Każdy pies potrzebuje warunków do rozładowania energii. W zależności od wielkości i temperamentu, każde z nich ma względem tego różne preferencje, ale psu należy się przynajmniej raz dziennie, długi spacer. Nawet krótkowłosego, małego psa, trzeba kąpać i wyczesywać. Trzeba socjalizować, a z tą socjalizacją jest podobnie jak z wychowywaniem dziecka; cierpliwość, konsekwencja i mnóstwo czasu, niekiedy spędzonego na szkoleniach. Dobrze wychowany, zrównoważony psiak, będzie nam uległy i posłuszny, będzie wspaniałym towarzyszem, ale nie przestanie szczekać. To jego sposób na wyrażanie swoich emocji. No i pies to przede wszystkim koszta; karma (jeżeli karmi się byle badziewiem, byle "zapchać", to faktycznie nasz portfel ledwo odczuje różnicę, ale jeżeli chcemy sierściucha nakarmić pełnowartościową karmą, to oczy otworzymy szerzej, gdy przy kasie usłyszymy cenę), niezbędne akcesoria, z którymi koszta okresowo będą się powtarzały, szczepienia, coroczne odrobaczanie, woreczki na niespodzianki, które pupil zostawia na trawnikach,zabiegi chirurgiczne i/lub ortopedyczne... Czasem odnoszę wrażenie, że ludzie decydując się na adopcję/kupno psa, zupełnie o tym wszystkim zapominają... Pies nie jest pluszakiem do przytulania. To żywa istota, i wraz z podjęciem się nad nią opieki, podejmujemy się ogromnego obowiązku.
Ktoś napisał, że metraż mieszkania nie jest aż tak ważny, bo olbrzym będzie większą część dnia spędzał na drzemkach.
Moje M2 ma niecałe 50 m.kw + ogródek. Zarówno mi, jak i mojemu chłopakowi, bardzo podobają się mastiffy angielskie.
Jeżeli taki molos, ważący od 75kg suka do 120kg samiec, zacząłby wylegiwać się na korytarzu, to musiałabym się nauczyć fruwać...