Kilka miesięcy temu poznałem przez neta pewną dziewczynę, od razu przypadliśmy sobie do gustu - podobne poczucie humoru, poglądy. Umówiliśmy się na randkę i cały wieczór prawie nie przestawaliśmy się śmiać. Na kolejnej dostała ode mnie różę. Trzecie spotkanie sama zaproponowała i na pożegnanie ją pocałowałem, wszystko wygląda pięknie. Wieczorami zawsze piszemy i bardzo dobrze się dogadujemy, sporo smsów. Wszystko szło ku dobremu bo się na mnie zaczęła otwierać, pisać o wszystkim. Opowiedziała mi o swoim pierwszym facecie, który był świrem, wyzywał ją od dziwek, groził nożem a potem nachodził ją i jej przyjaciół jeszcze długi czas po tym jak go rzuciła. Potem o kolejnym, którego znała 3 lata jako przyjaciela i postanowili być ze sobą ale pewnego dnia po prostu znikł z jej życia bez nawet słowa wyjaśnienia
Byłem pewien, że coś z tego będzie bo już rozmawialiśmy ze sobą jak para. Była aktywna w rozmowie, sama zaczepiała, zawsze coś czułego albo flirt. Miesiąc temu myslałem że to kwestia paru dni, chciałem ją do siebie zaprosić, pobyć trochę sam na sam. Niestety się bardzo rozchorowała, ledwo się podnosiła z łóżka więc przyjechać nie mogła. Chciałem ja do niej wpaść ale mówiła że generalnie i tak jest trupem i nawet rodzina na palcach chodzi żeby się nie zarazić więc mieliśmy to odłożyć. Co do relacji, to było świetnie. Jej się nudziło więc chociaż w ten sposób starałem się dotrzymać jej towarzystwa i pisywaliśmy czasem i po 12 godzin dziennie. Była dla mnie miła i urocza. Tylko niestety w pewnym momencie jakąś depresję złapała. Wyszła z domu i spotkała przyjaciela swojego byłego faceta (tego świra). Od tamtego czasu jest już kompletna porażka. Mieliśmy się zobaczyć, powiedziała że nie może przyjechać bo ma trochę nauki, tylko jakoś wcale jej to tyle czasu nie zajęło i szczerze wiem że gdyby jej zależało to by znalazła czas. Mówiła mi że tego dnia leżała godzinę gapiąc się w sufit i myśląc. Doszła do wniosku że romanse z psychopatą wyprały ją totalnie z uczuć, większość rzeczy przyjmuje z chłodną obojętnością i nawet ten kolejny facet mimo że wydawało jej się że go kochała był dla niej jak obcy człowiek, jakby obserwowała życie z boku a nie sama w nim uczestniczyła. Przy okazji zaczęła mnie olewać. Jak z nią rozmawiam mam wrażenie że prowadzę monolog, straciła absolutnie zainteresowanie tym co jej mówię. Przestała mieć czas żeby ze mną rozmawiać. Na smsy jak się jej nie chce to nie odpisuje nic.
Któregoś dnia się wkurzyłem, bo nie odpisywanie komuś jak się do nas odzywa to niezaleznie od wszystkiego brak szacunku. Wściekła się że zwróciłem jej na to uwagę, pokłóciliśmy się ale z tego co mówiła wynikało że dalej chce się spotykać. Kilka dni było lepiej, tydzień temu poszliśmy zjeść razem śniadanie a potem mnie przedstawiła swojej przyjaciółce. Z jednej strony wszystko super, ta przyjaciółka zwracała się do nas też dość jednoznacznie, jakbyśmy byli parą. Pytała czy zostałem poinformowany o byłym facecie świrze itp. Tylko później rozmawialiśmy i nagle przestała się do mnie odzywać. I jak dotąd nie było dnia bez choćby paru słów, to nie odzywała się do mnie 3 dni ignorując nawet informację o cieżko chorej babci. Dałem jej szczerze znać że jeśli tego chce to trudno dam jej spokój ale chciałbym chociaż parę słów wyjaśnienia. Dowiedziałem się że niby strasznie zajęta jest, całe dnie się uczy i nie ma czasu nawet się słowem do mnie odezwać. Znowu zwróciłem jej uwagę więc na chwilę się zaczęła bardziej starać żebym nie stracił zainteresowania nią, ale w gruncie rzeczy ma mnie w dupie
Powiem jej komplement, coś miłego to już totalne ignorowanie. Wczoraj nawet słowem się nie odezwała, dziś mi napisała coś takiego "Chyba nie pojadę na mazury, tylko pojadę sobie w poniedziałek do lublina. Mam dzika potrzebe ucieczki z Warszawy, silniejsza od wszystkiego. Nazbierałam troche ludzi na te rolki więc myślę, że to dobry pomysł
" 2 częśc to odpowiedź na moje pytanie sprzed tygodnia czy pójdziemy na nightskateing. Niepokoi mnie natomiast ten początek bo nie wiem co sie dzieje.. Napisałem jej coś miłego i że przy okazji będzie w końcu okazja żeby i ona moich znajomych poznała. Nie raczyła nic odpowiedzieć.
A ja zastanawiam się co mam robić.. Bo mi na niej zależy, w pewnym momencie zacząłem nawet coś już do niej czuć ale z każdym dniem takiego traktowania czuję jak się we mnie wypala resztka zaangażowania i coraz częściej myślę czy jej sobie nie odpuścić.. Staram się ją jakoś zrozumieć, nie wiem może jest zagubiona, wydaje mi się że sama nie wie czego chce, bo minimum uwagi mi poświęca żeby się wszystko nagle nie urwało, jak widać zobaczymy się, ale jednocześnie na każdy mój krok do przodu ona się cofa. Rozumiecie z tego cokolwiek?
1 2013-04-23 21:41:00 Ostatnio edytowany przez wadim20 (2013-04-23 22:30:41)
Ja to widze tak:
Po pierwsze skoro czujesz się olewany( mówiąc solganowo)- to tak jest.
Po drugie laska kręci i okłamuje cię.
Po trzecie prawdopodobnie ten ,, świr,, to ktoś na kim jej zależy i pojawił się na horyzoncie więc jej juz potrzebny nie jesteś
Po czwarte w ogóle jej potrzebny nie jestes ponieważ cos się musiało wydarzyć? lub nie ma odwagi aby ci poprostu powiedzieć ze znudziłą się tobą i nie chce juz tego ciągnąć.
W depresje , załamania nerwowe , przemyslenia - nie wierze . odrzucam tą wersje od razu
3 2013-04-23 23:03:05 Ostatnio edytowany przez wadim20 (2013-04-23 23:11:26)
No ja wiem że tak jest, oczywiście że mnie zlewa, tylko z jednej strony mnie zlewa, a z drugiej przedstawia przyjaciołom najwyraźniej już jako kogoś więcej. Niby zlewa, ale jak jej zwrócę na to uwagę to słyszę zaprzeczenia, że naprawde jest zajęta, nie ma nawet minuty żeby sie do mnie odezwać ale chce się ze mną dalej widywać.
Akurat co do świra, to nie widziała go od roku, odkąd jej ojciec go siekierą z przed drzwi przegonił.
No właśnie widzę że coś się musiało wydarzyć, bo nagle z dnia na dzień z nieustannej rozmowy, jakiś czułości itp przeszła do totalnego dystansu.
Gdyby się znudziła, trudno tak bywa i nic się z tym nie zrobi, tylko w takim razie po cholerę dalej się ze mną umawia albo pierwsza się do mnie odzywa? Bo ciągle to robi, tylko zlewa absolutnie co ja do niej piszę a już w szczególności wszystko co miłe. Pierwsza do mnie pisze, mówi mi o czymś i informuje że się zobaczymy po czym ja jej odpisuję a ona mi już ani słowem.
Dodatkowo, widzieliśmy się przedwczoraj ale znowu zamiast sami to z tą przyjaciółką co ostatnio i jeszcze jakąś. One nas na jakieś melanże zapraszają żebyśmy razem przyszli a ja się zastanawiam o co tu chodzi -.-. Gdyby chciała to zakończyć miała już okazje jak się jej pytałem, dodatkowo nie musiała się ze mną zobaczyć, wymówka zawsze jakaś może być. a przyjaciółkom by chyba powiedziała że nic z tego nie będzie i by taka propozycja nie padła. Ale próbuję się do niej zbliżyć to natychmiastowa ucieczka, ignorowanie, krok w tył
4 2013-04-24 00:08:25 Ostatnio edytowany przez supermenka (2013-04-24 00:09:04)
Oj Wadimie... Wadimie. Daleka droga przed Tobą, oj daleka. Ale ja szybko sprowadzę Cię na ziemię i zacytuję Ci pewnego pijaczka, który zna się co nieco na życiu. Chociaż facet!!!! - nie do wiary.
"Zaczynasz wozić ją do krewnych
A potem mówisz: sama idź
I w końcu trudno - jesteś pewny
Że dłużej z nią nie możesz być"
Przedstawianie Cię przyjaciółkom to ... początek końca. Jeśli masz na tyle czasu, żeby go marnować to go marnuj z tą dziewczyną. Ale tak między nami mówiąc są lepsze sposoby na marnowanie czasu.
5 2013-04-24 07:12:13 Ostatnio edytowany przez wadim20 (2013-04-24 08:36:33)
Tylko właśnie w tym rzecz że to nie są koleżanki o które ew. mogłaby być zazdrosna gdyby jej zależało, tylko przyjaciółki które zna praktycznie całe życie, mówią sobie o wszystkim i spędzają 3/4 wolnego czasu razem. W dodatku obie są zajęte. Opowiadała im o mnie bo troche o mnie wiedziały i tak jak mówię traktowały nas w kontekście praktycznie pary. Dlatego nie rozumiem o co chodzi skoro przedstawia mnie najbliższym przyjaciołom jako kogoś więcej ale mnie samego tak nie traktuje
W zeszlym tyg wlasnie od niedzieli przetala sie odzywac, wygladalo na to ze sie obrazila o cos co powiedzialem. W poniedzialek cisza, wtorek tez. Info o chorej nabci zignorowane, biorac Pod uwage ze do tej pory rozmawialismy codziennie, bylem pewny ze jest zla i przestala sie do mnie odzywac. W srode znowu sie nie odezwala wiec juz od niedzieli, praktycznie 4 dzien mi nie odpisywala to juz bylem pewien ze jest zle, ale chcialem chociaz sie pozegnac i dostac jakies wyjasnienie. napisałem do niej "Moze nie powinienem sie odzywac, nie wiem czy jestes zla czy permanentnie obrażona, ale mysle ze zasluguje na kilka slow wyjasnienia. Jesli nie chcesz już ze mną rozmawiać to trudno, ale sama najlepiej wiesz ze zniknac bez slowa to kiepski koniec znajomosci. Znalazlabys 10 minut po francuskim, jakbym do ciebie podjechal? Wyjasnimy to sobie a potem dam ci spokoj jesli tego wlasnie chcesz. Tak czy owak sprawa zalatwiona, wszyscy zadowoleni."
Idealny moment zeby mnie splawic, sama by sie wysilac nie musiala, pare slow wyjasnienia i tyle. A jaka odp dostaje?
"Daj spokoj, zrozum ze w tym tygodniu jestem zajeta od rana do wieczora i naprawde nie mam czasu, ale to nie oznacza ze nie chce z toba rozmawiac albo sie obrazilam"
Nie chce zebym ją sobie odpuscil ale sama sie zaangazowac tez nie chce
Skoro ona jest taka niezdecydowana i z jednej strony chce z tobą miec kontakt a z drugiej nie pozwala zblizyć sie do siebie. to w takim razie powinieneś uzbroic się w cierpliwość.
Przyjmij piekne powiedzenie ze ,, prawda jest córką czasu,, za swój punkt oparcia. Prędzej czy poźniej prawda wyjdzie na jaw. Nie obawiaj się..
Powinieneś jednak troche się zdystansować do niej. Niech ona już nie zajmuje pierwszego miejsca w twoim zyciu. Nie inicjowałabym już spotkań i nie odzywałabym się pierwsza na twoim miejscu. Niech ona przejmie pałeczke, ale też nie bądż na każde jej zawołanie.
Nie odpisuj od razu na sms-y, nie leć na każde spotkanie , powiedz że też masz ostatnio dużo pracy i jesteś zajęty.Dokładnie klin klinem wybijać.
Wiem że to troche zabawy ale skoro ci na niej zalezy że chcesz poświecic czas na zabawe w kotka i myszke to poświęcaj. Ktoś komu by na niej nie zależało az tak juz dawno b y ją olał.
7 2013-04-24 12:07:19 Ostatnio edytowany przez wadim20 (2013-04-24 14:03:36)
To prawda, zalezy mi na niej. Widzisz, bylo miedzy nami naprawde swietnie, niesamowicie sie dogadywalismy i zalezalo jej tylko nagle jakos przestalo. W kotka i myszke nie wiem czy mam sile sie bawic. Jesli ludzie do siebie pasują to powinni byc razem a nie sie bawic soba, sprawdzac udowadniac sobie komu wiecej zalezy.. bez sensu...
Postanowilem byc wyrozumialy, moze wyjde na frajera trudno. Spytalem sie jej czy pojdziemy na spacer przed nightskateingiem. Napisala mi ze co czwartek z kinga - ta przyjaciolka gotuja razem obiad wiec niestety nie. To akurat prawda no i nie oczekuje ze ze swojego zycia bedzie dla mnie rezygnowac.
Już lepiej nic nie rób...niczego nie proponuj. Gdyby mi na kimś zależało to chciałabym z nim jak najwięcej czasu spędzać, zrezygnowałabym nawet z wyjazdu byleby być z nim.
Jeśli jej zależy to się odezwie, może zatęskni. A co do angażowania przyjaciółek na spotkania to robię tak wtedy gdy chce, żeby była jasność, że to nie jest radka aby nie doszło do jakiegokolwiek zbliżenia. Tu pewnie jest tak samo.
9 2013-04-24 14:02:15 Ostatnio edytowany przez wadim20 (2013-04-24 14:34:04)
Hmm, za pierwszym razem pojechaliśmy zjeść razem śniadanie, bo mówiła że popołudniu sie musi uczyć. Zaproponowałem że ją potem odprowadzę, wtedy wpadła na pomysł że jak już będę w jej okolicy to można by jeszcze godzinkę znaleźć i wyciagnie swoja przyjaciółkę. Za drugim razem wróciłem z wyjazdu trochę wcześniej i zaproponowałem żeby wyskoczyć na jakiś mały spacer, mówiła mi że chwile wcześniej one do niej dzwoniły więc jeśli mi nie przeszkadzają to można sie zobaczyć. Dlatego mnie to tak wnerwia, bo to jest niejednoznaczne. Gdybym się z nią umówił na spacer sam a ona by przyszła z koleżanką i tyle to miałbym jasność co i jak a ona się tłumaczy że już się z nimi umówiła i jeszcze dopytuje czy nie mam nic przeciwko.
Druga sprawa, mam teraz zabitego ćwieka.
napisałem jej tak: "Szkoda, miałem nadzieje że się nam uda w końcu ponadrabiać ;] No ale nie śmiałbym namawiać do łamania rytuału obiadu
W takim razie zamiast tego proponuję żeby w długi weekend spędzić miło trochę czasu ze sobą
No chyba że próbujesz uniknąć bycia przeze mnie wychowaną
(taki nasz żarcik bo się droczyliśmy kto kogo musi wychować)?"
odpisała mi tylko tyle.. "W majówkę jade do lublina i planuje zostać tam tak długo jak sie da, bo poczułam hejt do Warszawy. Gotujac u kingi czuje sie jak bohaterka witkacego, nie moge tego ominać."
No i głupia sprawa bo już jesteśmy na jutro i tak umówieni że idziemy na te rolki i co teraz? Przestanę się do niej odzywać a z jednej strony niby nic takiego nadzwyczajnego się teraz nie stało, po prostu lakonicznie odpisała. Z drugiej strony nawet jednego ciepłego serdecznego słowa od niej nie dostałem. Zleje ją, to ja wyjdę na idiotę który nie umie zaakceptować że ktoś jest zajęty. Będę się zachowywał jak gdyby nigdy nic, wyjde na pieska biegającego jej wokół nóg.
Chyba że macie pomysł żeby wyjść z tego z twarzą?
Nie rozumiem tylko dlaczego nie powie żeby jej dać po prostu spokój jeśli go chce a jeśli go nie chce, czemu nie zacznie się angażować. Że jej szkoda znajomości to wątpie, nie jesteśmy starymi przyjaciółmi tylko poznaliśmy się przez neta i zaczęliśmy ze sobą umawiać więc to oczywiste że to nie typowa koleżeńska znajomość
Może traktuje Cię jako "koło zapasowe" z jednej strony nie zrodziły się w niej większe uczucia,ale z drugiej coś tam między wami kiełkowało...?
A w końcu nie wiem był jakiś kontakt fizyczny między wami?
a i mam takie pytanie- jak się ludzie przez internet poznają? wchodzą na czaty? czy na fejsie się wyszukują? ![]()
11 2013-04-24 15:42:40 Ostatnio edytowany przez wadim20 (2013-04-24 15:44:27)
Właśnie tego się obawiam, że jestem kołem zapasowym. Będzie miała ochote coś miłego usłyszeć albo miło spędzić czas, doskonale wie do kogo napisać ale poza tym daj mi święty spokój
Był, pocałowałem ją na 3 randce, później nie było okazji. Jutro się widzimy ale nie ma się czasu ze mną wcześniej zobaczyć więc też będzie totalnie wśród ludzi. teraz napisałem może o tej majówce bo miałem nadzieje że by w końcu wpadła do mnie i byłaby okazja ale znowu wyjeżdża a ja widzę że przez to odwlekanie wszystko okrzepło i tyle.. Trzeba kuć żelazo póki gorące ale nie dała mi na to okazji..
Nie wiem jak mam ją teraz traktować.. Wściekłem się i po prostu odpisałem trudno. Szczęśliwie albo i nie szczęśliwie sam już nie wiem, właśnie mi się skończyła kasa na telefonie więc sms nie poszedł
A odpowiadając na twoje pytanie.. Wstyd ale serwis randkowy.
Po tym spotkaniu i tak nadal będziesz w tym samym punkcie.
Chyba,że jakoś ją zgarniesz na bok by to zakończyć bo tylko będziesz się męczyć.
Jakiekolwiek oczekiwania co do niej możesz sobie odpuścić.
Szukaj dalej, Warszawa duze miasto znajdziesz kogos na jej miejsce ;]
13 2013-04-24 16:48:12 Ostatnio edytowany przez wadim20 (2013-04-24 16:54:52)
Ano wiem i dlatego jest problematyczne. Bo tłumu tam raczej nie będzie, pewnie max 1000 osób jadących 20 km więc napewno bym ją tam i tak spotkał. Trudno, skoro i tak się mamy spotkać jutro to na razie nie będę robił olewki bo tylko będzie głupio i niezręcznie. Eh chrzanić to, nie mam siły tak czekać i czekać. Po jutrzejszym dniu się tydzień nie zobaczymy, potem będzie się pewnie uczyć bo cały tydzien jej nie będzie przecież w domu to się nazbiera, i tak zawsze coś będzie wyskakiwać i wyskakiwać. Pocałuję ją jutro w tłumie czy nie w tłumie, przy wszystkich znajomych czy przy ojcu, chrzanić to. Co dalej będzie zostawię jej do zadecydowania, ja swoje zrobiłem i najwyżej znikam. Teraz jej jeszcze odpisałem, skoro i tak jutro sie wszystko wyjaśni to nie ma sensu robić gnoju na zapas.
Masz racje, Warszawa duża, tylko zawsze człowiek wiąże z kimś jakieś nadzieje i ciężko po prostu odpuścić. No ale chyba nie będzie już innego wyjścia za chwilę
Wiem co czujesz ja tez jestem zdezorientowana moja sytuacja bo co prawda chcemy,ale sie nie spotykamy.
To daj znać jutro jak to wszystko wyjdzie ![]()
Popełniłem głupi błąd i za bardzo się w to zaangażowałem, doskonale o tym wiem. Ale mamy tyle wspólnego. Taka zgodność w poglądach jaka mi się jeszcze z nikim nie przytrafiła, podobne przyzwyczajenia, jakby sposób myślenia. Na 1 randce kilka razy zdarzyło się nam powiedzieć jednocześnie to samo. Obydwoje mamy identycznie poryte mózgi. Myślimy strasznie abstrakcyjnie i o ile większość ludzi jakby im opowiedzieć co nam wpada bez sensu do głowy, uznałoby nas za czubków, my się razem śmiejemy. Rozmawiać też oczywiście mamy o czym, podobny gust muzyczny itp.
W pewnym momencie nie zastanawiając się co mówię tylko mówiąc co myślę, kilka razy w ostatniej chwili ugryzłem się w język bo prawie powiedziałem do niej "skarbie"
Dlatego aż mi trudno uwierzyć że z dnia na dzień praktycznie wszystko szlag trafił i nawet nie rozumiem co się dzieje.
Największa ironia w moim życiu. Nie przyjechała wtedy się ze mną zobaczyć bo musiała się uczyć.. uczyć czegoś co mój ojciec tworzył jak się bawił kiedyś w politykę. A później już tylko to odwlekaliśmy a między nami wszystko coraz bardziej chłodło. No i oto dotarłem tu. Zobaczymy, co ma być to będzie, życzę ci alone, żeby chociaż wam się ułożyło
Odpuść. Wyślij jej sms-a "sorki, ale rolki nieaktualne. nara". I morda w kubeł, żadnych smsów, telefonów itp itd. Daj pani zatęsknić, pozastanawiać się dlaczego przestałeś się starać.
Jeśli rzeczywiście, jak piszesz, jakieś pokrewieństwo dusz między wami było i nie jest to twój wymysł a schrzaniłeś tę rozwijającą się relację przez dawanie siebie na talerzu, z jabłkiem w pysku, to może, może, jakaś malutka szansa jest, że pani się odwidzi. Ale teraz to ona będzie się musiała postarać, bo ty już do tej relacji będziesz, mam nadzieję, podchodził na chłodno.
17 2013-04-24 18:00:06 Ostatnio edytowany przez wadim20 (2013-04-24 18:00:55)
Widzisz, w tym rzecz że ona mi się jeszcze bardziej dawała na talerzu, np miesiąc temu powiedziała mi że jej przyjaciółka będzie za jakiś czas organizowała jakąś tam imprezę no i generalnie jestem oczywiście zaproszony żeby z nią pójść. Impreza się nie odbyła, ale powiedziała mi o niej miesiąc przed jej planowanym terminem. Albo teksty w stylu "boję się dnia w którym dorwiesz się do mojego komputera i przejrzysz te wszystkie posrane zdjęcia" Tutaj cały czas jest założenie że taki dzień nadejdzie, albo że za jakiś czas dalej będzie między nami dobrze. Miałem ją zlewać jeśli tak do mnie podchodziła a mi na niej zależało tak samo? Uznałem że najwidoczniej już jest po prostu dobrze i tyle. Też dawałem po prostu znać że mi na niej zależy i jej to jakoś kompletnie nie odstraszało ani nic. Po prostu pewnego dnia nagle jej stosunek się zmienił. Dziwne to to.
Widzisz, w tym rzecz że ona mi się jeszcze bardziej dawała na talerzu, np miesiąc temu powiedziała mi że jej przyjaciółka będzie za jakiś czas organizowała jakąś tam imprezę no i generalnie jestem oczywiście zaproszony żeby z nią pójść. Impreza się nie odbyła, ale powiedziała mi o niej miesiąc przed jej planowanym terminem. Albo teksty w stylu "boję się dnia w którym dorwiesz się do mojego komputera i przejrzysz te wszystkie posrane zdjęcia" Tutaj cały czas jest założenie że taki dzień nadejdzie, albo że za jakiś czas dalej będzie między nami dobrze. Miałem ją zlewać jeśli tak do mnie podchodziła a mi na niej zależało tak samo? Uznałem że najwidoczniej już jest po prostu dobrze i tyle. Też dawałem po prostu znać że mi na niej zależy i jej to jakoś kompletnie nie odstraszało ani nic. Po prostu pewnego dnia nagle jej stosunek się zmienił. Dziwne to to.
Widzisz, różnica jest taka, że ty jej dawałeś siebie na talerzu, a ona obietnicę siebie na talerzu. Typowe... Takie absolutnie bez znaczenia pitu pitu, mające na celu podkręcenie cię. Skuteczne, jak widać na załączonym obrazku.
Teraz jedynym działaniem, które daje jakąkolwiek szansę na tę panią, to olanie jej. Ty zrobiłeś wszystko (a nawet 100 razy za dużo), żeby pokazać pani, że masz wobec niej szczere intencje. Teraz jej kolej na konkret. Tylko tym razem musi się postarać i pokazać ci, naprawdę ci pokazać, że jej zależy. I nie ma, że nie było okazji na kontakt fizyczny oprócz trzeciego spotkania. Jeśli pani będzie zależeć i zacznie się starać (w co wątpię - szanse niewielkie po tym co napisałeś) to ty traktujesz ją jako kobietę a nie aseksualny obiekt platonicznych westchnień.
PS. Jestem facetem, więc moje rady mogą być skażone brakiem empatii.
PS2. Po cholerę ci taka księżniczka? Tak naprawdę to olałbym ją, skasował numer i nie brnął w dalsze gierki.
19 2013-04-24 22:40:31 Ostatnio edytowany przez wadim20 (2013-04-24 22:57:57)
Na poprzedniego smsa nie raczyła mi wogóle odpowiedzieć mimo że były tam nawet zdania ze znakiem zapytania więc raczej wypada coś odpisać. Dałem jej też znać że to zaczyna być dla mnie trochę krępująca sytuacja bo czuję się natrętnie. Totalna zlewka. Gdyby ona mi powiedziała że przez moje nie wiem lenistwo, albo olewkę (bo nie mam pojęcia czemu mi nie odpisuje) czuje się że mi się narzuca, pierwsze co bym zrobił to wybił jej to z głowy bo zmartwiłbym się tym że może jej być przykro. Tak to kur** jest zawsze dbać bardziej o innych niż o siebie.
Napisałem jej że rolki są jednak nieaktualne
Odpowiedź miałem w 5 sekund. Nie przesadzam, to było 5 sekund, nawet nie wygasiłem ekranu w telefonie.
Natychmiast się mnie spytała dlaczego nie idę. Odpowiedziałem jej że muszę się z kimś jutro zobaczyć więc nie dam rady.
Nie spodziewałem się żadnej odpowiedzi ale wysiliła się żeby napisać chociaż "dobra no, pójdziemy sami"
O proszę, teraz jak to piszę napisała do mnie czy mam do niej jakieś pretensje. Jak ją olać to faktycznie nagle zaczyna się odzywać
Tylko nie wiem czy mam być z nią szczery, czy grać głupa jak ona
Piszesz Wadimie że nie chcesz zabawy w kotka i myszke a co robisz innego? Ona jest myszką a ty kotkiem który chce złapać ale myszka cwana i ucieka.
Już tyle osób ci powiedziało co o tym mysli a ty jej nadal bronisz. Zastanów się nie ma tu ani jednej osoby która by ci napisała cos pozytywnego ale cóz... uparty jesteś i głuchy ... więc rób jak uważasz . twoje życie
21 2013-04-24 23:09:33 Ostatnio edytowany przez wadim20 (2013-04-24 23:10:25)
Masz rację, niestety to chyba moja największa wada. Za bardzo szukam dla innych wytłumaczenia, za mało umiem myśleć o sobie. Za cierpliwy jestem w stosunku do ludzi. Cholerna "miłość bliźniego" się we mnie odzywa.
Ale uganiać się za nią nie zamierzam już, bo widzę że macie rację, zresztą dla nikogo nie warto własnej godności deptać. Jeśli się obudzi dam jej szansę. Póki co dystans. Sam pierwszy już nie piszę, spotkania więcej nie zaproponuję
I tak trzymaj. Uwierz że nikt tu nie chce dla ciebie źle. Dziwie się że tak długo to wytrzymywałeś. Pisz o sytuacji na bieżąco. Pozdrawiam.:)))
Masz rację, niestety to chyba moja największa wada. Za bardzo szukam dla innych wytłumaczenia, za mało umiem myśleć o sobie. Za cierpliwy jestem w stosunku do ludzi. Cholerna "miłość bliźniego" się we mnie odzywa.
Ale uganiać się za nią nie zamierzam już, bo widzę że macie rację, zresztą dla nikogo nie warto własnej godności deptać. Jeśli się obudzi dam jej szansę. Póki co dystans. Sam pierwszy już nie piszę, spotkania więcej nie zaproponuję
Wadim, bądźmy szczerzy - to nie jest żadna "miłość bliźniego" tylko "pożądanie miłości bliźniego". Wiem, to straszny komunał, ale przed etapem "miłości bliźniego" trzeba zrobić etap "miłości siebie samego".
To nie jest kwestia jej. Zawsze szukam jakiś pozytywów w innych i staram się ich tłumaczyć.
Dziś miała trochę wolnego czasu to postanowiła się do mnie jednak odezwać. O tyle dobrze że wiadomo, że się nie znudziła i chce ze mną rozmawiać. Chwilowo chyba nadal będę czekał na jej inicjatywę. W poniedziałek wyjeżdża za miasto na cały długi weekend. Jeśli się do mnie stamtąd jakoś odezwie, dając sygnał że o mnie myśli to myślałem żeby któregoś wieczoru do niej zadzwonić zamienić kilka miłych słów. Co o tym myślicie? Czy raczej powinienem mieć całkowicie zero inicjatywy dopóki nie zaproponuje spotkania?
Jeśli Ona się odzywa - to nie widzę powodu dlaczego nie miałbyś również. Nie dzwoń do niej jednak każdego wieczoru wypytując jak się bawi bez Ciebie..
Dziś miała trochę wolnego czasu to postanowiła się do mnie jednak odezwać. O tyle dobrze że wiadomo, że się nie znudziła i chce ze mną rozmawiać.
Alleluja! Ale do Lublina cię jakoś nie zaprosiła... Ani w Warszawie z Tobą nie została... Istotnie, jeszcze się tobą nie znudziła. Wymarzony początek wymarzonego romansu...
Chwilowo chyba nadal będę czekał na jej inicjatywę.
Ty na nic nie "czekaj". Ty zajmij się sobą nie myśląc o niej. Najpierw spędź zajebiście długi weekend z wyciszoną komórką. Nie wiem - wyjedź nad morze ze znajomymi...
W poniedziałek wyjeżdża za miasto na cały długi weekend. Jeśli się do mnie stamtąd jakoś odezwie, dając sygnał że o mnie myśli to myślałem żeby któregoś wieczoru do niej zadzwonić zamienić kilka miłych słów. Co o tym myślicie? Czy raczej powinienem mieć całkowicie zero inicjatywy dopóki nie zaproponuje spotkania?
Traktować jak koleżankę. Telefony odbierać, na smsy grzecznie, po jakimś czasie, odpisywać. Bez specjalnego chłodu ale też bez tego słitaśnego tjurli-tjurli z poprzednich smsów. Konkret, proszę panią, bo ja teraz zarobiony, to znaczy zajęty jestem. Ty oczywiście siedzisz cicho, nie dzwonisz ani nie esemesujesz, żeby resztki godności choć w tej całej historii zachować.
Nie wiem czy jesteś tak głupi, czy tak naiwny? Jakby jej na Tobie zależało to miałaby motylki i chciałaby więcej i więcej a nie chce. Koniec i kropka, czego więcej oczekujesz żeby to dostrzec?? Szanuj się..
Tylko właśnie głupieję. Nie odzywa się, zawsze po prostu nie ma czasu, nie odpisuje na smsy itp
W sobote mając czas postanowiła się do mnie odezwać. W niedzielę to samo, ledwo siadła do komputera napisała do mnie. Czyli spoko, sama sie odzywa, po czym dowiaduję się że idzie znowu na koncert, już się z kimś umówiła(dodam że na poprzedni poszliśmy razem, teraz nawet nie zaproponowała). No to myślę ok, w takim razie wszystko jasne, daję sobie spokój.
Dzisiaj budzi mnie sms czy robię coś o 19 bo ma wolne bilety na jakąś sztukę i zaprasza.
Ma czas to się odzywa, gdzieś zaprasza ale jednocześnie traktuje mnie z totalnie chłodnym dystansem.
To jest oczywiste...
Po prostu z czasem znudziłeś jej się, lekko mówiąc...
Albo naprawdę ma jakiś problem, że nie radzi sobie z nim, a Cb nie chce nim obarczać.
Czytając tego posta o przyjacielu jej eks chłopaka przeszło mi przez myśl, że może coś ich łączy.
Niczego się nie dowiesz, dopóki szczerze nie porozmawiacie.
Musisz się z Nią skontaktować i powiedzieć stanowczo, że musicie się spotkać, to pilne.
Jeśli to zignoruje, nie warto się już w to angażować...
Powodzenia. ![]()
Napisała mi dziś rano że ma bilety do teatru, byłoby fajnie pójść, jako że ostatnio przy okazji zaczęła się do mnie jednak odzywać uznałem że pewnie to dobry znak, może naprawde była bardzo zajęta a ja po prostu przesadzam.
Po teatrze postanowiłem ją odprowadzić bo trochę już późno było i wracająca sama kobieta to średni pomysł. Jechaliśmy tramwajem, oddzwoniła do przyjaciółki, która w czasie spektaklu do niej dzwoniła. Umówiły się że na 15 minut się ze sobą spotkają, bo już późno troche. Usłyszałem sympatyczne zdanie "jadę z balastem". Uznałem że to chyba jakiś chory ponury żart, ale zagryzłem szczękę i jechałem dalej. Chwilę pokręciliśmy się z jej przyjaciółką, po czym odprowadziłem ją do domu. Na koniec spróbowałem pocałować. Usłyszałem że "to nie jest dobry pomysł". Powiedziałem jej że w takim razie mogła mi wprost powiedzieć że marnuję czas i poszedłem.
Nie sądziłem że pofatyguje się żeby mnie nie wiem, chociaż przeprosić ale o dziwo przed chwilą dostałem wiadomość
"Masz racje, że zachowałam się nie w porządku. To zupełnie nie ma nic wspólnego z tobą bo ja naprawdę bardzo cię polubiłam. Tkwie w dziwnej spirali swoich byłych, rozpamiętując przeszłość z wykluczeniem zlych na sile zapomnianych powaznych bledów, z którymi po prostu sie nie pogodziłam. Jestem chujowym materiałem na związek, ale nigdy nie chciałam dawać obietnic bez pokrycia ani cię zwodzić. Ani razu tak nie pomyślałam. Przepraszam że mówię to przez smsa, ale sytuacja pod bramą mnie przerosła a innej szansy mieć pewnie nie będę"
Faktycznie teraz wszystko nabiera sensu. Było miło i mało zobowiązująco to super, ale zaczęło się robić poważniej to uciekła. Nie rozumiem dlaczego rozwijała tą znajomość i dawała mi znać że jej zależy jeśli wiedziała że to jeszcze nie jest moment na poukładanie sobie życia i wciąż rozpamiętuje stare związki z ludźmi którzy potraktowali ją jak śmiecia. Byłem dla niej chyba tylko chwilową miłą odskocznią, odmianą od samotności i cierpień po zostaniu porzuconą..
Cóż, słyszałem że grom ludzi z serwisów randkowych to właśnie takie lemingi, szukające plastra na ranę ale nie przeszło mi przez myśl że sam zostanę tak potraktowany..
Mimo wszystko dziękuje wszystkim za udzielenie się w temacie, łatwiej mi było znosić tą niepewność, mówiąc o tym i słysząc jakies opinie. Dziękuję