Dziewczyny, muszę się komuś wyżalić. Jestem jak dla mnie w ciężkiej sytuacji życiowej. jestem w trakcie rozwodu z męzem, w kwietniu mamy rozprawę, co parę dni kłócimy się o dziecko, o alimenty, o jego wychowanie, o spłatę kretytu. do tego na początku tego miesiąca miałam wypadek samochodowy, jako kierowca, auto trafiło na złom, ja jestem na L4, w pracy kongo, meksyk. podejrzenia że udaję, że specjalnie jestem na zwolnieniu. do tego moja rodzina , moja matka, nie akceptuje mojego nowego partnera, nie mogę na nią liczyć, nie pomaga mi tylko ciągle dołuje. moj synek ma za parę dni urodziny i moja matka nie chce przyjechać do mojego domu który wynajmuje z nowym partnerem , własnie dlatego że on tam będzie. a przecież to są urodziny jej wnuka, teraz wychowuje mojego synka moj partner ona tego nie akceptuje - rozumiem jej wściekłość i żal ale boli mnie to że nie mam wsparcia w najbliższych. Niszczy mnie to wszytsko, nie potrafie odnaleść siły by przeżyć choć jeden dzień. prawie codziennie przesypiam połowę dnia. praca, rozwód, rodzina i do tego ciągłe zdrowotne problemy moje i dziecka. Nie mam sił ![]()
Podobnie jak Ty rozwodziłam sie kiedys...rozwod to przede wszystkim emocje,zal,złosc to trzeba przetrwac...problemy,ktore Cie otaczaja spowodowały,ze jestes juz wszystkim zmeczona i stad tez Twoj brak sił...ale nie jestes sama masz przeciez nowego partnera...to on jest oparciem dla Ciebie...co do Twojej mamy,daj jej czasu...musi sama zrozumiec,ze dzieci nie sa niczemu winne...moj synek ma ponad 3 lata i rodzice mojego meza (ponownie jestem mezatka) odwiedzili go tylko jeden raz...dałam sobie spokoj...przeciez to ich strata,ze nie widza tak cudownego wnuka...trzymaj sie i ciesz sie,ze nie przechodzisz przez te problemy sama... Pozdrawiam
dziękuje za słowa wsparcia , to dużo dla mnie znaczy. tak właśnie jest że nowy partner wspiera, mam nadzieje że niedługo to wszytsko się skończy
caolila nie przejmuj sie. Mama na pewno zmieni zdanie po pewnym czasie, ale Twoj rozwod jest dla niej jakby to delikatnie ujac upakarzajacy. Zyje pewnie dawnym zyciem kiedy to kobieta po 30 byla juz uwazana za stara panne a rozwod byl upokorzeniem, kiedys to maz mogl pic, bic a i tak kobieta byla przy nim bo wstyd odejsc. Mama musi sama dojrzec do tego ze masz innego partnera. Ciesze sie ze masz kogos bliskiego przy boku, ze nie jestes sama. Gorzej jest zniesc to w samotnosci. sad i tak przyzna opieke nad dziecmi Tobie a alimenty rowniez wyznaczy odpowiednie do Twojej sytuacji, maz nie bedzie mial nic do gadania. jest rozrzalony. NIe poddawaj sie. Glowa do gory. Jakby sie walilo i palilo to pamietaj ze kochasz i jestes kochana. Masz dla kogo zyc, dla synka, a wszystko sie ulozy. zobaczysz.