Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

Temat: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

Witam.

Chciałabym zaprosić do dyskusji wszystkich - Co myślicie o  Zdradzie? Dlaczego się pojawia? Byliście jej ofiarą? Czytając historię wielu osób na tym portalu, większość związków rozpada się przez osobę trzecią... Jak sobie radzicie po rozstaniu? Zapraszam wszystkich..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

Zawsze byłam zdania, że nigdy nie zdradzę no ale po ponad 3 latach związku zdradziłam, zdradziłam dlatego, że poznałam innego w obecny związek wisi na włosku także stwierdziłam że nic nie stracę i generalnie mam teraz mętlik w głowie, ale nie żałuję i zastanawiam się nad zakończeniem 3 letniego związku. Na pewno zostanę skrytykowana przez inne forumowiczki, że jak tak można i w ogóle ... No ale jednak można ... Takie życie ... Dzięki zdradzie uświadomiłam sobie że mój obecny związek to nie jest chyba to ...

3

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

Podobno osoba zdradzająca - szuka w innym partnerze czegoś czego mu brak w obecnym.. Wydaje mi się że ta teoria jest jak najbardziej  zgodna.. Nie każdy potrafi wybaczyć i z tym żyć...

4

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

bylam zdradzona 2 razy. Cierpiałam strasznie. Zdrada byla dla mnie obrzydliwa, okropna i najgorsza do czasu az sie nie zakochalam i sama nie zdradzilam. Moj maz wcale ze mna nie rozmawial. Mecze, telewizja to byly calym jego swiatem a on byl całkiem inny. poswiecal mi caly swoj czas, rozmawial godzinami o wszystkim i o niczym i stalo sie. Teraz wiem ze juz nigdy wiecej nie zdradze i nie chce zdradzic ale czasu nie cofne mimo ze bardzo bym chciala.

5

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

Zdradzają ci, którzy nie umieją patrzeć na swojego partnera/partnerkę poprzez serce. Zawsze znajdzie się kobieta/mężczyzna , która będzie kusić swoją odmiennością. Ale jeśli ktoś kocha swojego partnera/partnerkę szczerze, głęboko i bezwarunkowo, to nic i nikt nie przekona go do zdrady.

6 Ostatnio edytowany przez bags (2013-05-13 18:41:21)

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?
Green_Eyes napisał/a:

Podobno osoba zdradzająca - szuka w innym partnerze czegoś czego mu brak w obecnym.. Wydaje mi się że ta teoria jest jak najbardziej  zgodna.. Nie każdy potrafi wybaczyć i z tym żyć...

Nie bez kozery mowi sie przeciez, ze zdradzajacy wymienia mercedesa na malucha (taka metafora), bo dopiero po "tym" fakcie otwieraja mu sie szeroko oczy, ze jest dokladnie odwrotnie. Jest ta fascynacja, motylki i cala reszta "wisienki na torcie" bedaca niczym innym jak fikcja gdy przyjdzie szara codziennosc i rozowe okulary spadna z loskotem na ziemie.
Wybaczyc i zyc z takim poczuciem "spadku wartosci" w oczach zdrajcy jest ciezko, niewatpliwie. Nic dziwnego.

Słabe jest to, że człowiek dopiero po fakcie zdaje sobie czasem sprawę, jak bardzo źle zrobił. Jak bardzo kocha. Jak bardzo potrzebuje. Jak bardzo żałuje. Jak bardzo chce naprawić. Jak bardzo, jak bardzo, jak bardzo...Jak bardzo - jakkolwiek to głupio nie zabrzmi - zakochuje się na nowo...

7

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

Zakochuje się na nowo i robi następny skok w bok - kto zdradził raz, zrobi to po raz kolejny....

8

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

Wydaje mi się, że teoria z brakami jest jak najabardziej słuszna, dodatkowo dorzuciłabym trudności w komunikacji i mówieniu o potrzebach. Nie wspominając o tym, że zakazany owoc jest zwykle bardzo kuszący, ale bywa ciężkostrawny.

9

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?
bags napisał/a:
Green_Eyes napisał/a:

Podobno osoba zdradzająca - szuka w innym partnerze czegoś czego mu brak w obecnym.. Wydaje mi się że ta teoria jest jak najbardziej  zgodna.. Nie każdy potrafi wybaczyć i z tym żyć...

Nie bez kozery mowi sie przeciez, ze zdradzajacy wymienia mercedesa na malucha (taka metafora), bo dopiero po "tym" fakcie otwieraja mu sie szeroko oczy, ze jest dokladnie odwrotnie. Jest ta fascynacja, motylki i cala reszta "wisienki na torcie" bedaca niczym innym jak fikcja gdy przyjdzie szara codziennosc i rozowe okulary spadna z loskotem na ziemie.
Wybaczyc i zyc z takim poczuciem "spadku wartosci" w oczach zdrajcy jest ciezko, niewatpliwie. Nic dziwnego.

Słabe jest to, że człowiek dopiero po fakcie zdaje sobie czasem sprawę, jak bardzo źle zrobił. Jak bardzo kocha. Jak bardzo potrzebuje. Jak bardzo żałuje. Jak bardzo chce naprawić. Jak bardzo, jak bardzo, jak bardzo...Jak bardzo - jakkolwiek to głupio nie zabrzmi - zakochuje się na nowo...

WItaj Bags smile Po raz kolejny niczym cień Lucky Luke'a pojawiam się za Twoją wypowiedzią i...zgadzam się z nią w pełni, ale w jednym zdaniu, które napisałeś - "Słabe jest to, że człowiek dopiero po fakcie zdaje sobie czasem sprawę, jak bardzo źle zrobił. Jak bardzo kocha. Jak bardzo potrzebuje. Jak bardzo żałuje. Jak bardzo chce naprawić. Jak bardzo, jak bardzo, jak bardzo...Jak bardzo - jakkolwiek to głupio nie zabrzmi - zakochuje się na nowo..." zastanawiam się, czy to jest uświadomienie sobie miłości, czy jest to przyzwyczajenie i implikacje wypływające z nagłego, bardzo nagłego uświadomienia sobie faktu, że z takich czy innych powodów jest "po ptakach", i nigdy więcej nie poczujemy zapachu naszej wybranki/wybranka, nie znajdziemy go obok budząc się rano i zasypiając wieczorem. Pewnie dam sam sobie odpowiedź, kiedy napiszę, że dla jednych ludzi będzie to przyzwyczajenie, a dla innych pustka duchowa po utracie tej drugiej połówki, ale co tam...dywagować zawsze warto, bo może cuś ciekawego do głowy wpadnie i pojawi się nowy punkt widzenia warty rozpatrzenia smile

10

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

Dlaczego ludzie zdradzają?
Szczerze nie wiem.
Może po prostu niektórzy rodzą się z wiernością pakiet premium i po prostu tego nie robią - tak po prostu
Inni może po prostu mają to we krwi.
Nie mniej jednak z obserwacji i słuchania innych dochodzę do wniosku, że problemem zdrad jest to, że ludzie będący w związku zbyt blisko dopuszczają do siebie innych ludzi. Nie potrafią sobie powiedzieć stop, kiedy relacja staje się niebezpiecznie bliska. Kiedy znajomy, przeradza się w przyjaciela, a przyjaciel zaczyna zajmować więcej czasu, niż partner.
Przykładowo facet ma w pracy koleżankę, świetnie mu się z nią pracuje i jest ok. I na tym powinno się skończyć. Ale ciekawość bierze górę, więc zbliżają się do siebie. Na początku jest praca, a potem stopniowo zaczynają rozmawiać o tematach poza pracą... niby nic ktoś powie. Ale będąc już w związku powinniśmy być lojalni. Facet chce sobie pogadać prywatnie o dupie maryny, to niech idzie do kumpla na piwo i niech tam filozofują na temat życia. Kobieta potrzebuje towarzystwa, niech idzie na ploteczki do koleżanek. Prosta zasada.
Ja to zawsze powtarzam innym, że ludzie zapominają o czymś takim, że istnieje też coś takiego jak biologia, na którą nie mamy wpływu, a której wszyscy bez wyjątku podlegamy. Między kobietą, a mężczyzną zawsze będzie do głosu dochodziła biologia. Zostaliśmy tak stworzeni przez naturę, że naturalnie czujemy do siebie wzajemny pociąg.
Rozum mamy po to, aby nie dopuszczać do sytuacji, w których pałeczkę przejmuje biologia, bo jak dojdziemy do etapu gdzie do głosu dochodzi biologia to już tego nie zatrzymamy. Kierowanie się rozumem to nic innego jak niedopuszczanie biologii do głosu. Mam fajną koleżankę w pracy to nie dopuszczam jej bliżej, niż na stopę koleżeństwa i nie bliżej niż na tematy służbowe.
Druga sprawa jest taka. Dlaczego ciągnie nas do innych? Brak zobowiązań, proste jak drut.
Przyjaciel, znajomy, jak zwał tak zwał ZAWSZE będzie atrakcyjniejszy od naszego partnera jakkolwiek by on cudowny nie był. Dlaczego? Bo przyjaciel to relacja mniej zobowiązująca, a więc wygodniejsza, bardziej interesująca. Człowiek z zasady ludzi iść na łatwiznę.
Po drugie, przyjaciela nie znamy tak jak partnera... zwróćcie uwagę, że każdy związek na początku jest cud miód malina. Dlaczego? Bo nie znamy drugiej osoby jeszcze tak dobrze. Nie znamy wszystkich jego wad, widzimy zalety (bo człowiek naturalnie na początku chce się pokazać jak najlepiej), a które uwydatnia dodatkowo chemia.
Romans zawsze będzie atrakcyjniejszą alternatywą, niż wieloletni związek. I naprawdę rzadko kiedy romans ma cokolwiek wspólnego z miłością. To jest po prostu skok w bok. Żądza wrażeń. Zwykła biologia.
Zdradzający szuka u innych tego czego brakuje u partnera? Większej bzdury nie słyszałem. To tak nie działa.
Problem ten wynika z tego co napisałem wyżej. Z tego, że partnera znamy na wylot i jakby nie patrzeć po latach się nam trochę "przejada", a wady się uwydatniają. Natomiast kochanek jest powiewem świeżości, a przez to jego atrakcyjność wzrasta.

Ludzie zdradzają, ponieważ dopuszczają do sytuacji, w których biologia bierze górę. Ale to kwestia zasad generalnie.
Bo to trzeba sobie podświadomie wmówić te zasady. Jakby nie patrzeć tymi zasadami trzeba żyć na co dzień, a nie tylko jak mamy niebezpieczną sytuację.
To jest kwestia właśnie niedopuszczania do sytuacji podbramkowych, z których ciężko się wydostać.
Jako facet, jak mam kobietę to nie uganiam się za innymi panienkami, nie szukam sobie na siłę koleżanek. Mam jedną w domu i przelewam całą uwagę na tą jedną kobietę w moim życiu i poświęcam wszystkie siły na tą właśnie relację. Wtedy inne mnie nie interesują.
Jako kobieta, nie uganiam się za facetami, nie wodzę wzrokiem za kumplem z pracy. Staram się nie myśleć, nie zwracać uwagi. I tak jak w poprzednim. Przelewam uwagę na swojego mężczyznę, który czeka w domu, poświęcam cały czas i siły na doskonalenie tamtej relacji. To jest priorytet.

Naprawdę zwróćcie uwagę, że pewne osoby nigdy nie mają problemu ze zdradami. To o czymś świadczy. Są ludzie, którzy naprawdę nie zdradzają. Nie wiem czy się z tym rodzą po prostu, czy to kwestia zasad w jakich zostali wychowani, czy prawdziwa miłość sprawia, że nie potrzebują innych wrażeń.
Myślę, że osoby, które zdradzają, całe życie szukają nowych wrażeń... to są ludzie bardzo płytcy, niezdolni do uczuć wyższych. Kieruje nimi tylko prosta biologia. Poczują popęd do innej osoby i sru do łóżka.

Jedno co mnie zastanawia to to, czy skłonność do zdrad wynika z tego, że się tacy, a nie inni rodzimy, czy jest to skłonność nabyta. Ciężko powiedzieć.
Ogólnie jak jestem na tym forum zauważyłem, że jednak zdecydowany prym w zdradach wiodą kobiety (przynajmniej na forum, być może faceci po prostu są mniej wylewni). I zazwyczaj wytłumaczenie jest jedno "no bo to było silniejsze ode mnie" ... ciężko mi pojąć takie tłumaczenie, bo jak żyję to nigdy nie miałem jakieś takiej sytuacji, żeby jakiekolwiek uczucie było "silniejsze ode mnie". Bywały sytuacje ciężkie, aczkolwiek zawsze zachowywał człowiek pewną kontrolę nad tym co się dzieje. No nie zdarzyło mi się jeszcze być w sytuacji, żeby jakieś uczucie sterowało mną jak kukiełką.

Nie wiem dla mnie to jest kwestia zasad, które musimy sobie wbić do podświadomości. Kwestia zwykłej ludzkiej lojalności. Byłem z jedną i tą samą dziewczyną przez prawie 5 lat. W dodatku dzieliło nas 600km, więc niejednokrotnie miałem ogromną tęsknotę w sobie i ogromną potrzebę bliskości. A mimo to nigdy nawet przez myśl mi nie przeszło, aby iść do innej dziewczyny i ukoić tą potrzebę bliskości. Moja dziewczyna była daleko, a ja mimo to pozostawałem wierny jak pies i naprawdę nawet przez myśl mi nie przeszło, że mógłbym pójść i wskoczyć do łóżka innej kobiety. Po prostu miałem blokadę na zasadzie "nie, bo nie".

Ja bym chciał, aby ktoś kto zdradził wypowiedział się tak konstruktywnie.
Zastanowił się dlaczego to zrobił.
Nie wierzę w tłumaczenia typu "samo się stało"
Zastanówcie się, Wy zdradzający dlaczego tak się stało.
Trzeba by się zastanowić jakimi wartościami w życiu kierujecie się na co dzień, że stało się tak, a nie inaczej.
Bo problem wynika tylko i wyłącznie z zasad, z wartości w życiu jakimi się kierujemy. Jakimi żyjemy na co dzień.
Nie sposób tu nie zauważyć, że w dzisiejszych czasach ilość zdrad gwałtownie rośnie. Kiedyś zdrady były problemem marginalnym, dziś pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że co drugi człowiek ma ciągoty do zdrad. Źródła problemu szukałbym w coraz bardziej liberalnym podejściu do życia.
Kiedyś ludzie się bardziej szanowali, przywiązywali większa wagę do rodziny, do miłości, a gdy coś się psuło to naprawiali, a nie wymieniali na nowe.
Dla mnie tu tkwi istota problemu. Dziś panuje taka moda na to, że jak w związku się źle dzieje to pakujemy walizki i wsio.
Zdrada dziś przychodzi łatwo, bo panuje kult egoizmu. Dziś liczy się: moje szczęścia, moje pragnienia, moje zachcianki, ja jestem najlepszy, ja jestem najważniejszy, ja mam prawo. Ciągle jest tylko moje, albo ja.

Po takiej dłuższej refleksji dochodzę do wniosku, że zdrady biorą się z systemu wartości zdradzającego. Są ludzie, którzy nigdy nie zdradzają, są ludzie, którzy mają skłonność do zdrad i są ludzie, którzy zdradzają notorycznie. Wszystko to się bierze chyba z systemu wartości tych ludzi. Z tego jak podchodzą do relacji z drugim człowiekiem, z tego jak podchodzą do życia i czego od niego oczekują. Problemem jest to, że Ci ludzie nie chcą sobie dać tego wytłumaczyć, nie potrafią połączyć tych dwóch faktów. Stąd pewnie tłumaczenia "samo się stało"... bo nie potrafią połączyć faktu zdrady z wyznawanym przez siebie systemem wartości.

Myślę, że w końcowym rozrachunku zdrady wynikają tylko i wyłącznie z systemu wartości wyznawanego przez zdradzającego. On sam oczywiście tego nie dostrzega. Uważa, że jego system wartości jest właściwy. To siedzi w podświadomości, dlatego nie raz jest tak, że osoba, która z pozoru nie powinna zdradzić, zdradza. Bo to siedzi w podświadomości. Bo system wartości siedzi w podświadomości.

Jedyna zdrada jaką usprawiedliwiam to kiedy w związku jest przemoc, znęcanie się... której patologia w najcięższych wydaniach. Wtedy powiedzmy usprawiedliwiam zdradę. Kiedy np kobieta zdradza faceta, który na co dzień ją tłucze.

Myślę, że zdrada wynika głównie z takiego wrodzonego ludzkiego egoizmu, z którym jedni skutecznie walczą, inni po prostu uznają to za coś naturalnego. Czują pociąg do innej osoby i po prostu lecą jak mucha do gówna. Kwestia zasad.

11

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?
Fevers napisał/a:

WItaj Bags smile Po raz kolejny niczym cień Lucky Luke'a pojawiam się za Twoją wypowiedzią i...zgadzam się z nią w pełni, ale w jednym zdaniu, które napisałeś - "Słabe jest to, że człowiek dopiero po fakcie zdaje sobie czasem sprawę, jak bardzo źle zrobił. Jak bardzo kocha. Jak bardzo potrzebuje. Jak bardzo żałuje. Jak bardzo chce naprawić. Jak bardzo, jak bardzo, jak bardzo...Jak bardzo - jakkolwiek to głupio nie zabrzmi - zakochuje się na nowo..." zastanawiam się, czy to jest uświadomienie sobie miłości, czy jest to przyzwyczajenie i implikacje wypływające z nagłego, bardzo nagłego uświadomienia sobie faktu, że z takich czy innych powodów jest "po ptakach", i nigdy więcej nie poczujemy zapachu naszej wybranki/wybranka, nie znajdziemy go obok budząc się rano i zasypiając wieczorem. Pewnie dam sam sobie odpowiedź, kiedy napiszę, że dla jednych ludzi będzie to przyzwyczajenie, a dla innych pustka duchowa po utracie tej drugiej połówki, ale co tam...dywagować zawsze warto, bo może cuś ciekawego do głowy wpadnie i pojawi się nowy punkt widzenia warty rozpatrzenia smile

My to sobie jednak lubimy podeptac po pietach big_smile
Caly wic jest w tym, ze do takich wynioslych wnioskow dochodzi sie - no raczej smile - po fakcie... nie wiem, jeszcze nie zdradzilem.
Pozostaje podejsc do takiego delikwenta(ki) w amoku i pierdyknac w makowke deska serfingowa mowiac "wysoka fala" a potem zadac mu to pytanie "jak bardzooooooooo???? bo wiesz stary qwa, ja nie qmam tej "bazy". big_smile

Ja wiem czy przyzwyczajenie? raczej na to "wyroznienie" przyjdzie Nam poczekac zakladajac nowy zwiazek. nie mniej jednak wartosc tego bedzie znacznie wyzsza. Tak mniemam, bynajmniej, zreszta big_smile

12

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

Moim zdaniem zdrada to czysty egoizm.

13

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?
bags napisał/a:
Fevers napisał/a:

WItaj Bags smile Po raz kolejny niczym cień Lucky Luke'a pojawiam się za Twoją wypowiedzią i...zgadzam się z nią w pełni, ale w jednym zdaniu, które napisałeś - "Słabe jest to, że człowiek dopiero po fakcie zdaje sobie czasem sprawę, jak bardzo źle zrobił. Jak bardzo kocha. Jak bardzo potrzebuje. Jak bardzo żałuje. Jak bardzo chce naprawić. Jak bardzo, jak bardzo, jak bardzo...Jak bardzo - jakkolwiek to głupio nie zabrzmi - zakochuje się na nowo..." zastanawiam się, czy to jest uświadomienie sobie miłości, czy jest to przyzwyczajenie i implikacje wypływające z nagłego, bardzo nagłego uświadomienia sobie faktu, że z takich czy innych powodów jest "po ptakach", i nigdy więcej nie poczujemy zapachu naszej wybranki/wybranka, nie znajdziemy go obok budząc się rano i zasypiając wieczorem. Pewnie dam sam sobie odpowiedź, kiedy napiszę, że dla jednych ludzi będzie to przyzwyczajenie, a dla innych pustka duchowa po utracie tej drugiej połówki, ale co tam...dywagować zawsze warto, bo może cuś ciekawego do głowy wpadnie i pojawi się nowy punkt widzenia warty rozpatrzenia smile

My to sobie jednak lubimy podeptac po pietach big_smile
Caly wic jest w tym, ze do takich wynioslych wnioskow dochodzi sie - no raczej smile - po fakcie... nie wiem, jeszcze nie zdradzilem.
Pozostaje podejsc do takiego delikwenta(ki) w amoku i pierdyknac w makowke deska serfingowa mowiac "wysoka fala" a potem zadac mu to pytanie "jak bardzooooooooo???? bo wiesz stary qwa, ja nie qmam tej "bazy". big_smile

Ja wiem czy przyzwyczajenie? raczej na to "wyroznienie" przyjdzie Nam poczekac zakladajac nowy zwiazek. nie mniej jednak wartosc tego bedzie znacznie wyzsza. Tak mniemam, bynajmniej, zreszta big_smile

Ja na szczęście też nie przyprawiłem rogów smile Hehehe a z tą deską to po raz kolejny mnie rozbawiłeś smile

14

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

Byłam zdradzona, na upartego, dwa razy. Mój eks zdradził mnie z facetem - komentować nie będę, bo do tej pory słów mi brakuje. Wcześniej zrobił to mój ojciec. O ile bardziej zdrada dotyczyła mojej mamy, to na nas, dzieciach, mocno się to odbiło.
Ale wracając do tej "związkowej" zdrady. Przeżyłam to strasznie, szczególnie, gdy dowiedziałam się, że eks zrobił TO z mężczyzną. I to moim dobrym znajomym. Teoretycznie wybaczyłam, ale siedziało to we mnie dosyć długo. Zerwaliśmy, co prawda z innych powodów, ale z mojej strony to był jego grzech główny.

Dlaczego ktoś zdradza? Ciężko jest to jednoznacznie stwierdzić według mnie. Powodów może być wiele. Charakter, czegoś zaczyna brakować w związku, ktoś się zagubił i poniosło... Jednak nie mam szacunku do ludzi, którzy zdradzają. Tak samo jak do osób, które są tymi trzecimi. Po to mamy mózg, żeby z niego korzystać. Każdy z nas zdaje sobie sprawę jakie konsekwencje niesie ze sobą zdrada. Romans może trwać rok, dwa trzy, ale prędzej czy później to wyjdzie.

15

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

Zdrada to dość trudny temat i nie da się na niego udzielić krótkiej odpowiedzi, o ile w ogóle da się wyjaśnić dlaczego ktoś dopuszcza się zdrady. Powodów mogą być tysiące. Ja od pewnego czasu zastanawiam się, czy zdrada aby na pewno jest czymś złym?... Chciałbym przytoczyć tu historię mojej bardzo dobrej znajomej:

Ola była wtedy kilka lat po ślubie, mieszkali z rodzicami, nie mieli dziecka i w ich związku zaczęło się coś psuć. Był to dla niej trudny czas i właśnie wtedy przez przypadek poznała mężczyznę, który od początku był szarmancki, potrafił rozsiewać wokół swój urok. Oczarował ją. Choć zakładała, że przenigdy nie zdradzi męża cokolwiek by się działo, to mężczyźnie temu uległa tak szybko, że sama była tym zaskoczona. Nie było to jedno spotkanie. Po pewnym czasie mężczyzna ten musiał zmienić miejsce zamieszkania na dość odległe, co wiązało się automatycznie z zerwaniem tej znajomości. Ola nigdy nie przyznała się do zdrady i oczywiście bardzo tego później żałowała. Jednak jak sama twierdzi, dużo jej to dało. Inaczej spojrzała na siebie. Dostrzegła w sobie kogoś atrakcyjnego, wartościowego, osobę na której komuś strasznie zależy. Stała się pewniejsza siebie, bardziej zadowolona z życia i nie wiem czy z tej przyczyny, ale zaczęło się też lepiej układać między nią a mężem. Później pojawiło się też dziecko i od wielu lat są wciąż szczęśliwym małżeństwem o którym nikt by nie pomyślał, że Ola mogła kiedykolwiek zrobić coś tak głupiego. Zaryzykowałbym może nawet stwierdzenie, że romans ten pomógł im uratować ich relacje, związek?

16

Odp: Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

zdrada - łechtanie własnego ego, niby dowartościowanie się, odskocznia od szarej ( smutnej ? ) rzeczywistości zakończona ( często ) kacem moralnym i stwierdzeniem Ku**** co ja zrobiłem/ łam wink

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada - Skąd się bierze? Dlaczego?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024