Cześć. Zaczne od tego , że jestem tutaj nowa. Nie mam kogo się poradzić bo to dość głupia sprawa.
Jako 15 latka poznałam przez internet chłopaka w moim wieku. Była to znajomość czysto koleżeńska. Gg, smsy, potem skype. Rok tak rozmawialiśmy, w końcu powiedział, że mu na mnie zależy i się zakochał. Wysyłaliśmy sobie zdjęcia, bo nie mieliśmy kamerek wtedy. Ja czułam do niego coś, zauroczenie? Nie wiem. Po jakimś czasie zakończyliśmy tą znajomość, z błachych pewnie powodów, jak to na nastolatków przystało
Czasami się odzywaliśmy do siebie, pisaliśmy jak przyjaciele. Zawsze miałam w nim wsparcie, zawsze miał dla mnie czas, mogłam zadzwonić do niego o 3 w nocy a on słuchał mnie uważnie. I 5 lat tak zleciało. Szczerze powiem, że często o nim myślałam, myślałam jak potoczyłoby się moje życie jakbym dalej z nim "była w związku". Czy może byśmy się spotkali? Zamieszkali razem? No ale dobrze. Pogodziłam się z nim. W swoim życiu szukałam osoby podobnej do niego. To chyba taki mój mały ideał mężczyzny. Poznałam w końcu chłopaka, z którym teraz jestem 2 lata. Był taki jak On. Na początku. Od początku ciągle mnie zawodził , ale nie chciałam tego widzieć. Od pół roku zastanawiam się nad tym związkiem. Pisałam czasami z 'internetowym znajomym'. Parę dni temu zdecydowaliśmy o przerwie z moim obecnym chłopakiem. Nie wiem dlaczego, ale ciągle myślę o internetowym znajomym. Wydaje mi się, że wcale mi nie przeszło od czasu tamtego - co 5 lat temu. Może mi się tylko wydaje, ale nie miałam takiego podejścia do żadnego chłopaka w swoim życiu. Dogadujemy się idealnie, mamy podobne poglądy, podobne zainteresowania, podobne plany życiowe. Ostatnio przesiadujemy na skypie dniami i nocami. Powiedziałam mu o sytuacji z obecnym, powiedział, że się z nim męczę. Wiem o tym, wiem od pół roku. Myślałam, że to taki nasz kryzys ale jest coraz gorzej. Nie szanuje mnie ani mojej rodziny. A internetowy? Można udawać przez internet kogoś kimś się nie jest, ale czy można kłamać patrząc na kogoś? I teraz mam poważny problem.
Nie wiem czy jest to możliwe ale wiem, że chcę związku z internetowym. I mu to powiedziałam nawet. On chce się do mnie przeprowadzić w tym roku - tak mówił. Ile w tym prawdy? Nie wiem, ale skąd mogę wiedzieć, że kłamie? A z moim obecnym nie chce być, ale z drugiej strony jak się teraz z nim nie spotykam to mi smutno. Nie wiem czy to takie przejsciowy smutek? Wiem, że nie chce ciagnac tej znajomości bo krzywdze siebie i jego. A nie wiem czy moge zaryzykowac , ze Kocham Internetowego. Bo nigdy nie pogodziłam się z utratą jego.
Jest jedna rada dla Ciebie - dorośnij.
Piszesz, ze facet, którego poznałaś przez internet, to Twój ideał mężczyzny. Jak wirtualny kolega może być ideałem mężczyzny? Nawet nie wiesz, czy pisał Ci prawdę. Nie wiesz, kim jest.
Druga sprawa - 2-letni związek bez miłości, brawo, bardzo dojrzale.
I piszesz, ze masz dylemat: nieznajomy facet z internetu albo chłopak, którego nie kochasz.
Wez to jeszcze raz przeczytaj, walnij głowa w ścianę, a może Ci się lampka zaświeci.
A teraz posłuchaj. Jestem z facetem od 2 lat którego KOCHAŁAM. Ten czar prysł jak zaczął się zmieniać na aroganckiego, krzyczącego i agresywnego. To widocznie było zauroczenie. Wierze , że Ty od razu wiedziałaś , że kogoś kochasz. :-)
Po drugie Na Tyle Co Znam Pana z Intenetu, uważam , że jest moim ideałem. Czy powiedziałam, że wiem napewno, że jest taki w realu?? Pomyśl.
I nie dorośnij tylko coś w tym musi być skoro przez 5 lat nie umiałam o nim zapomnieć, zawsze szukałam jego charakteru, zawsze przemijał mi w głowie, nie? Jakby był dla mnie obojętny to bym miała go gdzieś, nie sądzisz? Myślisz, że ja na siłe o nim myśle? Mylisz się.
A teraz posłuchaj. Jestem z facetem od 2 lat którego KOCHAŁAM. Ten czar prysł jak zaczął się zmieniać na aroganckiego, krzyczącego i agresywnego. To widocznie było zauroczenie. Wierze , że Ty od razu wiedziałaś , że kogoś kochasz. :-)
Po drugie Na Tyle Co Znam Pana z Intenetu, uważam , że jest moim ideałem. Czy powiedziałam, że wiem napewno, że jest taki w realu?? Pomyśl.
I nie dorośnij tylko coś w tym musi być skoro przez 5 lat nie umiałam o nim zapomnieć, zawsze szukałam jego charakteru, zawsze przemijał mi w głowie, nie? Jakby był dla mnie obojętny to bym miała go gdzieś, nie sądzisz? Myślisz, że ja na siłe o nim myśle? Mylisz się.
Skoro jest tak, jak piszesz - spotkaj się z owym Panem z neta i sprawdź, oczywiście, jeśli on tez będzie tego chciał.
Pospotykajcie się w realu, przejdźcie wszystkie etapy, w tym wspólne mieszkanie i się okaże, czy to Twój ideał..
Co do Twojego ex - ja bym nie wiązała życia i przyszłości z kimś, kto nie szanuje mnie i mojej rodziny - ale piszesz, ze wybrałaś go dlatego, ze przypominał Ci tego gościa z netu - wynika z tego, ze będąc z tym kolesiem, cały czas myślałaś o tamtym z netu - nie uważasz, ze to nieuczciwe? A do tego straciłaś niepotrzebnie czas.
Chciałam być szczęśliwa, myślałam, że w końcu zapomnę o nim. Na początku było super z obecnym. Nie myślałam o internetowym. Ostatnio się coś spieprzyło. Każdy mówi, że trzeba to skończyć, tylko nie rodzice. Ale oni nie wiedzą wszystkiego. Idealny chłopak przy rodzicach. A ciągle obgaduje ich i mojego brata. Przykre teksty mówi na nich i w ogóle. Grozi , że uderzy. Strasznie się zmienił. I od tego czasu znowu myślę o tamtym. A nie mogę się z nim spotkać bo dzieli nas cała Polska. Jedyne spotkanie to na wakacje jakbyśmy wyjechali czy coś. Myślimy o mieszkaniu wspólnym, jako wspołlokatorzy. Jak się nie sposobamy sobie to się nic nie stanie, w końcu tylko mieszkamy razem. Oczywiście chodzi jak w realu się zobaczymy, bo czasami tak jest, że wszystko w porządku a potem czar pryska. Ale mimo wszystko chcemy spróbować. Może po jakimś czasie mieszkania razem coś wyniknie z tego :-) Mieszkanie jest nad mieszkaniem moich rodziców, także nie boję się, że coś mi zrobi bo mam gdzie iść w razie co.
To rozstań się z nim.
Spróbuj z tamtym.
Nie masz raczej nic do stracenia.
Wiesz, z internetowymi znajomościami często bywa tak, że z czasem, jak kogoś poznajemy, rysujemy w podświadomości jego portret, oczywiście idealizując tego człowieka, byśmy widzieli go tak, jakim chcemy go widzieć.
czy spotkałaś się z nim przez te 5 lat?
spotkaj się. porozmawiajcie. poznajcie się lepiej.
wiesz, kiedys rok czasu gadalam z facetem na necie, na skype, zakochalam sie, badz zauroczylam, nie wiem... po roku przylecial ze stanow dla mnie. i co sie okazalo?? ze facet mial problem z alkoholem. byl chamski, arogancki i ogolnie chyba mi wyrzadzil najgorsza do tej pory krzywde... ok, mozesz sprobowac, ale ja bym sie powaznie zastanowila. nigdy, NIGDY nie poznasz w 100% osoby na internecie...
Mery90, z tego co mi mówił ma jeden problem. Pali
Dziewczyny, każda z Was ma jakąś swoją intuicje. Jestem głupią idiotką widocznie, ale moim marzeniem od 5 lat jest to , żeby się z nim spotkać. A jeśli na żywo byłby taki jak teraz to nie wypuściłabym go nigdy! Może zachowuje się jak dziecko zakochane ale właśnie tak się czuję. Nie wiem jaki byłby na żywo, nie mogę tego oceniać. Wiem, że chciałabym spróbować. Może okazać się dupkiem , ale może okazać się również facetem mojego życia i dziękować Bogu za to, że tak potoczyło się moje życie.
Naprawdę wiem to, że jeżeli kiedykolwiek z nim stworzę rodzinę to będę z tego dumna i będę najszczęśliwsza na świecie. Tak podpowiada mi serce.
Sądzę, że powinnaś się z nim spotkać, ale nie oczekiwać Bóg wie czego. Nie nakręcać się na to, że wszystko będzie tak idealne jak myślisz. Po prostu spotkać się i zobaczyć co z tego wyjdzie.
dokladnie tak jak pisze Talvi. i przede wszystkim, spotkac sie pare razy, mimo, ze to bedzie dosc kosztowne, a dopiero pozniej ew zamieszkac razem, nawet jako wspollokatorzy
12 2013-04-03 08:31:58 Ostatnio edytowany przez Misiowatka (2013-04-03 09:37:24)
Wiedziałam, że kiedyś się musi to spieprzyć.. Było za pięknie. Wspólne plany, wspólne rozmowy.
Pewnego dnia rozmawialiśmy na skypie, mówił do mnie kochanie, kotku, że zaczyna mu zależeć, itd. Leżeliśmy przed laptopami i patrzyliśmy na siebie jak zakochani. Mówiłam, że mnie peszy jak tak na mnie patrzy, a on odparł , że bardzo mu się podobam.
I po tym wieczorze już się nie odezwał. Na skypie wiadomość do niego nie doszła, na gg też, także widocznie nie wchodził na laptopa. Pisałam mu sms'a czy coś się stało. Pisał, że nie. Poprosiłam go aby wszedł na laptopa porozmawiać, mówił, że nie ma internetu, a gdy powiedziałam, że na gg w telefonie - nie ma go w domu. No dobrze. Wieczorem miałam trudną sprawę, napisałam, że go bardzo potrzebuje. Nie odpisał. Rano napisałam coś tam. Nie odpisał. Zadzwoniłam - nie odebrał. I na koniec napisałam mu, że tak się nie robi, że trzeba powiedzieć jak coś jest nie tak a nie zrywać znajomość po prostu się nie odzywając. A wiem, że mógłby odpisać bo ma nielimitowane sms'y. Już 5 dzień nie było go na laptopie, ani nie dał znaku życia.
Najgorsze jest to, że ciągle łudzę się , że był u rodziny na święta - choć go to nie tłumaczy, bo sms'a może napisać.
Myślę o nim ciągle, całą noc i cały dzień. Leże i wyobrażam sobie, że pisze, że planuje przyjazd dlatego się nie odzywa. Wiem, że oszukuję samą siebie.. Pewnie mu nigdy nie zależało, tylko chciał sobie popisać, prawda? I najzwyczajniej na świecie mnie zlał. Tak?
EDIT: Dodam, że powiedział mi kiedyś, że nawet jakbym ważyło 100 kilo i byłabym największym pasztetem to chciałby kontynuować znajomość bo poprostu widzi we mnie bratnią duszę. Możemy się dogadać super. I dopiero po tym mówił, że bardzo mu się podobam.
I gdy powiedziałam , żeby przypadkiem nie bawił się uczuciami, to odpowiedział mi: przez tyle lat pamiętałem o Tobie, pisałem, dzwoniłem, nie codziennie ale co jakiś czas, miałaś swoje życie a ja nie chcę się wpieprzać. Myślę, że jeśli dalej mamy taki stosunek do Ciebie to może być super. Po za tym nie utrzymywałbym czegoś co niby nie miałoby mieć przyszłości. Wtedy jeszcze pisaliśmy i rozmawialiśmy ze sobą. Dopiero teraz się przestał odzywać na 5 dni.