Mój chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mój chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Mój chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością

Witam serdecznie,

postanowiłam opisać tutaj moją sytuację, bo już nie wiem co robić. Mój aktualny chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością.
Wszystko zaczęło się od tego, że w okresie dorastania przechodziłam przez dość traumatyczne problemy w domu (w wieku 15 lat odkryłam romans ojca, potem nastąpiła ciężka depresja mamy i jej chęć popełnienia samobójstwa, niekończące się awantury, agresja i tak dalej). Nie mam rodzeństwa, więc byłam w tym wszystkim zupełnie sama, całe życie bałam się taty, a podczas depresji mamy nie miałam oparcia także w niej. W wieku 17 lat poznałam Daniela, który wtedy miał prawie 23 lata. Zaczęliśmy ze sobą współżyć po 3 miesiącach i na początku było to normalne współżycie dwóch zakochanych w sobie osób, jednak z czasem zaczął ode mnie wymagać realizowania jego fantazji, które wiązały się z praktykami sadomasochistycznymi (w tym wiązanie, bicie, robienie tego w miejscach publicznych - park lub samochód, agresywny stosunek). Był także nachalny i szantażował mnie emocjonalnie tekstami typu "jeśli mnie kochasz to to zrobisz". Mentalnie i emocjonalnie byłam zagubionym dzieckiem, więc zgadzałam się na to, nie zdając sobie sprawy z tego jaką krzywdę sobie wyrządzam. Poza tym poza sferą łóżkową był zupełnie normalną osobą, powiedziałabym nawet że wyjątkowo spokojną - nawet nie podnosił na mnie głosu podczas kłótni. Jedynie w łóżku dawał upust swoim upodobaniom. Czułam się bezpiecznie u niego w domu, jego rodzina traktowała mnie jak córkę, była tam zupełnie inna atmosfera niż u mnie, a potrzebowałam odskoczni od problemów moich rodziców. Poza tym czułam się dorosła, chciałam własnego życia i własnych decyzji, niezależnych od "brudów" rodzinnych, którymi zajmowałam się od lat, zapominając o sobie samej. Po 8 miesiącach związku z Danielem pojechaliśmy na letni festiwal muzyczny i poznałam tam Emila, który jest ode mnie rok starszy. Od razu wiedziałam, że jest kolokwialnie mówiąc "moją bratnią duszą", rozmawialiśmy jak najęci i uświadomiłam sobie, że z Danielem nigdy tak nie będzie, bo charakterami tak naprawdę do siebie nie pasujemy. Emil jednak nie dał mi znać, że czuje tak samo. Poza tym był z Poznania, a ja z Krakowa, a byłam jeszcze w liceum i nie było mowy o jeżdżeniu do siebie, nawet jeżeli okazałoby się, że nasze uczucia są odwzajemnione. Po powrocie do domu wszystko zmieniło się między mną a Danielem - widywaliśmy się rzadziej, a ja coraz bardziej zdawałam sobie sprawę z tego, że to nie jest zakochanie. Mimo to zostałam z nim, czego dzisiaj bardzo żałuję, może ze strachu, że zostanę sama, a może dlatego że bardziej ceniłam sobie jego rodzinę i dom niż jego samego. Nadal ulegałam mu w łóżku, a pod koniec jego zachowanie przechodziło samo siebie. Rok temu nie było między nami już nic, co można by nazwac uczuciem, tylko przyzwyczajenie. Wyjechałam na studia i widywaliśmy się jeszcze rzadziej, a fakt że moi rodzice rozstali się w dzień mojego wyjazdu doprowadził mnie do depresji, którą zagłuszałam kłótniami z Danielem i zgadzaniem się na jego seksualne fantazje, myśląc że zasługuję na takie traktowanie (od lat czułam się winna za poinformowanie mamy o zdradzie ojca). W końcu jednak zakończyłam związek z Danielem i po raz pierwszy od lat odetchnęłam, mogłam znowu być sobą. Po dwóch latach bez jakiegokolwiek kontaktu spotkalam znowu Emila i zakochaliśmy się w sobie. Dopiero tym razem uswiadomiłam sobie czym naprawdę jest miłość i mimo młodego wieku (mam 20 lat, on 21) wiem, że chcę spędzić z nim resztę życia. Doskonale się rozumiemy, mamy takie same pasje, uzupełniamy się nawzajem - jesteśmy zespołem. Traktuje mnie zupełnie inaczej niz Daniel, jest bardzo wrażliwy w życiu zarówno codziennym jak i seksualnym. Wszystko jest idealnie oprócz tego, że Emil nie potrafi się pogodzić z moją przeszłością. Wypytywał mnie notorycznie o szczegóły mojego życia z Danielem, więc opowiedziałam mu o tym nie spodziewając się aż tak strasznej reakcji. Emil nie rozumie co mną kierowało i dlaczego pozwalałam sobie na takie traktowanie. Obwinia mnie za to, że ciągle się o to kłócimy, bo twierdzi, że to wyszło ode mnie i mogę mieć pretensje tylko do siebie. Grozi Danielowi smsami i telefonami, na każde najmniejsze skojarzenie z tą sytuacją reaguje wściekłością, a ja nie potrafię do niego dotrzeć. Próbuję mu tłumaczyć, że bardzo tego żałuję i robiłam to, bo bałam się samotności i chciałam uciec od rodzinnych problemów, ale nic do niego nie dociera. Czuję się jakby miłość do mnie stała się dla niego katorgą. Niezauważalne dla innych wzmianki o takich sytuacjach (w telewizji, rozmowie, książce, wszędzie) wywołują w nim reakcję, która zazwyczaj kończy się tym, że wybiega z domu i upija się do stanu nieświadomości. Nie widzi w ogóle tego, że dla mnie też jest to ciężki temat i traumatyczne wspomnienie, jedyne co nim kieruje to ślepa złość. Nie ma dla mnie już żadnej czułości i ciepła. Twierdzi, że to nie zmienia tego że mnie kocha i że nie ma pretensji do mnie tylko do Daniela, ale na co dzień zachowuje się zupełnie odwrotnie. Myślałam, że pomoże mu czas ale w tej chwili trwa to już trzy miesące i ten temat pojawia się prawie codziennie. Nie ma żadnej poprawy czy zmiany od jego reakcji kiedy powiedziałam mu o tym pierwszy raz.
Moje pytanie brzmi - co mamy zrobić w takiej sytuacji? Zastanawiam się już poważnie czy nie pomogłaby mu wizyta u terapeuty, bo ja jestem bezsilna. Ciągle prosi mnie o spotkanie z Danielem, ale wiem że to skonczy się przemocą więc nie mogę do tego dopuścić. Błagam o radę co mam zrobić, żeby odzyskać Emila radosnego i szczęśliwego i czuć, że nadal jestem dla niego wartościowa, bo teraz czuję się jakby bycie ze mną unieszczęśliwiało go bardziej niż gdybym to zakończyła.
Z góry dziękuję za odpowiedź,
Kasia

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mój chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością

Witaj,
nie jestem specjalista od tych spraw, nie mniej jednak "schemat" Twojego zycia, to pasmo wpadania kolokwialnie mowiac z deszczu pod rynne.
Pochodzisz z rodziny dysfunkcyjnej, ktorej zdrada ojca, problemy matki i rozwod rodzicow odcisnelo na Tobie swoje pietno. Dopatrywalbym sie w tym wszystkim tez u Ciebie powazniejszych znamion depresji.

Daniel - facet o mocno wybujalej fantazji seksualnej umiejacy trzymac wodze poza tematami alkowy co mimo wszystko nie rzutuje dobrze na zawiazek jak i Twoja sytuacje. Ty sama zas traktujesz go jak narkotyk, ktorego odstawienie - Twoja separacje o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  traktujesz jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane z jednej strony wokół "szalejących" emocji Twojego partnera a z drugiej z potrzeby zagluszenia negatywnych emocji dot. zycia rodzinnego.
To jest charakterystyczna cecha dla zwiazku toksycznego, ktorego kolejnym elementem ujawniajacym swoje oblicze z Twojego opisu jest szantaz emocjonalny, stosowany na Tobie przez Niego (co sama zauwazylas):

jednak z czasem zaczął ode mnie wymagać realizowania jego fantazji, które wiązały się z praktykami sadomasochistycznymi (w tym wiązanie, bicie, robienie tego w miejscach publicznych - park lub samochód, agresywny stosunek). Był także nachalny i szantażował mnie emocjonalnie tekstami typu "jeśli mnie kochasz to to zrobisz".

Poza tym

Mentalnie i emocjonalnie byłam zagubionym dzieckiem

to jest tez u Niego mocno nieokreslony problem.

Emil - facet u ktorego sprawy emocjonalne sa tez mocno zaburzone, bo z jednej strony nie do konca potrafi wczuc sie w role i zrozumiec Twojej przeszlosci a z drugiej strony pomoc Tobie, bedac dla Ciebie oparciem.
Jak to mowia "partner jest zazdrosny o poprzednika a partnerka o nastepczynie", tak jego zazdrosc jest bardzo destrukcyjna nie tyle dla niego samego co dla Was. Nie wspominajac juz o agresywnosci z tym powiazanej.

Twoje pomysly odnosnie wizyty u terapeuty sa jak najbardziej wskazane zarowno dla opanowania emocji Emila, pozbierania sie dla Ciebie, zamkniecia i ogarniecia Twojej przeszlosci i w przypadku dalszej checi kontynuowania Waszego zwiazku rozwazylbym terapie dla Par.
oboje jestescie mocno pokiereszowani a "wkladka" w osobie Daniela tylko pogorszy sprawy miedzy Wami.
Psychologia o tym wszystkim co sie tyczy toksycznosci mowi tak:

Toksyczne związki są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co was uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadawał Twojemu życiu kierunek. Teraz jest czas, żebyś rozpoczął swoje życie na nowo.

I dla lepszego zobrazowania: bezsilnosci, idealizacji, poczucia odrzucenia, przyjmowania na siebie winy za rozpad zwiazku, "spitolenia" pewnch spraw jest dzialaniem toksycznym, destrukcyjnym.
To jest objaw, ktory chyba najlepiej pasuje pod pojecie efektu odstawienia jak to ma miejsce z alkoholem czy narkotykami.
Odczucia zalamania, gorszej "jakosci" Naszej osobowosci, ktore sa oznaka stania na progu u drzwi zwanych depresja sa jej poczatkowym stadium. Z tym trzeba walczyc, by nie popasc w dlasze, negatywne w skutkach skrajnosci, bo:

Toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.

Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.

Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.

Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.

Zobacz, jak to jest - zaczynasz z kimś być i tak naprawdę od razu wiadomo z czym będzie problem. Czasami tylko wydaje nam się, że problem nie jest aż tak wielki, albo, że możemy go akceptować - zwłaszcza przez wzgląd na piękną resztę. A po czasie się okazuje, że to co było problemem na początku, jest nim wciąż po wielu latach...

3maj się. I przemyśl wszystko to co Tobie napisałem, na chłodno, bez emocji.
Bo gdy włączają się emocje - wyłącza się myślenie.

3

Odp: Mój chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością
kass92 napisał/a:

Moje pytanie brzmi - co mamy zrobić w takiej sytuacji? Zastanawiam się już poważnie czy nie pomogłaby mu wizyta u terapeuty, bo ja jestem bezsilna. Ciągle prosi mnie o spotkanie z Danielem, ale wiem że to skonczy się przemocą więc nie mogę do tego dopuścić. Błagam o radę co mam zrobić, żeby odzyskać Emila radosnego i szczęśliwego i czuć, że nadal jestem dla niego wartościowa, bo teraz czuję się jakby bycie ze mną unieszczęśliwiało go bardziej niż gdybym to zakończyła.
Z góry dziękuję za odpowiedź,
Kasia

Kasiu, Twoje pragnienie bycia z Emilem nie jest miłością, tylko dalszą chęcią bycia ukaraną. Piszesz, że obwiniasz się za poinformowanie mamy o zdradzie ojca. Danielowi pozwalałaś na rzeczy, które sprawiały Ci przykrość i ból, bo sądziłaś, że na to zasłużyłaś. To samo robisz z Emilem - dajesz się "szmacić za to, że byłaś szmacona". Wspomniałaś też, że zawsze bałaś się taty. Dlatego wybierasz sobie partnerów, których też się boisz (przemoc fizyczna i psychiczna), do takiego wzorca jesteś przyzwyczajona.

Emil to taki sam psychol jak Daniel. Normalny facet nie wypytuje o szczegóły seksu swojej kobiety z innymi mężczyznami. Normalny facet nie ma obsesji na punkcie seksu swojej kobiety z kimś innym do tego stopnia, by wybiegać z domu jak świr, kiedy tylko usłyszy słowo "seks" w radio (głupi przykład podany tylko po to, by podkreślić śmieszność zachowania Emila). Normalny facet nie żyje tym, co robiła kiedyś jego kobieta. A przede wszystkim nie PODNIECA się tym tak niezdrowo. Gdyby on Cię kochał i jego zachowanie wynikało tylko z pretensji do Daniela, że Cię skrzywdził, to by nie było wrzasków, że sama jesteś sobie winna, a Daniel już by dawno leżał na chirurgii szczękowej (ma jego numer telefonu, co za problem znaleźć kolesia?).

Czy Ty chodzisz na terapię? Jeśli nie, to zacznij. A potem dopiero poszukaj mężczyzny, bo teraz żadnego dobrego związku nie stworzysz. A psycholkowi Emilkowi powiedz "pa pa" (będzie trudno, bo jesteś od niego uzależniona - a raczej od tego, co złego Ci daje), bo z tego związku nic dobrego nie będzie. I na litość Boską nie prowadzaj chłopczyka za rączkę do terapeuty, tylko POMOŻ SOBIE!

4

Odp: Mój chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością

Skoro Emil twierdzi, że tak bardzo cię kocha, to czemu znęca się nad Tobą psychicznie praktycznie codziennie? Jakim prawem burzy twój spokój po wszystkim co przeszłaś? Naprawdę sądzisz, że związek z nim jest więcej wart niż twoje samopoczucie?

Pomijam fakt, że to co robiłaś z byłym chłopakiem nie jest absolutnie jego sprawą. Skoro ty nie wnikasz w jego przeszłość seksualną, to on nie ma prawa wywlekać twojej.
Sądzę, że twoja potrzeba akceptacji jest głównym problemem twoich związków. Weszłaś w kolejną relację emocjonalną zaraz po ukończeniu następnej, uzależniasz swoje szczęście od drugiej osoby, a to naprawdę nic dobrego nie przyniesie na dłuższą metę. Tu nie chodzi o to, żebyś ciągnęła na siłę swojego chłopaka po terapeutach, może mu to pomoże, może nie, może będziecie razem, a może się rozstaniecie. To nie jest istotne, ważne jest to, żebyś zaczęła w końcu traktować siebie samą z szacunkiem, wiedząc, że jeśli nie zaczniesz od siebie, to tak na dobrą sprawę, od nikogo tego szacunku wymagać nie możesz. W związku z powyższym, polecam Tobie wizytę u psychologa, inaczej twoja przeszłość i ta pogoń za czyimś uczuciem będzie odbijała się echem w każdej kolejnej twojej relacji, czy to Emil czy jakiś inny chłopak. Nigdy nie uzależniaj swojego poczucia bezpieczeństwa i szczęścia od drugiej osoby, a będziesz mogła podejmować racjonalne decyzje w przyszłości, zawsze z korzyścią dla siebie. Kto zadba o ciebie lepiej, niż ty sama?

5

Odp: Mój chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością

Ani Daniel, ani Emil, żaden z nich nie był Twoim księciem z bajki, Kochanie.
Powinnaś zadbać o swoje zdrowie psychiczne, wybrać się najpierw do psychologa, on Ci doradzi najlepiej, jaka terapia będzie skuteczna - bo powinnaś już na tym etapie zdać sobie sprawę, iż konsekwencja traumy w dzieciństwie jest teraz wchodzenie w toksyczne relacje.

Daj sobie szanse na normalne życie i związek.

6 Ostatnio edytowany przez madoja (2013-04-20 11:20:53)

Odp: Mój chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością

Myślę że ten związek też nie przetrwa.

Nastepnemu facetowi - błagam - nie opowiadaj co robiłaś w łóżku z exem.

7 Ostatnio edytowany przez arturek7 (2014-01-14 17:02:32)

Odp: Mój chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością

daje

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Mój chłopak nie potrafi poradzić sobie z moją przeszłością

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024