Witam.
Bardzo się cieszę, że znalazłam to forum. W końcu zorientowałam się, że nie tylko ja borykam się z miłością na odległość..
Moja historia jest zapewne podobna do każdej innej..
Mała miejscowość, zero perspektyw. No i stało się, osoba która była mi najbliższa wyjechała.
Mojego narzeczonego nie ma dopiero dwa miesiące, ale obydwoje kompletnie nie możemy sobie z tym poradzić.
On- namawia mnie, żebym do niego przyjechała, mówi, że u nas na wsi nie ma perspektyw, za to tam jest masę ogłoszeń o pracę, a studia mogę zacząć "kiedyś tam" po powrocie do kraju.
A ja? ja jestem studentką 1 roku studiów stacjonarnych na jednej z lepszych uczelni wyższych i się boję.. czego? Reakcji rodziny, szczególnie rodziców, no i oczywiście tego, że nie powiedzie się tam, będzie trzeba wracać a ja zrezygnowałam z szansy na wykształcenie na właśnie tej uczelni. Pomijając fakt, że boję się czy w ogóle poradzę sobie na sesji, bo obawiam się, że mi się po prostu nie uda, bo jest bardzo ciężko.
I stąd moje pytanie.. Co robić? kompletnie się w tym wszystkim pogubiłam, nie mam pojęcia którą drogę wybrać.