Cześć Kobietki ..
Od Wielu miesięcy zmagam się z sobą, aby napisać .. aby wylać gdzieś swoje uczucia ..
Może ktoś jest w podobnej sytuacji ??
Banalnie ..
Ona,
On,
Mały bejbik ..
Małżeństwo z miłości nie z przymusu. Szalałam za nim, naprawdę to co przeżyłam było .. jak w niebie.
Kiedy pobraliśmy się ... i weszły w nasze życie obowiązki, mój mąż niestety sobie przestał radzić ... Z dnia na dzień było gorzej ..
Zarobić na rodzinę nie umie, jest leniem, tylko siedzi i gra na kompie ... (Nie był taki ...)
A nagle z kochającego człowieka ... zmienił się w "Kiepskiego".
Rozmów tysiące, płaczów lamentów .. Ale jest coraz gorzej.
Na dodatek zaczyna wychowywać naszego synka .. przez strach i bicie ..
Ja bronie mojego syna ... i kłótnie .. non stop o wszystko.
Nie wiem ... Kochałam go ..
Lecz teraz?
Miłość chyba wygasła ..
tylko ja staram się jakoś aby ta rodzina funkcjonowała, abyśmy mieli co zjesc ..
Pracuje, dokształcam się, szukam dodatkowych prac ..
A on ?
Nawet głupiej rury nie potrafi naprawić, śpi do 12 ...
A praca .. pół etatu .. i tyle siedzi i gra.
Gdyby nie syn ..
Już nie bylibyśmy razem ..
Ale jest i nie wiem co zrobić..
Wiem tylko jedno ..
Jestem nieszczęśliwa kobieta która straciła sens życia.