Witam wszystkie panie,
Jestem tuataj nowy i chcialbym sie poradzic w pewnej kwestii, a mianowicie...
Ponad 2 lata temu zaczalem sie spotykac z kolezanka z pracy. Na poczatku dodam ze ja polak - 29 lat w tym roku skoncze, ona angielka - 42 lata w tym roku z dwojka dzieci (ma dwoch synow 12 i 15 lat) . gdy zaczelismy sie spotykac to ona byla juz jakies pare miesiecy po separacji. Odszedla od meza bo juz nie czula sie komfortowa w tym zwiazku malzenskim.
No i z przyjazni narodzila sie milosc, wszystko pieknie i ladnie, na poczatku widywalismy sie zadko bo tylko wtedy gdy nie miala dzieci bo byly w tym czasie u ojca (podzial dni w miesiacu kto i kiedy ma dzieci) i z czasem zapoznala mnie z dzieciakami i rodzina. Bylo pieknie, czulem sie naprawde wspaniale, chodz na poczatku nie pomyslalem ze to przetrwa ale wierzylem w nas i chcialem z nia byc. Dzieci i rodzian mnie zaakceptowali wiec wszystko ok.
Nastapily momenty ze sie zaczelismy klocic np i ze ja wynajmuje mieszkanie sam i ona wtedy wynajmowala sama to kazdy w swoja strona i cisza kilkudniowa az ktos wkoncu pekl i ze sie kochalismy to dawalismy sobie szanse. Podrozowalismy troszke na poczatku, pokazalem jej Polske i bylismy w Pradze, bardzo jej sie podobalo, widzialem w jej oczach ze mnie mocno kocha i ja ja kochalem. Bylo naprawde super.
Ale i tak zdazaly sie klotnie, nie powiem bo w wiekszosci i z mojej winy bo czasami wynmikalo to z zadrosci i mojego glupiego zachowanai bo czasami sie wydzieralem o byle co za co przepraszalem ale ze ona bardzo sie fochowala i znow kilka dni przerwy,
do czego daze...
rok temu w wakacje w pewny dzien ktory nie bym dla mnie dobrym dniem przyjechalem do niej na obiad ale sie poklocilismy i wyszedlem. zatrzymala mnie przed drzwiami i powiedziala zebym powiedzial ze ja nie kocham, czego nie uczynilem, to powiedziala powiedz ze nie chcesz ze mna byc i w zlosci to powiedzialem i wyszedlem. Od tamtej pory ona nie chciala utrzymywac kontaktu i zerwala ze mna.
I ja wtedy robilem wszytko zeby wrocila itp poblazalem sie wydzwanialem, przyjezdzalem czasami zostawalem na noc , byl sex ale na nic to sie nie zdalo, uparla sie i nic. Dodam ze nie chcialem byc z inna i chcialem ratowac zwiazek. W tym czasie ona spotykala sie ze znajomymi, rodzina itp i mowila mi zebym sobie poukladal zycie ale bez niej i ze mozemy zostac przyjaciolmi, ale ja nie potrafilem bo nadal ja kochalem i wiedzialem ze bede siebie ranic zostajac jej przyjacielem. Mowila ze mnie kocha ale nie mozemy razem byc
To wszystko trwalo ok 2 miesiace . W tym czasie mowila mi takze zebym nie naciskal, ze potrzebuje przestrzeni i zebym jej ja dal. i Tak jakos pewnego dnia czyli po ok 2-och miesiach wrocilismy do siebie i znowu bylo ok po prostu jakbym sie zakochal od nowa. Chcielismy zaczac wszytko od nowa i tak bylo az do swiat bozego narodzenia, jakos przed sie poklocilismy ale wyjasnialismy sobie to pozniej i do tego rodzinka do mnie tutaj do anglii przyleciala i zapoznalem moja mame z nia i spotykalismy sie i bylo ok bo nie chcialem zeby czula ze ja zostawiam sama. dodam ze po swietach ona zerwala ze mna bo poszlo o to ze jak nie bylismy razem to ona zabukowala wakacje czterodniowe z kuzyna w hiszpanii i leci z nia i ze wychodzi z nia gdzies tam za 2 tyg. wogole ta kuzynka to przeprowadzial sie spowrotem do tego miasta co ona po wczesniejszej przeprowadzce na poludnie UK i one razem zaczely sie bardzo czesto spotykac i wychodzic przez co czuelm sie troszke pozucony. wogole to mi nie pasowalo to czeste wychodzenia z ta kuzynka ale ok. dodam ze ta kuynka jest tez w separacji i nie ma nikogo i potrzebuje z nia wychodzic. ale ok skoro to rodzina to juz odpuscilem przeciez ma prawo.
no i przyszedl sylwester i nowy rok nie spedzilem z nia a mialem i wtedy pisalismy w ta sylwestrowa noc bardzo duzo ze tesknimy za soba i ze sie kochamy i nastepnego dnia spotkalismy sie i zaczelismy od nowa ten 2013 rok. Ale i tak zdarzaly sie male klotnie i za kazdym razem cierpielismy bo ona do siebie i ja do siebie i wiecie mysli, tesknota jak to naprawic i wogole,
a zaponialem powiedziec ze ona wprowadzial sie do nowego domu bo kupila w listopadzie, a w grudniu pomagalem jej ten dom wykanczac w srodku w postaci skladania mebli, wieszanai obrazow itp. Takze moja praca starannie tam zostala wlozona. Dodam ze pomagalem jej we szytkim co bylo zwiazane z ta przeprowadzka i wykonczeniem.
aha - istotna rzecz, nie zamieszkalismy nigdy razem, tzn, spedzalismy czasem pare dni u niej i z dziecmi i bez i czasami u mnie ale juz u mnie bez dzieci bo wynajmuje jeden pokoj. mowi ze nie jest jeszcze gotowa i nie wierzy ze zostane z nia ze wgledu ze jestem mlodszy i ze ciezko jej uwierzyc w cokolwiek. czasami naciskalem ze byloby lepiej i lzej nam obydwojgu bo skoro sie kochamy to dlaczego nie. ale ona zawsze wypominala ze naciskam i zebym tego nie robil. wiec przestalem i wierzylem ze pewnego dnia to sie stanie i zamieszkamy razem. ale ok wszsytko jakos sie ukladalo do swiat wielkanocnych kiedy to byl wielki piatek i sie znow poklocilis,my o drobnostke i ona wtedy wyszla z domu i pojechala do kuzynki na spacer z jej dziecmi a mnie zostawila u niej w domu bo mialem oczekiwac na kuriera ktory mial odebrac ode mie przesylke. ale ze mielismy spedziac razem 4 dni bo wtedy dzieci nie miala i mielismy wiecej czasu dla siebie to i tak sobie wyszla bo nie chciala sie klocic. to ja wtedy sie spakowalem i czekalem na nia zeby mnie wziela spowrotem do mojego mieszkania i jak wrocila od tej kuzynki to uczynila to.
I swieta osobno spedzilismy, caly plan spedzenia z nia wolnego czasu na nic. myslalem ze sie pogodzimy ale nie chciala. spotkalismy sie pare dni po swietaj bo jej mlodszy syn mial urodziny to przyjechalem do jej domu dac synowi prezent i wogole fajnei bylo sie zobaczyc z dziecmi i z nia co bylo milym uczuciem. nie rozmawialismy o tym co sie stalo bo nie chcielismy zeby dzieci slyszaly. po tym wszsytkim do dzis widzielismy sie tylko raz w zeszla niedziele przyjechalem do nie dac jej plyte cd bo chciala zebym jej nagral i rozmawialismy tylko ze ja slyszac od niej ze nie chce juz ze mna byc, kocha mnie i teskni ale juz ma dosc tych klotni, mojej zazdrosci i powrotow i roztan wiec zadecydowala ze mozemy zostac przyjaciolmi, odrazu przyszla mi na mysl sytuacji z pierwszego dluzszego rozstania i nie moglem sie zgodzic na przyjazn bo wiem ze bedzie to bolec bo nadal ja kocham.
dodam ze w ostanie dwie soboty okolo polnocy wysyla mi esemy sprawdzajac czy nie jestem z inna to za pierwszym razem nic nie odpisalem tylko na nastepny dzien ze co ona sobie mysli ze ja tak moge sie odkochac i isc do innej a ostatni raz odpisalem odrazu ze jestem u znajomych i ze wracam za niedlugo do domu a ona ze ok i zebym sie dobrze bawil. i jakas godzian pozniej ze teskni za mna ale nie teski za klotniami itp.
daze do tego ze ona nadal mi mowi ze mnie kocha i teskni ale nie moze ze mna byc i ze mozemy zostac tylko przyjaciolmi. I ze moglismy tak daleko razem nie zachodzic bo teraz cierpimy oboje.
Wiec 2 dni temu napisalem jej ze szanuje jej decyzje i musze odejsc bo cierpie i tak dalej zyc nie moge i ze jesli mozemy to jeszcze naprawic to jestem w stanei to zrobic. dodam ze ona mi ciagle powtarzala zebym odszedl i zebym zaczal od nowa z kims innym i ze ona i tak nadal bedzie mnie kochac nawet jak bede sypail z innymi dziewczynami, to i tak bede dla nie wyjatkowy za to co dla niej uczynilem w zyciu. Powiedziała ze ma zdjecia, filmy i wspomnienia i ze nie chce byc z innym facetem. Czasami powtarzala ze juz sama nie wie czy potrafi byc z kims. ona czasami powarza takze ze nie wierzy ze z nia bede bo jestem mlodszy i w przyszloci ja zostawie dla mlodej czego ja zaprzeczam bo nie po to sie angazuje i wogole nie biore takiej opcji pod uwage.
od dwoch dni cisza po tym jak jej powiedzialem ze odchodze wiec zostawial mnie w spokoju i nie wiem drogie pamie co robic czy jest jeszcze cos ratowac. Tym razem nie ponosza mnie emocje jak zeszlego lata jak sie rozstalismy bo wiem ze to nie pomoze to ona musi zadecydowac czego chce bo mi sie wydaje ze ona po tym jak odeszla od meza (rozwod w toku) juz nie potrafi byc z kims a ja to bylem tylko taka odskocznia dla niej dla zagojenia jej rany.
dziekuje za poswiecenie czasu czytajac tego posta i jezeli chcecie cos wiecej wiedziec to pytajcie i wtedy mpze do czegos dojdziemy.
na koniec powiem ze nadal ja kocham, chodz mielismy rozne sytuacje w zwiazku i chce aby wreszcie zrozumiala ze dla mnie to nie zabawa. bardzo za nia tesknie i nie wiem czy juz dac sobie spokoj chodz to bardzo trudne i starac sie zaczac od nowa czy nadal walczyc
Pozdrawiam