Hej ![]()
Studiuję na pierwszym roku filologię rosyjską od podstaw. Na początku byłam pełna entuzjazmu, zawsze uwielbiałam poznawać nowe kultury, uczyć się języków, zawsze marzyłam o... studiowaniu filologii. Kiedyś chciałam pójść na angielską, ale stwierdziłam, że rynek jest już przesycony absolwentami, więc lepiej iść na coś mniej spotykanego. Studia same w sobie bardzo mi się podobają, są przedmioty, które wydają się zbędne, ale tak jest chyba wszędzie. Mimo to odczuwam bezsensowność studiowania. Boję się, że po tych studiach nie dostanę żadnej pracy. Nie stać mnie na drugi kierunek który obecnie jest płatny, nie mam funduszy nawet na jakieś dodatkowe kursy czy studia podyplomowe w przyszłości. Większość osób, które ze mną studiują, wzięły tę filologię jako drugi kierunek albo w przyszłości planują zacząć kolejny, dla mnie niestety te studia to maksimum rozwoju. Przeraża mnie dzisiejszy rynek pracy, a dla absolwentów mojego kierunku nie ma zbyt wielu ofert, chyba, że w połączeniu z innymi umiejętnościami bądź dziedzinami, jak np. ekonomia lub rachunkowość. Coraz poważniej zastanawiam się nad rzuceniem tych studiów, chociaż nie mam pojęcia, co mogłabym robić w tym wypadku, bo z wykształceniem licealnym i bez żadnego doświadczenia jest bardzo ciężko. Myślałam o bezpłatnych szkołach policealnych, waham się między turystyką a administracją. Macie jakieś rady? A może to zły pomysł rzucać studia?
1 2013-04-02 18:07:29 Ostatnio edytowany przez SummerMelody (2013-04-02 18:08:32)
To dopiero pierwszy rok, więc JEŚLI rzucać studia, to właśnie teraz.
Ale skoro:
zawsze uwielbiałam poznawać nowe kultury, uczyć się języków, zawsze marzyłam o... studiowaniu filologii
to po co rzucać marzenia? Tym bardziej dla jakiejś turystyki, strata czasu.
Po filologii jest mnóstwo różnych możliwości. Do wyboru masz ciepłą, bezpieczną posadkę w szkole (niezła pensja, dużo wolnego czasu, opłacone składki, praca idealna dla kobiet, bo można spokojnie urodzić dziecko, a praca czeka). Możesz być wolnym strzelcem i zajmować się tłumaczeniami, podróżować sobie po całym świecie i pracować, leżąc na plaży. Korepetycje, prywatne lekcje, własna szkoła językowa. Jak Cię ciągnie turystyka, to zrób sobie kurs na pilota wycieczek...
Zgadzam się tu z BabaOsiadła, właściwie chciałam napisać to samo, więc tylko pozostaje mi się zgodzić ![]()
I... nie patrz co kto jeszcze kończy. wierz mi, na moich studiach ludzie też robili po 2 fakultety, ale wcale nie oznacza to, iż z tego skorzystali. jeśli tylko masz okazję, jedź na wymianę studencką!!
jeśli tylko masz okazję, jedź na wymianę studencką!!
Koniecznie!
Dokładnie, jeśli masz możliwość, to skorzystaj z programu Erasmusa! Pół roku spędzone np. w Moskwie, a znajomości na całe życie. Kursów i dodatkowych szkoleń nie musisz robić już teraz. Może na wakacjach zarobisz coś, i na II roku jakiś wspomniany już kurs pilota wycieczek.
Poza tym możesz skończyć licencjat z rosyjskiego, a na magisterkę iść w innym kierunku. To samo podyplomówka - na razie nie masz na to kasy, ale przecież do tego czasu 4 lata jeszcze. Ja na I roku nie robiłam nic, dopiero potem kursy, koła naukowe itd. Teraz znowu mam zastój he he. Bo na I roku wiedziałam, co chcę w życiu robić, a teraz dalej nie wiem ![]()
Dla pocieszenia powiem, że ja na studiach prócz studiowania nie robiłam nic do 5. roku
Dorabiałam sobie, wyścig szczurów trwał w najlepsze, ale jakoś... nikt temu nie uległ
Pracę, z tego co wiem ma większość, a były to również studia filologiczne.
Na trudności w znalezieniu pracy może natrafić każdy - zarówno ten ze średnim wykształceniem, jak i z wyższym.
Kierunek skończonych studiów w większości przypadków też ma mało do rzeczy, bo jeżeli jest się dobrym w swoim fachu, ma się pomysł na siebie i ambicję, to pracę będzie się mieć; jak nie u kogoś, to na własny rachunek.
Oczywiście, że studia nie dają gwarancji. Teraz akurat potrzeba fachowców, zatem do łask powracają zawodówki.
No i taka prawda, że tytuł magistra ma przynajmniej jedna osoba w każdym domu, co dawniej był to zaszczyt i wyróżnienie - teraz normalka. Więc pracy żadnej nie zapewnia.
SummerMelody - nie martw się więc na zapas, że nie znajdziesz pracy po swoim kierunku, tylko jak ci się podoba, to śmiało! Po licencjacie, jak uzbierasz kasę możesz pójść na drugi kierunek, np. turystyka. Znajomość języka zawsze jest ważna, a dodatkowy fakultet możesz dobrać za jakiś czas ![]()
Studiować turystykę to największe marnotrawstwo 2 lat. Naprawdę.
Catwoman, można studiować sobie tą turystykę jak ktoś lubi, dodatkowo inwestując w kursy i szlifując języki obce, a w międzyczasie zdobywając pierwsze doświadczenia w kołach zainteresowań lub na bezpłatnych praktykach. Po takiej szkole przetrwania teoretycznie ma się solidne podłoże do podjęcia pracy. Teoretycznie, bo w rzeczywistości trzeba mieć jeszcze głowę na karku, aby wiedzieć gdzie szukać, i jak się zaczepić na dłużej, ale to dotyczy też absolwentów innych kierunków. Ogólnie od dłuższego czasu uważam, że wykształcenie to tylko mała cząsteczka sukcesu, bo - tak jak wspomniała Nemezys - dziś wykształcenie wyższe nie jest żadnym wyczynem. Większe wrażenie na potencjalnym pracodawcy zrobiłoby wykształcenie podstawowe, ale to jakie odczucia by pozostawiło, to już inna kwestia. ![]()
Ja osobiście też za nic w świecie nie poszłabym na turystykę, ale to kwestia upodobań, bo tak samo mogę powiedzieć, że na pewno nie poszłabym np. na pedagogikę ![]()
Tak czy inaczej - mimo tego, że ten dyplom już taki ważny nie jest, to warto studiować. Studia to nie tylko papierek, ale można poznać swoje prawdziwe zainteresowania, dowiadujemy się o kursach, darmowych szkoleniach itp. Chyba nikt nie jest na 100% pewny jakie studia chce zrobić i gdzie pracować. Wydaje mi się, że to wychodzi w trakcie, a przede wszystkim kształtowane jest to przez zmieniający się rynek pracy i nasze własne podejście, które również z wiekiem i stażem studiowania zmienia się.
Właśnie Nemezys, napisałaś to, czego ja w swoim poprzednim poście nie dodałam: studia to nie tylko papierek.
To przede wszystkim poszerzanie własnych horyzontów, dlatego tak ważne jest, aby studiować taki kierunek, który pokrywa się z naszymi zainteresowaniami. Jeśli kogoś interesuje turystyka, niech studiuje turystykę bez oglądania się na studentów innych kierunków. Niech zajmuje się tym co lubi i będzie spełnionym człowiekiem, bo tych sfrustrowanych, którzy są więźniami przymusów, w dużej mierze stworzonych przez samych siebie, mamy pod dostatkiem.
Poza tym, jeśli ktoś wybiera kierunek "bezsensowny", który go bardzo interesuje, jak np. edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej (przed sekundą mi ten przykład przyszedł do głowy, nie mam nic do kierunku), to zdaje sobie sprawę z tego, że zdobywając mgr takiego kierunku nie ma dużych perspektyw. Dlatego musi robić coś ponad to.