Witajcie !
Postanowiłam że wyżale się dzisiaj na forum, bo nie mam z kim zbytnio porozmawiac o swoich problemach.
Otóz mam 21 lat, przez ten jakże krótki okres,swojego życia,dwa razy tkwiłam w toksycznych związkach.
Nie wiem czy ja mam takiego pecha..czy po prostu sama rzucam się w ramiona mężczyzn któży traktują mnie jak szmate do podłogi,a nie jak ukochaną.
Od dziecka,bardzo brakowało mi zainteresowania moich rodziców, miłosc,rozmów ze strony matki..byłam taki niewidzialnym dzieckiem.. a ludzie któży mnie wychowali bardziej skupiali się na swoim małżeństwie,bardzo zresztą nieudanym ..ale istniejącym do tej pory.
Podobno zasady zdrowego związku, mozna nabyc właśnie widząc małżeństwo swoich rodziców, wiem że akurat na nich nie powinam się wzorowac ,ale to jest silniejsze ode mnie.
Mój ojciec był alkoholkiem, furiatem który terozyzował mnie ,moją matke jak i brata..była przemoc,było znęcanie się psychiczne,wyzwiska ..wszystko co można wyobrazic sobie w najgorszym koszmarze.
Moja mama zaś zawsze uległa,zalezna ..kochająca ,zapatrzona ...znosząca wszystko,co może byc najgorsze w zyciu..nie wyrywała się nigdy,nie walczyła..stała przy swoim mężu..mimo że on traktował ją potwornie.
Myśle że powielam blędy swojej matki..rozpaczliwie szukam milosc na tym świecie, i bięgne za każdym kto chociaż pogłaska mnie łaskawie po głowię, moje poczucie wartosc jako osoby jest znikome , w sumie uważam ..że jest wiele ciekawszych kobiet ode mnie.
Nie mam przyjaciół,zazwyczaj jestem wykorzystywana,kazda moja relacja z drugim człowiekiem jest toksyczna .
Moje kompleksy i niesmiałosc ..tez żutują na moją osobowosc,ja nie jestem slepa, widzę że ktoś mi robi krzywdę, ale mimo to ..`nie wyrywam się, nie walczę.
Przyjmuje wszystko,bo skoro nie potrafie szanowac sama siebie,dlaczego ktoś inny miałby to robic?
Wiem,że jeżeli się nie zmienie,nie pokocham się, mój instykt samozachowawczy się nie pojawi..nie stworze normalnego związku z nikim.
Chciałabym to zmienic, ale nie potrafię.. ja juz taka jestem,to moja natura.. zaburzona ,chora.
Ale jeżeli jest coś co moglabym dla Siebie zrobic,to zrobię to.
Może dzięki temu,przestane się w końcu sama krzywdzic.
Czekam na jakieś wasze sygestie.