Przez Internet, czyli na zasadach zakupów dokonywanych na odległość, za pośrednictwem serwisu Groupon, zakupiłam dwa identyczne produkty. Jeden naruszyłam, co pozwoliło mi stwierdzić, że nie spełnia moich oczekiwań, dlatego drugi zdecydowałam się zwrócić. Cena jednostkowa produktów wynosiła 75 zł, kupując dwa zapłaciłam 140 zł, czyli z niewielką zniżką. Towar zwracany był w stanie niezmienionym, w oryginalnym opakowaniu, dołączyłam oświadczenie o odstąpieniu od umowy zawartej na odległość wraz z paragonem, całość została dokonana w przewidzianych ustawą terminach.
Jakież było moje zdziwienie, gdy (notabene po moich kilku zapytaniach dlaczego należna mi kwota nie została jeszcze zwrócona) ostatecznie odmówiono mi przyjęcia zwrotu, powołując się na zapis regulaminu firmy, który mówi:
,,W przypadku odstąpienia od umowy, o którym mowa w pkt 5.1 niniejszego paragrafu, każda ze stron ma obowiązek zwrócić drugiej wszystko, co otrzymała na mocy umowy, w stanie niezmienionym."
Z kolei zapis ustawy jest następujący:
,,Art. 7.3. W razie odstąpienia od umowy umowa jest uważana za niezawartą, a konsument jest zwolniony z wszelkich zobowiązań. To, co strony świadczyły, ulega zwrotowi w stanie niezmienionym, chyba że zmiana była konieczna w granicach zwykłego zarządu."
Zatem nie ma tu mowy o tym, że zwrócone musi zostać wszystko, co zostało zakupione w ramach umowy. Mało tego, pracownik firmy w międzyczasie telefonicznie się ze mną skontaktował (aby wyjaśnić czy odsyłam towar, bo zamiast dwóch otrzymałam jedno opakowanie, czy z innego powodu) i na wyraźne moje zapytanie czy wszystko jest w porządku, usłyszałam odpowiedź, że tak.
Dodam, że regulamin firmy nie był dostępny w chwili składania przeze mnie oferty, a dopiero podczas próby realizacji zamówienia.
Do tej pory sądziłam, że jeśli klient ma na fakturze (czy też paragonie) więcej niż jedną pozycję, to prawo do zwrotu przysługuje mu dla każdej z osobna i nie ma znaczenia czy jest ona jednego rodzaju czy też każda inna. Jeśli z tego tytułu, że został zakupiony więcej niż jeden przedmiot, udziela się rabatu, to przy zwrocie środków za jeden z nich rabat się po prostu odtrąca i zwraca wartość przedmiotu pomniejszoną o tę kwotę.
Bardzo proszę o pomoc i odpowiedź na pytanie kto ma rację? Czy firma miała obowiązek przyjąć ten zwrot, a przytoczony przepis interpretuje na swoją korzyść, czy też rzeczywiście przysługuje jej w tej sytuacji prawo odmowy?
I czy przypadkiem nie jest tak, że odpowiedź odmowna powinna mi zostać przekazana w określonym terminie, a nie dopiero po moich interwencjach?