Powielam błędy swojej matki? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Powielam błędy swojej matki?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1 Ostatnio edytowany przez Natashaa21 (2013-04-02 19:15:27)

Temat: Powielam błędy swojej matki?

Witajcie !

Postanowiłam że wyżale się dzisiaj na forum, bo nie mam z kim zbytnio porozmawiac o swoich problemach.
Otóz mam 21  lat, przez ten jakże krótki okres,swojego życia,dwa razy tkwiłam w toksycznych związkach.
Nie wiem czy ja mam takiego pecha..czy po prostu sama rzucam się w ramiona mężczyzn któży  traktują mnie jak szmate do podłogi,a nie jak  ukochaną.
Od dziecka,bardzo brakowało mi zainteresowania moich rodziców, miłosc,rozmów ze strony matki..byłam taki niewidzialnym dzieckiem.. a ludzie któży mnie wychowali bardziej skupiali się na swoim małżeństwie,bardzo zresztą nieudanym ..ale istniejącym do tej pory.
Podobno zasady zdrowego związku, mozna nabyc właśnie widząc małżeństwo swoich rodziców, wiem że akurat na nich nie powinam się wzorowac ,ale to jest silniejsze ode mnie.
Mój ojciec był alkoholkiem, furiatem który terozyzował mnie ,moją matke jak i brata..była przemoc,było znęcanie się psychiczne,wyzwiska ..wszystko co można wyobrazic sobie w najgorszym koszmarze.
Moja mama zaś zawsze uległa,zalezna ..kochająca ,zapatrzona ...znosząca wszystko,co może byc najgorsze w zyciu..nie wyrywała się nigdy,nie walczyła..stała przy swoim mężu..mimo że on traktował ją potwornie.


Myśle że powielam blędy swojej matki..rozpaczliwie szukam milosc na tym świecie, i bięgne za każdym kto chociaż pogłaska mnie łaskawie po głowię, moje poczucie wartosc jako osoby jest znikome , w sumie uważam ..że jest wiele ciekawszych kobiet ode mnie.
Nie mam przyjaciół,zazwyczaj jestem wykorzystywana,kazda moja relacja z drugim człowiekiem jest toksyczna .
Moje kompleksy i niesmiałosc ..tez żutują na moją osobowosc,ja nie jestem slepa, widzę że ktoś mi robi krzywdę, ale mimo to ..`nie wyrywam się, nie walczę.
Przyjmuje wszystko,bo skoro nie potrafie szanowac sama siebie,dlaczego ktoś inny miałby to robic?


Wiem,że jeżeli się nie zmienie,nie pokocham się, mój instykt samozachowawczy się nie pojawi..nie stworze normalnego związku z nikim.
Chciałabym to zmienic, ale nie potrafię.. ja juz taka jestem,to moja natura.. zaburzona ,chora.
Ale jeżeli jest coś co moglabym dla Siebie zrobic,to zrobię to.
Może dzięki temu,przestane się w końcu sama krzywdzic.


Czekam na jakieś wasze sygestie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Powielam błędy swojej matki?

szukałaś pomocy u psychologa?

3

Odp: Powielam błędy swojej matki?

Próbowałam,chodziłam do psychologa..byłam kilka raz, ale nic mi to nie dawało, pomagało na chwile, mówilam sobie dam radę, zmienie się ,będe inna..moze ta zmiana trwała tydzień.

4

Odp: Powielam błędy swojej matki?

Moze ktos jeszcze sie wypowie?

5

Odp: Powielam błędy swojej matki?

jesteś bardzo młoda, masz czas na związki.
skup się teraz na sobie, na swoim rozwoju.
najpierw równowaga, spokój, a później chłopcy.
czasem trzeba zostać samemu, żeby się odnaleźć i spotkać odpowiednie osoby.

6

Odp: Powielam błędy swojej matki?

Może i powinam zostac teraz sama,i najperw dojsc do ładu ze swoim życiu.
Ale to nie jest takie proste,bo chciałabym jednak z kimś byc.
Jestem w takim wieku,że potrzebe bliskosc drugiego człowieka często się ujawnia,nie mówię o tej fizycznej ale bardziej emocjonalnej.

7

Odp: Powielam błędy swojej matki?
Natashaa21 napisał/a:

Może i powinam zostac teraz sama,i najperw dojsc do ładu ze swoim życiu.
Ale to nie jest takie proste,bo chciałabym jednak z kimś byc.
Jestem w takim wieku,że potrzebe bliskosc drugiego człowieka często się ujawnia,nie mówię o tej fizycznej ale bardziej emocjonalnej.

i właśnie to, że chcesz z kimś być niemalże za wszelką cenę powoduje te perturbacje... jesteś łatwym celem, to różne patafiany korzystają...

8

Odp: Powielam błędy swojej matki?

Wiem to ,nie będę zaprzeczała.. Tylko jak to zmienic? Czy wgl da się?:(

9

Odp: Powielam błędy swojej matki?
Natashaa21 napisał/a:

Wiem to ,nie będę zaprzeczała.. Tylko jak to zmienic? Czy wgl da się?:(

prawie wszystko się da, oprócz oduczenia mnie fajek i piwa... w głowie to masz, i z całym szacunkiem, ale te Twoje dzieciństwo, to jako usprawiedliwienie traktujesz... pewnie jakiś wpływ to miało, ale bez demonizowania... zacznij facetów klasyfikować, mówiąc w skrócie - trochę więcej trzeźwego osądu a mniej palpitacji serca...

10

Odp: Powielam błędy swojej matki?

Może ktoś jeszcze sie wypowie wink

11

Odp: Powielam błędy swojej matki?
Natashaa21 napisał/a:

Wiem to ,nie będę zaprzeczała.. Tylko jak to zmienic? Czy wgl da się?:(

Da się zmienić.
I owszem. Ale to teraz Ty musisz podjąć wysiłek pracy nad sobą. Wzór wyniosłaś z domu. Nie znasz innego życia. W tym napiętym domu żyłaś i tego szukałaś w związkach. Wiem, bo miałam tak samo.

12

Odp: Powielam błędy swojej matki?

Zielony_Domek.

Ooo,jak dobrze że znalazłam kogoś ,kto rozumie co czuję. Udało Ci się wyjsc z tego bagna? Jeżeli tak,to w jaki sposób?
Ja wciąż mieszkam w swoim rodzinym domu..co prawda pracuje i studiuje zaocznie,ale nie jestem w stanie jeszcze się od nich wynieśc.
Może powinam zmienic psychologa ,poszukac innego? Czytałam też o terapii dla DDA,ale w moim mieście raczej,to nie funkcjonuje..musiałabym dojeżdżac do innego..

13 Ostatnio edytowany przez Zielony_Domek (2013-04-04 09:08:45)

Odp: Powielam błędy swojej matki?

Bardzo chętnie się wypowiem ale tak w ciągu godzinki czy półtora bo pies mnie zaraz zje smile
Napisz co głównie Cię trapi i co działo się w tych związkach.

14

Odp: Powielam błędy swojej matki?

Możesz z tego wyjść, uwierz mi. Takich dziewczyn jak ty są tysiące. Zapewne nie każda z nich wychodzi z tego syfu, ale ty jesteś jeszcze młoda i bardzo szybko zrozumiałaś swój błąd. Chcesz nad sobą pracować, a to bardzo dobrze rokuje na przyszłość.

Wiesz terapia jest ważna, ale chyba jeszcze bardziej ważny jest czas. Spojrzenie na sprawę z jakiejś tam perspektywy.

Jak wyzdrowiejesz, to nie będziesz tworzyła związków dla ciebie toksycznych, ponieważ będziesz czuła się na tyle wartościowa osobą, że nie pozwolisz sobie na takie traktowanie.
Także głowa do góry i do przodu.

15 Ostatnio edytowany przez Natashaa21 (2013-04-04 09:46:11)

Odp: Powielam błędy swojej matki?

Ok,nie ma problemu..może byc później:)
Zielony_Domek

Otóż, ciągnełam znajomosc z pewnym facetem 3 lata. Przez ten okres ,wiele razy byliśmy razem, ale w sumie na krótko,decyzje o rozstaniu podejmował zazwyczaj on ,powody były przeróżne `od nic z tego nie będzie,zapomnij o mnie,po nie wiem co czuje ,nie wiem czy nam się uda.
Chociaz powód był pewnie taki że rzucał mnie kiedy mu się podobało, po prostu znudzałam mu się,i  wracał do mnie gdy sobie o mnie przypominał,a ja głupia przyjomowałam go,za każdym razem gdy się pojawiał. Wiem to był błąd.

Będąc z nim ,nie czułam się szczęśliwa,nie ufałam (balam się że znowu mu się odwidzi,odejdzie a ja nie dam sobie rady..bałam się go,bo tez nie raz sprzeczaliśmy się w sprawach sexsu,ja dziewica on doświadczony ,chciałam żeby trochę poczekał z kilka miesięcy ,ale jemu to nieodpowiadało ) w koncu mi powiedział`że to do niczego nie prowadź,bo on ma inne potrzeby i oczekiwania ..ja oczywiście w płacz i rozpacz.. bo przecież ,zakochałam się w nim.
Nie miałam poczucia bezpieczeństwa..ile razy słyszałam ,nie angażuj się zbyt szybko,bo nie wiadomo co z tego będzie,nie jestem pewny jeszcze tego wszystkiego. Co ja czułam w takich momentach.. wiedziałam ze go kocham,ale ze strachu nigdy mu tego nie powiedziałam, bo po co? skoro on tak się wypowiada,zresztą nie usłyszalabym tego samego.. To ja bardziej starałam się ciągnąc tą znajomosc,organizowałam spotkania, wyciągałam rękę.. gdy odchodził dobijałam się do niego jak wariatka..czułam jakby umarł mi ktoś bliski.
Mimo że on nie reagował na moje telefony, ja i tak robiłam swoje,strasznie się poniżałam w jego oczach..a wszystko po to,żeby przy mnie był,wspierał ,pomagał.. nie zostawiał mnie samej z całym bagażem swojego życia.. opowiadałam mu o swoim dzieciństwie,o tym co przeyżywałam gdy byłam dzieckiem,i przeżywam wciąż.
O swoich chorobach, bo jestem strasznie chorowita.. biegam od lekarza do lekarza..wstając o 6 rano,stojąc 2 godzny,na mrozie.. aż otworzał drzwi do szpitala.. zawsze są straszne kolejki, i tak kilka razy w ciągu tygodnia.
O relacjach z przyjaciółmi,przez których jestem wykorzystywana, dla których jestem obiektem kpin i żartów,mam problem z taki ludzimi, nie potrafię się odgrysc, brak mi asertywnosc , bardzo zalezy mi na ludziach, jestem strasznie lojalna ,wobec wszystkich nawet jeżeli czyjeś postępowanie mi nie odpowiada.
Pewnie mnie spytasz czy rozmawiałam z nim o jego zachowaniu? Otóż nie,nigdy nie zwróciłam mu uwagi,nie podniosłam głosu,tego tez nie umiem..widzę co on robi,ale udaje że to mnie nie dotyczy,on pluje mi w twarz , a ja udaje ze to deszczyk pada.
Ja dusiłam w sobie emocje,uczucia.. czasami nie miałam siły, żeby udzwignąc tego cieżaru,juz nie umiałam go normalnie przytulic, pocałowac z jednej strony kochałam..a czasami tak nienawidziłam. Ciągnełam na siłe tą relacje, mimo że wiedziałam jak mnie to winiszcza.
Moja niesmialosc,i kompleksy ..przytłaczają mnie,ja nie podejdę do swojego profesora,na uczelni spytac się z czego mam zaliczyc kolokwium ..wstydze się.. nie podejde do kolezanki żeby pozyczyła mi podręcznik do skerowania..wstydze się.

On był dla mnie wszystkim, zastępował mi matke ,ojca.. tego czego od nich nie dostałam.
Cały c mój świat kręcił się wokół niego,ja to wszystko wiem,zdaje sobie sprawe..ale to tylko tyle,bo nie umiem zmienic siebie.


I moje pytanie ,co zrobic żeby to zmienic? Ja już straciłam nadzieje na siebie.

16

Odp: Powielam błędy swojej matki?

Kolezanko, terapeuta na pelny etat. Moi rodzice byli nie lepsi- narcystyczna matka, pracoholiczny ojciec, na dodatek zero rodzenstwa. Poszlam na terapie, okolo w Twoim wieku. Teraz mam zero problemow z przeszlosci.

17

Odp: Powielam błędy swojej matki?

Dzięki za radę smile

18

Odp: Powielam błędy swojej matki?

Tak to niestety jest, to na co napatrzymy się w domu potem zjawia się w naszym życiu.
U mnie nie było alkoholu i jako takiego maltretowania, aczkolwiek jak nad wszystkim wisiała groźba bicia, to jednak napięcie jakie wprowadzał ojciec w domu wyprowadziło moje życie na manowce. Musiałam mocno dostać po tyłku by zrozumieć, że coś jest nie tak.
Bo ja również pozwalałam na poniżanie i upokarzanie przez partnerów, wiedziałam o tym, że tak nie powinno być, że mnie to bardzo boli, ale nie umiałam tego przerwać, chyba powinnam napisać, że nie chciałam - ale byłam bardzo słaba i nie wiedziałam gdzie szukać pomocy.
Byłam dwa lata z alkoholikiem i ponad trzy z człowiekiem, który nienawidził mnie za to, że mnie kochał, sam poturbowany od najmłodszych lat wszystkie winy w naszej relacji zrzucał na moje ramiona, nawet jak od dał ciała po całości - przepraszałam ja, nie ma sensu się rozwodzić bo opisałam to na tym forum już kilkanaście razy z wieloma szczegółami, zapraszam do lektury.

Zaznaczam, że wszystko co Ci napiszę to pokłosie moich doświadczeń i obserwacji, nie mam żadnego psychologicznego przygotowania, zależy mi bardziej na tym byś zobaczyła ile podobnych do Twojej historii jest dookoła, a na tym forum to już szczególnie i całe szczęście, jest z czego czerpać smile radzę zacząć choćby od tego.

Przede wszystkim: nie jesteś sama, pamiętaj o tym, niestety wiele osób po prostu nie powinno mieć dzieci. To co czasem dorośli wyprawiają z psychiką dziecka, za które są odpowiedzialni i winni są mu dać maksimum bezpieczeństwa to barbarzyństwo.
Nie musisz być tak bezsilna jak Twoja matka, pozwoliła by cierpiały jej dzieci i ona zapewne też. Twoja mama stała się osobą współuzależnioną, Ty zresztą też. Niestety nie zrobiła nic by Cię przed postępowaniem ojca ochronić.
Bardzo współczuję. Nie ma co jej usprawiedliwiać, wtedy też były inne czasy i realia, nie było dostępu do internetu, fachowej literatury, wychowanie czy może także wzór wyniesiony z jej rodzinnego domu kazał jej trwać przy Twoim ojcu choćby nie wiem co, może liczyła na to, że jej poświęcenie coś zmieni. To jest w taj chwili nieważne. Trudno, stało się.
Nie powinno, ale się stało.
Przede wszystkim i Ty i ja jesteśmy dorosłe i jako dorosłe osoby bierzemy odpowiedzialność za SIEBIE i swoje życie, wiemy co doprowadza nas do wchodzenia w toksyczne relacje, staramy się tych zachowań unikać, nie uruchamiamy się, każdego dnia walczymy o swoją godność, stawianie granic.
Jesteś wartościową osobą, zasługujesz na miłość, szacunek, troskę i tego źródłem jesteś Ty sama. To TY przede wszystkim musisz uwierzyć, że jesteś tego wszystkiego warta, nie za cenę poniżania się, służalczej miłości czy obdzierania się z godności.
Tak po prostu.
I sama sobą musisz się zaopiekować.
Na starcie masz już bardzo dużo.
Jesteś młodziutka możesz teraz całą energię skierować w swoim kierunku, małymi krokami, powoli.
Nie wplątałaś się w małżeństwo, kredyty, dzieci, zobowiązania z kimś takim jak Twój ojciec.
Dwa, jest mnóstwo osób, które wyszły z gorszych nawet traum. Wystarczy chcieć.
Jest mnóstwo literatury, stron w internecie.

Pamiętam jak ja próbowałam tysiące razy coś zrobić ze swoim życiem, zawsze myślałam, że mi się nie uda, że nie warto, że sobie sama nie poradzę.
Błąd.
Teraz już wiem, najwięcej siły miałam w sobie.

Co do psychologa, też chodziłam, niestety mimo dobrych chęci leczyła mnie wedle standardu bez wnikania w mojej ewidentne skłonności do uzależniania się od partnera.
Bardzo pomogła mi terapia SLAA - często przy parafiach można znaleźć taką pomoc. Miałam to szczęście, że ksiądz prowadzący nie głosił żadnej doktryny i szanował każdego. Byli tam tacy jak ja, seksoholicy, alkoholicy. Cud, miód i orzeszki smile
Ale czułam, że jestem wśród swoich.
Potem pomogłam sobie trochę sama, czytałam książki, potem pomógł mi los, bo ten ostatni eks mnie rzucił i chcąc nie chcąc musiałam się zabrać za siebie (bardzo bolesny ale jednocześnie owocny czas dla mnie), potem pomogli mi ludzie - którzy jakby za automatu - jako nagroda za tą decyzję, którą podjęłam pojawili się w moim życiu i je wzbogacili.
I jestem gdzie jestem.

W normalnej relacji, za miesiąc biorę ślub, a w brzuszku rośnie moje dziecko - nasze dziecko.

19 Ostatnio edytowany przez Marianne (2013-04-04 11:53:53)

Odp: Powielam błędy swojej matki?

Ja również,miałam podobną sytuację w rodzinie, może bez przemocy fizycznej...bo prędzej moja Mama zaciukała by mojego Ojca niż,On próbował tego niezłomnie.

Ale...
Muszę Ci powiedzieć,że ze mną jest zupełnie odwrotnie...
Mnie dzieciństwo,i ta cała chora sytuacja czegoś nauczyła.
Czuję się silniejsza, i nie daję sobą manipulować nikomu,nawet mój pies nie daje rady.;)

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Powielam błędy swojej matki?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024