Porozmawiajmy o korepetycjach - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Porozmawiajmy o korepetycjach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 34 ]

Temat: Porozmawiajmy o korepetycjach

Chciałabym zaproponować Wam do dyskusji dość obszerny temat, w związku z czym wątek przybierze formę listy pytań:

1. Większość korepetytorów robi to nielegalnie, czyli na czarno, bez płacenia podatków. Co o tym sądzicie? Powinno się to piętnować? Czy to zwykła zaradność życiowa, bo legalnie się nie opłaca?Czy coś grozi korepetytorom ogłaszającym się w internecie i na rozklejanych w okolicy ulotkach?

2. Czym kierujecie się podczas wyboru korepetytora? Sprawdzacie jego kwalifikacje, referencje, żądacie lekcji próbnej, czy decyduje jedynie cena?

3. Jakie powinny być ceny korepetycji? Ile to już za dużo, Waszym zdaniem, i dlaczego? Czy cena = jakość i dlatego dzwonicie do najdroższego korepetytora w okolicy? Czy bierzecie najtańszego - a jeśli tak, to dlaczego: nie stać Was na zapłacenie większej sumy czy uważacie, że wszyscy uczą tak samo, więc po co przepłacać? A ci drodzy to bezwzględni wyzyskiwacze?

4. Co w ogóle sądzicie o tak popularnych dziś "korkach"? Program nauczania jest przeładowany, nauczyciele kiepscy i dzieci muszą brać dodatkowe lekcje, by nie otrzymać oceny niedostatecznej? Czy też uważacie korepetycje za możliwość nauczenia się czegoś więcej, dodatkowo? A może to zwykła fanaberia bogatych rodziców i ich leniwych dzieci?

Zapraszam do dyskusji smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Myślę, że wiele osób, zwłaszcza przed maturą bierze korki "dla świętego spokoju" tzn. czują się bezpiecznie, rozkładając odpowiedzialność na pół big_smile (zwłaszcza gdy zgłaszają się w marcu big_smile ).

W młodszych klasach, zarówno gimnazjum jak i liceum to faktycznie uważam, że jest to często kwestia zbyt krótkiej lekcji, podczas której trudno jest nauczycielowi poświęcić uwagę tym >wolniej kumającym< chociaż też tracą niepotrzebnie czas np. na sprawdzanie obecności, odpytywanie przy tablicy.... itp. "zapychacze" pt. 'Byle do dzwonka'. I kto na tym traci? No uczeń. Bo czegoś nie zrozumiał, nie zdążył a zaległości się robią w tempie ekspresowym. Kumulacja następuje przed sprawdzianem.

Co do cen: są przeróżniaste. I zależą od.... wszystkiego niemalże: przedmiotu, czy uczeń dojeżdża czy nauczyciel, czy na czarno czy na biało, od częstotliwości, a także od widzimisię korepetytora.
Np. w moim rejonie, za 45 minut korków z biologii, które przygotowują na medycynę, pani pobiera 200 zł. I ma chętnych! No ale też na medycynę biedni nie idą, więc wie, co robi.

Czy legalnie, czy nielegalnie. Można legalnie, jeśli ma się działalność- i wtedy jest fajnie. Tylko po 2 latach ZUS wynosi niemal 1,000 zł, zatem trzeba się porządnie "nakorkować" by na to zarobić + na życie.
Miałam sąsiadkę, która żyła tylko z korepetycji angielskiego- drzwi jej mieszkania praktycznie się nie zamykały. Płaciła za to wynajem, media, utrzymywała siebie i córkę, spłacała długi męża no i żyła. Czy ona tak naprawdę tam angielskiego uczyła- nie wiem big_smile

Ponieważ moja praca jest ściśle związana z językami obcymi, zdarza mi się dawać korki, przygotowywać ludzi do matury z angielskiego. Znam też jeden dość rzadki język, więc również sobie za niego liczę, jeśli ktoś chętny. Dla mnie uczenie to akurat przyjemność, ale to chyba trzeba lubić.

3 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-04-07 21:34:41)

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

1. Powiem szczerze, że nie wiem jak to jest, więc nas to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć.

2. Gdy chodziłam na korepetycje, to nie sprawdzałam referencji, ale oczywiście, gdy było napisane w ogłoszeniu, że doświadczenie itp, to zawsze patrzyłam przychylniej. Miałam sprawdzoną matematyczkę z dużym stażem nauczycielskim i do niej dużo chodziłam. Poszłam kiedyś do dziewczyny po studiach i niestety zawiodłam się. Nie uczyła źle, ale skracała zajęcia, a bo to czegoś szukała itp, jeżeli zaczęłyśmy zajęcia np 10 minut później, to i powinnyśmy skończyć 10 minut później, a ona zbywała.. Tego nie było u tamtej pani, wręcz często na moją prośbę często poświęciła mi więcej czasu, chętnie odpowiedziała na jakieś pytanie. Chodziłam chyba co tydzień do tej studentki czy dwa razy w tygodniu, powiedziała, że jakbym kiedyś nie mogła przyjść, bo wiadomo, czasem coś wypadnie, to spoko, tylko, żebym dała znać wcześniej. To jak raz nie mogłam czy góra dwa w jakimś sporym odstępie czasu, to ona potem na zajęciach miała do mnie pretensje- w ogóle nie rozumiem dziewczyny. Wiem, że to dla niej zarobek, ale przesadziła, bo mi też może coś wypaść i dałam jej znać. Zrobiło się tak nieprzyjemnie i postanowiłam zrezygnować z korepetycji. Płaciłam u niej chyba 40 zł, wolałam dopłacić 50 zł i chodzić do tej pierwszej pani. Byłam też u innej po studiach, cena podobna, a nie umiała przekazać mi tej wiedzy.

3. W moim przypadku ta cena odzwierciedlała jakość, dlatego uważam, że dla tamtej pani 50 zł, to ok, bo naprawdę świetnie uczy, ma duże doświadczenie. Dla osoby bardziej po studiach to ok 40 zł, dla studenta to powinno być nawet 35 zł, jeśli chce uczyć. Takie jest moje zdanie. Choć to też zależy od przedmiotu, ja piszę o matematyce, choć chodziłam jeszcze na korki z chemii, tu do dziewczyny studentki, ona brała chyba 40 zł i z niej akurat byłam zadowolona smile Sympatyczna i dobrze uczyła, wiele zrozumiałam dzięki niej. Nie wszyscy uczą tak samo, nie zawsze to jest wyzysk, po prostu normalne, że nauczyciel z dużym stażem będzie miał wyższą cenę, prędzej wyzyskiwacz, to np ktoś świeżo po studiach, kto zażądałby 50 zł. Jednak chyba niewiele osób tak robi, bo wiedzą, że wtedy ludzie nie będą chętnie przychodzić.

4. Myślę, że nie zawsze korepetycje to fanaberia. Tzn, może jeszcze kiedyś tak mi się wydawało, może np w gimnazjum. No, ale potem miałam naprawdę problem z matematyką, fakt, też lenistwo, ale generalnie nie szło mi. Korepetycje były dużą pomocą. A ta nauczycielka np nie żądała, bym chodziła do niej np co tydzień, jak tamta po studiach. Była wyrozumiała, a i tak dużo osób do niej przychodziło. Dlatego raz byłam częściej, raz rzadziej. Dlatego nie zawsze to fanaberia, każdy przypadek jest inny.

4

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Powiem Ci.... że mam znajomych-studentów, którzy za korepetycje biorą 10-15 zł smile Jest to oczywiście wkurzające big_smile

5

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach
Catwoman napisał/a:

Powiem Ci.... że mam znajomych-studentów, którzy za korepetycje biorą 10-15 zł smile Jest to oczywiście wkurzające big_smile

O, o takich tanich to nie słyszałam, ale wszystko zależy jak uczą smile Jakby nie patrzeć- konkurencja nie śpi big_smile

6

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach
Catwoman napisał/a:

Co do cen: są przeróżniaste. I zależą od.... wszystkiego niemalże: przedmiotu, czy uczeń dojeżdża czy nauczyciel, czy na czarno czy na biało, od częstotliwości, a także od widzimisię korepetytora.
Np. w moim rejonie, za 45 minut korków z biologii, które przygotowują na medycynę, pani pobiera 200 zł. I ma chętnych! No ale też na medycynę biedni nie idą, więc wie, co robi.

Trzeba być niezłym ignorantem, żeby płacić dwie stówki  za 45 minut. Biologia to w 99% czysta pamięciówka. Pomysł na 'biznes' trzeba mieć i to się chwali wink

Jeśli chodzi o mnie to częściej pomagałem dzieciakom znajomych i jeśli miałem czas, to robiłem to za darmo (mowa o 2-3 spotkaniach, wytłumaczenie kilku tematów/zagadnień). Cena samych korepetycji to różnie. Walutą przetargową była czysta 0,5l bądź 20/30 zł w zależności od tego czy miałem dojeżdżać.

BabaOsiadła napisał/a:

1. Większość korepetytorów robi to nielegalnie, czyli na czarno, bez płacenia podatków. Co o tym sądzicie? Powinno się to piętnować? Czy to zwykła zaradność życiowa, bo legalnie się nie opłaca?Czy coś grozi korepetytorom ogłaszającym się w internecie i na rozklejanych w okolicy ulotkach?

Nie mam zdania.

BabaOsiadła napisał/a:

2. Czym kierujecie się podczas wyboru korepetytora? Sprawdzacie jego kwalifikacje, referencje, żądacie lekcji próbnej, czy decyduje jedynie cena?

Nie wiem, nie brałem korepetycji.

BabaOsiadła napisał/a:

3. Jakie powinny być ceny korepetycji? Ile to już za dużo, Waszym zdaniem, i dlaczego? Czy cena = jakość i dlatego dzwonicie do najdroższego korepetytora w okolicy? Czy bierzecie najtańszego - a jeśli tak, to dlaczego: nie stać Was na zapłacenie większej sumy czy uważacie, że wszyscy uczą tak samo, więc po co przepłacać? A ci drodzy to bezwzględni wyzyskiwacze?

Cena =/= jakość. Znaczenie ma wiedza korepetytora i to jak ją potrafi przekazać.

BabaOsiadła napisał/a:

4. Co w ogóle sądzicie o tak popularnych dziś "korkach"? Program nauczania jest przeładowany, nauczyciele kiepscy i dzieci muszą brać dodatkowe lekcje, by nie otrzymać oceny niedostatecznej? Czy też uważacie korepetycje za możliwość nauczenia się czegoś więcej, dodatkowo? A może to zwykła fanaberia bogatych rodziców i ich leniwych dzieci?

Program nauczania jest przeładowany religiami w szkole, wf'em (1 czy 2h w tygodniu jest ok, ale są szkoły, gdzie jest tego więcej), geografią. Klasa maturalna, a nawet może już 2 LO, powinna mieć coś na zasadzie samych lektoratów. Uczysz się tego, co Ci się przyda w życiu, na studiach czy coś tam uważasz. Na polskim w gimnazjum/liceum uczysz się w większości pierdół nieprzydatnych w życiu - wyjątkiem są osoby, które chcą w przyszłości związać swoją przyszłość z filologią. Nauczyciele swoją drogą, patrz punkt 3, ale wg mnie branie korepetycji wynika jeszcze z jednego i chyba najważniejszego - totalnego olewactwa i niewykazywania chęci do nauki przez dzieci tudzież młodzież.

7

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Większość korepetytorów robi to nielegalnie, czyli na czarno, bez płacenia podatków. Co o tym sądzicie?

Nic dziwnego. Już widzę jak korepetytor śpiewa stawkę 140-160 zł za dwie godziny zegarowe i wyjaśnia, że to przez podatki, że musi mieć z czego żyć. Ile osób by doceniła jego uczciwość wobec państwa i zatrudniła właśnie jego a nie kogoś o połowę tańszego? 2 na 100? 1? Mniej? Nie sądzę, że więcej.

Dodatkowo utrudnieniem jest, że nawet jeśli korepetytor jest pracowity i chce dużo pracować, to i tak de facto może tylko w godzinach poza lekcyjnych i zdroworozsądkowych czyli powiedzmy od 14:00 do 20:00. Jeśli jeszcze dodatkowo ma dojeżdżać do uczniów w dużym mieście właściwie niemożliwością jest, żeby miał więcej niż dwoje uczniów jednego dnia. No a żyć z czegoś trzeba.

Cena =/= jakość. Znaczenie ma wiedza korepetytora i to jak ją potrafi przekazać.

Zgadzam się i uważam, że wielu korepetytorów za słabo się ceni. Patrzy się na tytuły naukowe, na staż, a nie na umiejętności i tym samym profesor, który marnie umie przekazać wiedzę zarabia 100zł/h, a student, który jest fantastyczny jako nauczyciel, ale ma rok doświadczenia i dopiero zaczął studia, zadowala się 20 zł. To śmieszna stawka w dzisiejszych czasach i myślę, że poza licealistami, którzy dorabiają sobie do kieszonkowego na kino, nikt dorosły się nie powinien na nią zgadzać.

8 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-04-08 10:02:32)

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Vian mam znajomą korepetytorkę również, która żyje tylko i wyłącznie z korepetycji- pracuje również w niedzielę, do uczniów zawsze dojeżdża, bierze coś 20 zł/ 60 min. Na miesiąc zarabia TO ZALEŻY (wiadomo: ten chory, tamten musi przełożyć itd...) zwykle 2,000 zł, czasem mniej, czasem więcej. Muszę przyznać, że gdy powiedziała mi ile bierze i że jeszcze dojeżdża... zmobilizowałam ją by choć trochę podniosła cennik, bo to wypruwanie sobie żył za grosze. A trzeba liczyć też stratę: dojeżdżasz, a w tym czasie ktoś mógłby do ciebie przyjść, zatem jesteś stratna powiedzmy 60-90 min. Plus kobieta kocha to, co robi, innej pracy sobie nawet nie wyobraża, uczniowie traktują ją już jak członka rodziny.
Minusem jest niestabilność, bo w jednym miesiącu zarobisz 2,000 zł, w drugim może być 500 zł, albo zero (wakacje).

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Udzielam korepetycji. Przychodzą do mnie osoby, które naprawdę bardzo tego potrzebują. Żadna fanaberia rodziców, jak też wcześniej myślałam. Pomogłam już wielu gimnazjalistom i maturzystom, dzięki mnie opanowali materiał do egzaminów. Poświęcam im cały swój wolny czas, ponieważ od zawsze chciałam być nauczycielką i korepetycje miałam za przygotowanie do wykonywania zawodu. Powiem nieskromnie, że jestem do tego stworzona i naprawdę bardzo z siebie dumna, czuję się spełniona, gdy widzę postępy. Nie mam pojęcia, co moi uczniowie robili w szkole, ale zazwyczaj, gdy się u mnie pojawiają okazuje się, że ich wiedza jest zerowa. Czy to wina nauczycieli, czy ich samych - nie mam pojęcia. Przeraża mnie to, że rodzice muszą płacić za dodatkowe lekcje, ponieważ dzieci nie czują się pewnie przed egzaminami i przychodzą przekonane, że bez mojej pomocy nie zdadzą. Oczywiście spotykam się z krytyką, dziwnymi wybuchami zazdrości. A ja naprawdę pomagam, nie okradam naiwnych rodziców. Co do legalności - nie wiem, jak rozliczać się za korepetycje z państwem. Uczniowie raz są, raz ich nie ma. Przyznam, że ciężko opodatkować takie korepetycje. Może kiedyś powstanie logiczny system rozliczania się z tego, na razie byłby krzywdzący i niewielu zostałoby na rynku korepetytorów. A potrzeba uczniów, uwierzcie mi, jest ogromna. Oni naprawdę potrzebują korepetycji. Nie miałam jeszcze ucznia, któremu mogłabym powiedzieć - masz dużą wiedzę, poradzisz sobie, korepetycje nie są Ci potrzebne. Przykro mi bardzo, że ludzie tak zazdroszczą drugiemu człowiekowi "nielegalnego dochodu", nie zauważają natomiast ogromnego wkładu ze strony korepetytorów. Oczywiście, mam świadomość, że są ludzie, którzy biorą za korepetycje bardzo dużo - to zazwyczaj starsze już nauczycielki, które za godzinę wołają 50-100 zł. Tylko później ja dostaję ucznia takiej nauczycielki i okazuje się, że w szkole taka Pani nie robi na lekcji nic. Widocznie na korepetycjach się bardziej przykłada. To jest chore. Ja ze swojej strony mogę tylko zapewnić, że moi uczniowie, szkolni, nie z korepetycji, nigdy nie będą potrzebowali dodatkowych lekcji i rodzice nie wydadzą na mój przedmiot ani grosza. Może takie podejście przekona Was, drogie Netkobiety, do korepetytorów, a jeśli nie do wszystkich, to chociaż do mnie.
Pozdrawiam serdecznie

10

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Tak, jedna ze smutnych prawda, którą odkryła moja Przedmówczyni to zupełnie inne podejście nauczyciela do swego przedmiotu dzielone na szkołę i lekcje prywatne.
WIADOMO: nie można indywidualne i tak dokładnie podchodzić podczas lekcji, gdy w klasie jest 15 czy 20 uczniów- chociaż uważam, że wszystko jest do zrobienia, tylko wymaga wkładu pracy, zaangażowania, ustalenia strategii na lekcję. Natomiast jawne olewactwo mnie razi okropnie.

Sama chadzałam na korepetycje z matematyki, gdy byłam w podstawówce i szkole średniej; byłam po prostu tępa. Na korepetycjach nauczycielka miała czas by mi na spokojnie wszystko wyjaśnić i na korepetycjach mi szło. Naprawdę radziłam sobie nieźle. Dopiero paraliż odczuwałam na sprawdzianie- zwykle zawalałam, mimo wiedzy z korepetycji.

W podstawówce chodziłam na korki z matmy do.... nauczycielki, która mnie uczyła matmy. Nielegalne to trochę, ale moja mama stwierdziła, że tak będzie lepiej big_smile Ja tam o żadnej nielegalności nie wiedziałam, ale pamiętam, że nauczycielka była niezwykle podenerwowana za każdym razem, gdy przychodziłam big_smile

11

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

ja nie widze niczego zdrożnego w korepetycjach.
Nie tak dawno musiałam córce załatwić korepetytora / jest w gimnazjum/ z matematyki.szukając takiej osoby zaznaczyłam ze potrzebuję aby były to zajęcia dorazne nie systematyczne. Po prostu w chwili gdy córka czegoś nie rozumie a ja nie umiem lub nie mam czasu jej pomóc .W naszym przypadku pobieranie korepetycji ma swoje powodu. Pierwszy z nich to obawiam sie ze córka czegos nie "załapie" zgubi przysłowiową drabinke i pózniej będzie kiepsko. Drugi powód to taki ze nauczycielka w szkole goni z materiałem , nie ogarnia klasy , nie każdy łapie w lot i stąd pózniej problemy.
Nie mam nic przeciwko temu ze jets to tzw szara strefa , nie opodatkowany dochód. Jesli ktoś ma wiedzę, potrafi ją przekazać to dlaczego nie ma na tym skorzystać? U mnie nie są to jakies gigantyczne kwoty bo 25 zł za H zegarową i z dojazdem do domu ucznia.

12

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach
Catwoman napisał/a:

W podstawówce chodziłam na korki z matmy do.... nauczycielki, która mnie uczyła matmy. Nielegalne to trochę, ale moja mama stwierdziła, że tak będzie lepiej big_smile Ja tam o żadnej nielegalności nie wiedziałam, ale pamiętam, że nauczycielka była niezwykle podenerwowana za każdym razem, gdy przychodziłam big_smile

To niestety częsta praktyka. W życiu nie brałabym pieniędzy od ucznia, którego mam obowiązek nauczyć przedmiotu w szkole. To już osobista porażka nauczyciela, jeśli się na coś takiego godzi. Pomagać indywidualnie może, ale ZA DARMO. Na konsultacjach na przykład.

13 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-04-08 12:58:20)

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

No nie jest to etyczne i gdyby dyrekcja szkoły dowiedziała się o takich praktykach, nauczyciel miałby poważne nieprzyjemności. Nauczycielka była sympatyczna, ale nie powinna się dla kilku groszy na to zgadzać.

Zdarzało mi się brać udział w korepetycjach (35 zł, w domu korepetytora-native speaker) który był kompletnie nieprzygotowany do zajęć. Nic mu się nie chciało, sama wymyślałam, czego ma mnie uczyć big_smile...bo on by tylko stale gadał o pierdołach. Fakt, nauczyłam się przy nim mówić big_smile
Ale drugi raz bym go już nie wybrała smile

14

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

U korepetytora byłam raz w życiu, dawno temu, kiedy to przed egzaminem miał sprawdzić poziom mojej wiedy z matematyki i ewentualnie uzupenić braki - stwierdził, że braków nie mam, więc nie ma sensu, abym traciła swój czas i pieniądze, za to nie wziął nawet złotówki, choć przecież na samo sprawdzenie stopnia opanowania materiału też poświęcił trochę czasu.

Mój syn właśnie kończy gimnazjum, za dwa tygodnie pisze końcowy test egzaminacyjny i muszę przyznać, że właściwie sama szkoła dba o to, aby dzieci do niego dobrze przygotować. Na lekcjach od początku roku są powtórki, a po nich ze wszystkich ważnych, czyli egzaminacyjnych, przedmiotów dla chętnych zorganizowano dodatkowe, bezpłatne zajęcia.
Na tę chwilę mamy również taką możliwość, że kiedy syn czegoś nie rozumie, to albo ja (raczej humanistka), albo mąż (ścisłowiec) jeszcze jesteśmy w stanie samodzielnie mu pomóc. Niemniej już niebawem będzie w technikum, tam dojdzie mnóstwo specjalistycznych (dla mnie obcych, dla męża mniej) przedmiotów, potem matura - ciężko stwierdzić czy nadal damy sobie radę. Wtedy kto wie...

I zgadzam się, że korepetytorowi należy płacić nie za jego tytuły, a za umiejętność przekazania wiedzy i dotarcia do ucznia. Prawdę mówiąc chyba nie miałoby dla mnie znaczenia czy ktoś jest doktorem, czy ,,tylko" studentem o ile byłoby widać w tym, co robi zaangażowanie, a na koniec efekty. Oczywiście, że cena też jest ważna, bo chyba każdy z nas lubi mieć poczucie zrealizowania tak zwanej dobrej transakcji, czyli dostać coś wysokiej jakości za cenę, która nie wywołuje pewnego rodzaju dyskomfortu.

15

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Ja sama na korepetycje nie chodziłam w ramach nadrabiania materiału, natomiast jako że mieszkałam w małym mieście, w którym wtedy nie było porządnej szkoły językowej, chodziłam na dodatkowy angielski (kolejna głupota szkolnictwa u mnie w mieście - klasy I-III robiły to samo co IV - VI, bo nie wszyscy w I-III mieli ang.). Wybrałyśmy panią, która uczy w liceum, chodziłam razem z koleżanką, płaciłyśmy po 25 zł za lekcę (za 1 os. brała 30 zł) - z tym że to było jakies 9-10 lat temu. Chodziłyśmy trochę ponad rok raz w tygodniu i byłam bardzo zadowolona.

Z kolei do korepetycji dawanych przeze mnie mam jakiś niesmak - z jednej strony uwielbiam tłumaczyć, nieraz pół klasy przychodziło do mnie do domu grupkami przed sprawdzianami właściwie z wszystkiego poza historią, której nienawidzę i po prostu lubiłam to robić, to jedna z niewielu rzeczy, do których mam cierpliwość (może do momentu kiedy moja rozkojarzona koleżanka na wstępie oznajmiła mi, że H2O to kwas beztlenowy, ale przynajmniej było zabawnie).
Tego jednak nie uznawałam za korki. Zraziłam się dopiero, kiedy na początku liceum zgodziłam się przygotować syna koleżanki mamy do sprawdzianu na koniec roku z matematyki - dziecko było w I czy II gimnazjum. Nie wiedział kompletnie nic, same jedynki, "bo pani się uwzięła", a że chcieli się go jak najszybciej pozbyć, to dostał ostatnią szansę napisania całego roku w jednym gigantycznym sprawdzianie. Pytanie, czy ja go po znajomości nie przygotuję, bo wszyscy tak mnie zawsze chwalą, bla bla bla. No dobra, mogę. Przez jakiś miesiąc wałkowałam z nim materiał, nieraz i 3 razy w tygodniu, jak było trzeba, nawet go polubiłam, dość zabawny był. Cudem zdał. Koleżanka mamy wynosiła mnie pod niebiosa, mało mi pomnika nie postawiła, dziękowała, kupiła jakąś bombonierkę, kwiatki, chłopak przyszedł, wręczył, dziękował. Okej, miło, w końcu zgodziłam się pomóc za darmo, chociaż na początku myślałam, że chodzi o zwykły sprawdzian. We wrześniu natomiast sympatyczna mamusia chłopca wymyśliła, żebym dawała mu korepetycje w miarę systematycznie - raz w tygodniu, czasem raz na dwa, czasem dwa razy - w zależności od potrzeby. Kiedy chodziłam do liceum, mieszkałam u babci 40 km dalej, żeby nie dojeżdżać - więc pod koniec roku, kiedy miałam luz, nie było problemu, żebym się urwała z czegoś i posiedziała kilka dni w domu, ale przez cały rok - dla siebie mi się nie chciało jeździć, co dopiero dla kogoś <samolub>. Przekazałam przez mamę, że mogę, ale tylko w weekendy i że jeśli to ma być regularne, to chcę mieć za to płacone. Autobusy nie majątek, ale 20+ zł to mi się nie chce cały rok wydawać, bo normalnie to rzadko do domu wracałam. Nie chciałam dużo, zresztą nie sprecyzowałam ceny, to już chciałam omówić z matką chłopca, ale nie miałam okazji, bo się obraziła na mnie, zostałam materialistką i zapatrzoną tylko w siebie dziewczyną. Jak ma płacić, to niech się moja mama nie obrazi, ale ona woli nauczycielkę po studiach. Moja mama skwitowała tylko pół żartem, że właśnie taka nauczycielka uczyła chłopca przez rok, a ja przygotowałam go przez miesiąc, ale to jej zdanie. Pani obraziła się również na mamę, bo nie chciała mnie przekonać. Znajomość zakończyła się na pytaniu, dlaczego to moja mama ma opłacać moje dojazdy czyli w pewnym sensie jego korepetycje.
Tak że no... ja rozumiem, że niektórzy mogą chcieć nauczyciela po studiach, bo to im daje jako taką pewność i mogę to jeszcze zrozumieć, mimo że widziała efekty mojej nauki. Natomiast nie cierpię takiego zapatrzenia w siebie i wymagania pomocy na siłę, bo po znajomości (mimo że ja szanownej pani nie znam, koleżanka mamy w końcu), to ja powinnam jeździć sobie po 40km w tę i z powrotem za darmo, bo jej chłopiec nie może uważać na lekcjach. Przykre. Od tamtej pory jakoś się do tego zniechęciłam i korków udzielam rzeczywiście tylko po znajomości - jeśli sama mam ochotę i tylko swoim dobrym znajomym, którzy i tak często za to jakoś chcą się odwdzięczyć.

16

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Eileen, kiedyś identycznie miałam. Koleżanka z dawnej szkoły poprosiła mnie o przetłumaczenie części podręcznika z angielskiego i miała jeszcze taki konkretny, bliski deadline. Ja jej powiedziałam, że ok, ale żeby to zrobić, to musiałabym te kilka dni nie pracować, a jak nie pracuję, to nie zarabiam, więc będzie mi musiała zrekompensować utraconą część pensji. No i też się obraziła. ;-)

Tak jest bardzo często jak znajomi chcą jakiejś przysługi - uważają, że jak są znajomymi to już nie muszą płacić, a Ty pewnie jeszcze powinnaś się czuć zaszczycona, że Cię poprosili. Ludzie są zwyczajnie bezczelni.

17

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach
BabaOsiadła napisał/a:

1. Większość korepetytorów robi to nielegalnie, czyli na czarno, bez płacenia podatków. Co o tym sądzicie? Powinno się to piętnować? Czy to zwykła zaradność życiowa, bo legalnie się nie opłaca?Czy coś grozi korepetytorom ogłaszającym się w internecie i na rozklejanych w okolicy ulotkach?

Jak ktoś zarabia z korków 1000zł to jak ma płacić zus równy tej sumy, to państwo polskie jest źle zarządzane. Więc ludzie muszą sobie jakoś radzić i myślę, że w przypadku zwiększenia dochodów zakładają uczciwie firmy. Grozi oczywiście kara, nawet więzienia w przypadku wykrycia.

BabaOsiadła napisał/a:

2. Czym kierujecie się podczas wyboru korepetytora? Sprawdzacie jego kwalifikacje, referencje, żądacie lekcji próbnej, czy decyduje jedynie cena?

Jego umiejętnościami w nauczaniu, które można sprawdzić tylko w praktyce po zadowoleniu ucznia. Cena jest zwykle adekwatna do tych umiejętności, choć nie zawsze tak jest. Na pewno nie należy się kierować wykształceniem, tytułami naukowymi.

BabaOsiadła napisał/a:

3. Jakie powinny być ceny korepetycji? Ile to już za dużo, Waszym zdaniem, i dlaczego? Czy cena = jakość i dlatego dzwonicie do najdroższego korepetytora w okolicy? Czy bierzecie najtańszego - a jeśli tak, to dlaczego: nie stać Was na zapłacenie większej sumy czy uważacie, że wszyscy uczą tak samo, więc po co przepłacać? A ci drodzy to bezwzględni wyzyskiwacze?

Zwykle jest tak, że wyższa cena to wyższa jakość. Jak Ciebie stać i masz dużo pieniędzy to warto zapłacić więcej ale najważniejsze jest zadowolenie ucznia, które widać już po pierwszych zajęciach.

BabaOsiadła napisał/a:

4. Co w ogóle sądzicie o tak popularnych dziś "korkach"? Program nauczania jest przeładowany, nauczyciele kiepscy i dzieci muszą brać dodatkowe lekcje, by nie otrzymać oceny niedostatecznej? Czy też uważacie korepetycje za możliwość nauczenia się czegoś więcej, dodatkowo? A może to zwykła fanaberia bogatych rodziców i ich leniwych dzieci?

Są bardzo potrzebne, indywidualne nauczanie jest najskuteczniejszą formą nauki. Istotne też jest to, żeby korepetytor współpracował z 1 uczniem a nie z 2, czy 3 wtedy dziecko szybciej przyswoi temat.

18

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach
Eileen napisał/a:

Zraziłam się dopiero, kiedy na początku liceum zgodziłam się przygotować syna koleżanki mamy do sprawdzianu na koniec roku z matematyki - dziecko było w I czy II gimnazjum. Nie wiedział kompletnie nic, same jedynki, "bo pani się uwzięła", a że chcieli się go jak najszybciej pozbyć, to dostał ostatnią szansę napisania całego roku w jednym gigantycznym sprawdzianie. Pytanie, czy ja go po znajomości nie przygotuję, bo wszyscy tak mnie zawsze chwalą, bla bla bla. No dobra, mogę. Przez jakiś miesiąc wałkowałam z nim materiał, nieraz i 3 razy w tygodniu, jak było trzeba, nawet go polubiłam, dość zabawny był. Cudem zdał. Koleżanka mamy wynosiła mnie pod niebiosa, mało mi pomnika nie postawiła, dziękowała, kupiła jakąś bombonierkę, kwiatki, chłopak przyszedł, wręczył, dziękował. Okej, miło, w końcu zgodziłam się pomóc za darmo, chociaż na początku myślałam, że chodzi o zwykły sprawdzian. We wrześniu natomiast sympatyczna mamusia chłopca wymyśliła, żebym dawała mu korepetycje w miarę systematycznie - raz w tygodniu, czasem raz na dwa, czasem dwa razy - w zależności od potrzeby. Kiedy chodziłam do liceum, mieszkałam u babci 40 km dalej, żeby nie dojeżdżać - więc pod koniec roku, kiedy miałam luz, nie było problemu, żebym się urwała z czegoś i posiedziała kilka dni w domu, ale przez cały rok - dla siebie mi się nie chciało jeździć, co dopiero dla kogoś <samolub>. Przekazałam przez mamę, że mogę, ale tylko w weekendy i że jeśli to ma być regularne, to chcę mieć za to płacone. Autobusy nie majątek, ale 20+ zł to mi się nie chce cały rok wydawać, bo normalnie to rzadko do domu wracałam. Nie chciałam dużo, zresztą nie sprecyzowałam ceny, to już chciałam omówić z matką chłopca, ale nie miałam okazji, bo się obraziła na mnie, zostałam materialistką i zapatrzoną tylko w siebie dziewczyną. Jak ma płacić, to niech się moja mama nie obrazi, ale ona woli nauczycielkę po studiach. Moja mama skwitowała tylko pół żartem, że właśnie taka nauczycielka uczyła chłopca przez rok, a ja przygotowałam go przez miesiąc, ale to jej zdanie. Pani obraziła się również na mamę, bo nie chciała mnie przekonać. Znajomość zakończyła się na pytaniu, dlaczego to moja mama ma opłacać moje dojazdy czyli w pewnym sensie jego korepetycje.
Tak że no... ja rozumiem, że niektórzy mogą chcieć nauczyciela po studiach, bo to im daje jako taką pewność i mogę to jeszcze zrozumieć, mimo że widziała efekty mojej nauki. Natomiast nie cierpię takiego zapatrzenia w siebie i wymagania pomocy na siłę, bo po znajomości (mimo że ja szanownej pani nie znam, koleżanka mamy w końcu), to ja powinnam jeździć sobie po 40km w tę i z powrotem za darmo, bo jej chłopiec nie może uważać na lekcjach. Przykre. Od tamtej pory jakoś się do tego zniechęciłam i korków udzielam rzeczywiście tylko po znajomości - jeśli sama mam ochotę i tylko swoim dobrym znajomym, którzy i tak często za to jakoś chcą się odwdzięczyć.

Nie można się tak dawać wykorzystywać, miałaś dobrą usługę to trzeba było chcieć za nią adekwatną cenę i marudzenie jakieś tam baby nie ma tu nic do rzeczy. Ona po prostu nie powinna być Twoją klientką

19

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach
Catwoman napisał/a:

Vian mam znajomą korepetytorkę również, która żyje tylko i wyłącznie z korepetycji- pracuje również w niedzielę, do uczniów zawsze dojeżdża, bierze coś 20 zł/ 60 min. Na miesiąc zarabia TO ZALEŻY (wiadomo: ten chory, tamten musi przełożyć itd...) zwykle 2,000 zł, czasem mniej, czasem więcej. Muszę przyznać, że gdy powiedziała mi ile bierze i że jeszcze dojeżdża... zmobilizowałam ją by choć trochę podniosła cennik, bo to wypruwanie sobie żył za grosze. A trzeba liczyć też stratę: dojeżdżasz, a w tym czasie ktoś mógłby do ciebie przyjść, zatem jesteś stratna powiedzmy 60-90 min. Plus kobieta kocha to, co robi, innej pracy sobie nawet nie wyobraża, uczniowie traktują ją już jak członka rodziny.
Minusem jest niestabilność, bo w jednym miesiącu zarobisz 2,000 zł, w drugim może być 500 zł, albo zero (wakacje).

Heh,ja udzielam korków i biorę 30-35 złotych za 60 minut:) Bardzo często dojeżdżam,mam też swoje biuro za wynajem którego płacę no i płacę podatki:) Jestem wykształcona,potrafię wytłumaczyć nawet najmniej kumatemu człekowi.Mieszkam w 66 tysięcznym mieście i wydaje mi się,że gdybym podniosła cenę zarobiłabym mniej bo zwyczajnie miałabym mniej chętnych.

20

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

To prawda. Mój kolega daje korki- mieszka w niewielkim miasteczku i mówi, że u niego nikt by nie dał 30 zł za 60 min.korepetycji! Ludzie płacą 15 zł średnio, a 20 zł to już jest dla nich dużo. Wiele zależy od miejscowości.

21

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Choć przyznam,że znam ludzi,którzy z mojego przedmiotu biorą 40- 50 zeta za godzinę.Nie mają dużo chętnych ale nie narzekają.
Znam też takich co za godzinę z innych przedmiotów biorą 100 złotych.

22

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Jak miałam korki z chemii, przy poprawce, pani za 45min życzyła sobie 90zł. Plus musiałam jeszcze jechać na drugi koniec miasta. Od pętli do pętli, całe szczęście że jednym tramwajem. Zrezygnowałam z niej, bo nie chciałam mamy naciągać na taką kasę, poza tym babka w ogóle nie umiała przekazać mi wiedzy. Wylądowałam u studentki, która brała ode mnie 10zł/h(po znajomości, normalnie bierze 15-20) i wyciągnęła mnie ładnie w ciągu 2tyg i zrealizowała jeszcze, przed samą poprawką, materiał klasy 2. Poprawka zaliczona na pięć. Miałam też korki z matematyki, w sumie dwie babki. Jedna, koleżanka mojej mamy; druga to nauczycielka z mojego byłego gimnazjum. Wiek porównywalny, cena taka sama(25zł/h) i poziom kosmiczny. Z koleżanką mamy powtarzałam materiał do sprawdzianów czy egz. po gimnazjum(chodziło o usystematyzowanie wiedzy, wyłapanie błędów itp, później w 2LO 2x w tygodniu, bo zaczęły się schody). Tak wszystko łapałam, że sama byłam zdziwiona. Na tych przykładach chciałam pokazać, że cena niekoniecznie się liczy, bo ludzie są różni. Nauczyciele również. Jedni tłumaczą świetnie i biorą niezbyt dużo, inni proszą o wielkie pieniądze a nic to nie daje.
Jak podatek za korki, to tylko w przypadku, gdy ktoś się z tego utrzymuje i dostaje całkiem duże pieniądze. Jeśli ma się mało osób to po co? Większość się straci.
Co sądzę o korepetycjach? Myślę, że to dobra rzecz, ale jak się człowiek nie uczy to nawet najlepszy korepetytor mu nie pomoże.

23

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

ja się bardzo cieszę, że jest coś takiego jak korepetycje; kiedyś miałam zajawkę na różne rzeczy, np. naukę gry na gitarze no i szukaj wiatru w polu smile A tak....wklikujesz w wujka google i już wiadomo do kogo się udać i za ile smile Plus dodatkowy jest taki, że nie musisz dopasowywać się do iluś tam osób, ale korepetytor traktuje Cię indywidualnie, poznaje Twoje potrzeby.

24 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-04-08 22:22:40)

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Ja mieszkam w ok 50 tysięcznym mieście, ale ceny jednak często 40-50 zł, może dlatego, że blisko stolica tongue Teraz nawet z ciekawości przeglądam korepetycje w mojej okolicy i znalazłam ogłoszenie studenta, który przygotowuje z matematyki od podstawówki do matury, z własnymi materiałami, z bardzo dobrym skończonym liceum matematycznym i na uczelni handlowej studiuje. Cena to 80 zł za 60 min. Dla mnie i tak przesada, bo można znaleźć na pewno kogoś równie dobrego (w domyśle, że on jest dobry w nauczaniu) za niższą cenę. Swoją drogą ta nauczycielka, do której chodziłam często wręcz nie chciała brać pieniędzy, bo zna moją mamę, siostrę, więc tak jakby niechętnie brała (jak zawsze dawałam, mówiłam, że nie ma mowy, by za darmo mnie uczyła, głupio by mi było, ja jednak kiepsko ją znałam, więc wiecie..).

Ten chłopak, który się ogłasza dojeżdża swoim autem w promieniu 10 km... No, ale i tak dla mnie przesada (choć fakt, piszą, że jest świetny i że nawet ktoś mało kumaty dzięki niemu miał 4 z matmy). Ja dzięki korepetycjom i lepszemu nauczycielowi z matmy w 3 LO (w 1 LO miałam poprawkę z matmy i zdałam, w 2 LO też miałam poprawkę z matmy, ale tu nie zdałam, więc ostatni rok kończyłam wieczorowo, dzięki temu udało mi się nie stracić roku), zdałam maturę z matmy na 60 %. Owszem, ta matura banalna podobno, ale na mnie to duży wyczyn, jak widzicie, naprawdę kiepsko przędłam z matmy (widać po tych poprawkach jakie miałam, nie ma się czym chwalić, ale chciałam naświetlić sytuację). Nie zrobiłam na maturze wszystkich otwartych zadań, bo z takimi zawsze miałam problem, więc tu nawet jak zrobiłam, to zawaliłam, ale lepiej mi poszło na zamkniętych i na pewno udział w tym też korepetytorki smile Takiemu "tumanowi" jak ja się przydały smile Choć efekty nie przyszły od razu, bo te poprawki jednak miałam.

Inne korepetycje jakie znalazłam w swojej okolicy z matematyki (bo już o tej matmie zaczęłam pisać) to np: student, cena 40 zł/ 60 min, laureat olimpiad, z dyplomem politechniki 50 zł/ 60 min, dziewczyna po studiach 40 zł/ 60 min (u niej w domu), 50zł/60 min (w domu ucznia), magister ekonomii (dziewczyna) z przygotowaniem pedagogicznym 50zł/ 60 min, kolejny (chyba student) za 80 zł/ 60 min, ale same świetnie opinie, że nawet najgorsi uczniowie szybko u niego zrozumieli, więc jak mówiłam raczej plasuje się to na poziomie 40-50 zł. Jest też student, który daje korki za 40 zł z matmy, a podobno świetny, więc da się i cena nie zawsze gra rolę smile Tak samo widzę chyba jedno ogłoszenie studenta za 30 zł, też świetnie opinie, więc jakbym teraz szła na korki, to pewnie bym wybrała jego, bo skoro tanio, a bardzo dobrze, to po co przepłacać. To takie najtańsze, ale ciężko widzę takie znaleźć w moim obrębie smile

Dużo tych korepetytorów dojeżdża do ucznia, ja raz miałam korepetycje z taką inną jeszcze nauczycielką z matmy i ona dojechała do mnie, chyba nie była różnicy w ceny, ale właśnie i tak wolałam tamtą inną, do niej chodziłam, nie było problemu, bo nie tak daleko mieszka smile

25

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Moje dzieci chodziły na korepetycje z matematyki.
Córka przed egzaminami do liceum (bo to były dawne czasy), a syn przez całe liceum, bo planował studia ścisłe. Córka w zasadzie nie potrzebowała korepetycji, ale chciała żeby ktoś zweryfikował jej umiejętności.
Trafiliśmy do nauczycielki z ogłoszenia, ale szybko zrezygnowaliśmy, bo pani udzielała lekcji i jednocześnie zajmowala się swoimi małymi dziećmi.
Kolejny korepetytor okazał się strzałem w dziesiatkę. Nie był nauczycielem, był inżynierem i pasjonatem matematyki. Potrafił w taki sposób przekazywać wiedzę, że nawet konia by nauczył. Wiem, bo dowoziłam dzieci z daleka i słuchałam tych lekcji. On zarażał matematyką. Efekty były wspaniałe. Nawet ja, która z matematyką nie miałam od dawna do czynienia kupilam sobie zbiory zadań i rozwiązywałam je sobie wieczorami, zamiast krzyżówek.
Dzieci wszystkich naszych przyjaciół chodziły do tego faceta przed maturą i egzaminami na studia. Wszystkie osiągnęły swój cel.
Nie pamiętam ile brał za swoje umiejetności, ale nie było to mało, choć też nie powalało. Ale wart był każdej ceny, bo matematyka w jego wydaniu to była fascynująca przygoda.
Szkoda, że ten gość pracował w fabryce, a nie w szkole, bo miał niezwykłe zdolności przekazywania wiedzy. Dzis już nie żyje.
Córka chodziła też na korepetycje z fizyki w ostatniej licealnej klasie. I też miała szczęście, że trafiła na niezwykłą pasjonatkę. W liceum miała nauczycielkę fizyki bez talentu, albo zaangażowania w pracę, a planowała medycynę. Chemia i biologia była w liceum na wysokim poziomie, ale fizyka.... Tak jak matematyka w szkole syna.
Dobry korepetytor to skarb.

26

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Co do korepetycji to uważam, że jest to bardzo dobry sposób nauki. Serio, nauczyciel w szkole "nie potrafi" badź też nie chce materiału wytłumaczyć tak dobrze jak korepetytor. Być może związane jest to z pieniędzmi albo i też nie. Sama miałam kilku takich nauczycieli i byłam z nich bardzo zadowolona, i miałam więcej motywacji do nauki. Ale była też taka jedna sytuacja: miałam nauczyciela od angielskiego i był bardzo dobry i po "40stce". Na początku bardzo profesjonalny itd. po jakimś roku nauki zaczął do mnie pisać "dziwne" sms'y, żebym mówiła do niego po imieniu itd., że może byśmy wyskoczyli gdzieś na kawę, szybko to uciełam i się skończyło. Ale błagam pilnujcie do kogo wysyłacie swoje dzieci, bo mi się trafiło tylko tak, że powiedziałam nie to skończył, ale może się trafić gorzej, a nie każde dziecko się przyzna do tego, że pan/pani korepetytor się do niego przystawia. To taka przestroga

27

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Ech ile razy mi się to przytrafiło wink

28 Ostatnio edytowany przez krostka (2013-04-09 14:04:11)

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Powiem tak: zaistniała potrzeba podciągnięcia syna z matematyki w szkole średniej. Znalazłam najlepszego , sprawdzonego korepetytora ( nie nauczyciel )  i co sie okazało? Po jakimś czasie pytam syna i co? czy jest zadowolony? a on mówi, że pan  zadaje coś do zrobienia i sobie  po prostu śpi. Wkurzyłam się i podziękowałam za pomoc, mówiąc, że starszy syn zobowiązał się pomagać bratu.
Ponadto moja koleżanka przez wiele lat dawała korepetycje z angielskiego , była bez żadnego przygotowania, była samoukiem ( w czasach, gdy nauczycieli tego języka było mało ) kupiła kilka mieszkań i kilka samochodów. Na 100% nie płaciła żadnych podatków, nie była nigdzie zarejestrowana, była nauczycielem. W 90% osoby, które udzielają korepetecje robią to na " czarno " ( pracując na etacie nauczyciela ). Druga moja koleżanka nauczyciel j. rosyjskiego dawała nawet korepetycje uczniom, których uczyła.Mówiłam jej kiedyś tak nie wolno, chłopaki się śmieją , a ona na to " co mnie to obchodzi ". Albo jedna matematyczka podrzuca uczniów swojej koleżance, a tamta jej . Wiele słyszałam takich sytuacji. Znam wiele takich przykładów - to na pewno nazywa się " zaradność ".Czy wam podoba się taka zaradność? Nawet na studiach na Politechnice są/były praktykowane takie korepetecyje z przedmiotu u prowadzącego. To nie są informacje wyssane z palca.

29

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

krostka jeśli koleżanka nakupowała samochodów i mieszkań z korepetycji, to musiała mieć do tego męża- milionera, lub korepetycji nie udzielała z angielskiego big_smile
Nieuczciwość zdarza się w dokładnie każdej profesji.

30

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Catwoman tak korepetycji udzielała z angielskiego. Udzielała korepetycji, uczyła tego języka na zlecenie w kilku szkołach podstawowych jednocześnie na wsiach, ale to były lata 80 - 90- 2000 Tak kupiła 3 mieszkania dla wszystkich swoich dzieci i dla każdego samochód, a miała ich troje.  Jej mąż nie był milionerem, a alkoholikiem.  Ona była bardzo zaradna.Nie wiem jak to robiła, wiem, że kupiła, bo widziałam. Wszystko było możliwe, bo  nauczyciel pracuje / pracował w szkole 18 godzin, wiec miała wiele czasu na " dodatkowy zarobek  na czarno ", a przy tym była pracowita.

31

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Aaa czyli miała etat! To się nie dziwię. I że lata wcześniejsze smile Bo dziś chyba trudno by było dość szybko kupić chociaż 1 mieszkanie bez kredytu nie mając naprawdę solidnych zarobków.

32 Ostatnio edytowany przez krostka (2013-04-09 15:34:57)

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Pieniądze zbierała całe życie, a mieszkania kupiła teraz, kiedy podrosły dzieci i chciały " wyfrunąc z rodzinnego gniazda "A cena mieszkania zależy od tego gdzie, w jakim mieście i w jakim miejscu itd.

33 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-12-18 00:15:49)

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Według mnie warto zainwestować w porządną, sprawdzoną szkołę, która ma doświadczenie w udzielaniu korepetycji i ma do tego odpowiednich ludzi. Ja zapisałam moje dzieci na korepetycje do spam i jestem bardzo zadowolona. Mój starszy syn przygotowuje się do testów szóstoklasisty, dlatego zapisałam go na intensywny kurs przygotowujący, na dodatek teraz jest -50% na takie kursy. Moja młodsza córka jest w 4 klasie i do tej pory miała problemy z matematyką, a odkąd chodzi do spam jest o wiele wiele lepiej. Na dodatek dzieciaki lubią tam chodzić, lubią nauczycieli więc uważam, że za takie ceny naprawdę warto.

34

Odp: Porozmawiajmy o korepetycjach

Sto lat temu jak sama chodziłam do szkoły nie korzystałam z korepetycji. A dzisiaj to chyba bez korepetycji ciężko, szczególnie z matematyki, bo przedmioty pamięciowe, nie ma zmiłuj, dzieciny muszą same opanować.

Posty [ 34 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Porozmawiajmy o korepetycjach

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024