Przez rok uczyłam w męskich zawodówkach, a także w technikum typowo żeńskim. Była tam taki przypadek, gdzie chłopak lubił "przyszpilić" mamusię. Dawała mu w ten sposób na fajki, na piwo, pisała usprawiedliwienia. Tatuś już się zachlał, a w domu rósł kolejny damski bokser. Jedna z fajniejszych dziewczyn zaczęła się z nim zadawać. Z czwórek zjechała na dopuszczający, a potem ledwo nadrobiła. W tym roku jestem na macierzyńskich, a etatu dla mnie nie ma. Często mijam dziewczynę i jestem ciekawa, czy zadaje się z tym bokserem.
Nauczyciel nauczycielem, nie moze się wtrącać. Jednak widzę coraz więcej naiwniaczek, które potem płacza nad sobą, podbitym okiem, niezaliczoną szkołą, brzuchem lub małym dzieckiem.
Rodzice bezradni, gówniara ucieka oknem, drzwiami, zaczyna wagarować, palić. Albo wprost przeciwnie rodzice wypychają dziewczynę szybko za mąż. Chłopak z samochodem to atut, który warty jest pozazdroszczenia. Niewazne czy lubi wypić czy skonczył szkołę, czy jest dobrym człowiekiem...
Ręce mi opadły. Wczoraj widzialam jednego z byłych uczniów, takiego który nie zaliczył zawodówki. Co muszą czuć jego rodzice. Niósł całą paletę piwa, a ma ledwo 19 lat:(
1 2013-03-18 08:56:27 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2013-03-18 08:58:25)
Tak w zawodówkach zawsze było
Zdziwiłabym się, gdyby było inaczej. Ja wiem, że wykształcenie raczej średnio ma się do umiłowania damskich bokserów, ale zawodówki mają to do siebie, że skupiają najczęściej całą patologię.
A jak pisałaś: chłopak widział to w domu. Zatem najprawdopodobniej będzie to powtarzał. Scenariusz jego życia jest prosty: zrobi niebawem dziecko zakochanej w nim pannie, przez jakiś czas może nawet pobędą ze sobą, potem on zacznie pić, chodzić na panienki a ona zostanie sama z dzieckiem.
Tak w zawodówkach zawsze było
Zdziwiłabym się, gdyby było inaczej. Ja wiem, że wykształcenie raczej średnio ma się do umiłowania damskich bokserów, ale zawodówki mają to do siebie, że skupiają najczęściej całą patologię.
A jak pisałaś: chłopak widział to w domu. Zatem najprawdopodobniej będzie to powtarzał. Scenariusz jego życia jest prosty: zrobi niebawem dziecko zakochanej w nim pannie, przez jakiś czas może nawet pobędą ze sobą, potem on zacznie pić, chodzić na panienki a ona zostanie sama z dzieckiem.
Cotwoman wiesz jak przeczytalam twojego posta to mnie zamurowalo,jak mozesz ocenic tak ludzi?Wyobraz sobie ,ze ja zaczynalam od szkoly zawodowej,bo w domu sie nie przelewalo,a ja musialam szybko wydoroslec i pomagac rodzicom,zeby bylo im lzej.Zaczelam pracowac i uczyc sie,ale ,zdalam mature,ale nie mialam zamilowania do"damskich bokserow'nie mozesz w taki sposob oceniac ludzi,bo sa rozne sytuacje i chociazby osoba z wyksztalceniem zawodowym jest czlowiekiem wartosciowym!!!Znam ludzi po 2 fakultetach,ktorzy gnebia swoje rodziny ,tyranizuja ich w swoich czterech scianach,a na zewnatrz sa idealami....pozorantami.Wyksztalcenie nie jest miara czlowieczenstwa !!!!!
Wiem, że nie jest. Natomiast wystarczająco już się "nabyłam" w szkołach zawodowych, by się pozbyć złudzeń.
Kryst54 za Twoich czasów też było inaczej! Ludzie często szli do zawodówki, by szybko mieć zawód, mało kto się decydował na studia, bo nie były potrzebne.
Kiedy ostatnio byłaś w szkole zawodowej? .... wiele się zmieniło od Twoich czasów.
Wiem, że nie jest. Natomiast wystarczająco już się "nabyłam" w szkołach zawodowych, by się pozbyć złudzeń.
Kryst54 za Twoich czasów też było inaczej! Ludzie często szli do zawodówki, by szybko mieć zawód, mało kto się decydował na studia, bo nie były potrzebne.
Kiedy ostatnio byłaś w szkole zawodowej? .... wiele się zmieniło od Twoich czasów.
Cytwoman ,ale mimo wszystko zamurowalo mnie ............
Bardzo duzo moich rowiesnikow pokonczylo studia,ale tylko dlatego ,ze ich rodzicow bylo na to stac!Ja z moim mezem zagwarantowalismy synowi wyzsze wyksztalcenie ,bo to byl nasz obowiazek,mieszkamy na wsi i nasz syn skonczyl studia z wyroznieniem.......ja nie mialam tak dobrze,bo moich rodzicow nie bylo na to stac!!!!Czuje sie wartosciowym czlowiekiem O!!!!!
Ale ja nie twierdzę, że nie jesteś wartościowym człowiekiem! Nie uważam nawet, że określone osoby kończące zawodówkę, są niewartościowe, albo kończące L.O takie są! Mam bardzo wielu znajomych po zawodówkach, a przynajmniej takich, którzy zawodówką zaczynali i są wspaniałymi ludźmi!
Autorka wątku napisała jednak, co zaobserwowała w szkole zawodowej, a ja to mogę po prostu potwierdzić. Niestety większość dziewczyn ma pstro w głowie, interesują je tylko niegrzeczni chłopcy, ciuchy i imprezy. Chłopaki tak samo. To nie jest kwestia ubóstwa w rodzinie- bo takie przypadki też znam i ci ludzie akurat nic a nic na swojej moralności czy priorytetach nie stracili. Ta grupa, o której mówię, to patologia, która będzie się powielać.
co to znaczy zagwarantować synowi wyższe wykształcenie? w dzisiejszych czasach niczego nie trzeba dziecku gwarantować jeżeli chodzi o studia, jest zdolny i się uczy to dostanie się na każde studia, a na płatnych są w większości- nie mówię, ze wszyscy osoby, którym się po prostu nie chce, albo rodzice im te studia opłacają.
Co do tematu, już wielokrotnie pisałam, że dziewczyny, które mają ciągoty pedagogiczno-pielęgniarskie chcą nawracać świat i to one są najczęściej partnerkami takowych męskich bokserów "bo ja go nawrócę, on taki dobry,, tylko rodzice go ni wychowali odpowiednio, ale przy mnie to on sie zmieni"... taaa jasne.