Witam.
Opowiem wam pewną historię która wydarzyła się kilka lat temu, będzie ona dotyczyć mojego najlepszego przyjaciela który według wszystkich zszedł na dno.
Historia działa się w czasie trzech lat gimnazjum.
Kamila bo tak miał na imie poznałem w pierwsze klasie gimnazum przeprowadził się do naszego miasta z niedalekiego miasteczka.
Dziewczyny ze szkoły dosłownie za nim szalały, miał dobre oceny i pomagał klasie wygrywać różne konkursy w tym sportowe ogólnie był bardzo lubiany. Ja chyba jedyny go nie nienawidziłem bo miał wszystko czego ja pragnąłem. Pewnego razu mu to wszystko powiedziałem i niepamiętam dokładnie jak to się stało ale od tego czasu staliśmy sie najlepszymi przyjaciółmi.
Zmiany w nim zaczęły zachodzić w drugiej klasie gimnazjum, Kamil stał się cichy, skryty nie śmiał się juz tak często a nasze kontakt ograniczyły się ogólnie to wszystko zaczął olewać poza jednym zapisał się na Ninjutsu i karate kyokushin i zaczął bardzo poważnie do tego podchodzić, na treningi chodził co 2-3 dzień.
Wszystko całkowicie się zmieniło od 3 klasy gim Kamil po wakacjach wrócił blady jak by cały czas miał zime ;p Stał się całkowicie skryty małomówny i zaczął wszystkich bardzo szorstko traktować, gdy go pytano o zdanie w sprawie wcieczki klasowej bądź jakiegoś konkursu lub też czego kolwiek związanego ze szkołą on to krótko komentował twierdząc że to jest żałosne i nie będzie brać w tym udziału tak też było nie pokazał się na żadne wycieczce w ciągu całego roku. Jego zachowanie zaczeło niektórych denerwować więc pewne dziewczyn zaczeły się z niego wyśmiewać [ja go oczywiście wtedy broniłem lecz on na to do mnie krótko: Zamknij się !] Po którymś tam razie gdy pewna Jagoda zaczeła publicznie z niego drwić on wstał podszedł do nie i ją normalnie pobił! Jakiś koleś próbował go odciągnąć lecz z racji tego że Kamil był po 1,5 rocznym ostrym treningu sztuk walki to owy chłopak wyszedł z tego z krwotokiem z nosa a Jagoda z rozciętą wargą i niezłym limem. Odciągało go 3 ludzi! Po wszystkim Kamil wylądował u pedagoga lecz jakoś się tam wybronił i nic mu poważnego za to nie groziło. Od tego czasu wszyscy go omijają szerokim łukiem lecz ja cały czas próbowałem mu zdjąć maske z twarzy lecz nie udawało mi się. Każda rozmowa z nim prowadziła do tematu jego zmarłego ojca który został przejechany przez pianego kierowce gdy tylko o tym rozmawialiśmy Kamil twierdził, że zemsta się zbliża wydawało mi się że Kamil chce się zemścić na co a mu mówiłem że coś takiego nie ma sensu i że zemsta nie przyniesie mu ulgi, gdy tylko tak mówiłem on krzyczał co ja moge o tym wiedzieć i... odchodził
Po zakończeniu gimnazjum straciłem z nim kontakt gdyż wyprowadził się do Poznania odległość tam odemnie wynosi ok. 100 km
Minęło 5 lat i dopiero niedawno bo ok 3 miesiące temu dowiedziałem się że owy mężczyzna który potrącił jego ojca leży w szpitalu brutalnie pobity i pchnięty nożem było o tym nawet w gazecie miejskiej. Odrazu pomyślałem o Kamilu który musi przebywać gdzieś w i zacząłem się za nim rozglądać wiedziałem o nim dość bo tyle kiedy ma treningi i sie na niego przyczaiłem. I spotkałem go zmienił się strasznie... Odrazu zapytałem go czy to on pobił tego mężczyznę. Kamil odparł, że tak to on i powiedział mi, że się myliłem potm co zrobił nigdy nie czuł się tak wspaniale! Zamurowało mnie to a on... poszedł sobie od tego czasu nie widziałem go już więcej.
I jaki wynik te całej historii?
A taki, że jestem załamany bo wciąż uważam go za przyjaciela on ma w to wulgaryzm.
i taki że jest poszukiwany przez policje.
Oto przykład co zemsta robi z ludźmi...
Historia oparta na faktach.