial mnie gleboko gdzies, po czym dowiadywalam sie ze spotyka sie z innymi, czemu pozniej zaprzeczal. Myslalam, ze to juz definitywny koniec. Poznalam kogos, byl cudowny - przeciwienstwo tamtego - ugotowal cos dobrego, przyjechal sam z siebie, moglam mu sie wyzalic i rozumial mnie. W tym czasie nie mialam kontaktu z bylym. Pewnego dnia, jakos po miesiacu, odezwal sie, ze chce miec kontakt ze mna i chce sie spotkac 'tak o'. Glupia, zgodzilam sie. I znowu sie zaczelo. Nowemu powiedzialam, ze nic z tego nie bedzie, ze kocham dalej tamtego a do nowego znowu wrocilam. Bylismy razem pol roku, az do zeszlej srody. Obecnie sytuacja wyglada tak, ze ja siedze za granica od ponad poltora miesiaca, wyjechalam bedac z nim. Byl tu pare dni, wrocil do Pl z powrotem i po dwoch dniach dostalam sms'a..
Wiele z Was pewnie powie, ze to toksyczny zwiazek, ze chlopak niezdecydowany i niedojrzaly (oboje mamy po 20 lat) ale kochalam go cala soba, zrobilabym dla niego wszystko i on tez mowil, ze kocha. Czy to byl moj blad? On czul to, ze ma mnie na wyciagniecie reki, ze zawsze bede blisko niego, chyba czul sie zbyt pewny siebie.. Teraz pisze, przeprasza za sposob zerwania i przeklenstwa, chce utrzymywac ze mna kontakt.. Jesli mam byc szczera - nie wiem co dalej robic. Kocham go i obecna sytuacja mnie przerasta.
M.