W trakcie rozwodu - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: W trakcie rozwodu

Witam jak w temacie, jestem w trakcie rozwodu, pierwsza sprawa ma się odbyć na początku czerwca, bez orzekania o winie a nawet można powiedzieć, że jesteśmy na przyjacielskiej stopie z jeszcze moim mężem.
Decyzje o rozstaniu podjęłam ja to znaczy  nie decyzję o rozwodzie ale wyprowadziłam się z domu   i zakomunikowałam mężowi że życie z nim mnie przytłacza i nie widzę dalszego sensu życia z nim(złamała mnie domowa rutyna, brak pracy, przyjaciół). Od tego czasu minęło prawie siedem lat gdzie w tym wszystkim mamy jednego syna.Tak żyliśmy całe długie siedem lat prowadząc dwa osobne gospodarstwa domowe, na początku mąż stawał na głowie abyśmy się ponownie zeszli, ja byłam nie ugięta, tym bardziej że podjęłam pracę która wcześniej była spełnieniem moich marzeń i skoncentrowałam się tylko na rozwoju zawodowym.W miedzy czasie spędzaliśmy wspólnie święta, część wakacji  jak mąż przestał nalegać na mój powrót nasze relacje się ociepliły, przestaliśmy walczyć ze sobą.Dziś przyznam że zaniedbałam przez swoje s muchy w nosie syna, potem mąż nie nalegał na mój powrót a mi było tak na rękę , od dwóch lat jest z tzw przyjaciółką, zresztą ta jego przyjaciółka była impulsem do złożenia przez niego pozwu rozwodowego.
Tak wiem ponoszę tylko i wyłącznie ja winę bo to ja rozwaliłam naszą rodzinę ale ten wniosek o rozwód uświadomił mi to że ja go kocham tylko że dla nas chyba jest już za późno.
Mąż jest ciągle dla mnie uczynny czasem gdzieś razem wychodzimy, nie ma teraz miedzy nami  prawie sprzeczek a jak się pojawiają to ich gruntem jest ta jego przyjaciółka.Oni nie mieszkają razem ale myślę ,że powodem jest to,że mimo wszystko obawiają się żebym nie wywinęła jakiegoś psikusa przy rozwodzie.Mąż oczywiście zapewnia że to tylko tak , że nie ma między nimi seksu i że jej nawet nie kocha, ale często byłam świadkiem jak ona dzwoniła to niego i on musiał się jej tłumaczyć gdzie jest i co robi.
Wracając do tematu mam ochotę z nim porozmawiać albo napisać meila z pytaniem czy widzi dla nas jeszcze szanse(odnoszę też wrażenie że on czeka na takie  pytanie), że go tak naprawdę kocham ale może z drugiej strony może rzeczywiście lepiej pozostawić ten rozwód swojemu biegowi bo blokadą przed tą rozmową czy meilem jest to że gdyby się nawet zgodził  jeszcze raz spróbować,  to czy ja będę mu ufać czy podczas jego każdej dłuższej nieobecności będę się zawsze zastanawiać czy czasem nie jest z tamtą kobieta?
Będę wdzięczna za każdą poradę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: W trakcie rozwodu

Przez siedem dlugich lat nie bylas w stanie zrorzumiec, ze kochasz meza?
Nagly napad milosci nastapil jak maz postanowil wziac rozwod i byc zi nna kobieta.
Wybacz, ale zachowujesz sie jak typowy pies ogrodnika..............
Twoj maz (wlasciwie tylko z nazwy) nie jest Twoja wylaczna wlasnoscia - ma jak kazdy czlowiek prawo do milosci. Mam nadzieje, ze taka wlasnie znalazl.
Tkwilas w zadowoleniu w zwiazku, w ktorym nic nie dawalas, okreslilas granice, ktore maz respektowal, a teraz z nagla "kocham go", bo facet kogos sobie w koncu znalazl.
Szczerze mowiac , to i tak go podziwiam, ze tak dlugo zwlekal.
Z Twojego postu jawi mi sie egoistyczna osoba, ktorej ktos chce zabrac zabaweczke - niekoniecznie lubiana, ale jej!!
Czy Ty nie mylisz pojec? - co  to jest milosc, a co to jest silne poczucie wlasnosci.

3 Ostatnio edytowany przez Alterego1 (2013-04-17 16:58:42)

Odp: W trakcie rozwodu

Postaw trochę inne pytanie
Czy to On będzie mógł Ci zaufać jesli zgodzi się na Twój powrót?
To nie On przecież uciekł z małżeństwa bo miał muchy w nosie.Prawda?

4

Odp: W trakcie rozwodu

To nie tak ze nagle pojawił się napad szaleńczej  miłości to uczucie nigdy w stosunku do niego nie wygasło zawsze gdzieś było zboku od dłuższego czasu dzieli nas spora odległość, mój powrót do niego rozważałam wiele razy ale to oznaczało by że ja mam zrezygnować z pracy bo on nie chciał się przeprowadzać i wrócić do punktu wyjścia czyli być ponownie jego podnóżkiem w sensie  :przynieś wynieś pozamiataj prosić się o pieniądze na przysłowiowe podpaski nie chciałam tego, i to wprawiało mnie w  irytację na samą myśl o powrocie do takiego życia.
Może zachowuje się podświadomie jak pies ogrodnika nie wiem ale gdybym go nie kochała już dawno związałbym  się z kimś ale ja nie potrafię bo z drugiej strony wiem to ciepły, dobry  człowiek tylko chyba zbyt młodo się pobraliśmy.
Wiem żyjąc tak jak dotychczas było mi wygodnie ale ten rozwód jest faktycznie impulsem do pewnych zmian na które stałam się gotowa, a o których bałam się nawet wcześniej pomyśleć.

Czy on będzie mi w stanie ponownie zaufać nie wiem być może nigdy nie będzie postawiony w takie sytuacji wyboru bo ja na razie teoretyzuje i to nie chodzi o mój egoizm ale także o pytanie czy warto to wszystko jeszcze raz odgrzewać.

5

Odp: W trakcie rozwodu

Wiesz, tak sobie mysle, ze jak na "kochanie" , to troche za duzo planowania, kunktatorstwa i teorii.
Jezeli to cieply, madry facet, to jakim cudem ma Cie traktowac "wynies, podaj, pozamiataj".
Prace mozna znalezc obojetnie gdzie sie mieszka, dlaczego wiec masz zebrac u niego o pieniadze?
Mam niecne podejrzenia, ze najlepiej by Ci bylo zachowac stan rzeczy i trzymac go sobie "na wszelki sluczaj", no i poza tym on taki pomocny. .
Postaw sie na jego miejscu - czy bys ryzykowala?

6

Odp: W trakcie rozwodu

Nie wiem skąd u ciebie przekonanie, że prace można znaleźć wszędzie nawet w Koziej Wólce nie urażając nikogo ale jednak mam miałam inny pogląd szczególnie, jak się jest absolwentem kierunku humanistycznego to o pracę w każdej części Polski nie jest tak od razu prosto(w końcu muzea, galerie malarskie najczęściej znajdują się w dużych aglomeracjach).
Te siedem lat temu byłam od niego finansowo zależna, z prawie zerową możliwością zmiany tej sytuacji on nie chciał ani na chwilę zająć się dzieckiem a na dodatek ciągłe żebranie o pieniądze upokarzało mnie.
Bałam się i szczerze mówiąc i dalej się boję do powrotu do punktu wyjścia ale dziś mam za sobą parę lat doświadczenia zawodowego i pewnie choć by z tego względu mogłabym zaryzykować, i nie powiem ja się zmieniłam przez te lata, dojrzałam on pewnie też, to widać dziś troszczy się o dziecko mimo dzielących nas kilometrów jest mi w stanie w wielu praktycznych sprawach pomóc.
Tylko dlatego rozważam czy warto zaryzykować i wyłożyć swoje karty na stół, ten rozwód dał mi impuls szkoda że tak późno się na to zdecydował (jak już poznał nową kandydatkę do życia)bo być może trochę wcześniej coś by u mnie zaskoczyło.
Ja nie chcę dla tylko swojego egoizmu mieszać mu w życiu bo gdyby tak było zwyczajnie nie miałabym oporów przed wyłożeniem wszystkich swich kart na stół.

7

Odp: W trakcie rozwodu

Jezeli to jest autentyczne obudzone uczucie, no to nie pozostaje nic innego, jak szzerze pogadac.
Bylas odwazna onegdaj, badz odwazna teraz.
Najwyzej - powie nie.
Kwestia jest tylko w Twojej odpowiedzialnosci i autentycznosci uczucia.
Tyle lat mieszkaliscie osobno, jestescie innymi ludzmi. Zeby znowu rzeczywistosc nie przerosla wyobrazenia.
Szkoda, ze dopiero rozwod dal impuls. W bardziej "naturalnych" okolicznosciach byloby to odczytywane szczerzej.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024