Cześć dziewczyny mam wieeelki problem.. mam chłopaka od 2lat i 8 miesięcy..niby wszystko jest ok..ale każdy po takim czasie myśli o przyszłości.. nie wyobrażam sobie życia z tym człowiekiem.
Jestem ciekawa co wy o tym myślicie:
Towarzyski, wszędzie go pełno, wszyscy go lubią..wszystko fajnie.. ale w związku jest podejrzliwy, stawia siebie ponad wszelkimi prawami..wiecznie porównuje mnie do swojej matki..mam być taka jak ona ale mniej gadac..
sam może iść do kolegów chlać przez całą noc i nie mam prawa nawet zapytać o której wróci do domu..a jeśli ja chcę iść do koleżanki to on za każdym razem ma jakiś problem..a dlaczego, po co i czy nie mogę kiedy indziej...a jak już tam jestem to zaraz telefon co robię i za ile wracam...
od początku oszukiwał mnie przez rok że nie pali.. teraz nie wiem..
umiaru w piciu alkoholu nie ma...pije aż się skończy..ale nigdy nie zrobił mi krzywdy po alkoholu choć nie raz wyprowadziłam go z równowagi..
jeśli chodzi o imprezy to nie mam prawa powiedzieć że nie chce mi sie iść(bo jak on będzie przed kolegami wyglądał?)
osobiście nie chodze na imprezy bez niego bo dla mnie impreza jest po to żeby pobawić się świetnie ze swoim chłopakiem(niekoniecznie z jego napitymi kolegami:/)
ma w głowie poukładane role kobiety i mężczyzny..facet-praca, kobieta-dom..ale moge naprawić sobie gniazdko elektryczne, albo wymienic koło w aucie ale facet jego zdaniem nie może zrobić herbaty czy kanapki..to plama na honorze..
jak przychodzę do niego z jakimś problemem to mówi że nie wie co powiedzieć..za to on w ogóle nie mówi o swoich problemach..myślałam że w związku powinna być przyjaźń..w końcu jesteśmy ze sobą dość długo i można sobie zaufać po takim czasie..
często się ze mnie naśmiewa, przeklina do mnie, nie potrafi zdobyć się na żadne miłe słowo..no chyba że podczas seksu..wtedy ma przypływ miłości i dobroci..
najgorsze jest i tak to,że cała rodzina łącznie z nim przy okazji mniejszego lub większego święta pije spooro..moja siostra rozwiodła sie z powodu alkoholu i nie mam zbyt dobrych wspomnień..a on mówi że mam swojej przeszłości nie mieszać z "nami"..
zaznaczam, że jest to zodiakalny baran więc charakter raczej ciężki..ja natomiast to ryby..
ale każdy kij ma dwa końce..
wiem że poszedłby za mną na koniec świata i walczył o mnie zawsze i wszędzie..wiem że nigdy by mnie nie zdradził..i wiem że totalnie wszystko by mi wybaczył... nie oddałby mnie nikomu..i nie chciałby zrobić mi krzywdy.. gdybym chciała odejść to w pierwszej chwili by było"proszę bardzo, nie ma sprawy"...a po 3 dniach by było"możemy się spotkać? chociaż jako przyjaciele" i wiadomo co wynika z takiego spotkania..że znów jesteśmy razem...
to ma jakiś sens?