Witam,
Jest to mój pierwszy post na tym forum, założyłem go, bo kilkukrotnie po wygooglowaniu haseł typu 'praca, związek, problemy w pracy etc.' otrzymywałem odnośniki do tego forum. Będę bardzo konkretny i postaram się nie zanudzić : )
Otóż, mam prawie 27-lat, jestem wykształcony, mam dobrą robotę (minus, że pracuję zagranicą, bo fajnej polki raczej tu nie spotkam),znam języki, rozwijam się itd. Przez większą część życia byłem raczej nieśmiały (a nawet baaaardzo), ale mniej więcej jakieś 3 lata temu odblokowałem się i to na dobre
Nie mam problemów na żadnym polu w życiu - praca, znajomi, rodzina, samoocena - wszystko OK. Jestem bardzo towarzyski -imprezy, grill, piłka, wspólne wyjazdy - zawsze się na to piszę, po prostu uwielbiam towarzystwo ludzi. W towarzystwie uchodzę za 'jajcarza' co wiadomo uwielbiają kobiety (fakt łatwo zrobić z siebie pajaca, na co muszę uważać, ale to inny temat), mam dobrą gadkę, często się uśmiecham co kobiety również uwielbiają. Po prostu popatrzeć z boku to mistrz podrywu.
Problem leży w tym, że nigdy nie stworzyłem żadnego związku (kilka spotkań to maks) i w ogóle to z dziewczynami sam na sam mi ciężko idzie. I właśnie problem leży w tym, że nie mam ŻADNEGO doświadczenia z kobietami, raz się całowałem, czujecie? Gość, który na imprezie wygląda jakby miał w życiu więcej lasek od zawodowego piłkarza (dobre skojarzenie co?
) jest w tym względzie totalną ofermą. Powiem skąd wynika problem - kiedyś byłem nieśmiały, odrzuciła mnie jedna dziewczyna,druga itd, zablokowałem się, nie szło mi, a czas leciał. W tej chwili problem, żebym 'dobrał' się do jakiejś laski polega na tym, że cały czas mam wrażenie, że brak doświadczenia wszystko zepsuje i taka dziewczyna jedyne co zrobi to się uśmiechnie z politowaniem (albo zemdleje z przerażenia hehe). Tak sobie pomyślałem, że może warto 'potrenować', no i tak po kilku imprezach mogę stwierdzić, że wyrwanie laski i zaciągnięcie jej do ciemnej loży jest banalnie proste (no a ja dalej nawet żadnej nie 'przelizałem'), trzeba wiedzieć tylko do której wystartować, ale naprawdę niektóre kobiety w klubach mają wypisane na twarzy 'przeleć mnie'. Z drugiej strony myślę, że jak już coś rozpocznę to odwrotu od tego nie będzie i nie potrafię wyobrazić siebie np. za 2 lata w poważnym związku mając po drodze 5/10/15 czy ileś tam łóżkowych partnerek tylko po to, żeby 'potrenować'.
Oczywiście to brzmi romantycznie, koleś który znalazł tę jedną jedyną, czekał całe życie. OK. Tylko, że ja jestem realistą i wiem, że lasek, które (żeby było jasne nie robię z tego zalety ani wady, tak po prostu wyszło) dowiadując się o tym przejdą do porządku dziennego jest garsteczka. Czytając posty do tego tematów zdarzają się komentarze o 'złotym chłopaku', ale tak jak pisałem - realnie - to mogę robić za frajera i niestety takie są czasy, że trzeba ciągnąć laskę do sypialni (nie żeby było coś w tym złego, po prostu, powinno się to nieco inaczej odbywać, ale to też się nadaje na inny temat), a pójście z kimś do łóżka jest traktowane jak wypicie kawy.
Założyłem ten wątek, bo chciałem się po prostu dowiedzieć co sądzicie na ten temat. Nie potrzebuję pocieszenia, bo życie mam naprawdę wspaniałe
Tak po prostu, co o tym sądzicie.