Witam.
Mój problem polega na tym, że jakiś czas temu, dokładnie w pazdzierniku poznałam chłopaka. Byliśmy na tej samej imprezie po której Łukasz do mnie napisał. I tak zaczęła się nasza znajomość. Mieliśmy umówić się na jakąś kawę, ale nie wychodziło nam to, bo zawsze coś mu wypadało... Ale spotykaliśmy się średnio raz na dwa tyg. na imprezach na których bawiliśmy się razem. Jednak dla mnie ta znajomość wtedy nic nie znaczyła. Nie wiem sama dlaczego, może dlatego iż uznałam, że Łukasz jest zbyt przystojny. Poznałam innego chłopaka z którym wszystko potoczyło się szybko i zostaliśmy parą. Znajomość z Łukaszem się urwała. Ale do czasu... W grudniu spotkałam Łukasza na imprezie na której byłam z chłopakiem. Jednak gdy mój chłopak poszedł zapalić zaczęłam tańczyć z Łukaszem i zapomniałam o wszystkim wkoło. Oprzytomniałam dopiero kiedy zobaczyłam, że mój chłopak idzie w naszą stronę. Jakiś czas pozniej zerwałam z chłopakiem. Zaprosiłam Łukasza na studniówkę. Chciałam go przedtem poznać bliżej, bo praktycznie nigdy wcześniej z nim na spokojnie nie rozmawiałam. Poszliśmy na kawę. Raz sami a raz z jego kolegą i moją koleżanką, bo oni mieli też iść razem. Były to raczej spotkania organiazcyjne przed imprezą a nie rantki. A ja coraz bardziej się wciągałam i miałam ochotę na prawdziwą randkę! Chciałam się do niego zbliżyć. Poznawałam go coraz bardziej... Przyszedł dzień studniówki. Liczyłam na to, ze w końcu mnie pocałuję. Kiedy na studniówce, wypiliśmy już troszkę to ja pierwsza go pocałowałam.. i od tego czasu do rana zachowywaliśmy się jak para. Narobiłam sobie przez to wielkich nadzieji. Jednak studniówka nic nie zmieniła. Po niej Łukasz dalej był niedostępny. Nie spieszyło mu się do spotkań ze mną. Spotkaliśmy się na imprezie 2 tygodnie temu i mówił, że zaprasza mnie do siebie parę dni pózniej. Jednak przed umówionym dniem w ogóle się nie odezwał. Studniówka była 9 lutego a od tego czasu spotkaliśmy się 3 razy. Ostatnio wczoraj. Na podwójnej randce
. Pisaliśmy raz szczerze i on napisał mi, ze chyba nie nadaję się do związku, że potrzebuje czasu i boi się, że w tym czasie znajdę kogoś innego. Ja odpowiedziałam mu na to, ze i mi się nie spieszy i poczekam. Ale przestaję rozumieć to, że on jak widać nie ma zbyt dużej ochoty na spotkania że mną. Nie zabiega o nie. Napisałam w tytule, że zakochałam się w nie odpowiednim facecie. Może wcześniej tego nie ukazałam, ale Łukasz jest typem chłopaka u którego na pierwszym miejscu są koledzy, mecze, imprezy, siłownia... nie wiem czy jest miejsce na dziewczynę. Każdy kto go zna, mówi, że mam sobie odpuścić. Że jest to chłopak, który szuka dziewczyny tylko na raz. A ja ciągle o nim myślę, czekam kiedy napisze i ciesze się każdą wiadomością. Tak bardzo chciała bym go mieć!!! Nie wiem co zrobić. Czy odpuścić, czy walczyć... Czy jest sens walczyć o faceta, który może mieć każdą... . Dodam jeszcze, że Łukasz ma 24 lata, więc już nie jest aż tak młody.
1 2013-03-06 17:12:27 Ostatnio edytowany przez Julia1993 (2013-03-06 17:14:25)
Julia, nic na siłę... Nie zmusisz go, żeby z Tobą był. Ale jeżeli Ci się nie spieszy, to rzeczywiście poczekaj, może zmieni zdanie. Z drugiej strony, jeśli już od kilku osób słyszałaś, że on może mieć każdą i spotyka się z dziewczynami tylko na raz, to może lepiej sobie odpuścić? Póki jeszcze nie jest za późno. Dużo bardziej cierpiałabyś, gdyby Cię zostawił po upojnej nocy. Poczekaj, porozglądaj się i żyj po swojemu, może akurat poznasz kogoś fajnego
my kobiety niestety tak mamy, że zakochujemy się w nieodpowiednich facetach
ja mam dokładnie tak jak Ty.
24 i nie jest aż tak młody. dziewczyno, a ile Ty masz lat, że jeszcze jesteś młoda? ![]()
Ja mam 20 lat.
Z tym wiekiem, że nie jest aż tak młody chodzi mi o to, że nie jest 18letnim gówniarzem, tylko facetem, który by mógł zacząć o życiu myśleć poważnie.
Katarina dziękuję za odpowiedz
.
Cały czas czekam, ale w końcu chciała bym się dowiedzieć czy warto.
Kilkakrotnie już chciałam sobie odpuścić...
Ale wtedy on np. się mnie zapytał czy była bym gotowa po maturze wyjechać z nim do Szkocji
Raz takie poważne pytania a innym razem ma wylane w naszą znajomość.
Ciągle poznaję nowych ludzi, muszę przyznać, że nie narzekam na powodzeniu u chłopaków..
Ale żaden inny mi nie odpowiada
.
Dodam jeszcze, że Łukasz ma 24 lata, więc już nie jest aż tak młody.
To zdanie mnie rozwalilo! ![]()
Dziewczyno, absolutnie sie w to nie pakuj. Jeszcze nie jestes gotowa na prawdziwy powazny zwiazek, a juz na pewno idealem partnera nie powinien byc dla Ciebie stary Lukasz.
Julia1993 napisał/a:Dodam jeszcze, że Łukasz ma 24 lata, więc już nie jest aż tak młody.
To zdanie mnie rozwalilo!
Dziewczyno, absolutnie sie w to nie pakuj. Jeszcze nie jestes gotowa na prawdziwy powazny zwiazek, a juz na pewno idealem partnera nie powinien byc dla Ciebie stary Lukasz.
Ej no... Skoro Julia ma 20 lat i dosyć poukładane w głowie, to nie ma się co dziwić, że oczekuje tego samego od starszego od siebie o 4 lata faceta. Z jej perspektywy on rzeczywiście nie jest młody. Pewnie, że może nie jest stary, ale nie jest to też gimnazjalista.
Julio, może jego dojrzałość przejawia się w tym, że nie zaciągnął Cie bezmyślnie do łóżka. Wiem, że chciałabyś, żeby on się w jakiś sposób określił, bo z jednej strony mówi rzeczy, które dają Ci nadzieję, a z drugiej nie wykazuje żadnej inicjatywy. I doskonale Cie rozumiem, bo jestem w bardzo podobnej sytuacji ![]()
Dokładnie. Uważam, że 24 latek powinien myśleć przyszłościowo! W jego wieku faceci rodziny zakładają a ten nie potrafi się określić. Wiecznie nie będzie piękny i młody!
Katariono muszę przyznać, że jeszcze nie było okazji na to, żeby mógł by mnie do tego łóżka zaciągnąć. Nie wiem co by było gdyby się nadarzyła... .Wspomniałam ostatnio, że w sobotę być może będę sama w domu i zrobię małą domówkę. On oczywiście bardzo entuzjastycznie na to zareagował i bardzo chętnie by przyjechał. Sama jestem ciekawa czy by próbował się do mnie zbliżyć w ten sposób... . Z niego jest taki człowiek-zagadka. Nie mogę go zrozumieć, niczego się domyśleć... .
Bardzo trudny jest.
Niczego tutaj nie mogę być pewna.
I może właśnie to mnie w nim najbardziej kręci... że nie mogę go mieć od razu.
Piszesz, ze jesteś w podobnej sytuacji, może powiesz coś więcej w tym temacie?
Może wspólnie znajdziemy jakieś rozwiązanie
.
Moja sytuacja jest w tym sensie podobna, że też nie potrafię rozszyfrować faceta, nie wiem czego ode mnie chce. Ja mam prawie 26 lat, on prawie 28, więc jak widzisz, nie jesteśmy już nastolatkami i wypadałoby poważnie pomyśleć o życiu. Poznaliśmy się w ostatnie wakacje i natychmiast zaiskrzyło. Super nam się rozmawiało, rozumieliśmy na każdym polu w zasadzie bez słów. Na samym początku powiedział mi o swoim ostatnim związku, który nie jest zamknięty tylko dlatego, że on nie kończy takich spraw smsem. A potem zachowywał się wobec mnie tak idealnie, że nie przyszło mi do głowy, żeby spytać jak się sprawy mają
Sielanka trwała mniej więcej do połowy września, kiedy to zamilkł, po prostu przestał się odzywać. Dostawałam od niego smsy 1-2 razy w tygodniu. Nie wiedziałam o co chodzi, nie chciał nic powiedzieć, bo to nie rozmowa na telefon, a spotkać też się nie chciał. Miej więcej po miesiącu tego dziwnego stanu wszystko wróciło do normy. Pisał, dzwonił, w końcu przyjechał i trzeba było wyjaśnić pewne sprawy. Powiedział mi wtedy, że postanowił wrócić do swojej dziewczyny, ale już wie, że to był błąd i od teraz już będzie wszystko dobrze. Ok, uwierzyłam. Po kilku dniach zamilkł całkowicie, zupełnie przestał się odzywać. Ja się wkurzyłam i tak zawzięłam, że choćby nie wiem co, to też się nie odezwę. A jeżeli on kiedyś jeszcze do mnie napisze, to tak mu nawrzucam, że się nie pozbiera
I rzeczywiście odezwał się na początku stycznia. Tak się złożyło, że miałam wtedy poważny problem w pracy, nie miałam nawet komu się zwierzyć i on w tym momencie się właśnie zjawił. Gdyby nie to, że tak mnie wtedy wpierał, to bym nie odpuściła, ale w tej sytuacji wszystkie moje postanowienia wzięły w łeb
Pisał coraz więcej do momentu, kiedy mu powiedziałam, że wyjeżdżam na kilka dni do Zakopanego. Pomyślał chyba, że kogoś mam (przecież nie jechałabym sama) i znów zamilkł. A ja miałam czas, żeby pomyśleć o tym wszystkim i po powrocie się odezwałam. Strasznie się ucieszył, próbował pytać co tam robiłam, ale nie powiedziałam jednoznacznie, że byłam sama. Niech się pozastanawia
Od tamtej pory jest super. Pisze, dzwoni, był u mnie tydzień temu. Ciągnie nas do siebie strasznie. Niewiele brakowało, a wylądowalibyśmy w łóżku, ale w tej kwestii on jest dość rozsądny, nigdy mnie nie namawiał. W każdym razie chciałam z nim poważnie pogadać. Pytałam, dlaczego się odezwał po tak długim czasie, to powiedział mi, że coś go do mnie ciągnie i mimo że nic nie robiłam, to nie umiał o mnie zapomnieć. Pytałam o jego dziewczynę, powiedział, że się rozstali, ale przecież już kiedyś mi to mówił. Powiedział, że nic mi teraz nie obieca, ale będzie dobrze, że mam się nie bać. A ja i tak się boję
Boję się, że ta laska ciągle gdzieś jest, mimo że zawsze nim poniewierała. Wiem to nie tyle od niego, ile od mojej kuzynki. W tym tygodniu jakoś mniej się odzywał, ja też nie miałam dla niego zbyt wiele czasu i uznałam, że ta znajomość nie ma sensu. Ale dziś znów jest kochany i znów żartujemy i wszystko gra. Ja wiem, że każdy powie, że powinnam go olać, bo znów mi wykręci jakiś numer, że jestem naiwna, no ale zależy mi na nim
on też jest przystojny i mógłby mieć każdą, ale to nie ten typ. Jedyną osobą, która miesza jest jego (była) laska. Tak to wszystko wygląda i też nie wiem co będzie dalej.
Ojj ta była jednak ciągle mu mąci w głowie.
Ja rozumiem, gdyby to się zdarzyło raz, ale ona ciągle ma na niego duży wpływ.
Coś tam jeszcze do niej czuje.
Ale zależy mu też na Tobie.
Ja byłam w związku 2 lata.
Zakochana strasznie!
I chociaż poznawałam kogoś nowego, gdy mój były tylko skiną palcem już do niego wracałam.
Miłość jest ślepa.
Mi się wydaje, że ten Twój wybranek miał podobnie jak ja.
Kochał tą dziewczynę i wracał na jej zawołanie.
Ale nie martw się bo czas leczy rany.
Sama wiem po sobie jeszcze pół roku gdy by tylko skiną palcem wróciła bym do niego od razu!!!
Tak było zawsze.
Ale dzisiaj zależy mi na kimś innym i zdałam sobie sprawę jaka byłam głupia!
Myślę, że tak samo jest z tym Facetem. Kochał ją i nie potrafił się uwolnić od niej, od tego uczucia.
Do czasu gdy poznał Ciebie.
Chciał spróbować z nią jeszcze raz, ale jednak ty byłaś też w jego głowie.
Na pewno ma jakieś tam jeszcze wątpliwości.
Tak ja to widzę.
Do dzisiaj na pewno coś tam jeszcze do niej czuję, ale to minie z czasem.
Na pewno w dużym stopniu będzie to Twoja zasługa.
Powiem Ci szczerzę, że na prawdę wierzę, ze wam się uda
.
Ja też bym bardzo chciała, żeby się udało... Żeby to w ogóle było możliwe, żeby on o niej zapomniał. No i żebym ja umiała mu zaufać, bo na dzień dzisiejszy cały czas mam wątpliwości i cały czas coś podejrzewam. Ale to jest chyba normalne, skoro mnie wystawił. Nie chcę go poganiać, niech sobie chłopak wszystko przemyśli, ułoży, mam nadzieję, że nie będzie świnią i kolejny raz mnie nie zrani. Ja wiem, że to dobry chłopak, tylko trochę zagubiony. On chyba też chciałby sobie poukładać życie, a jakoś mu nie idzie. Nie mogę zrobić nic więcej, jak dać mu poczucie, że jestem, że go wspieram, że może na mnie polegać. Szczerze mówiąc wczoraj byłam już zdecydowana, że powiem mu, żeby do mnie nie pisał, nie dzwonił, że lepiej będzie, jeśli damy sobie spokój. Ale chyba bym tego żałowała... I dziś uznałam, że poczekam, co ma być, to będzie. Najwyżej to umrze śmiercią naturalną, ale może tak łatwo nie umrze...
skoro nie zapomniał o mnie przez cały ten czas... Dzięki za to, co napisałaś, dałaś mi nadzieję ![]()