Od wtorku będę przez trzy miesiące sama. Jest mi straaasznie smutno
Wiem, że wróci. Po prostu nie wyobrażam sobie jak to można przeżyć. A on nie chce o tym ze mną rozmawiać
Mówi, że jemu też jest ciężko, że nie może znieść tego, że cierpię, że rozmowa tylko zwiększa ból. Do dupy ![]()
2 2013-04-06 15:34:08 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-04-06 15:52:53)
Ewo, uwierz mi że można przeżyć 3 miesiące w samotności. Ja z moim chłopakiem (obecnym mężem) widywałam się przez rok czasu, średnio co 2 miesiące. Jakoś przeżyliśmy to oboje. Na prawdę...wystarczy przestać się nakręcać, i wbić sobie do głowy, że to TYLKO 3 miesiące ![]()
Są telefony, internet a w nim skype... dasz rade, tylko przestań się zadręczać niepotrzebnie. To na prawdę nie jest tak długo i szybko minie.
Na dodatek jest rodzina i znajomi, a z nimi nie będziesz czuła się całkiem samotna.
Wszystko jest do przeżycia
Taka rozłąka tylko umocni Was związek. Ważne jest to żebyście się nie kłócili o pierdoły.
Ewa11111 trzymaj się! Ja i mój mąż pracujemy oboje za granicą. Ja w Niemczech, a on we Francji albo Holandii. Mamy syna, który mieszka z dziadkami w Polsce. I dajemy radę!
Dziękuję za słowa otuchy. Pojechał
Dzwoni, wysyła smsy, mmsy, żeby mnie pocieszyć. Staram się być silna. Siedzę przed tym głupim komputerem, skaczę ze strony na stronę, żeby o tym nie myśleć. Bo gdy myślę to zaczynam płakać. Niby trzy razy po cztery tygodnie. Jest skype. Czuję się jakby część życia miała mnie ominąć. Duża czarna dziura. Wiem, że to głupie. Wiem, że ludzie jakoś tak żyją. Ale to takie trudne ![]()
Ewa, więc nie siedź bezczynnie przy komputerze, skacząc ze strony na stronę. Umów się ze znajomymi, wyjdź gdzieś, obejrzyj dobry film... trzy miesiące rozłąki, to nie koniec życia, to coś co niektórym przytrafia się i parę razy w życiu. Nie jest to żadna tragedia, to umacnia związek. Pozwala zatęsknić i dowiedzieć się co kochamy w partnerze najbardziej i czego nam najbardziej brakuje. Z pewnością wyjdzie Wam to tylko na dobre. Zobaczysz. Tymczasem nie siedź cały czas w domu, żyj normalnie, wyjdź do ludzi...
Wyjechał 6 tygodni temu. Od tego czasu prawie ciągle jesteśmy pokłóceni, zdołowani. Raz na trzy cztery dni są chwile gdy jest lepiej, a tak ciągle, ciągle źle. Kłótnie, kłótnie, kłótnie. Przez ten czas widywaliśmy się na skype codziennie, dwa, trzy razy dziennie. Różnica czasu 6 godzin. Nieustanne czekanie kiedy będzie mógł rozmawiać. Budzenie się w nocy, żeby zobaczyć go choć chwilę. Od dziś do końca czerwca najwcześniej będziemy mogli się zobaczyć o 23. Czyli praktycznie cały dzień jestem sama. Jestem załamana. Wcześniej też byliśmy związkiem na odległość, ale tak źle nigdy nie było. NA początku rozpaczałam, nawet wyzywałam go jak mógł mnie zostawić, że nie mogę wytrzymać tej tęsknoty. Znosił to dzielnie. Teraz już jest tylko zdenerwowany i zdołowany. Mówi, że nie może znieść tej huśtawki nastrojów, że jemu też jest źle, że jest sam. Gdy ja śpię on spędza samotne wieczory. Sytuacja nas wykańcza. Mamy plany, żeby od sierpnia zamieszkać już razem na stałe. Ale nie wiem, nie wiem czy dotrwamy do tego czasu. On już nie jest tym samym mężczyzną, ja nie jestem taką kobietą jak kiedyś. Nie wiedziałam, że mogę być taka okropna. Nie mogę siebie znieść. Nie mogę znieść tego bólu, cierpienia. Cały czas walczę z płaczem. Odczuwam niepokój. Nie mogę nic robić, nie mam chęci. Próbuję ukryć to przed otoczeniem. Nie chcę z nikim się tym dzielić. Wykańczam się nerwowo.Ja się po prostu nie nadaję do takiego życia. Ludzie jakoś to znoszą, ja nie potrafię. Wiem, mam się zająć sobą. Ale nie umiem. Póki jestem w pracy jest ok. Ale ten czas gdy jestem sama, czekam na niego jest koszmarem. Uprzedzałam go, że tak będzie, żeby nie jechał. Przekonał mnie, że to dla naszego dobra, że damy radę, wytrzymamy, że to tylko trzy miesiące. Nie przypuszczałam, że będzie tak koszmarnie. Już nawet doszłam do wniosku, że nie będę się z nim kontaktować, że będę próbowała o nim nie myśleć. Ale nie potrafię. Nienawidzę tego skype. Ten żółtej ikonki czy napisał czy nie. Wiem, wychodzę na kobietę uzależnioną od niego. Ale ja to dup....e mam!!!! Ja chcę żeby w końcu tu był, żeby wrócił I nic mi nie dadzą żadne porady. Staram się dzień, a potem dalej to samo. I jak czytam te uśmiechy " cześć dziewczyny, mój chłopak wyjechał, jest mi smutno, ale muszę jakoś przetrwać, co u Was słychać?" to mam tego dość, że niby wszystkie tak sobie radzą tylko ze mną jest coś nie tak. I pewnie jest I czego potrzebuję? Żeby ktoś powiedział, tak, jest strasznie, beznadziejnie
Może i nie dają rady i też ryczą po nocach, ale lepiej dla wszystkich będzie jednak wziąć się w garść. Niestety nikt za Ciebie tego nie zrobi. Też właśnie jestem sama, czekam aż mój facet wróci z Danii, ale mam co robić w życiu - mam studia, pasje, kiedyś żyłam jakoś bez niego, to teraz też będę żyć.
Jeśli Cię to pocieszy, ja ze swoją dziewczyną widywałem się 3-4 razy do roku. Dzieliło nas 600km. Da się? Jasne, że się da.
Jesteś na dobrej drodze, żeby rozwalić wasz związek!
Straszne to jest, ze zyjesz wyłącznie nim...ciągle wypatrujesz czy jest na skypie, czekasz na smsy....
Na prawde nie masz nic ciekawego do roboty?
Nie ułatwiasz mu tej rozłąki! jemu też jest ciężko!
Masz za dużo czasu i głupie myśli?
To wsiądź na rower, idż na basen...zmęczenie fizyczne pomaga!!
11 2013-05-21 10:57:20 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-05-21 11:02:27)
I czego potrzebuję? Żeby ktoś powiedział, tak, jest strasznie, beznadziejnie
Owszem, to jest straszne...beznadziejne... gdy ktoś swoje życie składa na barki partnera. Oplata go jak bluszcz i nie chce nawet na chwile puścić, aby złapał powietrza. Ty w tej chwili obarczasz winą swojego chłopaka, za swój smutek, złość, frustrację... a właściwie za nudę. Nie potrafisz zająć się sobą sama, nie potrafisz znaleźć w życiu czegoś (poza praca) co sprawiało by Ci przyjemność, co zajęło by wolny czas. To wszystko do tej pory robił pewnie za Ciebie Twój partner, a teraz gdy wyjechał na na prawdę krótki okres (3 miesiące to nie rok czy dwa lata), Ty z przerażeniem stwierdzasz, że nie wiesz co ze sobą zrobić. Jesteś dorosłą osobą, masz plany na przyszłość wraz ze swoim chłopakiem, pokaż więc że jesteś gotowa na dojrzały związek, na wzięcie na siebie różnych spraw, że potrafisz sobie poradzić w życiu. Pokaż że potrafisz i dla niego być wsparciem, bo on też tęskni. Może wymyśl coś na jego powitanie. Zaplanuj jakiś wspólny weekend. Zrób dla niego jakąś niespodziankę. Pozwoli Ci to zająć swoje myśli czymś konstruktywnym, zamiast umartwianiem się nad tymi 3 nieszczęsnymi miesiącami (które zleca szybciej niż myślisz, właściwie zostało już jedynie półtora miesiąca).
Tu nie chodzi o nudę, Mam taki zawód, że po przyjściu do domu dalej pracuję przy komputerze i właściwie do nocy ciągle coś robię. Mam dziecko. Poza tym jeżdżę na rowerze, chodzę na aerobik. To nie chodzi o to, że nie mam co robić. Bo nawet gdy robię, to czuję taki straszny ból w sercu, tęsknotę, smutek. I o to chodziło mi z tą samotnością. Zresztą człowiek tak naprawdę w życiu jest sam.
ja zeby nie zwarjowac planuje caly miesiac, duzo pracuje i tak wlasciwie to nie mam dla niego czasu:)
teraz wrocilam z pracy, wlaczylam komputer i odezwie sie w koncu ale nie czekam, umylam dzieci, wlaczylam do pieczenia mieso swoje ulobione, ide zaraz sie myc sama, ogladam seriale... jak sie odezwie to sie odezwie!
a poza tym ja zyje tym co bede robic z mezem jak woroci:))
ze pujdziemy do kina, ze za ciezko zarobione pienadze kupimy sofe jaka nam sie podoba, ze pojedziemy tu czy tam... ze bedziemy sie kochac, ze naprawi mi auto...:)
przeciez on zyje, jemu jest rownie ciezko, wiec dlaczego po prostu dzis nie usiadziesz na skeypie i nie powiesz "czesc kochanie, co u ciebie slychac?? wiesz jak jemu zrobi sie milo!
musicie uzdrowic swoje kontakty bo tak jak mowia tu ludzie, stracicie siebie.
ja tez mam takie dnie ale wtedy robie cos zupelnie innego...np jakis fajny kosmetyk:)
musisz zaczac zyc swoim zyciem a nie miec do niego pretensje, po co on tam pojechal??!! pewnie jak wszyscy panowie, ZAROBIC! wiec robi to takze dla ciebie, aby moc wiecej ci dac a automatycznie on bedzie czuc sie pewniej.
poza tym, juz mniej niz wiecej czekania:)
Moj chłopak 3 mies. temu wyjechał do pracy do Niemiec, od tamtego momentu widziałam go tylko raz i wróci do nie dopiero 30 czerwca. Nie jest łatwo poradzić sobie z tęsknotą, ale też nie można siedzieć przez cały czas z założonymi rękami i płakać w poduszkę. Myśl o tym jak to będzie jak się spotkacie, jaka radość będzie z tego spotkania. Wiem jak to jest jak brakuję ci osoby którą kochasz, ale jemu też nie jest łatwo. A z resztą wiesz, ze wróci i będzie wam cudownie. Głowa do góry i napisz do niego. Zapytaj się jak się czuje, co u niego słychać, powiedz, ze kochasz i nie możesz się doczekać spotkania. Trzymaj się ! ![]()