Temat jest dla mnie osobiście bardzo istotny.
Moja sytuacja wygląda tak: Z żoną jestem 4 lata po ślubie, razem jesteśmy 8. mam 33 lata Mamy 2 dzieci. Ostatnimi czasy poznałem dziewczynę, jest ode mnie młodsza o 9 lat, znamy się od 2 lat. Pierwsze póltorej roku nawet nie rozmawialiśmy ze sobą, zdawkowa wymiana uprzejmości i takie tam. Jakieś pół roku temu spotkaliśmy się w pubie, rozmawialiśmy było bardzo przyjemnie, zaproponowałem coś więcej. W odpowiedzi usłyszałem że mam żone i dzieci. Jakoś to przetrawiłem ale kontakt się nie urwał, rozmawialiśmy więcej i więcej, nawet o naszych osobistych problemach. Wytworzyła się więź, przynajmniej z mojej strony. Myślę o niej cały czas, powiedziałem jej co czuję a ona po pewnym zawahaniu że nawet jakbym zostawił żone to nic z tego nie będzie. Jakby powiedziała zdecydowanie to spoko, ale to zawahanie sprawiło że uwierzyłem że jest szansa, że może jest to osoba na którą czekałem całe życie? w gruncie rzeczy wiem o niej tylko tyle ile mi powiedziała, nie ma żadnej pewności że coś by z tego było. Chce się ogarnąć a nie mogę, Kocham żonę ale tą drugą jestem tak zafascynowany że moje zachowanie staje się irracjonalne. Chciałbym z tą drugą utrzymywać kontakt, być przyjaciółmi. wiem że tak nie powinno być, że powinienem dać sobie spokoj. Z tego wszystkiego zaczałem zaglądać do kieliszka, nie chce wszystkiego zniszczyć. Moja żona wie o niej, wie również że wina jest po mojej stronie. Nie wie jednak co czuję nie che jej tego mówić bo się załamie. Chociaż ktoś musi być silny w tej sytuacji. Staram się robić dobrą minę do złej gry. z Końcem czerwca nasze kontakty się prawdopodobnie zakończą, zostaną sprowadzone do życzeń na święta a później pewnie też to zniknie. Gdybym wiedział że jest szansa to nie wiem co bym zrobił, może wybrałbym ją a nie żone.
Help!!
nie kochasz żony, jesteś podły, po co brałeś ślub skoro nadal szukałeś osoby "na całe życie"?
nie szukałem, samo przyszło. zaczeliśmy rozmawiać, nie myslałem o tym jako więcej niż przelotnej znajomości. wszystko rozwieło się później. dla mnie to kastastrofa
zostaw zonę, daj kobiecie szansę na spotkanie normalnego, dojrzałego faceta, który na nią zasługuje
przeboleje stratę twojej osoby, z czasem zrozumie, że jesteś nic nie wartym łapserdakiem
a propos - szacun dla dziewczyny - 9 lat młodsza, sto razy mądrzejsza, dziewczyna z zasadami
dziewczyno, nie czytasz tego pewnie - ale TAK TRZYMAJ!
jestes warta czegoś więcej niż latającego z pełnym pęcherzem kocura, który chce mieć to, czego nie może tak bardzo, że staje się to jego irracjonalną obsesją
trzymaj się z daleka od takich chujoplątów.
Piszesz, że kochasz żone ale chcesz zniszczyć rodzine bo jesteś zafascynowany jakąś dziewczyna. Ta fascynacja może minąć, a zony już nie odzyskasz. Zastanów się poważnie.
Temat jest dla mnie osobiście bardzo istotny.
Moja sytuacja wygląda tak: Z żoną jestem 4lata poślubie, razem jesteśmy 8. mam 33 lata Mamy 2 dzieci. Ostatnimi czay poznałem dziewczynę, jest odemnie młodsza o 9 lat, znamy się od 2 lat. Pierwsze póltorej roku nawet nie rozmawialiśmy ze sobą, zdawkowa wymiana uprzejmości i takie tam. Jakieś pół roku temu spotkaliśmy się w pubie, rozmawialiśmy było bardzo przyjemnie, zaproponowałem coś więcej. W odpowiedzi usłyszałem że mam żone i dzieci. Jakoś to przetrawiłem ale kontakt się nie urwał, rozmawialiśmy więcej i więcej, nawet o naszych osobistych problemach. Wytwożyła się więź, przyajmniej z mojej strony. Myślę o niej cały czas, powiedziałem jej co czuję a ona po pewnym zawachaniu że nawet jakbym zostawił żone to nic z tego nie będzie. Jakby powiedziała zdecydowanie to spoko, ale to zawachanie sprawiło że uwieżyłem że jest szansa, że może jest to osoba na którą czekałem całe życie? w gruncie rzeczy iem o niej tylko tyle ile mi powiedziała, nie ma żadnej pewności że coś by z tego było. Chce się ogarnąć a nie mogę, Kocham żonę ale tą drugą jestem tak zafascynowany że moje zachowanie staje się irracjonalne. Chciałbym z tą drugą utrzymywać kontakt, być przyjaciółmi. wiem że tak nie powinno być, że powinienem dać sobie spokuj. Z tego wszystkiego zaczołem zaglądać do kieliszka, nie chce wszystkiego zniszczyć. Moja żona wie o niej, wie również że wina jest po mojej stronie. Nie wie jednak co czuję nie che jej tego mówić bo się załamie. Chociaż ktoś musi być silny w tej sytuacji. Staram się robić dobrą minę do złej gry. z Końcem czerwca nasze kontakty się prawdopodobnie zakończą, zostaną sprowadzone do życzeń na święta a później pewnie też to zniknie. Gdybym wiedział że jest szansa to nie wiem co bym zrobił, może wybrał bym ją a nie żone.
Help!!
Toż to znowu Malwina85 tylko jakby w męskim wydaniu ![]()
Wydaje mi się, że to jest właśnie to co się nazywa "myślenie penisem"
tepych napisał/a:Temat jest dla mnie osobiście bardzo istotny.
Moja sytuacja wygląda tak: Z żoną jestem 4lata poślubie, razem jesteśmy 8. mam 33 lata Mamy 2 dzieci. Ostatnimi czay poznałem dziewczynę, jest odemnie młodsza o 9 lat, znamy się od 2 lat. Pierwsze póltorej roku nawet nie rozmawialiśmy ze sobą, zdawkowa wymiana uprzejmości i takie tam. Jakieś pół roku temu spotkaliśmy się w pubie, rozmawialiśmy było bardzo przyjemnie, zaproponowałem coś więcej. W odpowiedzi usłyszałem że mam żone i dzieci. Jakoś to przetrawiłem ale kontakt się nie urwał, rozmawialiśmy więcej i więcej, nawet o naszych osobistych problemach. Wytwożyła się więź, przyajmniej z mojej strony. Myślę o niej cały czas, powiedziałem jej co czuję a ona po pewnym zawachaniu że nawet jakbym zostawił żone to nic z tego nie będzie. Jakby powiedziała zdecydowanie to spoko, ale to zawachanie sprawiło że uwieżyłem że jest szansa, że może jest to osoba na którą czekałem całe życie? w gruncie rzeczy iem o niej tylko tyle ile mi powiedziała, nie ma żadnej pewności że coś by z tego było. Chce się ogarnąć a nie mogę, Kocham żonę ale tą drugą jestem tak zafascynowany że moje zachowanie staje się irracjonalne. Chciałbym z tą drugą utrzymywać kontakt, być przyjaciółmi. wiem że tak nie powinno być, że powinienem dać sobie spokuj. Z tego wszystkiego zaczołem zaglądać do kieliszka, nie chce wszystkiego zniszczyć. Moja żona wie o niej, wie również że wina jest po mojej stronie. Nie wie jednak co czuję nie che jej tego mówić bo się załamie. Chociaż ktoś musi być silny w tej sytuacji. Staram się robić dobrą minę do złej gry. z Końcem czerwca nasze kontakty się prawdopodobnie zakończą, zostaną sprowadzone do życzeń na święta a później pewnie też to zniknie. Gdybym wiedział że jest szansa to nie wiem co bym zrobił, może wybrał bym ją a nie żone.
Help!!Toż to znowu Malwina85 tylko jakby w męskim wydaniu
własnie...
zgłosimy moderacji??
\