Witam
Miesiąc temu rozstaliśmy się z dziewczyną, mamy po 20 lat,studenci, byliśmy razem rok, ja jestem raczej spokojny, nie jestem jakaś dusza toważystwa, chociaż wiele dziewczyn zawsze o mnie zabiegało a ja nie chcialem sie wiązać, jestem wrazliwym facetem, nie szukam przygod na chwile, ona mądra dziewczyna, szanujaca siebie, bardzo dobry kontakt z rodziną, nie imprezuje z koleżankami, czasami spotyka się ze znajomymi, woli toważystwo męskie ale po koleżeńsku, spodbało mi się to bo to nie jest typowa dziewczyna w szpilkach, ktora swieci tylkiem, nie ubiera się tak, szanuje siebie.(np nigdy nie chodziła w legginsach a później ja ją na to namówiłem i zaczęła bo figure ma;) ) na początku to ona zabiegała o spotkania itp, bo ja jestem taki że trudno mi komuś zaufać, ale jak juz to sie stanie to zrobil bym dla tej osoby wszystko, i tak właśnie było z nią, pokochałem ją, z całego serca, ona kochała też mnie, obydwoje poważnie podchodziliśmy do tych słów więc troche mineło zanim to sobie wyznaliśmy, dla nas obojga także był to pierwszy poważniejszy związek. Z początku było wszystko ok tak jak ma być. Dodam że ona jest dziewicą a ja nie byłem jak typowy facet, że nalegałem na seks,kochałem ją, szanowałem, że chce poczekać, powiedziała że chce to zrobić ze mną tylko nie jest jeszcze gotowa, nie przeszkadzało mi to, byliśmy szczęśliwi, ale znowu nie było tak że nie chciała mi się pokazać nago albo miała jakieś opowy, intymność występowała, co prawda zazwyczaj z mojej inicjatywy ale ona nie miała nic przeciwko. Wkręciłem się strasznie, planowaliśmy przyszłość, byliśmy bardzo szczęśliwi.Opowiadaliśmy sobie o wszystkim zero tajemnic i to było fajne, wiem jak niektórzy faceci oszukuja swoje kobiety, mi to nawet przez myśl nie przeszło, a ją dobrze znałem wiec jej ufałem. Mogliśmy robić razem dosłownie wszsystko, mogłem wziąc samochód i mogliśmy jechać bez celu, milczeć razem, gotować, śmiać sie z wszystkiego, wygłupiać jak dzieci, bawić sie, zachować powage, uczyć sie razem, spacerować bez celu, także intymne rzeczy, mogliśmy rozmawiać o wszystkim, świetnie sie dogadywaliśmy od początku związku. Od nowego roku poczułem, że coś sie psuje, intymność całkiem zniknęła, zaczeliśmy się kłócic o byle co, czasami to przezemnie te kłótnie były ale to dlatego że pytałem co jest nie tak bo naprawde czułem ze cos sie zmieniło, okazywała mi coraz mniej uczuć, coraz mniej sie spotykaliśmy i tylko z mojej inicjatywy były te spotkania, opowiadała mi jak była ze znajomymi ze studiow i piła z kolegami, i wrocila rano, troche smutno mi było takie cos slyszec, zwlaszcza że jak była ze mna to wracala do domu kolo północy, przestałem sie czuć kochany, coś miłego mówiła mi tylko jak ja jej powiedziałem, byłem chory myślałem że mnie odwiedzi ale nie, czasami nawet w głowie stwarzałem sobie takie obrazy, że np byłem w domu i sobie wmawiałem że ona zaraz zadzwoni że jest pod drzwiami zebym wyszedl, ja jej robiłem zcasami takie niespodzianki pojawiałem sie z kwiatami wiem jak ją to cieszyło, mówiłem jej tyle razy że jak napisze mi cos milego to to duzo dla mnei znaczy, ale to nic nie dało, mówiłem jej też że nie czuje się taki szczęśliwy jak kiedyś a to chyba wiele znaczy a ona nie wiziela tego do siebie i nic z tym nie zrobiła.Mówiłem jej, że wydaje mi się że juz jej nie zależy tak jak kiedyś, a ona zaprzeczała wszystkiemu i powtarzała ze wszystko jest ok.Wydaje mi się ze normalnie dziewczyna jak jej zależy to stara się zrobić dla osoby ktora kocha, żeby była szczęśliwa. Ja starałem się z całych sił jakoś to naprawić ale to nic nie dawało. Już nie mogłem tak wytrzymać, byłem w związku a wcale sie tak nie czułem, nie czułem sie kochany. Spotkaliśmy się, zaplanowałem poważna rozmowe, ona sie takiej nie spodziewała, powiedziałem co czuje, tak jak wyżej napisałem, że brakuje mi tego wszystkiego co było dawniej, powiedziałem jej, że ja widze związek tak że najwazniejsze jest to co do niej czuje, że zrobił bym dla niej wszystko bo kocham ją nad życie, ale też potrzebuje czasami zobaczyć, że jej na mnie zależy, jakieś uczucia, jestem facetem potrzebuje czasem intymności, że dwie osoby sa w związku kobieta i facet, że szanowałem zawsze że nie jest gotowa na seks i bede szanował dalej bo tak ją kocham powiedziałem że nie moge tak dłużej, że chce być z nią szczęśliwy, ją troche zamurowało, i powiedziała, że dla niej, nie ma miejsca żadna intymnośc w związku, że nasze pojecie o zwiazku za bardzo sie rozni i sie rozstajemy, na koniec mnie przytulila i powiedziala przez lzy ze bardzo mnie przeprasza ze mnie skrzywdziła, nie da sie opisac tego co czulem w tedy, kobieta ktora kocham, dla której mógłbym sie wyżec wszystkiego, zrobił bym wszystko, robi mi takie coś, powiedziałem jej że mnie stać na wiele, moge odmówić sobie wszystkiego, tylko żebyśmy to zaczęli jakoś naprawiać powoli, nie odrazu ale malymi krokami, nic na to nie powiedziała. Za tydzien spotkaliśmy się przy okazji poprosilem o rozmowe i juz widziałem u niej taka obojetnosc wobec mnie, mówiła ze mnei kocha ale miłość to nie wszystko, ale przecież wytarczyło pokazać, że zależy, zawsze jak były jakies klotnie u nas to ja to naprawialem, ja latałem ja chcialem sie spotkac bo nie chcialem marnowac dni na klotnie, teraz jak przyszło żeby ona pokazała że jej zależy to sie poddaje? na tym spotkaniu powiedziała mi że w tedy jak sie rozsatlismy to cala noc plakala i nie mogla sie uspokoic, i ja mama musiala uspokajac, ale przeciez ja jej powiedziałem, ze nie chce sie rozstawać, że chcialbym żeby pokazała, że jej zalezy, żeby nawet chciala porozmawiac o tym, jak by mi jakos powiedziala, ze postaramy sie oboje i powoli dojdziemy do tego co było dawniej, ale nie nic z tych rzeczy od niej nie wyszło, ona zwyczajnie sie poddała, i to mnie najbardziej boli, najwiekszy zal do niej mam o to że tyle czasu razem tyle rzeczy zrobilem dla niej, zrobilismy razem takie mielismy plany a ona tak to przekreslila, i chociaz powiedzialem jej ze ja chce to naprawiac to ona nie chciala. Myśle o niej codziennie, kocham ją nadal, ale przeciez kontaktowanie się z nią i mówienie tego samego w kółko nie ma sensu, codziennie patrze na jej profil fb, mam takie głupie myśli, że ona juz o tym zapomniala, ze jak była ze mna, kochałem ją prawdziwie i bardzo ją szanowałem to nie uprawiała ze mna seksu, a teraz spotka jakiegos faceta i z nim będzie, kazda napotkna dziewczyne na ulicy porownuje do niej, wspominam wspólne chwile których mi brakuje, mam takie mysli, że ona teraz sie zmieni, i przestanie sie tak szanować czego bym nie chcial, czuje ze mam zlamane serce, a z drugiej strony myśle ze to wisialo w powietrzu od dawna, dobrze ze taka rozmowe przeprowadzilismy bo tylko sie dusilem w tym zwiazku, ale tych zlych mysli jest wiecej, przeciez ja ja tak kochalem, nikogo juz tak nie pokocham, dalej zabiega o mnie wiele dziewczyn proponuje spotkania a ja odmiaiwam, bo porównuje kazda do niej, ze nie jest taka albo taka, tamta była idealna do stwożenia razem przyszlosci, a te co tylko na chwile? nie potrzebuje tego. Prosze pomóżcie mi.