Witam Was, mam do Was ogromną prośbę. Proszę przeczytajcie uważnie mojego posta i postarajcie się mi napisać co byście zrobiły w mojej sytuacji. To dla mnie bardzo ważne, dziękuję.
Otóż, "jestem" z moim partnerem w związku 9 miesięcy. Rozstawaliśmy już bardzo wiele razy, nasza najdłuższa przerwa trwała 1,5 dnia. Zawsze chodziło o zazdrość i małe zaufanie.
Kocham go ale mu nie wierzę, nie ufam w żadne jego słowo. Dzisiaj podobno pojechał o 13 do babci z rodzicami ,bo jutro jest rocznica jego dziadka. o 17 ma niby wrócić. Ale ja mu N I E wierzę. Nie wiem jak mam sprawdzić czy nie kłamie..
Źle się czuję będąc z nim a z drugiej strony nie potrafię żyć bez niego. Prosze o porady
mam 19 lat, on 26.
Co to za miłość bez zaufania?
Zaufanie to podstawa każdego związku. Jeśli mu nie wierzysz to po co z nim jesteś?
Kocham go... przynajmniej mi sie tak wydaje, jestesmy przywiazani do siebie. Mówię ,że źle mi z nim ale bez niego jeszcze gorzej. Nie wiem co zrobic ;/
4 2013-03-09 14:12:08 Ostatnio edytowany przez Gadzikowa (2013-03-09 14:12:29)
Kocham go... przynajmniej mi sie tak wydaje, jestesmy przywiazani do siebie./
przynajmniej tak Ci się wydaje?
To albo się kocha albo nie.
Ciągle Cię okłamuje i masz na to dowody czy to Ty po prostu bezpodstawnie uważasz, że wszystko co mówi to kłamstwa, bo mu zwyczajnie nie ufasz?
Nie wiem, czy on daje powody do zazdrości, czy zawiódł twoje zachowanie, ale na pierwszy rzut to chorobliwa zazdrość / zaborczość z twojej strony, chęć trzymania swojego faceta na smyczy.
6 2013-03-09 14:14:01 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-03-09 14:17:39)
Ostatnim razem rozstaliśmy się ,bo widziałam ,że coś jest nie tak. Był chłodny w stosunku do mnie, nie wyrażał często uczuć. Jak go o to prosiłam to mówił ,że "męczę bułę". Potem widziałam jak na profilu jakaś laska komentuje mu zdj na fb. Niby nic... ale postanowiłam do niej napisać. Okazało się ,że ona kompletnie nie wiedziała ,że on jest ze mną i o dziwo on dzwonił do niej kilka razy dziennie i sobie rozmawiali, zupełnie jak ze mną. Zerwałam... a potem zaczęły się telefony, sms ,że kocha i ,że przeprasza... a ja wróciłam....
Mieliśmy swoje hasła na fb też ale do czasu. Do czasu gdy jakaś laska napisała do niego ,że "kawa do nadrobienia". Odpisał jej ,że ma kogoś i nie pójdzie z nią... za kilka dni zmienił hasło..
7 2013-03-09 14:24:02 Ostatnio edytowany przez Averyl (2013-03-09 14:24:57)
Jeżeli widzisz, że flirtuje ze wszystkimi naokoło, oszukuje cię i jest chłodny dla ciebie... to na co czekasz, aż cię zdradzi i będziesz dalej dumać, czy wybaczyć mu, czy nie.
Czyli masz powody by nie ufać skoro umawiał się jednocześnie z inną.
Niech spada na drzewo.
Wiele razy w mojej głowie układałam scenariusz co mu powiem, jak skończę to. Wiele razy też to kończyłam ale zawsze po paru godzinach ulegałam swojemu sercu.... kocham tego drania i nie wiem jak bez niego żyć ale wiem tez ,że dalej tak żyć nie mogę. Jestem młoda, przede mną studia, wyjazd do innego miasta, nie mogę dusić się w związku. Muszę się rozwijać..
No to się rozwijaj. Spotkasz kiedyś kogoś kto nie będzie oszukiwał i komu będziesz ufała. A tego kolesia kopnij w tyłek zanim on to zrobi.
Sama zauważyłaś,że jesteś młoda. Dasz sobie radę.
Co to za związek jeśli on Ciebie oszukuje? Ja bym nie chciała takiej relacji.
Ja wiem ,że to tak łatwo wszystko napisać. Jakby to było takie łatwe to dawno bym to ostatecznie zakończyła. Ja zawsze po rozstaniu myślę co robi... z kim teraz jest...
12 2013-03-09 16:58:46 Ostatnio edytowany przez Gadzikowa (2013-03-09 16:59:04)
Mi też nie było łatwo odejść od byłego. Ale musiałam, dla własnego dobra.
Więc pomyśl o sobie, zrób to dla siebie.
to "związek" który nie ma sensu, bo kompletnie brakuje zaufania. bez zaufania nie ruszycie dalej. poza tym on nawet by tego nie chciał.
pora zacisnąć pięści i iść dalej. masz dużo do zrobienia w życiu.
Jak na mój gust, ten związek nie ma najmniejszego sensu. Po prostu masz problemy ze sobą i najpierw wypadałoby to rozwiązać: zrobić porządek z samą sobą, przed kolejnym związkiem.
Fundujesz mu takie jazdy z tym odchodzeniem, że sie nie dziw że się rozgląda tu i tam. Kto to widział co chwila się rozchodzić.... Masz w ogóle szacunek do samej siebie, do własnych słów? Jeśli ty nie traktujesz poważnie siebie, co chwila się rozstajesz z nim potem wracasz potem on co do godziny ci opowiada co będzie robił - to ty nie szanujesz siebie, to jak on ma cię szanować.? No jak.
Może przestań na okrągło mielić jęzorem że odchodzisz bo to już robi się śmieszne. Trochę cierpliwości, pohamowania dla własnych emocji, dystansu i wyciszenia, które nadają naszej osobie godności.
To bym radziła na początek.
Rozstaliśmy się dzisiaj ostatecznie. Jest mi bardzo przykro, kocham go i czuje ogromną złość i żal. Nie wiem co mam zrobić... JESTEM BEZNADZIEJNA.
nie jesteś beznadziejna ! to banalne co teraz napiszę ale potrzebujesz czasu , nie powiem ci czy tydzień, miesiąc, dwa, czy pół roku - dla każdego to sprawa indywidualna ale jedno jest pewne - po tym czasie sama dojdziesz do wniosku, że to była najmądrzejsza decyzja twojego życia !! odpocznij teraz , rozerwij się z koleżankami , zresetuj się i spójrz na to z innej perspektywy. Trzymam kciuki !
Dasz radę, sama jestem prawie miesiąc po rozstaniu i raz jest dobrze, raz koszmarnie. Ale trzeba dać czasowi czas. Wypłacz się w poduchę, umów z koleżanką, idź do kina, zrób sobie kąpiel, zacznij myśleć teraz o sobie, a będzie dobrze.
Dokładnie tak jak mówią Ci dziewczyny. Będzie bolało, będziesz się łamać bo nie możesz bez niego żyć, będziesz płakać i wmawiać sobie że to Twoja wina, ale któregoś dnia poczujesz ulgę.
Zajmij się sobą, swoją szkołą, odnów kontakty z koleżankami, kolegami.... Ale nie dzwoń, nie katuj się smętną muzyką i nie myśl co by było gdyby.
Zamknij ten etap bo On nie jest tego wart.
Witam.To mój pierwszy post na tym forum-mój akt desperacji, gdyż moje małżeństwo wisi na włosku.Opowiem WAm krótko moją historię:
Wyszłam za mąż 6 lat temu za człowieka, jak mi się wydawało-wspaniałego, troskliwego, kochającego, szczerego, uczciwego.Przed ślubem znaliśmy się zaledwie ponad rok.Teraz wiem,że z pewnością zbyt krótko.Byłam wtedy w ciąży.Mój mąż zawsze był i jest osobą bardzo odpowiedzialną za rodzinę, za sprawy finansowe, często mówi o tym, że kocha mnie, nasze dzieci, że rodzina jest dla niego najważniejsza itd.Pracujemy zawodowo oboje, dzielimy właściwie wszystkie nasze obowiązki związane z domem po połowie ( wiadomo, nie zawsze się da).Jak na razie ideał.Oczywiśćie ma wady, ja też, jak to w życiu.
Jednak od początku prawie prześladuje mnie myśl,że mąż mnie zdradza, albo dąży do zdrady.Zaczęło się od tego, że 6 lat temu zobaczyłam w jego komórce smsa do jego byłej o treści: "cześć Misiek...".Zapytałam go wtedy, czy utrzymuje kontakt z Martą ( jego była-był z nią 7 lat), na co on mi, że nieee,że nie pamięta, kiedy ostatni raz mieli kontakt.Wtedy mu wygarnęłam,że kłamie, opowiedziałam, że przeczytałam jego smsa.On oczywiśćie przepraszał, wyjasnił, dlaczego tak ją nazwał, itd.Najdziwniejsze jest z tego wszystkiego to, żę o ile przyjęłam do wiadomości jego tłumaczenie ( byli razem bardzo długo i zawsze ją tak nazywał, napisał tak z przyzwyczajenia....no cóż, zdarza się) to nie mogę wybaczyć mu samego faktu okłamania mnie,gdy zapytałam go, czy mają ze sobą kontakt.POtem było jeszcze wiele innych sytuacji dot.innych kobiet i smsów do nich.Np.dziewczyna, o której wiedziałam, żę w liceum była jego miłością i wiedziałam, że czasami piszą do siebie smsy wysłała mu życzenia urodzinowe dzień po dniu o treści"życzę spełnienia najgłębszych pragnień " i drugiego dnia innej,ale bardzo podobnej treści z naciskiem na spełnienie najskrytszych marzeń.POtem dzień póxniej sms do mężą od niej" witam i pozdrawiam".Oczywiście jego tłumaczenie-Ewa zawsze była trochę dziwna, ale ona absolutnie na mnie nie lecii nie mam z nią romansu".I o ile w to, żę tego romansu nie mieli wierzę, gdyż Ewa mieszka od nas naprawdę kawał drogi i technicznie byłoby to niemożliwe ( wtedy też razem pracowaliśmy , więć wiedziałam, co robi i gdzie jest przez cały dzień) o tyle potwornie mnie wkurza robienie ze mnie idiotki pod tutułem"jesteś chora, ubzdurałaś sobie nie wiem co".Dla mnie eiwdentnie coś się święciło.Możę smsowy flirt, ale jednak.Też to boli, ale chyba jednak uparte zaprzeczanie mojego męża co do jasnej sytuacji flirtowej boli bardziej.Potem jeszcze były podobne sytuacje typu-np sms do jego dawnej koleżanki ( treści nie znam) o godz.1-ej w nocy, gdy był na imprezie u kolegi.Jego tłumaczenie-tak pytałm, co słychać, a że byłem trochę pijany to straciłem poczucie czasu.
PO tym co napisałam wyżęj totalnie straciłam do niego zaufaniem, sprawdzam go na każdym kroku.Np teraz w dzień Kobiet zobaczyłam, że pierwszą kobietą, do jakiej wysłał smsa z życzeniami jest jego koleżanka z pracy, o której mi w ogóle nie mówi, a wiedziałam, żę jeszcze 2 lata temu jej nawet nie lubił.Dopiero na moje pytanie, odpowiedział,że faktycznie ostatnio mieli częstszy kontakt zawodowy i ją polubił i po prostu chciał być miły.Ale wysłał najpierw do niej, a dopiero później innych kobiet, o których wiedziałam, żę na pewno im wyśle-jak co roku.Potem była oczywiśćie awantura, mąż powiedział,żę ma tego wszystkiego dość-tych moich podejrzeń, mojego szpiegowania, wmawiamia mu romansów.Z całą stanowczością twierdzi,że nigdy mnie nie zdradził, nie chciał zdradzić.Mówi, żę przy mnie czuje się jak frajer, bo nigdy mi tego nie zrobił i nie wie, czym zasłużył na brak zaufania z mojej strony.NIby logiczne, ale intuicja ciągle mi podpowiada, że nie znam mojego męża.Wydaje mi sie,że on ma dwa oblicza-jedno każe mu być dobrym mężęm,ojcem, a drugie jest wyuzdane,o którym nie mam prawa się dowiedzieć.Dodam, żę mąż nigdy nie przejawiał cech typowo zdradzającego mężczyzny, tzn. ani nie chował przede mną telefonu, nie miał żadnych głuchych tel, nie wychodził z pokoju, gdy z kimś rozmawiał.Jednak nigdy nie słyszałam,żeby w mojej obecności rozmawiał z jakąś koleżanką, a przecież ma ich trochę.Mam wrażenie, żę on nie chce po prpstu tego przy mnie robić.Jak sam mówi-już widzi moją minę, jakby do którejś zadzwonił.Mąż nie jest też typem imprezowicza, lubi być w domu, ma raczej mało kolegów.Ogólnie układa nam się bardzo dobrze, ale ta jedna rzecz nie daje mi spokoju.Muszę jeszcze dodać,żę ogólnie ja mam problem z zaufaniem-mam złe zdanie o więklszości mężczyzn, tak naprawdę to ich nawet nie lubię.To ja zawsze byłam tą, z którą faceci chcieli zdradzać swoje żony i możę dlatego tak ich nie lubię.Pogubiłąm się w tym wszystkim-ja nawet sprawdzam bieliznę mojemu mężowi po nocnej zmianie w pracy..SZok, nie chcę tego robić, chcę mu ufać i być szczęśliwą, ale chcę też wiedzieć,że mąż mnie nie oszukuje.Co Wy o tym myślicie??czy ja naprawdę to wszystko sobie wyolbrzymiam???
tak hania
powinnas podjąć terapię
zdecydowanie
to co robisz, to jakaś paranoja
ban?? czy to czasem nie jest twoja zona??
Witam Was, mam do Was ogromną prośbę. Proszę przeczytajcie uważnie mojego posta i postarajcie się mi napisać co byście zrobiły w mojej sytuacji. To dla mnie bardzo ważne, dziękuję.
Otóż, "jestem" z moim partnerem w związku 9 miesięcy. Rozstawaliśmy już bardzo wiele razy, nasza najdłuższa przerwa trwała 1,5 dnia. Zawsze chodziło o zazdrość i małe zaufanie.
Kocham go ale mu nie wierzę, nie ufam w żadne jego słowo. Dzisiaj podobno pojechał o 13 do babci z rodzicami ,bo jutro jest rocznica jego dziadka. o 17 ma niby wrócić. Ale ja mu N I E wierzę. Nie wiem jak mam sprawdzić czy nie kłamie..
Źle się czuję będąc z nim a z drugiej strony nie potrafię żyć bez niego. Prosze o porady
mam 19 lat, on 26.
zrywałas z nim na PÓŁTORA DNIA????
ale mi się mordka śmieje
nie wierzysz mu. nie wiesz co robi, bo od 13 do 17 jest poza twoim zasięgiem
a może byś mu wczepiła chip?? są takie dla psów.. i zamontuj taką kamerkę na opasce na czole, żeby widzieć wszystko co on widzi i co robi...
w najlbiższej chwili powiedz mu ode mnie - Chłopie odpusć sobie tę dziewczynę.. ona potrzebuje terapii a nie faceta...
masz 19 lat, a zachowujesz się, jak 15-letnie dziewczynka. związek to zaufanie. Twój facet Cię kiedyś zawiódł? Jaka jest przyczyna? Może to jakaś Twoja obsesja?