Znam pewnego chłopaka, nie jest Polakiem. Na początku pisaliśmy sobie normalnie jak przyjaciele i dobrze nam się gadało. A potem on mi powiedział ze się we mnie zakochał. Ja mu na to że ja go nie kocham. To on do mnie że jeszcze zdążę się w nim zakochać. Ja mu na to że ja nie chcę. To on że moim największym problemem jest to że on jest daleko ode mnie i takie ten. A ja mu że nie że ja go po prostu nie kocham. A on do mnie że mogę się w nim zakochać tylko nie chcę. No i ja przestałam do niego pisać. Ale on przedwczoraj napisał że mnie kocha i nie może przebywać nie wiedząc co się u mnie dzieje. I teraz ja weszłam na fb i on był i znowu zaczął pisać. Co mam zrobić? Ja go naprawdę bardzo, bardzo lubię ale nic więcej. A ostatnio zaczął mi robić jakieś wyzuty znowu, że ja się nim bawię. Ja bardzo bym chciała żeby było jak dawniej, ale on nie chce o tym słuchać. Ja mam już dosyć tej całej idiotycznej sytuacji. Co mam zrobić??? Moja przyjaciółka powiedziała, że to jest norma w ich kulturze (jest Muzułmaninem). Co mam zrobić
znajdz sobie innych znajomych którzy nie od razu będą ci wyznawać miłość... tak to prawda oni strasznie omamiają kobiety swoją trudną miłością...
znajdz sobie innych znajomych którzy nie od razu będą ci wyznawać miłość... tak to prawda oni strasznie omamiają kobiety swoją trudną miłością...
Tylko, że to jest mój przyjaciel. Znamy się prawie od dziecka i ja nie chcę się tak po prostu odciąć od niego
4 2013-04-24 17:58:58 Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-04-24 18:00:05)
Nie odcinaj się od niego. Pisz z nim.
Bardzo ważne, że on Ci powiedział, że Cię kocha. Jeszcze ważniejsze, że mu powiedziałaś, że go NIE kochasz. Relacja idealna, oparta o szczerość. Ciągnij to tak długo jak będziesz chciała. On albo się odkocha, albo Ty z nim ochłodzisz stosunki. Jakoś się to rozwiąże. On ma swoje naleciałości kulturowe, a Ty swoje. Nigdy nie daj się zmanipulować -- mam na myśli rezygnowanie ze swojej niezależności tylko dlatego, że on coś chce.
Nie odcinaj się od niego. Pisz z nim.
Bardzo ważne, że on Ci powiedział, że Cię kocha. Jeszcze ważniejsze, że mu powiedziałaś, że go NIE kochasz. Relacja idealna, oparta o szczerość. Ciągnij to tak długo jak będziesz chciała. On albo się odkocha, albo Ty z nim ochłodzisz stosunki. Jakoś się to rozwiąże.
Ale on jest dla mnie jak brat. Ja nawet nie chcę się w nim zakochać.
No i fajnie że jest jak brat. Najważniejsze, że jesteś wobec niego szczera, że mu powiedziałaś, że go nie kochasz. Nawet powiedz mu że jest dla Ciebie jak brat.
No i fajnie że jest jak brat. Najważniejsze, że jesteś wobec niego szczera, że mu powiedziałaś, że go nie kochasz. Nawet powiedz mu że jest dla Ciebie jak brat.
Mówiłam mu i to nie raz. Ale, on uważa że mówię tak, bo mam uprzedzenia do innych religii, kultur itd. Kiedy mu powiedziałam, że to bezpodstawne zaczą mówić że chrześcijanie są niewolnikami Boga itd.
No i właśnie na to musisz uważać, aby nie wyprał Ci mózgu. Jesteś Ty, jest on, przyjaźnicie się. Fajnie ze sobą piszecie. A co on robi? Zarzuca Ci iż z powodu takich lub innych przekonań religijnych lub kulturalnych Ty go odrzucasz, a nie dociera do niego, że go po prostu nie kochasz. Trzeba uważać, aby Cię nie zniewolił. Jak będziesz robić coś, czego nie chcesz, a robisz, to niech Ci się w głowie czerwona lampka zapali, że coś jest źle.
Nie przejmować się. Przecież to takie pitolenie, droczenie się. Z miłością, tak jak my ją rozumiemy, niewiele ma wspólnego. On tak pewnie pisze do wielu Europejek/chrześcijanek. Jedyne zagrożenie jakie widzę, to żebyś się za bardzo nie przyzwyczaiła do tych składanych ci hołdów i nie zmieniła swojego podejścia, kiedy kolega z jakichkolwiek względów przestanie cię adorować.
Zawsze możesz, jeśli stanie się to dla ciebie nieznośne, zasugerować w którymś z maili, że właśnie odkrywasz swoje korzenie żydowskie. A w weekend byłaś na otwarciu Muzeum Żydów Polskich. I było ajwaj.
10 2013-04-25 08:11:44 Ostatnio edytowany przez gitaromaniaczka (2013-04-25 15:56:28)
No tylko że on wie że ja nie mam żadnych żydowskich korzeni. Trochę źle to napisałam. Bo trzeba zacząć od tego, że mój dziadek (ze stron matki) także był arabem. I nasi dziadkowie znają się od niepamiętnych czasów. Ja i on znamy się praktycznie od urodzenia, bo razem z dziadkiem często jeździłam do jego ojczyzny.