Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Nie wiem co mam już zrobić ze sobą, swoim życiem, ze swoim związkiem...
Wszystko przez to, co się wydarzyło 3 lata temu. Jego siostry strasznie mnie zniszczyły psychicznie, przez co się nie odzywałyśmy (mimo, że są daleko, za granicą). Jakiś czas temu jedna mnie przeprosiła, co nieco wyjaśniła... Chodzi o to, że z drugą nie chce mieć nic wspólnego- okazało się, że to wszystko co wtedy przeżyłam wychodziło z jej "głowy". Wszystko obracała tak, abym wyszła na najgorszą. Rok temu chrzciła swojego syna i nie zaprosiła Nas, tylko samego M*. Jak to mu wyjaśniła? Powiedziała, że to rodzinna uroczystość a ja rodziną nie jestem.
W tym roku ma ślub. Oczywiście już mnie zaprosiła, bo od tamtej pory mój M* się do niej nie odzywa, nie odbiera telefonów. Więc żeby sobie nie pogorszyć sytuacji i pokazać M*, że jest jednak dobrą siostrzyczką ujęli mnie w zaproszeniu.

Z M* jesteśmy bardzo długo ze sobą, 5 lat...
Sama nie wiem co dalej z nami robić...

On pokazując mi to zaproszenie uśmiechnął się, jakby był szczęśliwy. Ale jak ja mam tam isć, skoro rok temu tak się zachowała?? Jak sobie to wyobrażają?? Nie będę ani się dobrze tam bawić, ani dobrze się czuć.
Problem jednak nie tkwi tylko w tym. Chodzi głównie o mojego M*. Powiedział, że wie, że nie chcę iść, dlatego nie pójdziemy. Zaproponowałam, że nawet sam może iść, że się nie obrażę. Będzie  tam cała jego rodzina, więc byłoby mu strasznie przykro. Całe zycie potem by mi to wypominał... Ale póki co powiedział, że jeśli ja nie idę to on też.
I co ja mam teraz zrobić? On nie chce ze mną o tym porozmawiać ("bo wie jak się takie rozmowy kończą"-czyli sprzeczką. Ale w tej sytuacji nie miałam zamiaru się sprzeczać), a ja nie chcę, żeby ta decyzja pozostała taka, jak już niby została podjęta tylko dlatego, że ja nie chcę tam iść. Próbowałam go skłonić do rozmowy, żeby powiedział jakie ma zdanie na ten temat, jak sobie to wyobraża, jak to widzi. Nic nie dało. Nie chce rozmawiać.
Widzi, że od tamtego czasu jestem "struta", ale udaje jakby się nic nie stało.

Nie chcę go ograniczać, ani pozbawiać kontaktu z rodziną. Chociaż podświadomie, po tym wszystkim (uwierzcie, nie byle co się wydarzyło, ale pozbierałam się...) wygodniej dla mnie jest, jak się one (czyli siostryzcki) nie mieszają do nas.
Chciały nas rozdzielić, a teraz udają, że zależy im na odbudowaniu relacji. Guzik prawda! Jak tylko się dowiedziały (5lat temu), że M* znalazł sobie kogoś to już im nie pasowało, bo "nasz braciszek teraz będzie nam mniej czasu poświęcał".
Zastanawiam się czy nie lepiej byloby się rozstać? Z tym, że oboje się kochamy i wszystko sobie wybaczyliśmy... Byłoby może nie lepiej, a prościej...
Mam taki bałagan w głowie, łapię doła i nie mam ochoty na życie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Muszę stwierdzić, ciężka sprawa. Bo wiem jak się czujesz, to jasne, że po wrednym zachowaniu siostrzyczek nie pójdziesz tam, bo będziesz czuła się nieswojo. Kiedyś miałam podobną sytuacje. Tylko może w innych okolicznościach.

Długo jesteście ze sobą, więc szkoda związku z powodu dwóch sióstr. A nie pomyślałaś, że to może być tak specjalnie. One może domyślają się, że ty odpowiesz nie, a one będą miały sytuację do wykorzystania, bo M* będzie bez Ciebie. Może czas im pokazać, że Kochasz swojego M* i że on jest Twój i pójść na to wesele i nie zwracać uwagi na siostrzyczki. Zająć się swoim M* i spróbować się dobrze bawić.

Zależy Ci na tym, żeby M* utrzymywał kontakt z rodziną, ale on nie chce iść sam. Trochę kiepska sytuacja, ale on chce być fer do Ciebie, albo razem albo wcale. Może spróbuj to jeszcze raz przemyśleć i przełamać się idąc tam z nim DLA NIEGO. Na pewno się strasznie ucieszy.

Szkoda tylko, że M* nie chce z Tobą porozmawiać i ucieka od tematu. Może było by łatwiej podjąć jakiekolwiek działanie.

3

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Wydaję mi się, że powinnaś pójść. Zrobić to dla M**. On dla Ciebie jest gotów nie iść, co za tym idzie, poświęcić kontakt z rodziną dla Ciebie. Skoro On jest zdolny do takich poświęceń to i Ty powinnaś się poświęcić dla niego. Takie jest moje zdanie. Poza tym sądzę. że jak pójdziecie tam razem to pokażecie, że mimo tych wszystkich wydarzeń jesteście mocni i jakkolwiek by się się nie starali to zawsze będziecie razem smile Idź, idź, zrób to dla M** smile)

4

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Po opisaniu swojej sytuacji i długim myśleniu o tym wszystkim też przyszło mi do głowy takie rozwiązanie jakie proponujecie, czyli że pójdę z M* i zrobię to tylko dla niego, na nikogo nie będę zwracać uwagi. Jednak  doszedł kolejny problem- jego matka! Niby ze mną rozmawia, ale zauważyłam, że przy mnie unika tematu związanego z jej córkami. Dlaczego? Ja nie jestem plotkarą, nikomu nie opowiadam co się dzieje, itd.. Do pory kiedy było "normalnie", czyli do momentu kłótni z nimi o wszystkim mówiła, M* ale też i mi. Myślałam, że tylko mi się wydaje, ale jednak udowodniła, że nie chce, abym miała cokolwiek wspólnego w organizacją i żebym o niczym nie wiedziała- co za tym idzie, M* też o niczym nie wie. Do póki nie dostał zaproszenia to nawet nie wiedział o której godzinie będzie ta uroczystość, gdzie itd.... Uważam, że to jest nie fair wobec NIEGO! Bo jesli o mnie chodzi to mogę to zrozumieć, mimo, że ode mnie to by o wszystkim chciała wiedzieć! Ale skoro ona nie ma nam nic do powiedzenia, to ja tez niczego nie opowiadam konkretnego, co się u mnie dzieje, itp, bo tylko do plotek jej to potrzebne.

I jak w takiej sytuacji mam iść?? ciężka decyzja... Nie wiem co zrobić.

To wszystko wydaje mi się takie bardzo sztuczne, te przeprosiny ze strony jednej z sióstr M* i cała reszta.... Nie chciałabym się znowu potknąć o nie i potem przechodzić to, co już przerobiłam.

5

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Nadal podtrzymuję to, żebyś poszła. To jest tylko jeden dzień, jeśli będziecie się źle czuć to możecie przecież wrócić do domu. Nie pozwól, aby Twoje kiepskie relacje z rodziną partnera miały wpływ na wasze uczucie i wasze relacje:)

6

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Ja też uważam, że na wesele iść powinnaś. Ty jesteś w związku z M* czy z jego rodziną? Jeśli wasze relacje w rodzinie Twojego chłopaka są nie jasne, to kiedyś i tak wszystko się wyjaśni o co im chodzi i bedziesz miała okazję sobie z nimi wszystko wyjaśnić.;)
A na wesele idziesz ze swoim facetem i to z nim masz się dobrze bawić. Moim zdaniem pójście tam tylko na dobre wam wyjdzie.;)

7

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Uważam, ze powinnaś iść.

I mam wrażenie, ze Ty szukasz powodów, byle tylko nie iść.
Jesteś pewna, ze nadal chcesz być z Twoim M?

8

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Hej przeczytałam Twój post, muszę przyznać, że jest strasznie zagmatwany. Moim zdaniem jeśli kochasz swojego partnera i jeżeli mu zależy na uczestniczeniu w tej ceremonii, to powinnaś z nim pójść. Rozumiem, że nie przepadasz za jego siostrami, masz do tego święte prawo! Ale nie możesz ograniczać swojemu partnerowi kontaktów z rodziną... tym bardziej w takim dniu. Pomyśl jakbyś się czuła, jakby Twój mężczyzna, nie chciałby Ci towarzyszyć na ślubie brata i siostry? Nie zraniłoby Cię to ?? Na pewno. To, że nie lubisz jego sióstr nie oznacza, że musisz ranić osobę, którą Kochasz(?)... Czasem, w takich sytuacjach warto schować dumę do kieszeni... Zapomnieć o siostrach czy innych osobach... i towarzyszyć swojemu partnerowi w tej ceremonii. W końcu dostałaś zaproszenie jako osoba towarzysząca i to również jemu masz umilić swoją obecnością, ten ważny dzień... Myśl o Was o Waszym szczęściu, a to o czym myślą inni, zostaw tylko im...

9

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Zaczynacie mnie przekonywać, ale wątpliwości są, ogromne! sad

Nie szukam byle powodu, aby nie iść. Nie wiem czy któraś z Was miała kiedyś taką jazdę, że przez dwie takie "panny" chodziła do psychologa przez okrągły rok. Załamałam się przez nie, mój M* nie był wtedy taki, jak jest teraz. Zmienił się, ale dalej daje się im wykorzystywać. Rok temu miała przecież chrzciny i nie zaprosiła mnie, a teraz ... Pytam się siebie kim ja jestem, że mnie tak traktują? Nic złego im nie zrobiłam, nie lubią mnie bo myslały, że na całe życie M* zostanie na ich służki.

Staram mu się pokazać konkretnymi sytuacjami, że go wykorzystują, ale nie oznacza to, że ograniczam mu kontakty. Jego wybór.
Sama już się w tym wszystkim gubię.

10

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Nie zaprosiła Cię, bo może nie zapraszała tylu gości na chrzest i jeśli nie przepada za Tobą, to po co miała to robić? A na weselę nie można zaprosić tylko jednej osoby i zabronić mu przychodzić z osobą towarzyszącą. Więc zachowała się odpowiednio.
I nie obrażaj się jak próbujemy Ci szczerze pytać co o tym myślimy, bo może warto się zastanowić czy nie mamy racji.
Ile Ty masz lat by się przejmować co źle siostrzyczki o Tobie myślą? Na weselę idź i baw się z ukochanym dobrze! Rodzinie pokaż, że umiesz się zachować i że przy bliższym poznaniu jesteś sympatyczna i dobra. Będzie naprawdę wszystko dobrze, tylko nie możesz od razu być nastawiona na nie. A może się po lubicie w końcu. Nie chciała byś?

11

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Nie zaprosiła mnie nie dlatego, że nie robiła imprezy, chciała mi zrobić przykrość, "uderzyc mnie w twarz", ale największy ból zadała M*...
Absolutnie się nie obrażam. Nie mam za co. szanuję zdanie innych, dlatego kontynuuję wątek.
Po tym wszystkim, co przez nią przeżyłam, co mi zrobiła, chciała nawet doprowadzić do naszego rozstania, na razie ani mi się śni ja "lubić". To nie był tylko jednorazowy numer, który odstawiła rok temu. Dłużej się tak traktować nie pozwolę, jak było do tej pory.
Nie użalam się nad sobą, po prostu chodzi o tych kilka lat, przez które działo się wiele...

12 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-05-15 08:05:37)

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Tylko, ze nie idac na ten slub, wcale nie poczujesz sie lepiej. Twoj m nie pojdzie, a Ty bedziesz miala wyrzuty sumienia, ze zrobil to wbrew sobie. Dla siebie, dla swojego m, dla checi pokazania ze jestes "ponad to", powinnas pojsc. Najwyzej wyjdziecie wczesniej. W zwiazku czesto trzeba myslec o "wspolnym dobru" zamiast jedynie o swoim.

13

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

wiem, że mi dobrze radzicie. nikt jeszcze nie przyznał mi racji i nie poparł tego, że nie chce iść. dlatego pójdę, ale TYLKO dla Niego! zobaczę jak się to wszystko potoczy. dam sobie czas, może pogodzę
się do połowy lipca z tą myślą...

14

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Uważam , że to głupota żebyś szła na to wesele. Tak głupota, masz iść na wesele jakieś laski, przez którą musiałaś chodzić do psychologa ?
Ty jesteś też jego rodziną w tej chwili, i on powinien chronić swoją rodzinę, czyli Ciebie.
Niech idzie sam. Nie rozumiem i nie zrozumiem żadnego zmuszania partnera do chodzenia na uroczystości swojej szurniętej rodzinki. Sorry.
Jak mąż  nie chce iść na urodziny mojej ciotki chociaż mają poprawny kontakt to ja mu iść nie każe i nie dramatyzuje. Nie musi mieć ochoty wszędzie łazić.
A co dopiero w Twojej sytuacji. Uważam to za głupotę żebyś szła na to wesele, i wchodziła w tą chorą sytuacje, ze sztucznymi uprzejmościami. Mam taką rodzinę , a raczej miałam która udawała sympatię i inne bzdury i gardzę takim czymś.
Trzymaj się od takich ludzi z daleka, wycofaj się jakbyś dla nich nie istniała. Jesteś z nim a nie z rodziną. A on niech lepiej postawi się w Twojej sytuacji i idzie sam na wesele, zamiast robić z siebie ofiarę w stylu 'przez ciebie nie byłem na weselu siostry, chociaż mi nie zabraniałaś iść' .

15 Ostatnio edytowany przez lool2 (2013-05-15 16:20:33)

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Jednak nie jestem sama.. Teraz to mam dylemat.
Wyobraź sobie, że przez ten cały czas kiedy jesteśmy parą tłumaczę mu, to samo o rodzinie, co Ty napisałaś tutaj mi. Kiedyś wcale za mną nie obstawał, wcale nie bronił. Za to kogo strzegł?? Chyba pisać nie muszę, bo to oczywiste, że te dwie...! sad
Byłam na drugim miejscu, teraz jakby się to zmienio, ale ciągle mam obawy, że znowu tak będzie...
To nie takie łatwe. M* powiedział, że jeśli ja nie idę, to on też (chociaż półtora roku temu, dostając zaproszenie na te chrzciny i widząc, że mnie nie ma na zaproszeniu też powiedział, że nie idzie nigdzie...na gadaniu się tylko skończyło...). Ale i tak wyjdzie na mnie. Chociaż akurat tym to się nie przejmuję, bo i tak przez nie jestem "ta zła".
Trochę czasu jednak jeszcze mam, zobaczę co przyniesie los, bo teraz i tak nic nie wskuram, bo M* nie chce ze mną na ten temat rozmawiać, a ja nie chcę go zmuszać, chociaż mi łatwo nie jest to wszystko w sobie dusić.

16

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Jego zachowanie jest dziecinne.
Nawet gdyby nie było konfliktu, to nie musicie razem łazić na imprezy do jego rodziny.
Moja koleżanka od prawie 20 lat, ciagle zmusza swojego faceta na urodziny, imieniny, swieta, wesela.On tego nie znosi, jest antyspołeczny to dla niego stres, strata czasu. A ona go zmusza, bo tak wypada.
Udanym związkiem to oni nie są.
Moja mama jest w dobrym kontakcie ze swoją teściową a nie chodzi na urodziny , imprezy rodzinne i święta. Nie lubi i tyle. Nikt żali nie ma o to do niej.
A już w Twojej sytuacji to tym bardziej nie powinnaś tam iśc. Nic nie powinnaś takim ludziom pokazywać, ani udowadniać. Tylko całkiem się odciąć. Znam takich ludzi bardzo bardzo dobrze.

17

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Wiem, ma "dziwne" zachowanie. Usprawiedliwiam go sama przed sobą, tłumacząc to tym, że tak został wychowany, na służkę czterem babom! Całe zycie robiły z niego dzieciaczka, bo nawet mając tych 25+ lat mówią do niego baaaardzo pieszczotliwie.... Ale to dobry człowiek, tylko omamiony przez te baby...
Chciałabym tak, jak Twoja mama- nie chodzi i jest ok. Tak powinno być, a nie! Zmuszać nie powinno się nikogo do niczego.

NinaLafairy, a skąd Twoje doświadczenia na temat "takich" ludzi?

18

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Ciekawa jestem, czy takie same zdania byłyby, gdyby to M autorki nie chciał iść z nią na wesele jej siostry wink

19

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Moje zdanie byłoby takie samo. Mówiłam nawet koleżance żeby nie ciągała tego swojego na moje urodziny bo on nie chce łazić po imprezach jej rodziny i znajomych.

20

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Margolinka, nie uwierzysz, ale M* właśnie przed ślubem mojej siostry, gdzie miałam świadkować (i on też, ale jeszcze o tym nie wiedział) powiedział, że nie pójdzie bo nie będzie patrzył jak słodzę wódkę z innym facetem. Żadne argumenty do niego nie trafiłay, przecież świadkowie nie muszą słodzić, wystarczy tylko dać znać grajkom, że na Młodych mają skończyć i tyle.
Dopiero jak juz oficjalnie dostaliśmy zaproszenie i dowiedział się, że to Jego poproszono za swiadka, się zgodził. smile

21

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Hah. Ja byłam jakiś czas temu w podobnej sytuacji. Znaczy się nie identycznej, ale zbliżonej. Siostra mojego męża strasznie mnie nie lubiła. Wogóle jego dość liczna rodzina nie zareagowała radośnie na nasz ślub. On mieszkał z rodzicami, jego ojciec jest alkoholikiem a mąż miał same siostry. Oni strasznie się bali ze jak będzie miał zonę to się wyprowadzi, czyli przestanie za nich i dla nich wszystko robić, na początku malżeństwa zamieszkaliśmy razem i jego siotra strasznie się wtrącała we wszystkie nasze sprawy, uważała że nic nie robię, i wydaje jego pieniądze na byle co. Cały czas biegała na skargę do mojego męża że to źle że to nie dobrze, przestałam z nią rozmawiać wogóle bo potem skarżyła się że się nieodpowiednio odzywam i wypowiadam. To nie mówiłam nic. To też się skarżyła że się puszę i nie odzywam. Dlatego wciąż się kłociłam z mężem, On nie umiał stanąć po mojej stronie, wierzył w to co mówi jego siostra. Raz gdy się strasznie pokłóciliśmy On wyszedł i trzasnął drzwiami, za jakiś czas przyszła jego siostrzyczka i z uśmiechem na twarzy powiedziała do mnie że juz niedługo Mąż mnie zostawi. Potem oczywiście wyparła się wszystkiego i wyszło że ja zmyślam. Historia nie skonczyła się happy endem. Rozstalismy się półtora roku po ślubie a powód... Mąż mnie zdradził, i zostawił mnie i córke dla tej drugiej. A co ciekawe - najlepszej przyjaciółki swojej siostry. Przypadek? Wątpie. Jego siostra do tej pory wysmiewa się ze mnie i manifestuje na fb i innych portalach społecznościowych swoją przyjaźń z tamtą dziewczyna i sielankę rodzinną jaką teraz prowadzi mój mąż. No bo przeciez ja byłam taka do dupy to musiał mnie zdradzać nie...
WNIOSEK: Nigdy nie rób niczego wbrew sobie, poświęcanie się dla innych i "przełykanie gorzkiego" do niczego nie prowadzi. Nie masz obowiązku poświęcania się dla nikogo. Bo to i tak nic nie zmieni. Ja po tych wszystkich przeżyciach - nie poszłabym za cholerę

22

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Autorka zrobi jak uważa, ale ja rozumiem męża, że sam iść nie chce, bo co to za frajda iść samemu na wesele? I co tam sam będzie robił? Po gada z rodziną, ale tylko przy stole, po tańczy z kuzynkami i tyle. A jak ma jeszcze wysłuchiwać teksty od rodziny, że żona nie przyszła z mężem itd, to mu sie nie dziwię, że woli zostać w domu. Naprawdę. Więc dlatego uważam, że iść powinna dla męża, a na rodzinkę w ogóle patrzyć nie musi. Jeśli mąż źle na tym weselu będzie ją traktował to zawsze może wyjść prawda?
Ja po prostu próbuje też jego zrozumieć, nie tylko autorkę wątku.

23

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

A oni są po ślubie, czy po prostu 5 lat w związku?

24

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

nie jesteśmy małżeństwem, łączy nas wspólne 5lat związku...

25

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

No, ale to i tak większego znaczenia nie ma. Są razem, więc jeśli on ma partnerkę, to czemu ma iść na wesele sam?
Naprawdę mu się nie dziwię, że woli nie iść w ogóle. Pytałaś go chociaż o to czemu mu tak zależy byś poszła z nim? Co on o tym myśli?

26

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Czemu ma iśc sam? Bo ma chorą na głowe siostrę, która ją atakowała?
Właśnie dlatego. Ona mu nie zabrania kontaktów z jego beznadziejną rodziną, a on nie może jej do tego zmuszać.

27

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Ja bym poszła, zrobiłabym to dla niego. Wyzbyłabym się swojego ego i urażonej dumy na ten jeden wieczór. Wszystko zależy jak ty do tego podejdziesz, od twojego myślenia i nastawienia.
Jak uważasz, że masz słabą psychikę i łatwo cię zniszczyć i zdołować to może lepiej nie idź skoro masz później do psychologa biegać. Jeśli nastawisz się psychicznie, aby "być dla niego ponad to" to dasz radę i nie będziesz się przejmować, że jakieś siostry w swojej bezsilności uciekają się do agresji. One są bardziej słabe niż ty, tylko stwarzają pozory.
A może poprzez to wesele rodzina zobaczy twój inny obraz i przestanie opierać się na bezpodstawnych osądach?
A może one naprawdę poszły po rozum do głowy i zobaczyły co zrobiły, chcą naprawić krzywdę?
Ludzie się zmieniają, niektórzy robią gorsze rzeczy ale następuje przełom w ich życiu i zmieniają się o 180 stopni. A ty z góry przyjęłaś, jako ofiara, że one coś knują, to specjalnie, chcą cię zniszczyć... Może sprawdź najpierw czy to prawda? Jedna cię przeprosiła... może i druga to zrobi. W ogóle to powiedziałaś im kiedyś prosto w oczy jak się czułaś, wygarnęłaś im co robiły, żeby się wytłumaczyły?

Pomyśl i zrób jak uważasz.

28

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Tej, która mnie przeprosiła troszkę powiedziałam- to czego nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak zrobiły, dlaczego się tak zachowywały... Jej przeprosiny były tylko ze względu na M*, bo się im kontakt urwał. A raczej M* urwał. Ale to i tak nie wszystko, nie chce tak szczegółowo do tego wracać, bo to na prawdę nic przyjemnego.. Drugiej nic nie powiedziałam, bo nie miałam okazji- nie widziałam się z nią już dwa lata. Raz czy dwa dzwoniła do mnie, dlatego że M* nie odbierał, ale nie odebrałam. Nie jestem sekretarką na jej służki, więc też nie żałuję, że nie odebrałam. Skoro nawet sam M* nie chciał......

Ludzie się zmieniają?? NIe wierzę. Nawet jeśli COŚ się w życiu zmieni, to albo nie na stałe albo nie całkowicie. W pamięci i tak wszystko zostaje. Jedni tylko potrafią z tym żyć, a inni obarczać się tym długi czas... Wydawało mi się, że uporałam się z tymi wspomnieniami po wizytach u psychologa. Jest lepiej, ale chyba trzeba nauczyć się po prostu z tym żyć, bo inaczej się nie da.

Jeszcze nie zdecydowałam czy pójdę. Póki co, M* nie porusza tematu, więc ja też nie będę. Przyjdzie czas wesela to może się odezwie. Nie wiem, czy nie będzie za późno. Przecież nie mogę go zmusić do rozmowy, nie da się.

29

Odp: Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Po słuchaj to jest Twoje życie i zrobisz tak jak będziesz czuła, że jest lepiej. Nie rób niczego wbrew sobie, bo to bez sensu. Ty się dobrze bawić nie będziesz z takim nastawieniem, Twój facet będzie się wkurzał, że wyluzować nie potrafisz, rodzina jeszcze bardziej Cię będzie za dziwaka uważała i wyjdzie z tego ogromna klapa. Ale uszanuj jego decyzję, że on sam iść nie chce. Może w ostateczności pójdzie sam, a może i nie.
Tylko błąd robisz, że nie chcesz o tym z nim rozmawiać teraz, bo potem będzie już mało czasu na spokojnych rozmowach o tym i zaczną się kłótnie, bo nikt nie będzie miał czasu zrozumieć drugiej osoby.
No ale ja tylko daje Tobie rady, jak pozostali i do Ciebie decyzja należy co zrobisz.
Ale jeśli chcesz iść to tylko z zamiarem dobrej zabawy i staraj się wtedy ze wszystkich sił bawić fantastycznie. Skup się wtedy na muzyce i ukochanym mężczyznie w Twoich ramionach.
No to tyle ode mnie.;)

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Nie wiem, co ze sobą zrobić! Pomóżcie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024