witam was wszystkich bardzo serdecznie jestem tutaj nowa...pisze bo nie wiem co mamz e soba zrobic......moze zaczne od poczatku....bylam z chliopakiem 9 miesiecy......przez caly ten czas powtarzal jak to bardzo mnie kocha ze chce byc juz tylko ze mna ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie....ze tylko ja jedyna i zadna inna....ze nie moze sie doczekac az w czerwcu tego roku wlozy mi na palec pierscionek zareczynowy....mowil tak dzien przed rozstaniem....a po tych slowach na drugi dzien olal mnie i zostawil tak wlasciwie to bez powodu......nie moge bez niego zyc kochac go bardzo i tak bardzo mi go brakuje a najbardziej njie moge zrozumiec czemu to stalo sie tak nagle niespodziewanie i po takich slowach i obietnicach??????tak bardzo go kocham i jednoczesnie nienawidze!!!!nie wyobrazam sobie zycia bez niego~~ńie chce mi sie zyc
Niestety boli, wiem
Tym bardzije jeżeli ma się jakieś marzenia, wizje itd. Nie wytłumaczył Ci w ogóle nic?
nic a nic
najbardziej boli mnie to ze tak nagle niespodziewanie to wszystko spadlo na mnie...dzien wczesniej mowil ze kocha itd nawet sam prosil bym przysiegla mu ze nigdy go nie zostawie.....mowil ze marzy o chwili kiedy sie ze mna zareczy....a na drugi dzien zadal taki cios w samo serce:( dlaczego po takich slowach????nie moze to dotrzec do mnie....ze tak nagle niespodziewnie kiedy wszystko bylo ok.....
Dudi..weż zatrzymaj się..nie rób nic , myslę ,żę On wróci ..Coś musiało się wydarzyc ,że tak zareagował..a jak nie wróci olej..wiem ,że ciężko , ale dasz radę , jak nie jest wart Ciebie to Jego strata..
No to strasznie dziwne zachowanie... Nie wiem co Ci poradzić. Wiem że nie ma żadnego pocieszenia w tej chwili. Ale naprawdę to jest strasznie dziwne.. Myśle, że on sie jeszcze do Ciebie odezwie i możliwe że całkiem niedługo. Bo jeżeli nic tego nie zapowiadało to nie wiem...
dziekuje za rade:( bardzo mi ciezko...wiem ze nie jestem jedyna i ze inni maja gorzej...ale coz taka psychika....zalamalam sie kompletnie...nie jem nie spie i wogole trudno mi cokolwiek zrobic:( latwiej by bylo gdyby nie przysiegal tych wszystkich slow codzien....a on codziennie powtarzal mi ze jestem wszystkim co mam....nie moge zrozumiec czemu po takich slowach olal mnie totalnie????
dziekuje za rade:( bardzo mi ciezko...wiem ze nie jestem jedyna i ze inni maja gorzej...ale coz taka psychika....zalamalam sie kompletnie...nie jem nie spie i wogole trudno mi cokolwiek zrobic:( latwiej by bylo gdyby nie przysiegal tych wszystkich slow codzien....a on codziennie powtarzal mi ze jestem wszystkim co mam....nie moge zrozumiec czemu po takich slowach olal mnie totalnie????
Wiem Dudi..poczatki sa straszne, ale dasz rade..Mielismy tak wszyscy.. ale nie możesz sie ponieśc rozpaczy..wiem ,że to boli ,bo slyszysz takie slowa ,a potem nastepuje cos innego. Miałam podobnie , ale mija powoli..
nie moge wlasnie sie z tym pogodzic.....ze olal mnie tak nagle i niespodziewanie,,,,,dzien przed rozstaniem przyrzekal na grob swojej mamy ze nigdy mnie nie zostawi i ze zadnej dziewczyny nie kochal nigdy tajk jak mnie
co mu odbilo? lzej by mi bylo gdyby od dluzszego czasu sie zanosilo na to a tu wlasnie nic...wszystko bylo okey......i czemu tak nagle:( nie potrafie zyc z tym normalnie...zadaje tysiace pytan sobie dlaczego? dlaczego po takich slowach zostawil mnie ktos kto sam prosil bym przysiegla ze nigdy go nie zostawie????
nie moge wlasnie sie z tym pogodzic.....ze olal mnie tak nagle i niespodziewanie,,,,,dzien przed rozstaniem przyrzekal na grob swojej mamy ze nigdy mnie nie zostawi i ze zadnej dziewczyny nie kochal nigdy tajk jak mnie
co mu odbilo? lzej by mi bylo gdyby od dluzszego czasu sie zanosilo na to a tu wlasnie nic...wszystko bylo okey......i czemu tak nagle:( nie potrafie zyc z tym normalnie...zadaje tysiace pytan sobie dlaczego? dlaczego po takich slowach zostawil mnie ktos kto sam prosil bym przysiegla ze nigdy go nie zostawie????
hmmm..nie rozpamietuj..On sie pojawi na pewno..z wytłumaczeniem..
w niedziele tylko napisal czy sie do niego odezwe ja sie odezwalam bo chcialam by wytlumaczyl mi ta sytuacje to odpowiedzial tylko tyle ze nie odpowie na zadne pyatnie,,,,,i dobil mnie tym bardziej jeszcze.......przeciez ja mam prawo wiedziec czemu on mi to zrobil:(
a najgorsze jest to ze nie mam nawet z kim o tym pogadac na codzien:( wszyscy zajeci soba a ja musze robic doobra mine do zlej gry.........wiem ze czas wyleczy rany.....ale za nim to nastapi to nie wytrzymam tego.......
w niedziele tylko napisal czy sie do niego odezwe ja sie odezwalam bo chcialam by wytlumaczyl mi ta sytuacje to odpowiedzial tylko tyle ze nie odpowie na zadne pyatnie,,,,,i dobil mnie tym bardziej jeszcze.......przeciez ja mam prawo wiedziec czemu on mi to zrobil:(
Dlatego nie odzywaj się ..nie reaguj na Jego sms , nie odbieraj telefonów..sam osobiscie powinien sie pojawić i wyjasnic , a jak tego nie zrobi znaczy ,ze to człowiek nieodpowiedzialny i niedojrzały emocjonalnie i powinnas sobie Go odpuścic , nie chcesz chyba w zyciu miec takich hustwek z Nim..Raz bedzie bez powodu odchodził a potem wracał..Chociaz tez moze Ktos sie pojawił wJego zyciu ..tez tak może byc .Zreszta po przeczytanych tutaj watkach nie dziwi mnie taka postawa ,ze dzisiaj mówi kocha a na zajutrz nie kocha..
Choćby nie wiem co, ale wytłumaczenie jest Ci winien...
Nie umiem Cie pocieszyć bo sama jestem w takije sytuacji. Ale musisz jeść. Wiem że trudno bo przechodzę przez to samo, ale musisz.. Na spanie może jakaś melisa czy coś.. Sama jestem na proszkach, ale wiem że tak nie można ciągle.. Musisz się jakoś chociażtrochę wewnetrznie uspokoić.
probowalam ale wszystko staje mi w gardle...mialam nawet mysli samobojcze w pierwszy tydzien ale odgonilam je na szzczescie:( on juz sie nie odezwie bo powiedzial ze nie chce mnie znac.....mozliwe ze znalazl inna......i bal sie ppowiedziec mi wprost to najlepiej bylo uniknac tematu:(...........................................
dokładnie tak samo miałam ja. wszystko było super, pieknie i nagle mnie rzucił.wiem, że teraz ma nowa dziewczyne. mysle, ze twoj cie rzucił własnie dlatego, ze znalazł inną. przechodzlam przez to samo co ty. zreszta nawet teraz po roku czasu wszystko mi wisi i z niczego sie juz nie ciesze. to jest taka ogrumna pusta, smutek i żal.
dziekuje dziewczyny.........wiem ze wszsytkie tutaj macie tez albo mieliscie takie albo gorsze przypadki......jestem wsciekla na niego ze tak postapil........mogl chociaz wyjasnic dlaczego a nie tak olac bez slow....napisal tylko ze jestem fajna dziewczyna o dobrym sercu i ze zasluguje na kogos lepszego....ale powodu rozstania tojuz nie raczyl podac.....i to dobija najbardziej...ze nie wiem czemu i tak nagle zupelnie niespodziewnie
Ale tak nie może być! Może ktoś mu czegoś o Tobie nagadał? Gdyby wcześniej była już jakaś inna dziewczyna raczej byś to wyczuła... Nie potrafisz nic zjeść bo w takim stresie żyjesz,mimo wszystko na początek chyba polecam coś na uspokojenie i najlepiej osoba do wypłakania
probowalam ale wszystko staje mi w gardle...mialam nawet mysli samobojcze w pierwszy tydzien ale odgonilam je na szzczescie:( on juz sie nie odezwie bo powiedzial ze nie chce mnie znac.....mozliwe ze znalazl inna......i bal sie ppowiedziec mi wprost to najlepiej bylo uniknac tematu:(...........................................
Wiesz... znam to aż za dobrze. Moje rozstanie wyglądało tak, że o 20:00 było jeszcze tuli tuli i "kocham Cię", a o 23:00 już nie byliśmy parą. Także tą "nagłość" doskonale rozumiem. Ciężko jest rzeczywiście, znam to aż za dobrze, więc nie będe prawił tu morałów jak wyjść z tego dołka, bo prawdą jest, że złotego środka nie ma, a każdy i tak wychodzi z tej traumy na swój sposób i każdemu zajmuje to mniej lub więcej czasu. Nie mniej jednak jeśli będziesz chciała z kimś pogadać, a nie będzie z kim to pisz śmiało do mnie na GG 16051771
Zawsze to raźniej, też miewam dni, że nie ma do kogo gęby otworzyć.
vilya dalej czujesz pustke po nim????ja chyba tez dlugo sie nie poskladam.....jak oni moga tak postepowac?:( mozliwe ze przez inna tak zrobil........i bal sie tchorz powiedziec ze odchodzi do innej.............a raczej bal sie tego ze jego rodzina sie dowie jakim bawidamkiem jest..............bo znalam bardzo dobrze juz jego rodzine............nie rozumiem tylko dlaczego dzien przed rostaniem mowil jak to mnie bardzo kocha i ze chce sie w czerwcu zareczyc
Łącze się z Toba w bólu sama przechodze teraz straszne chwile i choc nie mam takiej sytuacji jak ty o nikt mnie z dnia na dzien nie zostawil to wiem co przezywasz.. trzymaj sie kochana
dziekuje bardzo za nr gg no dziwnie jest ten swiat zlozony.............nie moge zrozumiec czemu tak nagle cos moze sie skonczyc bezpowrotnie? czemu najblizsza osoba moze stac sie calkiem obca ![]()
22 2013-04-25 21:26:08 Ostatnio edytowany przez vilya (2013-04-25 21:26:42)
powiem ci, ze ja wlansie tego nie rozumie.rzucaja słowa na wiatr po co gadac takie rzeczy jak sie tego nie mysli? moj przytulal mnie calowal a myslał o rozstaniu pewnie.to jest tkie zakłamanie.wydawlao ci sie, ze mozes mu ufac, ze go swietnie znasz a okazuje sie ze jednak nie!!!!!! ja do tej pory tesknie za nim, mysle o nim codzinnie.czaem jak mi przjdzie sms to sobie mysle, zeby to był on. bardzo go kochalam a on mnie tak zranił. bede myslec o nim zawsze dopiki nie poznam kogos lepszego pod kazdym wzgledem. tlyko, ze na razie poznalam kilku facetwo i kazdy jedne był frajerem przez co watpie , ze znajde kogokolwiek. tym bardziej lata lecą i wszyscy fajni sa zazwyczaj zajęci i zostaje tlyko osoby po rozstaniach albo jakies buraki.czyje sie taka samotna i przez to strasnzie na siłę bym chciała kogos mieć:( nie potrafie sie pogodzic z tym, ze juz nigdy go nie zobacze, nie obejme, nie uslysze jego głosu:/ mimo, ze ten rok juz zleciał to wciaz bardzo tesknie za nim.
debby ty rowniez trzymaj sie cieplutko.....i wszyscy z ktorymi teraz pisze.............potrzebujemy czasu:(niestety..............ale jestem strasznie zla nan niego ze nawet slowa wyjasnienie nie uslyszalam z jego ust....to jest straszne,,,,,czlowiek musi sie domyslac................
Wiesz tak to już jest, że pewne osoby po prostu nie liczą się z uczuciami innych, tak po prostu.
Bo uważają, że wiedzą lepiej
Bo uważają, że ich szczęście jest najważniejsze
Bo mają w poważaniu, że ktoś im ufa
Bo mają w poważaniu, że ktoś wiąże z nimi nadzieje
Bo są nieodpowiedzialni
Bo jak tu bagsiu słusznie zauważył wolą malucha od mercedesa... no i co zrobisz, przecież nie będziesz uszczęśliwiać na siłę prawda?
Albo... czerpią z tego perwersyjną przyjemność bawiąc się uczuciami innych, bo niestety i takie wynalazki istnieją.
powiem ci, ze ja wlansie tego nie rozumie.rzucaja słowa na wiatr po co gadac takie rzeczy jak sie tego nie mysli? moj przytulal mnie calowal a myslał o rozstaniu pewnie.to jest tkie zakłamanie.wydawlao ci sie, ze mozes mu ufac, ze go swietnie znasz a okazuje sie ze jednak nie!!!!!! ja do tej pory tesknie za nim, mysle o nim codzinnie.czaem jak mi przjdzie sms to sobie mysle, zeby to był on. bardzo go kochalam a on mnie tak zranił. bede myslec o nim zawsze dopiki nie poznam kogos lepszego pod kazdym wzgledem. tlyko, ze na razie poznalam kilku facetwo i kazdy jedne był frajerem przez co watpie , ze znajde kogokolwiek. tym bardziej lata lecą i wszyscy fajni sa zazwyczaj zajęci i zostaje tlyko osoby po rozstaniach albo jakies buraki.czyje sie taka samotna i przez to strasnzie na siłę bym chciała kogos mieć:( nie potrafie sie pogodzic z tym, ze juz nigdy go nie zobacze, nie obejme, nie uslysze jego głosu:/ mimo, ze ten rok juz zleciał to wciaz bardzo tesknie za nim.
"zostaje tylkoosoby po rozstaniach albo jakies buraki" lol
czyli jak ktos jest po rozstaniu to tez zle?wiec kim TY jestes?warta zainteresowania?
vilya bardzo mi przykro z tego powodu:( wiem jak to jest...........my kochamy jak glupie na zaboj przezywamy a oni sie pewnie bawia w najlepsze:( czemu faceci tacy sa???:( ja tez juz nie wyrabiam.............codziennie dostawalam setki smsow od niego zawsze z rana tez smsy byl na dzien dobry a teraz cisza............telefon milczy..rano wstaje to odruchowo tel do reki z przyzwyczajenie ze bedzie sms od niego........tak bylo codziennie przez 9 mies ze budzil mnie smsami i tak pisal po 100 lub wiecej smsow na dzien....i dzwonil kilka razy............tak mi tego brakuje..............czuje taka pustke a bol rozrywa mi serce....................i ta swiadomosc ze w czerwcu mialam sie z nim zareczyc ![]()
vilya bardzo mi przykro z tego powodu:( wiem jak to jest...........my kochamy jak glupie na zaboj przezywamy a oni sie pewnie bawia w najlepsze:( czemu faceci tacy sa???:( ja tez juz nie wyrabiam.............codziennie dostawalam setki smsow od niego zawsze z rana tez smsy byl na dzien dobry a teraz cisza............telefon milczy..rano wstaje to odruchowo tel do reki z przyzwyczajenie ze bedzie sms od niego........tak bylo codziennie przez 9 mies ze budzil mnie smsami i tak pisal po 100 lub wiecej smsow na dzien....i dzwonil kilka razy............tak mi tego brakuje..............czuje taka pustke a bol rozrywa mi serce....................i ta swiadomosc ze w czerwcu mialam sie z nim zareczyc
Ja już byłem zaręczony, a 28 sierpnia miałem się żenić. Człowiek już myślami był na weselu, już sobie wyobrażał jak się rano budzi obok ukochanej i patrzy na najpiękniejszy pyszczek pod słońcem i na te cudne patrzałki ukochanej... a tu życie zweryfikowało i do parteru szybko człowieka sprowadziło. Także...
Nic z tym nie zrobisz, staraj się żyć dalej... stało się i się nie odstanie.
Tylko nie psiocz teraz na wszystkich facetów, bo ja w sumie mógłbym po swoich przeżyciach teraz psioczyć na wszystkie kobiety. Świat dzisiaj jest jaki jest, fakt faktem, że bagno zrobiło się z tego świata niesamowite, ale wierzę, że gdzieś tam jest ta jedyna, zabłąkana owieczka, przeznaczona dla mnie ![]()
endar spire masz racje
dziekuje wam bardzo wszystkim za rozmowe i zycze spokojnej nocy kochani dla was wszystkich..............musimy jakos dac rade
dobranoc
endar spire bardzo mi przykro ze cie to spotkalo:( zycie jest do bani i tyle........:( dziekuje wszystkim za wysluchanie i rozmowe......dziekuje bardzo raz jeszcze....i zycze spokojnej nocy
Nie chce byc madry. Ale rowniez po czesci poczulem sie tak jak ty. Swiat z dnia na dzien zawalil mi sie. Jest to doswiadczenie ogromnie bolesne. Ale trzeba zyc. Mam lepsze i gorsze dni. Czesto placze sam ze soba. Uzalam sie. Obwiniam sie cala sytuacja. Ale czy zycie nie jest za krotkie ? Badz dzielna, uwierz w siebie.
Moi Drodzy..wiem już teraz po pól roku cierpienia i kolejnych manipulacjach ex..ŻĘ JAK KTOS NIE CHCE BYĆ Z NAMI TO NIECH IDZIE...NIE ŻEBRAĆ , NIE PŁAKAĆ ,!! nie warto , jak Ktos kocha tak sie nie zachowa..proste..!! sami kochamy i tak bysmy nie postapili..
dudi.....wydaje mi się,że on tak naprawdę to Ciebie nie kochał.....
Te sms-y i telefony to nie jest zbyt duży wysiłek.....zawsze takie zachowanie jest dużo prostszym wyjściem niż wspólne mieszkanie i mówienie takich rzeczy "prosto w oczy".....
To bardzo brutalne co teraz napiszę,ale chyba "byłaś" kolejnym przystankiem na jego "rozkosznej drodze niby miłości"....
Facet po prostu zalicza dziewczyny... I jak coś go już u nich znudzi to "z miłością na ustach" zostawia i zaczyna na nowo.....
Wiem,że to trudne,ale musisz stanąć szybko na nogi.....całe życie przed Tobą....z pewnością Twoje uczucie znajdzie kogoś kto będzie wiedział jak go należy pielęgnować a nie zabijać w największym rozkwicie....
Musisz zrozumieć,że dla tego faceta nie warto ani płakać ani "zamykać się" na szczęście....
A rano jak otworzysz oczy spójrz przez okno i zobacz jak pięknie wygląda wiosna....mnóstwo ciepła,zieleni i kolorowych kwiatów....a to oznacza początek pięknego okresu również w Twoim życiu....włącz sobie dobrą muzykę i uśmiechnij do siebie....
Wszystko się ułoży chociaż jeszcze jakiś czas będzie bolało...potraktuj to jak grypę....minie i nie pozostanie żadna blizna....
Trzymam kciuki
:):):):):)
Najgorsza rzecz w sumie po takiej traumie to strata zaufania do wszystkiego dookoła. Gdzieś to siedzi... tym bardziej, że to była moja pierwsza miłość, a i jej staż sprawił, że pewnie na stałe wyryje mi się to na psychice. Nie dość, że pierwsza, a więc taka "mistyczna" rzekłbym, to jeszcze trwająca niemalże 5 lat. To co mi najbardziej doskwiera teraz... 3 miesiące po rozstaniu to to, że ta rysa, głęboka jak rów mariański pozostanie pewnie na dłuuuugo. Ja byłem człowiekiem ideałów, widziałem co się dzieje dookoła, ale byłem przekonany, że mnie to nie dotyczy. Tak idealizowałem swoją dziewczynę, że w którymś momencie po prostu nikt by mi za Chiny Ludowe nie wmówił, że to się rozpadnie. A jednak...
Kiedy się oświadczałem mojej niedoszłej małżonce, nigdy bardziej nie czułem, że chce. Tak bardzo byłem pewien tego, że chcę z tą kobietą spędzić resztę życia.
A teraz... teraz niczego człowiek pewien nie jest. Teraz już wiem, że obietnice są gówno warte, że dziś nawet sakramentalne tak do niczego nie zobowiązuje... bo przecież obietnicę zawsze można złamać, a w małżeństwie wziąć rozwód... więc po co te cyrki z obietnicami, z przyrzekaniem sobie wierności, uczciwości, bla bla bla... skoro dla większości ludzi dzisiaj to nie ma żadnego znaczenia. To jest najgorsze po rozstaniu, to, że aby ponownie komuś zaufać musisz się niewspółmiernie więcej natrudzić, a nieraz jest tak, że zaufasz ponownie, a tu znowu trafiasz na minę... tym razem przeciwpancerną.
Endar, współczuję. Ale jesteś jeszcze bardzo młody, domyslam się, że Twoja eks jest w podobnym wieku. Niestety, ale większośc pierwszych miłości, zwłaszcza tych co mają staż 4-5 lat kończy się zanim dojdzie do ślubu. (lepiej teraz niż pozniej...) Osoby są ciekawe, jak to by było z kimś innym, czy dobrze robią, nie "wyszumiały się" - z czasem u wielu osób te wszystkie ukryte potrzeby czy po prostu poczucie ciekawości kiełkują po latach. Mało kto jest na tyle romantyczny, by zadurzyć się jako nastolatek i tkwić w tej miłości całe życie...(Przynajmniej takie są moje odczucia na podstawie obserwacji ludzi w naszym wieku)
Autorko, Twój związek trwał 9 miesięcy, dla Ciebie to dużo, ale obiektywnie nie jest to też nie wiadomo jaki szmat czasu.:) Lepiej, że to skończyło się teraz niż za 5 lat, bolałoby na pewno jeszcze mocniej. Twoj eks jest totalnie nieodpowiedzialny i niepoważny. Nie mieści mi się w głowie jak można się tak perfidnie zachować. Zachowaj swoją godność i szacunek do siebie i olej go zupełnie. Odetnij się od niego. Jeśli jest uczciwy, na pewno jeszcze znajdzie sposób by wszystko Ci wytłumaczyć. Teraz nie ma co rozdrapywać ran. Trzymaj się ciepło.
35 2013-04-26 01:59:48 Ostatnio edytowany przez Endar Spire (2013-04-26 02:01:55)
Endar, współczuję. Ale jesteś jeszcze bardzo młody, domyslam się, że Twoja eks jest w podobnym wieku. Niestety, ale większośc pierwszych miłości, zwłaszcza tych co mają staż 4-5 lat kończy się zanim dojdzie do ślubu. (lepiej teraz niż pozniej...) Osoby są ciekawe, jak to by było z kimś innym, czy dobrze robią, nie "wyszumiały się" - z czasem u wielu osób te wszystkie ukryte potrzeby czy po prostu poczucie ciekawości kiełkują po latach. Mało kto jest na tyle romantyczny, by zadurzyć się jako nastolatek i tkwić w tej miłości całe życie...(Przynajmniej takie są moje odczucia na podstawie obserwacji ludzi w naszym wieku)
Autorko, Twój związek trwał 9 miesięcy, dla Ciebie to dużo, ale obiektywnie nie jest to też nie wiadomo jaki szmat czasu.:) Lepiej, że to skończyło się teraz niż za 5 lat, bolałoby na pewno jeszcze mocniej. Twoj eks jest totalnie nieodpowiedzialny i niepoważny. Nie mieści mi się w głowie jak można się tak perfidnie zachować. Zachowaj swoją godność i szacunek do siebie i olej go zupełnie. Odetnij się od niego. Jeśli jest uczciwy, na pewno jeszcze znajdzie sposób by wszystko Ci wytłumaczyć. Teraz nie ma co rozdrapywać ran. Trzymaj się ciepło.
Wiesz niby jest krzta prawdy w tym co mówisz. Natomiast obserwując znajomych, rodzinę widzę, że po prostu miałem pecha, mówiąc wprost. Jak ma złość wiesz... nie wiem, może po rozstaniu wyczuliły mi się radary na szczęśliwe pary, ale tak patrzę... i to wcale nie daleko... w rodzinie. 3 kuzynki w moim wieku... wszystkie mają chłopaków od mniej więcej tego samego czasu, staże właśnie 3-4 lata wzwyż... 2 kuzynki to takie typowe cnotki i takich też chłopaków sobie znalazły, coś czuję, że tu jednak w najbliższym czasie dojdzie do ślubu. Tylko mi związek szlag trafił... wszyscy dookoła nadal się fajnie bawią, tylko mi coś pierdykło. Ech...
Ja to się ostatnio wypiąłem w rodzinie na wesela, stwierdziłem, że olewam nie jeżdżę na żadne wesela... moje wesele miało być tuż tuż... na razie psychicznie nie jestem gotowy, aby "cieszyć się" czyimś szczęściem. Bo prędzej bym się tam rozryczał jak dziecko, niż radował. A w tą sobotę właśnie jedno będzie...olałem, gdzieś to mam. I podejrzewam, że póki sobie nie znajdę godnej kandydatki to nie będę brał udziału w żadnych weselach... najwyżej na moje tez nikt nie przyjdzie. Gdzieś to mam szczerze mówiąc ![]()
Nie ukrywam, że jestem wkurzony na to wszystko. Pierwsza miłość to fakt, coś wyjątkowego, to się przeżywa tylko raz. I zły jestem, bo może na tą magię pierwszej miłości zasługiwała inna dziewczyna, a ja to straciłem z durną małolatą, która nie dorosła do niczego w zasadzie. Szlag by to trafił, bo jednak druga... trzecia miłość to już do diabła nie to samo... teraz zanim ja następnej zaufam w równym stopniu co poprzedniej to faraonem zostanę od siedmiu boleści, w mordę jeża.
Dziewczyny, bardzo współczuję. Mężczyzna, który mówi o miłości a za chwilę odchodzi... Dziwne. Raczej dobry aktor a kobiety się nabierają, zakochują... Dranie!
Jestem młodą kobietą, 3 msce temu straciłam tragicznie w niespodziewanym wypadku Męża, moją miłość, Ojca moich dzieci... I mówię Wam, wszystko można przetrwać!!!
Czekajcie na prawdziwą miłość a o byle jaką nie walczcie, szkoda Waszej energii i zdrowia.
Pozdrawiam, bądź silna!
wspolczuje wam wszystkim rowniez i laczce sie z wami w bolu....kazde odejscie nawet te najgorsze ale jednak jest bolesne bardzo
potrzeba czasu......a moj byly to sama nie moge pojac dlaczego tak postapil....zabawil sie naopowiadal bajek typu o zareczynach w czerwcu no i olal jak mu sie znudzilo.....w dalszym ciagu jednak nie moze dotrzec do mnie dlaczego bez slowa wyjasnienia........jak go zapytalam dlaczego to powiedzial ze nie odpowie na to pytanie i malo tego............zebym nie zadawala pytan:( jak juz sie znudzilam albo znalazl noa to mogl chociaz to powiedziec wprost a nie tak postapic....................macie r5acje szkoda lez na takiego gnojka.....................juz jetsem taka zdesperowana ze powiedzialam mu kiedys wprost ze zycze mu aby ktoras laska tez go tak potraktowala.....
Sytuacja wygląda bardzo dziwnie i podejrzanie...
Myślę, że w grę wchodzi osoba trzecia.
Ale to tylko moje podejrzenia.
Powinniście ze sobą porozmawiać.
On musi Ci po prostu wytłumaczyć to co zrobił, jaki był tego powód??
Rozumiem, że bardzo to przeżywasz, bo ja również miałam "podobną" sytuację, tylko bez pierścionka zaręczynowego.
Okazało się, że mu się "znudziłam"...
Jeśli nie uda Ci się z Nim skontaktować, spotkać, porozmawiać...będzuesz zmuszona do tego, aby o nim zapomnieć.
Tak jak ja zostałam zmuszona.
A wiesz co podniosło mnie na nogi?? Właśnie doradzanie, pomaganie innym. Patrząc na te posty i problemy innych..., widzę że inni przeżywają to samo albo mają nawet gorzej I NIE JESTEM SAMA! Ty również nie jesteś!
Życzę Ci powodzenia, że ta sytuacja się wyjaśni.
39 2013-05-01 21:55:42 Ostatnio edytowany przez natitalkaxd (2013-05-01 21:56:00)
Pamiętaj, że rozstanie to nie koniec świata. Nawet jeśli tak Ci się teraz wydaje. Najwidoczniej nie dorósł do poważnego związku z Tobą! Bo człowiek, który wie jak podejść do odpowiedzialnego związku, nie zostawia drugiej osoby z dnia na dzień. Ja wiem, ze to na razie boli bo sama mimo młodego wieku, przeżyłam prawie to samo. Też prawie 9 miesięcy związku i wszystko bach... Pękło. A też mi ciągle powtarzał piękne słówka. Mimo, ze bolało i że nie wyobrażałam sobie dalszego życia, pozbierałam się. Staraj się jak najwięcej przebywać z ludźmi, najlepiej z przyjaciółmi. Zwierzaj się im, a po jakimś czasie zacznij nowe poszukiwania. Mimo, że boli, wierze, że sobie poradzisz! Pamiętaj nie jesteś sama! Wielu ludzi, także tak miało i sobie poradziło ! Musisz być silna i taka jesteś, wierzę w to!
Powodzenia ;*
Wiem, ze potrzebuje czasu dziekuje za slowa otuchy:*
ale poki co to wydaje mi sie, ze moj swiat runal ze nikogo juz tak nie pokocham jak jego,ze nie znajde nowej milosci.....zreszta o czym tu mowic skoro ja bym chciala byc juz tylko z nim na zawsze:( czemu to zycie musi byc takie trudne....wiem i zdaje sobie sprawe z tego ze niektorzy maja duuuzo gorzej i duzo gorsze problemy no ale jakos nie potrafie przez to przezywac mojego rozstabia mniej:( wiem ze nie ktorzy mysla ze jestem jeszcze mloda zam( mam 23 lata).., i ze zakocham sie nie raz...alepoki co to nie wyobrazam sobie ze moglabym byc z kimsinnym:( on jest/ byl calym moim swiatem.....kims za kim wskoczylabym w ogien a teraz zostalam sama bez niego.....nie chce mi sie zyc....taka jest prawda....probuje myslec ze inni maja duzo gorzrj ale jakos mi to nie ponaga...rozrywa mi serce i mam ochotewyc z bolu.....mimo ze bylam z nim moze tyljo9 mies ale traktoam to bardzo powaznie i wierzylamw te wszystkie slowa. Kazde rozstanie boli nawrt te z najmniejszym stazem:( poki co minelo ok 3 tyg a bol wciaz ten sam:(
mój świat tez runął. nie sądziłam, ze tak bardzo mozna za kims tęsknic i rozpaczać. ja o swoim byłym mysle codzinnie. mam wrażenie, że juz nikogo nie pokocham tak jak jego. niby mialam kilka spotkań z nadzieją, że poznam kogos fajniejszego ale niesety spotkania te były porażką. Utwierdziłam sie tylko w przekonaniu, że mało jest naprawde fajnych facetów a jak są to zajęci. Niby czas leczy rany ale jakoś u mnie jest odwrotnie. Im szybciej zlatuje czas tym bardziej za nim tęsknie. Jakos już nic mnie nie cieszy. Straciłam sens życia. Próbuje go odnależc ale cos mi to nie wychodzi. Wiem, że ludzie maja naprawde poważne problemy ale jakos to do mnie nie dociera i naprawde czasami życie jest mi... całkowicie obojętne. Zmieniłam kilka rzeczy w swoim zyciu przez ten rok, zrobiłam to co chciałam ale jakos nawet to mnie nie cieszy. wiem, że bede szczesliwa tylko wtedy kiedy sie zakocham:/