Witajcie.
Jesteśmy małżeństwem po przejsciach. Staramy się być razem .
On jest kierowcą tira, widujemy sie rzadko.
Czy któras z Was ma podobny problem.
o tak ja ze swoim tez widuje się raz na 3 tygodnie,tez swoje przejścia mielismy
ciezko jest,zwłaszcza jak sa dzieci,na dłuższą mete to nie życie,takie osobno
o tak ja ze swoim tez widuje się raz na 3 tygodnie,tez swoje przejścia mielismy
ciezko jest,zwłaszcza jak sa dzieci,na dłuższą mete to nie życie,takie osobno
A jak sobie radzisz z tesknota?
Ty tez pracujesz czy jestes w domu z dziecmi?
jakoś nauczyłam sie,powiem Ci że na początku było ciezko,po tygodniu miałam dosyć,teraz po półtora roku juz sie przyzwyczaiłam
na razie siedzę w domu z dziećmi
Moj maz juz wiele lat jezdzi tirami. Jednak czesto udawalo mu sie pracowac i jezdzic po kraju.
Bardzo ciezko jest znalezc prace tak by bywac w domu i w miare zarabiac.
Znowu zdecydowalismy sie na zagranice. Ja oracuje, dzieci mam dosc duze 12 i 16 lat.
Przeraza mnie to, ze musze ogarnac sama wszystkie codzienne problemy. I zakupy i psujacy sie samochod i cieknaca rure.
Ja przezylam zdrade meza. Czy Wy mieliscie podobny problem?
ja też radze sobie sama,jakoś trzeba
a moje dzieci to 2 i 12 lat
zdrady jeszcze nie przeżyłam i mam nadzieję że nie będę musiała ![]()
Cześć ,
Jestem tu pierwszy raz ,jeszcze nie wiem czy wogóle chce tu być. Mam proble chyba większy niż wasz. Jestem żoną kierowcy Tir-a do 15 lat mamy jedno dziecka . Pare lat temu wybudowaliśmy dom, ja pracuje zawodowo i nie mogę już tego wytrzymać.
Najbardziej mi żal naszego dziecka które cierpi na swój sposób z powodu braku ojca, ja wracając z pracy jestem kłebkiem nerwów i co? i dziecko jest pod ręką . Młoda nie chce się uczyć wiec moje nerwy są jak najbardziej uzasadnione,poza tym mąż który jest kierowcą iktóry pije nawet w pracy . No i co ja mam z tym zrobić ,nie docierają do niego żadne argumenty zabranie prawa jazdy też nie(już miał dwa razy zabrane. Tyle wiem ja ,jaka jest prawda nie wiem. Mamy pełno długów ,a on nadal sobie stoi na parkingu w belgii i jest wypity,gdzie jutro trzba jechać. Moja prośba o leczenie się odbija się echem ,bo on nie musi pić więc nie jest alkoholikiem. W domu jak nie pije to fajny facet i ojciec ,ale jak już łyknie to jest odwrotnie. Prosze poradzcie co mam robić ,a moż też jest któraś w podobnej sytuacji .Pozdrawiam
Cześć ,
Jestem tu pierwszy raz ,jeszcze nie wiem czy wogóle chce tu być. Mam proble chyba większy niż wasz. Jestem żoną kierowcy Tir-a do 15 lat mamy jedno dziecka . Pare lat temu wybudowaliśmy dom, ja pracuje zawodowo i nie mogę już tego wytrzymać.
Najbardziej mi żal naszego dziecka które cierpi na swój sposób z powodu braku ojca, ja wracając z pracy jestem kłebkiem nerwów i co? i dziecko jest pod ręką . Młoda nie chce się uczyć wiec moje nerwy są jak najbardziej uzasadnione,poza tym mąż który jest kierowcą iktóry pije nawet w pracy . No i co ja mam z tym zrobić ,nie docierają do niego żadne argumenty zabranie prawa jazdy też nie(już miał dwa razy zabrane. Tyle wiem ja ,jaka jest prawda nie wiem. Mamy pełno długów ,a on nadal sobie stoi na parkingu w belgii i jest wypity,gdzie jutro trzba jechać. Moja prośba o leczenie się odbija się echem ,bo on nie musi pić więc nie jest alkoholikiem. W domu jak nie pije to fajny facet i ojciec ,ale jak już łyknie to jest odwrotnie. Prosze poradzcie co mam robić ,a moż też jest któraś w podobnej sytuacji .Pozdrawiam
Witaj.
Ja akurat tego problemu nie mam.,ale slyszalam, ze kierowcy czesto w trasie pija.
Nie jestem w stanie nic Ci poradzic, bo wiem, ze zaden alkoholik nie slucha tlumaczen.
Jedynie moge prosic bys tu zagladala. Sciskam mocno.
Operacja. Mojego męża tez często nie ma. Co prawda nie tak jak twojego. Ale tygodnie zwykle spędzam sama. Fakt ze ogarnia mi dużo. Przed wyjazdem robi zakupy uzupełnia mi lodówkę. Jak jest w domu to popierze. Pouklada. Zostawia mi chatę ogsrnieta. A jak wraca to ja juz mam chaos. Hihiji!
Ale takie wieczory jak dziś puste są...:) co nie? Az sie spac nie chce isc...