Witam, mam problem jak wiele z Was, ale dla każdej jej problem wydaje się wyjątkowy. Proszę o wsparcie i jakąś nadzieję!!!! Otóż porzucił mnie mój partner. Mamy 8letni staż związku i 6cio letniego synka. Układało nam się dobrze, w miarę dobra praca, własne mieszkanie, super dziecko. On był wspaniały, dobry, czułam się wyjątkowo i bardzo kochana. Jeszcze kilka dni przed odejściem dostawałam miłe smsy, nic nie czułam. W tym związku to ja raczej byłam zołzą - ciągle marudna, narzekająca, wymagająca, nie dawałam mu wsparcia. Teraz to rozumię, ale niestety zostałam bez szansy naprawy swojego postępowania. Zostawił mnie i dziecko dla 23 latki (my mamy 35 i 36 lat). Zakochał się i po dwu tygodniowym romansie podjął decyzję o porzuceniu rodziny!!!! Do dziecka na razie przychodz (rozstaliśmy się 30 kwietnia o godz. 6 rano), ale nie wiem ile będzie ta sytuacja trwała, bo nowa dziewczyna może długo nie wytrzymać tej sytuacji. Wyprowadził się do mamy, aby być blisko dziecka, ale z tego co wiem, jego nowa kobieta też jest tam częstym gosciem. Początkowo prosiłam aby wrócł, mówiłam że wybaczę, ale on jest w AMOKU miłości do tej kobiety, która z Jego opowiadań nie jest taka święta (zaczęła najpierw kręcić się wokól niego, kiedy on nie chciał - zaczęła spotykać się z Jego kolegą, potem znowu poczuła cos do niego). Czy mam szanse, aby zmadrzał i wrócił do rodziny???? On twierdzi, że już nie chce ze mną być, kocha mnie tylko jako matkę swojego dziecka, a nie kobietę. Czasem mam wrażenie, że jest zagubiony - jak przychodzi do syna. ostatnio nawet pocałował mnie na dowidzenia w policzek, ale czy to coś znaczy?
1 2013-05-10 22:37:37 Ostatnio edytowany przez porzucona36 (2013-05-10 22:41:29)
Porzucona
Myslę, że szansa jest i to nawet duża. Pytanie jest czy Ty będziesz chciała tak żyć. Teraz pewnie sadzisz, że będzie to dla Ciebie najlepsze ale poczytaj wątki na tym forum. Rzadko kończy się to dobrze.
Z tym też się liczę, że może się nie udać, ale czytałam rózne posty i na duchu podtrzymywały mnie te, z których wyczytałam, że takie sytuacje jeszcze umocniły związek. Wiem, wiem, wiem, że należy iść za rozumem, a nie sercem, ale chyba jednak natura człowiek jest inna. W tej chwili jak słusznie zauważyłaś - wierzę że Jego powrót jest najlepszym rozwiazaniem - nie tylko dla mnie, ale i dla synka 9dzisiaj sobie popłakiwał, czego dotychczas nie robił). Na tym etapie rozpaczy pragnę jedynie jego powrotu. Więc wielkie dzięki za światełko w tunelu - czyli Twoje słowa, że szanse sa i to duże, tylko jak mam je wykorzystać???? Czy już nic nie robić (całe szczęście udało mi się podejść do tej sytuacji dość spokojnie - bez krzyku, awantur, walki, błagania - spokojnie prosiłam o powrót, mówiłam, iż chcę aby wiedział, że na razie jestem w stanie mu wybaczyć, nie poniżyłam się do błagania Jego nowej kobiety, nie wydzwaniałam). Teraz postanowiłam dać mu czas, bez telefonów (dziasiaj sam rano wysłał smsa z pytaniem czy wszystko dobrze, jak synek). Jutro jak przyjdzie to ładnie się ubiorę (już sporo schudłam - to plus tej sytuacji) i z uśmiechem powiem, iż zostawiam Go z dzieckiem i wychodzę.
MIMO WSZYSTKO trzymam za Ciebie kciuki!!:*
Dzięki, dzięki. Podtrzymuje mnie na duchu też fakt, iż wreszcie wyjdzie z tego szaleństwa i przejrzy na oczy, bo ta dziewczyna raczej nie jest w Jego typie (nie mówię o urodzie, bo nie wiem jak wygląda, ale podejrzewam, że jest ładna, tylko chodzi mi o jej prowadzenie - podobniez z uwagi na fakt, iz miała trudne dzieciństwo - rzuca się każdemu facetowi na szyję, ale przede wszystkim to - iz z premedytacją zdobywała mężczyznę, o którym wiedziała, że jest w związku i ma dziecko!!! (nawet poznała naszego synka, bo mój partner juz tak zgłupiał, iz wyjscie z dzieckiem było pretekstem do spotkania z nią!!! To przecież nie może być wartościowa dziewczyna. Oby ON to zrozumiał, bo na razie jest zaślepiony. Jeszcze światełkiem w tunelu jest fakt, iż jak na razie nie zrezygnowaliśmy ze wspólnych wakacji (powiedziałm iż zależy wszystko ode mnie - że jak będę chciała jechac to pojedziemy); za bardzo też nie chciał się wyprowadzić - powiedział, że może, ale wolałby zostac. To ja podjęłam decyzję, aby wyprowadził się, bo wiem, iż nie wytrzymałabym myśli, że jak Go nie ma w domu to jest z nią. A także wydaje i się, iż jak mieli by pod górkę (w sensie on mieszka z nami i chodza na randeczki) - to bardziej by ich to kręciło, a teraz może jak bedą nieli czas dla siebie, to może rzeczywistość wcześniej ich oprzytomni. Nie wiem czy to dobry tok myślenia. Jeszcze moim problemem jest Jego rodzina,która raczej cieszy się z naszego rozstania - nie byłam przez nich lubiana, bo raczej więcej czasu poświęcał mi i dziecku, niż pomocy rodzinie (a jego najbliżsi raczej są kudzmi, którzy lubią jak im sie pomaga) - więc tam na oparcie nie liczę, wręcz przeciwie - na radość.
W nocy jak pisałam to miałam lepsze samopoczucie, ale ranek znowu tragiczny - ściskanie w żołądku, czekanie, czekanie, czekanie! Jak zabić tę pustkę?! Co robić - czekać bezczynnie, czy walczyć? Moim marzeniem jest, że dziś przyjdzie, rzuci się w ramiona, przeprosi i dalej będzie jak kiedyś. Ale rozum mówi - głupiaś. Czy jest szansa, że szybko się odkocha i wróci do rodziny?
Myślę żę robienie sobie nadzei i czekanie to zły pomysł. Trzeba układać sobie życie na nowo zając się sobą, leczyć. Bo czasem można by czekać w nieskończoność
Wiem to ozywiście, wiem. Ale na razie Tylko on może być u mego boku. Nie wyobrażam sobie nikogo innego, aby ktoś inny zastępował ojca mojemu dziecku, aby ktoś inny przy mnie był. A tak boli myśl, że on jest z inna. Ze nawet jak do nas orzychodzi to myśli o niej i tęskni za nią. Czy znacie przypadki, aby mężczyzna jednak się opamiętał i rzucił młodszą kochankę i potulnie wrócił do domu?
Ehh wiem jak to jest gdy ukochana osoba znajduje sobie innego. CHoć fakt u mnie nieco inna sytuacja bo nie mieliśmy dziecka. Też mam taki okres że ktoś inny nie wchodzi w grę ale wielu ludzi tak ma i miało. Ci co mieli to jakoś wychodzili z tego więc czemu nam się ma nie udać ? ![]()
To Ty już straciłaś nadzieję? Kiedy się to stało?
Straciłem
niedawno jakieś 3 tygodnie temu. Wszystko opisałem w swoim wątku ![]()
12 2013-05-11 10:17:35 Ostatnio edytowany przez Trixi89 (2013-05-11 10:18:13)
Bardzo ładnie rozgrywasz tę sprawę, to trzeba przyznać. Kazałaś mu się wyprowadzić, chcesz zostawić go sam na sam z synem, a sama wychodzisz - bardzo dobrze, niech myśli.
Na razie sama dajesz sobie radę, jesteś rozsądną kobietą. Szkoda, że nie byłaś na tyle rozsądna, że doprowadziłaś do tego, iż zdecydował się odejść. I tutaj już na pewno wyciągniesz z tego wnioski, że dla mężczyzny dziecko i rodzina to za mało, żeby nie odjeść. Mężczyzna potrzebuje KOBIETY, a nie zrzędzącego i niezadowolonego potwora. Ty też byś nie chciała takiego męża.
Przeczytałam Twój wątek. U mnie było trochę inaczej, Ty jeszcze miałeś nadzieję, Ona nie odeszła od razu. U mnie to trwało pięć minut. Przyznał się do romansu i nawet nie udawał, że walczy ze soba tylko powiedział, że już podjął decyzję i odchodzi. Ze nie wyobraża sobie przyszłości ze mną. Nie liczyło się wspólnych 8 lat, dziecko i to co nas łaczy, bo nawet powiedział, że między nami to chyba nie była prawdziwa miłość. Cały czas podkreśla, że nie mam szansy już na przyszłość z nim. On nie chce skrzywdzić Tej kobiety, ale woli skrzywdzić swoją rodzinę!!!
zrob tak jak mowilas. ubierz sie ladnie, badz usmiechnieta i bardzo zadowolona i powiedz ze musisz wyjsc. niech poczuje sie zazdrosny a efekty same przyjda. Faceci dopiero jak kogos straca to do nich cos dociera. zauroczenie z tamta szybko minie a Ty staraj sie byc szczesliwa i zadowolona przy nim a dopiero wtedy sie obudzi. nie ulegaj mu za szybko. niech sie troche postara. bedzie dobrze. trzymam kciuki
Wiem aczkolwiek dawanie nadzei do końca mówienie słów które nie miały pokrycia w czynach potęgują smutek teraz. Wolałbym chyba jednak żeby tej nadzei nie było. Choć pewnie idealizuje Twoją sytuację a tak naprawdę każda historia jest bardzo bolesna szczegolnie dla porzuconych jakiego by to przebiegu nie miało.
Dzięki Natalka za Twoje słowa. Ja sie tylko obawiam tego, że zazdrość na niego nie podziała. Juz się Go pytałam, czy wyobraża sobie żebym znalazła sobie innego mężczyznę, który będzie niejako jak ojciec dla Naczego synka, to powiedział, że czemu nie jak dziecko będzie wtedy szczęśliwe! A tak wogóle to mi powiedział również, iż teraz i tak nikogo nie znajdę.
To jak tak mówi to nie masz co nawet się oglądać na niego. WIem łatwo powiedzieć gdy brakuje Ci właśnie JEGO. Ale trzeba to jakoś przetrawić
mysle ze mimo wszystko da mu to do myslenia. czasami faceci mowia co innego a mysla zumelnie inaczej. prawdziwy facet nie lubi sie dzielic ani swoja kobieta ani rodzina. pokaz mu ze stac Cie na wiecej. Twoja nagla przemiana napewno na niego zadziala. wierze w Ciebie
A mi się wydaje, że facet taki głupi nie jest i od razu zrozumie, że żona taką zadowoloną udaje, by wrócił.
A czy wy często o swoich problemach w małżeństwie rozmawialiście? Mówił Ci co go boli, że jest nieszczęśliwy itd? Próbował to ratować?
Mów mi jeszcze Natalka, ha ha. Twoje słowa jakoś mnie podnoszą na duchu. Do Myszeczki - właśnie ostatnio nie rozmawialiśmy i o to mam do niego żal, że jak rzeczywiście cos go zaczynało męczyć, że nie powiedział, nie ratował, tylko od razu dał mi czerwone światło. Ale ja wątpię, że było mu tak źle, bo jak sobie przypominam ostatnie dni, tygodnie, to było jak dawniej, więc czy udawał? A czy możliwe jest to, iz w ciągu 2 tygodni tak się zakochał, że totalnie o mnie zapomniał?
Nie możliwe. Facet po prostu od dłuższego czasu to ciągną. Wiesz ja się dziwię Tobie, że Ty tak pragniesz jego powrotu. Zostawił Cię samą z dzieckiem, o związek nie walczył i oszukiwał Cię. Syn teraz cierpi, ale on też widzi Twoje cierpienie. To działa tak: Ty chcesz męża powrotu, więc on też czuje, że z ojcem było lepiej.
Ale ja bym nie potrafiła wpuścić do łóżka męża, który przez x czasu spał w łóżku z jakąś młodszą o 13 lat (chyba dobrze zapamiętałam:p).
No ale Ty jesteś inna i może potrafiła byś wybaczyć.
Jeśli chcesz jego powrotu to po prostu czekaj cierpliwie na niego, ale żyjąc swoim własnym życiem. Niech wie, że bez niego sobie radzisz. Jest to potrzebne by nie miał uczucia, że wraca z litości.
Rozumiem Twoje uczucia bo chyba tu na forum są setki dziewczyn, które czują to samo. Puste weekendy, których nie ma jak wypełnić. Internet, telewizor i tak godzina za godziną. Ty masz dziecko, którym musisz się zająć więc ten czas na pewno mija Ci szybciej.
Przyjęłaś dobrą taktykę. Nie rób awantur, nie proś, wychodź kiedy on przyjdzie. Wydaje mi się, że nie możesz zbyt udawać, że jesteś zadowolona z takiej sytuacji bo jak ktoś tu napisał on zapewne nie jest głupi i będzie wiedział, ze udajesz.
Najważniejsze jednak zajmij się sobą. Rób rzeczy, które sprawią Ci przyjemność a nie robiłaś ich wcześniej. Wielu osobą pomaga wysiłek fizyczny, taniec. Ja osobiście chodzę czasami na masaż relaksacyjny. Pięknie jest na zewnątrz. Wszystko kwitnie pachnie, postaraj się tym cieszyć, pójść na spacer. Sama dobrze wiesz co może sprawić Ci przyjemność. Wiem, ze teraz nic Ci się nie chcę. Ciężko wyjść z domu. Uwierz jednak, to działa
Ja zostałam sama po ponad 25 latach a ostatnio zaczynam odczuwać satysfakcję jak potrafię radzić sobie sama
Tęsknie bardzo, czasem jest mi smutno ale pomału przyzwyczajam się do tej sytuacji.
A na koniec jako przestroga. Ja z moim partnerem też wróciliśmy do siebie po zdradzie. Wydawało mi się, że teraz to już tylko szczęście nas czeka. Mieliśmy naprawdę dobre życie. Niestety po 5 latach zrobił mi to samo. Znów się zakochał. W dziewczynie w wieku naszego syna. Dlatego zapytałam czy naprawdę tego chcesz. Teraz życzę mu, żeby jak najdłużej im się układało. Bo wiem, że potrzebuje jeszcze sporo czasu, żeby nie chcieć go w swoim życiu. Bo wiem, że on się niestety nie zmieni.
Trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci jak najlepiej
Porzucona on ma romans, dlatego odchodzi.
Nie jest powiedziane, ze Ty sie temu jakosc szczegolnie przyslozylas.
Zalatw teraz wszystkie wazne formalnosci.
Co z mieszkaniem?
Wystap o alimenty, nic mu nie mow tylko odrazu pismo.
Ustal z nim jak ma wygladac opieka nad dzieckiem.
Rozmawiaj z nim rzeczowo i nie poruszaj tematu swoich uczuc, on ma to teraz centralnie w du.pie.
Niech widzi ze dzialasz, jak sie zacznie proza zycia, to szybko mu klapki spadna.
Teraz jest zachlysniety nowa dziewczyna.
Staraj sie rozmawiac z nim normalnie, daruj sobie te pokazowki z wzbudzaniem zazdrosci, to moze wygladac sztucznie i malo przekonywujaco
zajmij sie konkretami.
I nie dawaj przykladow z nowym tatusiem, bo sama w ten sposob dajesz mu przyzwolenie, na myslenie ze ktos go zastapi!!!
Nie, to on jest ojcem i on bedzie sie zajmowal dzieckiem, a Ty nie masz zamiaru szukac dziecku nowego taty
Zeby bylo jasne ![]()
Jest dorosly, wybral odejscie i znajomosc z inna, prosze bardzo.
Wyplacz sie w poduszke i tutaj na forum ![]()
Emocje musza znalezc ujscie.
Właśnie wyzedł z odwiedzin od dziecka. Fakt dobrze się zachował poświęcił mu całe popołudnie i wieczów (nawet przyszedł wcześniej pół godziny a zawsze się spóźniał!!!). Ale powiedział mi wprost, że tęskni tylko za synkiem a moje miejsce zajęła już inna kobieta, że czas pokaże czy dobrze wybrał, ale na razie jest szczęśliwy. Oczywiście zabolało, ale miałam też satysfakcję, że tamta juz chyba się niecierpliwiłam i póściła mu sygnał a ON nie oddzwonił tylko coś odpisał. Niech ma, niech trochę się podenerwuje i wie że dziecko jest dla niego ważne. Ale cóz jutro spędzą cały dzień na miłosnych uniesieniach. A niech to!!!
Nastepnym razem powiedz mu krotko, ze nie interesuje Cie jego zycie uczuciowe, wiec niech sie z Toba tym nie dzieli.
Swoja droga co za bezczelny typ ![]()
Nie nakrecaj sie i nie tworz obrazow w glowie, to Cie bedzie wykanczalo i szarpalo jeszcze bardziej.
Tecznie wszystko to wiem, ale w praktyce ciężko to wykonać. Tworzę sobie scenariusz, że będę twarda, obojętna a jak przychodzi to najchętniej rzuciłabym mu się na szyję! Serce nie sługa
27 2013-05-12 00:03:26 Ostatnio edytowany przez tabletka96 (2013-05-12 00:10:03)
Szansa jest duża. Ta jego nowa dziewczyna kręciła z jego kolegą,tak ? A teraz znowu z nim? ,,I tak nikogo nie znajdziesz?" - a to dlaczego niby? W czym jesteś gorsza od kochanki? W dwa tygodnie zakochał się w niej i zostawił rodzinę ? Znał ją wcześniej,ona kręciła z jego kumplem,a teraz znów z nim? Chyba po 2 tygodniowej znajomości,żaden rozważny facet nie podjąłby takiej decyzji. Pocałował Cię w policzek,śmiałek
Zranił Cię i daje Ci nadzieję. Czy to gest szacunku do Ciebie?
Z tego co przeczytałam....
Ograniczyłabym kontakty z nim,nie pytała o nic. Przychodzi do waszego dziecka- super,niech o nie dba. On już wystarczająco Ci powiedział i zrobił. Ześwirował na punkcie tej kobiety? Raczej rozczarują się sobą. Zadbaj o siebie,kup sobie nowe ciuchy,jeśli masz pieniądze,weź się za sylwetkę,biegaj z mp3 ( wyżyjesz się), dużo czasu poświęcaj dziecku, zainwestuj w swój rozwój, tak jak pisałam terapia,to poważnie pomaga najbardziej,czytaj, posprzątaj dom,przemebluj. Niech zobaczy,że umiesz bez niego żyć. Spotykaj się z ludźmi, poznaj kogoś,zorganizuj jakąś domówkę,spotkanie przy dobrym jedzeniu u Ciebie. Piszę o wyglądzie,bo tak zazwyczaj jest,że Ty mu się wydajesz nudna,nieatrakcyjna,a ta nowa go pociąga. Nikt nie wie,czy Ci się uda,żeby wrócił,czy nie. Ale masz inne wyjście?
Prosząc go,rozmawiając z nim,twoje długie załamanie w jego oczach,bezradność... to on powinien błagać Cię o wybaczenie,przepraszać,zabiegać,starać się. Jak on z Tobą postąpił? Odszedł od tak. Pokaż mu,że jesteś twarda,silna,niech widzi,ze Cię rani,ale też,że masz godność,jesteś ponad. Niech się dziwi,że go nie potrzebujesz,nie piszesz,nie dzwonisz i nagle się zmieniasz, w domu porządek,obiady.. To jest plus żon, kochanka mu to da ?
Nie kontaktuj się z nią pod żadnym pozorem.
Nie chcę go oceniać,łatwo mi pisać, sama robiłam wszystko na odwrót. Ale... Z perspektywy... tak bym teraz zrobiła. Zacisnęła zęby,wyła w poduszkę,ale nie dała się.
Pojedź na wakacje z dzieckiem czy sama,wyłącz telefon,niech nie wie co u Ciebie,niech widzi,że kwitniesz.
Pamiętaj,że im bardziej go kontrolujesz,sprawdzasz,prosisz,narzucasz się,przepraszasz.. on tym bardziej oddala się. To on ma to robić,a nie Ty. Słuchaj muzyki, to pomaga,kawałków o Twoim przypadku, poczujesz,że inni czuli dokładnie to samo.
Np. Moralne salto - strachy na lachy --> koleś odszedł do kochanki od żony,opisuje jej stan
Są dwa wyjścia. Wróci albo nie. Albo spróbujesz zawalczyć, odnajdziesz siebie. Nie pokazuj mu jak cierpisz. Przyjdzie czas,żebyś mu wszystko powiedziała. Daj sobie 2 miesiące. 2 miesiące próby,zainwestowania w siebie,jesteś zajebistą laską i Twój mąż jest Twój !
W ogóle co to za facet,który widzi swoją żonę z innym facetem? Być może,będziesz musiała zacząć z kimś innym budować. Dobrze,że kazałaś mu się wyprowadzić. Tylko nie mów mu,dlaczego,nie tłumacz się ,,a bo nie chcę cierpieć widząc ciebie i twoją kochankę,majać swiadomość,że śpisz ze mną,a potem z nią".. to mu wqygarniesz za hmm parę miesięcy
powierz mu parę powalających zdań,któe zapamnięta,a nie wypracowanie.
Dzięki za te słowa. Pewne rzeczy już zrobiłam. W dzień rozstania poszłam do cfryzjera (jak tylko wszedł do domu to zauważył to); później małe zakupy i na nstaępne spotkanie - nowa bluzka - i jaka reakcja - nowa bluzka? i Wogóle jakoś się wypiękniłas! Do tego trochę już schudłam (i jakiś plus jest) więc czuję sie lepiej w swoim ciele.
Ale co z tego jak wszystko boli.
Z nowości o niej dzisiaj dowiedziałam się, że ten związek z kolega to było tylko takie spotykanie, bo ona leczyła rany po nieudanym poprzednim związku!!! A z moim partnerem jej sie uda???? jeszcze mi dziś powiedział że tęskni za dzieckiem, ale moje miejsce już zajęła ONA, więc o mnie nie myśli!!!!
29 2013-05-12 00:26:13 Ostatnio edytowany przez tabletka96 (2013-05-12 00:31:06)
jesteś silna,dasz radę!
Powiedz mu,że nie interesuje Cię jego związek z tą panią,ani jej przeszłość. Coś w tym stylu,tyle. Być może nie myśli o Tobie,nie ma już dla Ciebie miejsca. Ale nic nie zrobisz siłą,poważnie,daj mu wolną rękę i inwestuj w siebie. Będzie Cię widywał,przychodzi do dziecka. Może rozczaruje się tą kobietą. Pewnie myśli,że teraz tak się dla niego starasz. Nie przestawaj,nie informuj go co i jak, rób to dla siebie. On Cię nie informował. Pamiętaj,że przyjdzie czas,żeby mu wygarnąć. Na razie musisz zadbać o siebie, nie tylko o wygląd,mieszkanie,pasje.. o stan psychiczny też... Zrezygnował z Ciebie,wiec nic mu już do twojego życia. Godność. Pamiętaj. Żadnych akcji z pisaniem do niego,nic a nic. Tylko dziecko. Wybrał. Niech żyje z nią. Nic nie zrobisz,nic. Albo Cię doceni i wróci,albo przykro mi,ale jak całą masa nas,musisz budować od nowa.
Pokaż mu,że nie ma go już w Twoim życiu. Że Ciebie to bardzo boli,masz jakieś wyjście,starasz się zaakceptować jego decyzję i tyle. Nie rozmawiaj z nim. Nie odpisuj od razu,nie odbieraj. Jak przyjdzie do dziecka,wyjdź czasem i powiedz,że wrócisz za parę godzin,masz coś do załatwienia,albo spotkanie. Jaką on ma wrażliwość,jeśli mówi Ci,że jakoś wypiękniałaś, potem informuje cię o swojej kochance ( nie przekonuj go,że nie powinien,odetnij się całkowicie od ich relacji) i na koniec dodaje,że dla Ciebie już nie ma miejsca w jego sercu.
Teraz liczysz się Ty. Rozum,rozum,bez emocji. Staraj się. Unikaj kontaktu,tylko dziecko. Inwestuj w siebie !
Właśnie dzisiaj wyszłam. Powiedziałam, że sie umówiłam. Zpytał, czy może wiedzieć z kim Odpowiedziałam prawdę, że z kolezanką. Powiedziałam, że przyjdę po 19 - a wróciłam o 20., ale czy on to zauważył - nie wiem. Wogóle nic nie wiem. Boję się kolejnego dnia, bo znowu wszystko bedzie mi go przypominać, boję się nocy - bo jeszcze nie śpię dobrze. Generalnie wszystko do d.... przez jednego palanta. A najgorsze jest to, że ja nie wierzę, wciąz nie wierzę, że mógł tak o mnie szybko zapomnieć, skoro jeszcze tak nie dawno starał się mi dawać szczęście - a dzisiaj powiedział, że właśnie się zatracił i nie dbał o w\łasne szczęście chcąc mnie uszczęśliwić. Myślałam, że już przez swoje 36 lat życia poznałam życie, ale w dalszym ciągu nic nie rozumiem
umiesz kopnąć go w dupę ?
był z tobą dla ciebie,a nie dla siebie? Co on za głupoty mówi
Dzisiaj totalny dół. Chodzę jak automat, nic nie mogę robić, na niczym się skupić. Tylko ryczę, ryczę, ryczę. Kiedy się opamięta! Nadziei coraz mniej i to chyba jest najgorsze.
Dzisiaj totalny dół. Chodzę jak automat, nic nie mogę robić, na niczym się skupić. Tylko ryczę, ryczę, ryczę. Kiedy się opamięta! Nadziei coraz mniej i to chyba jest najgorsze.
Ja uwazam ze to dobrze, ze coraz mniej sie ludzisz.
W takiej sytuacji lepiej stanac z prawda twarza w twarz, zamiast wypierac i miec zludna nadzieje.
Nie bedzie sie przeciagala agonia.
On dal Ci jasny sygnal, nie pozostawil zadnych watpliwosci.
To jest swieza sytuacja wiec Twoje zachowanie i uczucia sa cakowicie normalne.
Nikt Ci nie powie co bedzie dalej.
Narazie musisz to po prostu przetrwac, ten pierwszy szok.
Kochana przyjdzie jeszcze taki czas, że w ogóle nie będziesz chciała jego powrotu.
Ale teraz musisz wycierpieć to wszystko. Płacz ile chcesz. Masz do tego prawo, ale kiedyś łzy wyschnął i staniesz porządnie na nogi. Wszystko Ci się jeszcze ułoży, tylko daj sobie czas.
Powraca do wątku, bo znowu jest mi źle!!! Cały czas mam nadzieję, \ze się opamięta i wróci do nas. Jak na razie do dziecka przychodzi dosyć często. Wczoraj nawet zrobiliśmy sobie nawet fajną wycieczke. I znowu z jego zachowania dla mnie pojawiła się nutka nadzieji! Zauważyłam, że zerka na mnie; pytał się często jak sobie radzę, co u mnie, co w pracy. Zapytał się co robimy w dzień dziecka, potwierdził, że jak chcę to na wakacje jedziemy wspólnie tak jak planowalismy. Nie wytrzymałam i złapałam go za rękę i zauważyłam, że po tym się zaczął uśmiechać. Pocałował mnie na pożegnanie. Rozmawialiśmy na tematy neutralne, trochę wspomnień. Zauważył pewne zmiany w moim wyglądzie. jeszcze nie dawno nie chciał dzwonić, żebym się nauczyła bez niego zyc, a teraz całuje mnie na pożegnanie, wypytuje i nawet powiedział do mnie tak jak mówił za naszych wspólnych czasów (trochę wowczas się zmieszaliśmy). O Niej wogóle nie rozmawialiśmy. Czy to coś znaczy!!!! Pomóżcie
Witam, dalej mam mega doła, który jeszcze się pogłębił od wczoraj. Wczoraj mój były ukochany, ojciec mojego dziecka jeszcze raz uświadomił, że już nas nie ma, że teraz już wie że można inaczej ży\c i że ze mna był nieszczęśliwy. Szkoda słów. Mam propozycję - poszukuję dziewczyny, którą rónież zistawił mąż - najlepiej z dzieckiem, aby się spotkać i pogadać. Mam koleżanki, znajome, ale One mają mężów i sa szczęśliwe więc do końca mnie nie rozumieją. Porzucone dziewczyny z Warszway, czy chcecie się spotkać, pogadać, powymieniać radami ? Dajcie znać.
Porzucona. Ja chętnie się z Tobą spotkam. Napisz do mnie na priva bo ty masz zablokowanego
Gdzieś przeczytałam
"Jeśli kogoś kochasz-puść wolno
jesli wróci-jest Twoje
jeśli nie-to znaczy,że nigdy tego kogoś nie było".
Myśle,że nigdy bym nie pomyślała nawet o tym,żeby dać szanse komuś kto mnie zostawił dla innej,zostawił Cię bo zapragneło się jemu być z kobietą która nie jest matką.Daj sobie spokój kobietko z nim i tyle.Jesteś KIMŚ wyjątkowym dla samej siebie,dla dziecka,jestes wszystkim co masz nie rób sobie nadziei,jak raz poszedł i czasem wróci to po czasie pójdzie ponownie.
porzucona36 przeczytałam prawie wszystko
i stwierdzam że i tak jestes silna i dasz sobie radę ! i wiem, że się nie mylę. nie bądz glupia kochana i nie chcij go po prostu. rozejrzyj się ilu fajnych facetów jest wokoło, nie każdy jest dupkiem
z tego co piszesz mieszkasz w wawie, tam to już w ogóle slyszałam że są przystojniacy hehe
więc wiesz kochana, teraz lato, ubierz się fajnie, pomaluj i do dzieła
wyjdź gdzieś wieczorkiem z koleżanką, może poznasz kogoś fajnego. Myślisz że TY sama jesteś samotna? w około pelno samotnych facetów !
ja po moim 5 letnim związku po rozstaniu też czulam sie fatalnie. ale przecież najstrsze powoedzenie mowi- czas leczy rany i do jst prawda. ale najlpeij będzie jak się sobą zajmiesz, jesli masz zkim synka zostawiać chodź na fitness wieczorami chociaż 2 razy w tygodniu, może tam poznasz kogoś fajnego, nowe znajomości czają sie wszędzie
ogólnie życie daje nam wiele mozliwości pamiętaj o tym
a ja sobie myśle że skoro tak się stalo to po prostu czeka na Ciebie ktoś zupelnie inny, i z tym kimś będziesz szczęśliwa ![]()
3mam kciuki, powodzenia
Kochamkonwalie - właśnie do Ciebie napisałam w sprawie spotkania.
Wiem, że On nie jest wart całego tego bólu i cierpienia, ale tak mi bardzo ciężko bez niego i jak na razie nie wyobrażam sobie nikogo innego zamiast niego przy swoim boku. Tęsknię za tym dupkiem cholernie. Ale za takim jakim był wcześniej - czułym, kochanym, troskliwym, opiekuńczym, a nie takim jakim jest teraz - ZIMNYM DRANIEM. Przez 8 lat naszego związku nigdy nie słyszałam, aby do kogoś odnosił sie tak chłodno i z zawiścią jak teraz do mnie. On mnie po prostu traktuje jak wroga nr 1 Jego i jego rodziny. Wiem, że to co teraz napiszę będzie głupie, ale jak Go dalej Kocham. To mój kochany Misio i ojciec mojego synka.