Po raz kolejny zbyt naiwna... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po raz kolejny zbyt naiwna...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

Temat: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Tak, to chyba moja głowna cecha charakteru. Naiwnie zakochałam się w kimś kto od początku traktował mnie jak zabawkę. Zrobił mi takie nadzieje na związek, jak jeszcze nikt nigdy dotąd. Ja nadal czuję, że mi na nim zalezy. Gdy usłyszałam, po ponad pół roku spotkań, bliskości, rozmów, że nic z tego nie będzie, świat mi się rozpadł na kawałki, i do tej pory się nie skleił. Na koniec dodatkowo wygarnął mi wiele rzeczy, że przecież to za szybko, że nie mogłam się zaangażowac, bo niby jakim cudem, przecież on mi nigdy nic nie obiecywał, żadnych deklaracji sad . No tak, deklaracji żadnych nie było, to musze przyznać. Ale drogie netkobiety, jak Wy byście się zachowały, gdyby ktoś ciagle Wam powtarzał, że jesteście ładne, słodził Wam, przytulał , całował itp itd ? Czy to na prawdę moja wina? Jak się teraz pozbierac? Nie mam siły na nic.. Ja w sumie już od dawna mam skłonności depresyjne, a teraz się to pogłębiło. Nic mi się nie chce, nie chce mi się wstawać, najchętniej to bym siedziała i przypominała sobie te fajne wspólne chwile. Przez to wszystko trace kontakt z najbliższymi, kłocę się z mamą, tracę znajomych, którzy mają już dośc mojej ciagle smutnej miny, i tylko pytają jak długo jeszcze mam zamiar tak przezywać.
A czy zdarzyło się Wam, że chłopak po jakimś czasie 'zmienił zdanie'? Przemyslał wszystko i jednak zechciał spróbować jeszcze raz? Bo szczerze to ja ciągle mam nadzieje ze się odezwie i bedzie jak dawniej...

Coraz bardziej rozmyślam o życiu, wydaje mi się że nic fajnego mnie już nie spotka. Mam przeczucie, ze w sumie dobrze zrobił, bo ze mną by się tylko męczył. Nawet własna matka mi powtarza ze mam okropny charakter. Pewnie odstraszam ludzi. Boże, pomocy, nie chcę już życ...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez rockwoman7 (2013-04-02 19:33:12)

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...
derpinka napisał/a:

Tak, to chyba moja głowna cecha charakteru. Naiwnie zakochałam się w kimś kto od początku traktował mnie jak zabawkę. Zrobił mi takie nadzieje na związek, jak jeszcze nikt nigdy dotąd. Ja nadal czuję, że mi na nim zalezy. Gdy usłyszałam, po ponad pół roku spotkań, bliskości, rozmów, że nic z tego nie będzie, świat mi się rozpadł na kawałki, i do tej pory się nie skleił. Na koniec dodatkowo wygarnął mi wiele rzeczy, że przecież to za szybko, że nie mogłam się zaangażowac, bo niby jakim cudem, przecież on mi nigdy nic nie obiecywał, żadnych deklaracji sad . No tak, deklaracji żadnych nie było, to musze przyznać. Ale drogie netkobiety, jak Wy byście się zachowały, gdyby ktoś ciagle Wam powtarzał, że jesteście ładne, słodził Wam, przytulał , całował itp itd ? Czy to na prawdę moja wina? Jak się teraz pozbierac? Nie mam siły na nic.. Ja w sumie już od dawna mam skłonności depresyjne, a teraz się to pogłębiło. Nic mi się nie chce, nie chce mi się wstawać, najchętniej to bym siedziała i przypominała sobie te fajne wspólne chwile. Przez to wszystko trace kontakt z najbliższymi, kłocę się z mamą, tracę znajomych, którzy mają już dośc mojej ciagle smutnej miny, i tylko pytają jak długo jeszcze mam zamiar tak przezywać.
A czy zdarzyło się Wam, że chłopak po jakimś czasie 'zmienił zdanie'? Przemyslał wszystko i jednak zechciał spróbować jeszcze raz? Bo szczerze to ja ciągle mam nadzieje ze się odezwie i bedzie jak dawniej...

Coraz bardziej rozmyślam o życiu, wydaje mi się że nic fajnego mnie już nie spotka. Mam przeczucie, ze w sumie dobrze zrobił, bo ze mną by się tylko męczył. Nawet własna matka mi powtarza ze mam okropny charakter. Pewnie odstraszam ludzi. Boże, pomocy, nie chcę już życ...

kochana, uwierz mi, ja w swoim życiu też przeżyłam dokładnie coś takiego, też takie podpuszczanie, robienie złudnej nadziei, tylko to trwało intensywnie 2 lata, byłam tak wpatrzona w tego faceta, że świata nie widziałam poza nim, co najważniejsze za każdym razem, kiedy coś się działo, jakaś sprzeczka usprawiedliwiałam go, mówiąc, że to moja wina, ale teraz wiem, że to z nim coś jest nie tak. Nawrót lekki był po rozstaniu z moim eks niedawno, gdyż spotkałam ów faceta w sylwka, znowu było takie mydlenie oczu, a wiadomo procenty swoje też zrobiły, do niczego nie doszło, bo byłam na takim rałszu, że ledwo co pamiętam. Generalnie po tym zdarzeniu, znowu nastało to samo co wcześniej, czyli jego pieprzenie, że to nic nie znaczy etc, tylko, że nie wziąl pod uwagę tego, że ja juz kompletnie jestem obojetna wobec niego, znowu probowal mi wmówić moją winę, ale go ostatecznie olałam i nie mamy kontaktu. Dlatego ja Ci radzę, odciąć się, uwierz mi... ja też wierzyłam w to, że nic w życiu mnie już nie spotka, a potem właśnie pojawił się mój eks.. którego po dziś dzień darzę uczuciem, no ale...

Wszystko jest do zrobienia, po pół roku powinno w miarę to przechodzić, mi przeszło po 2 latach ostatecznie i na amen, wiadomo sentyment będzie nie ukrywam, ale z mojej strony ja już nie widze zadnych szans na to by z tym człowiekiem chociaz pogadać normalnie. Za bardzo dał mi w kość.

3

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Derpinko, nie wiem ilu ludzi, ale na pewno wieeeelu, myślało przynajmniej raz w życiu, że "nic fajnego ich już nie spotka".
Nie Ty pierwsza i nie ostatnia źle ulokowałaś swoje uczucia. Wiem, że to w sumie marne pocieszenie, ale taka jest prawda. Nie każda osoba w której się zakochamy musi te uczucia odwzajemnić. Tak już bywa i trzeba niestety to przyjąć do wiadomości. Być może chłopak zmieni zdanie, przemyśli wszystko raz jeszcze i zechce porozmawiać, a może i nie zechce. Nic na siłę. Nikogo do miłości sie nie da zmusić. Po prostu trzeba żyć dalej swoim życiem, i starać się aby było ono jak najlepsze. Gdy emocje opadają, wtedy patrzymy bardziej trzeźwo na całą sprawę. Z Tobą też tak będzie.
Z każdego dołka można wyjść, tylko trzeba odrobinę chęci i własnego wysiłku. A przede wszystkim, nie można izolować się od ludzi. Trzeba pamiętać, że przyjaciele i znajomi, rodzice chcą dobrze. Nie odrzucaj ich.

4 Ostatnio edytowany przez alone (2013-04-04 00:40:37)

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Hmm ja jestem w podobnej sytuacji czyli nie wiem na czym stoje. Czy jestem dla niego przygoda czy powoli sie angazuje. A co byście zrobiły gdybyscie mogly cofnac czas zeby nie przezywac rozczarowania ?

5

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Mój Boże, ale jest nas takich, które nie wiedzą na czym stoją? smile ja też się zaliczam do tej grupy. Zakochana po uszy i nie wiem co dalej. Co prawda nie powiedział mi, że nic z tego nie będzie, ale że będzie też nie mówi tongue Może założymy jakąś grupę wsparcia? wink

6

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Szczerze? Bardzo potrzebuję wsparcia. Niestety, od osób, na które liczyłam, nie dostałam takowego. Czuję się że jestem dla nich jakimś ciężarem, irytują mnie ciagłe pytania: "jak długo masz jeszcze zamiar tak się zachowywac??", "nie uważasz, że powinnaś już przestać ciągle rozpaczac?" a minął miesiąc, dla mnie DOPIERO miesiąc. Jak mogę myśleć o jakiejkolwiek przyszłości, skoro ja w ogóle nie chcę tej przyszłości, bez niego.. Bo nie tak ją sobie wyobrażałam, to nie miała być przyszłośc BEZ niego. Wszystko mi o nim przypomina, najgorzej gdy ciągle go widuje. Zastanawiam sie czy nie byłoby dobrze, gdybym stąd wyjechala, zmieniła studia, miasto. Ale jednocześnie boję się tego. No ale jak bym mogła się nie bać, skoro ja nawet do sklepu nie mam motywacji wyjśc, ani żeby coś zjeść.
Może myślę zbyt egoistycznie, ale naprawdę nie sadziłam że gdy będe kiedykolwiek w takiej sytuacji, to wszyscy mnie zostawią, nie zaoferują pomocy. Może faktycznie to wszystko moja wina, i chłopak dobrze zrobił że zwiał..

Co bym zrobiła, gdybym mogła cofnąć czas? Najlepiej wcale bym go nie spotykała. Gdy przypominam sobie początki, to jest masakra, teraz np nie widze juz klawiatury.. A tak poza tym, to widzę że trzeba ciagle rozmawiać. I nie angażować się w cokolwiek, gdy nic nie będzie powiedziane wprost, nie wierzyć już w żadne słowa, bo nie słowa, a czyny są najważniejsze. Myśle że chyba następnym razem będę chciała wszystko stawiać jasno, mimo że to może psuje całą 'zabawę', flirty i te sprawy. Boże, co ja piszę, jaki następny raz... Nie wierzę w jakikolwiek następny raz. Do tej pory tylko przy nim czulam to, co do tej pory czuję... Wiem, że nie ja pierwsza tak mówie, że nie chcę nikogo innego, że nic mnie nie spotka, ale.. wiem że nie spotka. Nie jestem żadną pięknością, nie licze ze ktoś inny się mną zainteresuje, a nawet chyba nie chcę, bo to juz nie będzie to samo.

A co do tej grupy wsparcia, to z tego co piszecie to nie wiem czy się nadaję, bo mi powiedziano wprost, że nic z tego nie będzie, a Wy jeszcze macie jakąkolwiek nadzieje wink

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

witaj mialam podobna sytulacje a raczej mam ... i uwiez tak jak ty do tej pory sie zbieram i nie moge do konca ...kochamy kogos a ten ktos sie nami bawi i ma gdzies nasze uczucie ... chce zadowolic sie tylko sam i chce zeby tylko jemu bylo dobrze nie liczy sie z uczuciami innych ... aj widzisz takie jest zycie tego nikt nie zmieni ...

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

hej dziweczyny to ja tez sie dolaczam smile

9

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

No to w takim razie.. witam wszystkie w naszej grupie wsparcia wink)
Aczkolwiek nie wiem czy teraz jestem w stanie pocieszac kogokolwiek, sama chyba potrzebuje zeby ktoś mnie pogłaskał po głowce big_smile

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

wez sie w garsc nie patrz co bylo tylko co bedzie zrob cos dla siebie zeby dostrzegl co stracil wiem cos na ten temat uwierz kazdy facet jest taki sam mysli tylko o sobie ... jaki to on jest biedny a tak naprawde to my cierpiny najgorzej bo gdy zakochujemy sie to tracimy glowe mozemy dla nich zrobic wszystko tylko zeby oni odwzajemnili nasza milosc a czesto cala wine zrzucamy na siebie czemu co? przeciez wina zawsze lezy po obu stronach ... jesli on ma byc z toba to bedzie predzej czy pozniej tak moja mam mowi . ateraz postaraj sie zajac czyms innym a nie patryec sie w tel bo moze sie odezwie hehe wiem wiem sama tak robie ale najwyzsza pora zamknac rozdzial ...;)

11

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Zebyś wiedziała ile razy sobie powtarzałam że jak wejdę na uczelnie z pdniesioną głowa, wypiętą piersią to aż mu oczy zbieleją, i zrozumie, ze źle zrobił, ale gdy przychodzi co do czego, to wiem jak żalośnie muszę wyglądać, bo po każdym spotkaniu się naszych wzroków, robie głupią minę i staram się powstrzymać płacz. Także chyba jeszcze go utwierdzam w przekonaniu, że dobrze zrobił.
Właśnie to jest strasznie niesprawiedliwe, że my tu siedzimy, rozpaczamy, a oni co... "Mój' już chyba sobie znalazł kogoś na zastępstwo, a przynajmniej chyba tak się zanosi, chociaż może jestem przewrażliwiona.
Nie wierzę już chyba w to żebyśmy mogli być razem. Szczerze to nie patrze w telefon, nie czekam, bo po prostu wiem że się nie odezwie. Owszem, zawsze przed snem wyobrażam sobie jakby to było gdyby jednak.. Dlatego lubię wieczorne godziny, gdy zbliża się czas spania big_smile Mogę sobie pomarzyć że znów leży przy mnie i mnie przytula wink Za to rano jest czarna rozpacz... No i to że ciagle mi się śni.. To mi też nie pomaga.
A ja chyba rękami i nogami bronię się przed zamykaniem tego rozdziału, bo wtedy w moim życiu pojawi sie pustka... Pamiętam wszystko, każdą rozmowę, kiedy ona sie odbyła, na jaki temat, wspólne filmy, muzykę, miejsca... Faktycznie może za bardzo przezywam, w końcu nawet nie byliśmy razem, ale on czasami tak sie zachowywał, jakby na prawdę chciał, mówił rożne rzeczy.. Nie chcę o tym zapominać sad

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

uwiez tak jak ja nie chce zapomiec bo te chwile byly wspaniale ... ale chyba bedzie trzeba moj tez ma juz chyba inna a moze tez jestem pryewrazliwiona ale to chyba ta zazdrosc o niego tak widzisz to wlasnie sie nazywa pech w milosci a ja go mam zawsze kiedy cos pieknego mnie w zyciu spotyka to po chwili to sie konczy ... on mowi ze to ja sama zdecydowalam a mi sie zdaje ze on tez tego chcial bo w innym przypadku by sie odzywal ... a on nic no trudno aj wlasnie wieczory sa najgorsze tak bardzo tesknie ale nic nie moge poradzic ...

13

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Mnie w sumie w miłości też nigdy nie spotkało nic dobrego. Ja zakochiwałam się (raczej to były zwykłe zauroczenia w porównaniu do tego teraz..) w osobach, które mnie nawet nie dostrzegały i na odwrót - ja byłam obojętna na osoby, które podobno zakochiwały się we mnie. W sumie teraz też czasami ciężko mi było uwierzyć ze może to się dobrze skończy, to by było za duże szczęście.
Hmm, no ja własnie często analizuje każdą sytuację, co powinnam zrobić inaczej, żeby moze to wszystko potoczyło się inaczej, ale zazwyczaj kończy się to moimi łzami ;/
A Ty masz jakąś nadzieje że moze sie wszystko odmieni? I co byś zrobiła gdyby nawet zmienil zdanie? Uważasz ze to by miało sens, po takim Twoim cierpieniu.. Umiałabyś znów zaufać?

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

wiesz z dnia na dzien coraz bardziej oswajam sie z ta mysla ze juz nie bedziemy razem...no nie wiem czy potrafila bymu mu zaufac , wiesz chyba juz raczej nie za duzo krzywdy mi wyrzadzil za duzo lez wyplakalam zeby znow mu zaufac .chyba dobrze jest tak jak jest teraz .do milosci potrzeba jest dwojga .wiesz co mnie najbardziej boli ze tak szybko zapomnial o mnie tak z dnia na dzien po tym wszystkim co bylo medzy nami nawet nie napisze ... a ty jak myslisz mialo by to jescze jakis sens ?

15

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Tak, to boli, okropnie ;/ Bardzo dziwnie się czuję gdy po tym czasie i po tym wszystkim, jak teraz sie mijamy, to wygląda to tak jakbysmy sie nigdy nie znali. I wiem że jemu to nie przeszkadza , mimo że na koniec stwierdził że jemu też jest ciężko (haha, a ja głupia w to uwierzyłam.. )
Szczerze? wydaje mi się że jesli ktoś raz nas porzucił, to nie ma sensu od nowa wchodzić do tej samej rzeki. Ale i tak wiem, że wystarczyło by tylko jedno jego słowo i już bym do niego poleciala. Nie lubie siebie za to.

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

nie martw sie ja tez tak mam tylko jedno jego slowo a ja lece ale tym razem nie ... za bardzo mnie skrzywdzil zebym mogla mu wybaczyc po raz kolejny ... slowa czasem bola bardziej niz co kolwiek innego. czemu tak jest ? sama nie wiem widocznie nie jestesmy sobie pisani...

17

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Dziewczyny, może moja sytuacja jest trochę lepsza niż Wasza, ale też byłam kompletnie załamana. Fakt, nie byliśmy razem, niczego mi nie obiecywał, ale było cudownie. I nagle z dnia na dzień przestał się odzywać, bo postanowił wrócić do byłej sad milczał przez 2 miesiące, ja też milczałam. Nie wytrzymałam w sylwestra, zadzwoniłam pod pretekstem życzeń i tak naprawdę żeby to zamknąć, bo jakoś ciągle gdzieś to we mnie było. Po tym telefonie byłam pewna, że to jest definitywny koniec i że się od tego uwolniłam. Ale po tygodniu on się do mnie odezwał i tak już zostało. Rozumiemy się doskonale pod każdym względem, mam wrażenie, że przez ostatnie dni nasze relacje się jeszcze ociepliły i może nie będzie tak źle? Ale nadal nie wiem na czym stoję, boję się, że ta jego była będzie chciała nim manipulować tak jak do tej pory, on nic nie mówi, chociaż wiem, że coś nas do siebie ciągnie i on też to wie. Ale już o nic nie pytam, nie nalegam, bo znów nabierze wody w usta albo całkiem przestanie się odzywać.

Więc dziewczyny, może nie będzie tak źle. Może oni się zorientuję, co stracili? Może po prostu trzeba poczekać, a jeśli się nie uda, to trzeba pomyśleć, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło wink Za rok nie będziecie o tym pamiętać albo będziecie się z tego śmiać wink

18

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

No tak, nie wszyscy są sobie pisani, tylko w takim razie mam ogromny żal do losu, dlaczego się z nim w ogóle poznałam i dlaczego to wszystko tak sie potoczyło? ;(

Katarina87 : mówisz zupelnie jak on... ze kiedyś zapomnę. Heh, często się łapię na tym, że gdy ktoś coś powie, to zaraz sobie przypominam, że on mówił dokładnie to samo; wszystko mi się kojarzy ;/ No i jeszcze znajomi mi wcale nie pomagają.. często zdarza im się coś chlapnąć, wpadłam w taką paranoję, że czasami myślę że robią to złośliwie ;/
Wiesz ile razy w ciągu dnia wyobrażam sobie że wraca do mnie? miliony razy. A potem rzeczywistość: mijamy się jak nieznajomi...

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

No tak, nie wszyscy są sobie pisani, tylko w takim razie mam ogromny żal do losu, dlaczego się z nim w ogóle poznałam i dlaczego to wszystko tak sie potoczyło? ;(

odp. chyba po to zeby sie czegos nauczyc i wyciagnac  wnioski ze dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi , tyle ze latwo jest mowic... aj sama jestem w rozsypce.....

20

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Pocieszam się własnie tym, że na przyszłosć bede wiedziala jak załatwia sie takie sprawy, o ile bedzie jakakolwiek przyszlośc.
I co najlepsze szykuje mi sie samotny weekend w czterech ścianach, nie wydaje mi sie ze bedzie zbyt różowo hmm

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

to tak jak i mi jestem daleko od domu i znajomych ....

22

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Ech dziewczyny no i jak tu znaleźć faceta, któremu można zaufać? Im jestem starsza tym bardziej odnoszę wrażenie, że się chyba nie da. A może patrząc na perypetie trochę starszych, zamężnych koleżanek powinnam się cieszyć, że mnie to wszystko ominęło? Bo przecież mogło być gorzej. Ale się nie cieszę.
Ja mam na razie taką sytuację, że jeszcze się spotykamy, ale coraz mniej wiary w to, że się uda, przy takim jego 'chłodnym" podejściu (tak prawdę powiedziawszy to jutro pierwszy raz od dwóch tyg gdzieś na obiad wychodzimy, bo tak spotkania trwały dosłownie minutę, od czasu rozmowy, że jeszcze nic więcej nie poczuł). Trzymajcie się ciepło w ten zimowy weekend:)

23

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Staram się często pocieszać tym, że przecież nawet gdybym z kimś byla, to nie wiadomo czy to zagwarantowałoby mi szczęście. Bo właśnie patrząc na związki znajomych, gdy często słysze o jakichś zdradach itp to wmawiam sobie, że przecież nie mam na co narzekac... No ale jednak mam. Wpadam w jakąś paranoje, ale na prawde nie mogę patrzec jak oni po tym wszystkim się godzą i dalej są razem szczęśliwi. Dlaczego ja tak nie mogę? Co robię źle???
W ogóle zauważyłam, że słuchanie koleżanek, gdy opowiadają o swoich facetach, a już zwłaszcza widok całujących się i trzymających za ręce par, sprawia mi ogromny ból. Opowieści o jakichś randkach, spotkaniach.. To wszystko sprawia ze te wspomnienia wracają. Wiem, że każdy ma prawo do szczęścia i że przecież nie muszą się z nim kryć, ale ja już po prostu staram się od nich odciąć, bo nie chcę bardziej cierpieć.

ewelina, wiesz co, mimo wszystko Ci zazdroszczę. Chciałabym wrócić do chwil, kiedy już powoli zaczynało do mnie docierac, że nie zależy mu na mnie, ale jednak spotykaliśmy się, rozmawialiśmy. Okropnie mi go brakuje. Tej pustki nie potrafię wypełnić niczym.

24 Ostatnio edytowany przez ewelina102 (2013-04-06 17:52:08)

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

drepinka, a nie miałaś tak, że po takich spotkaniach czułaś frustrację, bo czułaś, że coś się wali i nie masz na to wpływu? Bo ja tak mam, dzisiejsze spotkanie - pojechaliśmy na obiad, zjedliśmy gadając właściwie o niczym, po czym odwiózł mnie do domu i pojechał, a ja jestem wkurzona bo tak to wszystko wyglądało, ale na początku i ciągle mam poczucie, że on zwyczajnie nie lubi ze mną spędzać czasu i przez to ciągle się zastanawiam, czy w stosunku do swoich poprzednich dziewczyn też się tak zachowywał. Czyli zamiast się cieszyć tylko się wkurzam i jestem coraz bliższa zainicjowania rozmowy kończącej tą farsę.
Ja za to wspominam czasy zanim zgodziłam się z nim spotykać, gdy już przebolałam rozstanie z eks - wtedy byłam naprawdę zadowolona z tego co miałam, nic i nikt mnie nie denerwował, byłam sama, czasem tęskniłam za towarzystwem, ale chociaż nikt nie był w stanie wywołać u mnie tego co odczuwam teraz:(

Ps. Tylko może któraś dziewczyna będzie umiała doradzić jak się teraz zachowywać, ciągnąć to w takiej formie jaka jest czy go olać i zobaczyć czy coś się zmieni, ehh

25

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Co odczuwałam po spotkaniach? Hmm, z jednej strony byłam szczęśliwa, bo mnie przytulił i pocałował na przywitanie i pożegnanie, pieszczotliwie nazwał, popatrzył tak jakoś szczególnie... Ale właśnie z drugiej strony taki niedosyt, że to wszystko stoi jakby w miejscu, że nie spieszy się do jakichś obietnic, związków. Tylko że właśnie tak sobie tlumaczylam jego zachowanie, ze moze nie chce sie spieszyc, i ze nie ma powodu, ze trzeba najpierw sie poznac, pobyc ze soba. "No bo przecież skoro ktos tak się zachowuje w stosunku do drugiego człowieka to musi coś do niego czuc, i predzej czy później i tak bedziemy razem!" Tak sobie myslalam, teraz po tym wszystkim nie wiem co mam o nim myslec, po co to wszystko było, takie złudne nadzieje mi dawał... Spytałam, nie dostałam jednoznacznej odpowiedzi, w sumie wina w końcu i tak spadła na mnie. To nie zmienia faktu, że dalej mi na nim zalezy, ale to już chyba się nie liczy.

A co do Ciebie, to tak własciwie jak wygląda cała sytuacja? Jesteście razem, czy tylko tak sie spotykacie? Ale ja z mojej strony to teraz każdemu bede doradzac tylko szczerą rozmowe. Ja sama żałuje ze nie zrobilam tego wczesniej, moze szybciej by sie to ucieło. Bo wątpie żeby sie to zmieniło tak samo z siebie.

26

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Derprinka mogę zapytać ile macie lat? Czyli dla niego wasza relacja miała być tylko "przygodą"? Czy oprócz pocałunków,tulenia było coś więcej?

27

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Wbrew pozorom nie jesteśmy gimnazjalistami big_smile mamy po 20 lat.
Tak, teraz już wiem, że to miała być pewnego rodzaju "przygoda" dla niego. Chociaż jesli chodzi o "coś więcej" w sensie fizycznym, to chłopak sobie nie poużywał wink Tzn on chciał, ale na poczatku wyjaśniłam, że w takie bliskie stosunki z facetami, z którymi nie jestem w związku, nie wchodzę. I uszanował to, nie było z tym żadnych problemów smile

28

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Identyczną sytuację w takim razie mamy tongue

29

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Nie zazdroszczę hmm ale powiem Wam coś. Byłam kiedyś zakochana w chłopaku przez 9 lat. On wyjechał do UK ze swoją dziewczyną, a ja się po prostu w nim podkochiwałam, on nie miał o tym pojęcia. Nie mieliśmy ze sobą kontaktu, do momentu, aż popularne stały się portale społecznościowe. Odezwał się kilka razy. Rozstał się z dziewczyną, ona tu wróciła, on został. Dwa lata temu zaczęliśmy pisać, najpierw fb, potem skype, było super, wydawało mi się, że złapałam Pana Boga za nogi. Wreszcie przyjechał na urlop do Polski, było cudownie, spędzaliśmy ze sobą każdą chwilę. Miłość kwitła, był przy mnie ktoś, kogo kochałam od kilku lat. I wiecie co? Urlop się skończył i on wrócił do UK razem ze swoją byłą. Świat mi się zawalił, myślałam, że strzelę sobie w łeb, nie widziałam żadnego sensu życia. Wydawało mi, się że nigdy o nim nie zapomnę i nigdy nikogo nie pokocham, bo przecież jego kochałam przez pół życia.

Wiecie czemu to mówię? Bo wydaję się Wam, że nie dacie rady zapomnieć. Dacie radę. Mnie się udało i to nie dlatego, że poznałam kogoś nowego. Nie. Trwało to może 3-4 miesiące i zupełnie mi przeszło, mimo że on jeszcze do mnie czasem pisał. A teraz? Teraz nie dotknęłabym go kijem przez szmatę smile Wszystko się ułoży smile Zapomnicie, poznacie kogoś nowego i jeszcze będziecie szczęśliwe wink

30

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

alone, w takim razie bede sie pocieszac ze nie jestem sama big_smile

Bardzo prawdopodobne że zapomne. W końcu kiedyś też byłam zauroczona w jakimś chłopaku, a dziś jest mi zupelnie obojętny. Tylko ze to było właśnie zauroczenie, wiec chyba było łatwiej. Ale jak już pisałam, podswiadomie chyba nie chce zapominac.. Jak tak sobie o tym wszystkim pomysle, to chyba te pare chwil z nim bylo najlepsze w calym moim życiu, serio. I z całego serca nie wierze że poznam kogoś innego, a na razie to nawet bym nie chciała smile

31

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Derpinka przeniesmy się na priv poużalamy się nad swoim marnym losem uczuciowym big_smile

32

Odp: Po raz kolejny zbyt naiwna...

Napisałam maila big_smile

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Po raz kolejny zbyt naiwna...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024