Witam, jestem dziewczyna w wieku 22 lat i jestem strasznie zakompleksiona. Nie umiem odnaleźć w sobie żadnego nawet malutkiego światełka że mogę czuć się atrakcyjna... Ostatnio usłyszałam od swojego chłopaka że nie jestem kobieca bo nie nosze spódniczek ani obcasów. Nie wiem jak odnaleźć w sobie kobiecość, zobaczyć swoje atuty a nie zauważać tylko wady. W liceum miałam kompleksy na punkcie wagi, ważyłam 68 kg, po liceum obiecałam sobie ze schudnę i udało mi się!! Zeszłam do 50:) ale niestety dalej nie widzę w sobie zalet... Może ktoś pomoże mi jakoś...
Nie wiem czy Ci pomogę, ja jestem fanką sukienek i szpilek.. i też mam masę kompleksów...
ale za pewne w nich chodzisz i dobrze sie w tym czujesz... a ja? lepiej nie mówić, czasami mam chęć nałożyć jakiś szeroki worek i sie w nim schować bo nie widzę w sobie nic ładnego
Nie trzeba nosić spódniczek by być kobiecą. Choć to też temat rzeka. Ważne jak ktoś się czuje sam ze sobą. W jeansach i bluzce też możesz być kobieca i zadowolona z siebie, możesz się podobać sobie i innym też. Sama widzisz, że często schudnięcie nie rozwiąże problemu, a znasz pewnie niejedną dziewczynę, która może waży trochę więcej, ale ma masę pozytywnej energii i nikt nie zwraca uwagi na te kilogramy, a dziewczyna jest urocza
A można być szczupłym, nos na kwintę i nie ma mowy o atrakcyjności. Także nie zależy to tak bardzo od wagi.
Spróbuj poszukać w sobie coś, co lubisz, czego nie zamieniłabyś na nic innego, eksponuj to. Jeżeli chcesz ubierać spódniczki, to zacznij. Może najpierw trochę dłuższe, by się oswoić albo tylko do domu. Sama pewnie w końcu zauważysz, że niepotrzebnie się wstydzisz. Pytaj ludzi co jest w Tobie ładnego, może nie dostrzegasz czegoś? Nie skupiaj się na negatywach, ale na tym co w sobie lubisz. Mam nadzieję, że Twoje postrzeganie siebie się zmieni ![]()
Zeszłam do 50:)
50kg...? Jeśli masz więcej niż 160cm wzrostu to chyba będzie na granicy anoreksji...
właśnie o to chodzi że ja nic w sobie pozytywnego nie widzę, z każdym komplementem od chłopaka sie nie zgadzam albo spływają one po mnie jak po kaczce... spódniczki u mnie źle wyglądają bo mam od urodzenia koślawość kolan niestety a co do wagi to mam 164 cm wzrostu.
To niedużo ważysz. Koślawość kolan ma wiele dziewczyn, ale to nie znaczy, że od razu będą źle wyglądać w spódnicy. Jak bardzo się wstydzisz, to może po prostu fajne spodnie, postaraj się, by były jak najbardziej dopasowane do sylwetki, w takich można poczuć się lepiej ![]()
Jeżeli tak źle siebie widzisz, to musi być jakiś powód. Może rzadko byłaś chwalona w domu rodzinnym albo wręcz obrażana?
prędzej to jest zasługa otyłości w czasach podstawówki i gimnazjum
Aha, no to pewnie to jest problemem. Masz w pamięci wszystkie uwagi jakie słyszałaś na temat Twojego wyglądu i to Cię dalej dotyka. Nie czujesz się pewnie. Nie wiem co Ci poradzić, wiadomo, trzeba żyć teraźniejszością, przeszłości nie zmienimy, a na to co teraz masz wpływ. To było kiedyś, teraz wyglądasz inaczej. Jeżeli to Ci nie pomaga, to nie wiem co poradzić poza wizytą u psychologa. Tylko pamiętaj, to żaden wstyd. Czasem coś siedzi w nas tak głęboko i sami nie dajemy sobie z tym radę. Psycholog ma wiedzę, która pozwoli z Tobą przepracować te myślenie, dojść do przyczyn i je zwalczyć.
Szczerze mówiąc po dzisiejszym zdarzeniu nie wiem czy warto cokolwiek już robić ze swoim życiem i zmieniać go, chłopak sie odkochał i zakończył związek cóż tak bywa... większość ludzi próbowało jakoś na mnie wpłynąć ale bez skutku
Bardzo mi przykro :* To musi być dla Ciebie cios. Jednak nie poddawaj się, pamiętaj, że żyjesz dla samej siebie i tego się trzymaj. Widzisz, może teraz specjalista psycholog byłby Ci szczególnie potrzebny. Nie mówi, że to nie ma sensu, bo ma. Chodzi o Twoje dobro ![]()
cios i to spory teraz to tym bardziej nie wiem jak sobie poradzić, chodzę bo muszę ale nic nie robię dla siebie, nikt nie umie mi pomóc a wiele osób próbowało niestety a jeszcze teraz to, jak żyć i funkcjonować? jak być zadowoloną z siebie i mieć dobrą samoocenę?
13 2013-03-05 00:20:26 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-03-05 00:21:10)
Wiesz, na to też trzeba czasu, nie będzie od razu świetnie, wiadomo, bo każdy związek wiele wnosi w nasze życie, trzeba przeżyć taką żałobę, by na nowo potem funkcjonować i przestać się tym przejmować, a wyciągnąć wnioski. Wiesz, najważniejsze, żebyś pamiętała, że mimo rozstania nadal jesteś fajną babką i zasługujesz na to co najlepsze- ja po rozstaniu z byłym chłopakiem starałam się zachować takie myślenie o sobie i po prostu uznałam, że to on nie zasługiwał na mnie, nie na odwrót
Po prostu nie wyszło i pogodziłam się z tym. Teraz myślenie o tym nie sprawa mi większych emocji, mam innego chłopaka i jestem zadowolona.
Wiesz, nikt z Twoich znajomych czy rodziny nie jest psychologiem, nie będzie umiał Ci pomóc profesjonalnie. Dlatego mówiłam, jeżeli Ci ciężko, to nie ma co się zastanawiać. Teraz to wielu ludzi ma różne problemy, te szybkie tempo życia itp, dlatego tym bardziej nie ma się co wstydzić prosić o pomoc. To jest w końcu wtedy fachowa pomoc i wiesz, człowiek, który będzie wiedział jak do Ciebie przemówić, by Ci pomoc, znajomi często mogą tego nie wiedzieć.
miałaś silną wole i twarde myślenie że jesteś świetną babką ja tego niestety nie mam i nie umiem wypracować, ciągle widzę siebie jako zakompleksioną niezadowolona dziewczynę, a wśród znajomych przybieram "maske" i wszystko jest ok nawet wtedy jak wali sie grunt po nogami
Wiesz, rozumiem, że Ci ciężko, ale może Tobie po prostu potrzebne będzie więcej czasu.Nie ma co od razu mówić, że się nie uda.
zobaczymy jak to będzie czy sie jakos pozbieram, z czasem na pewno... ale czy dam rade i przejdę przez to wszystko sama okaże się...
Mam podobnie jak Ty, ale staram się mocno zmienić swoje myślenie. Bo to wszystko siedzi w naszych głowach. Nawet jak mam okropny dzień, to staram się znaleźć chociaż jeden pozytyw.
Mój chłopak też się odkochał z dnia na dzień i odszedł bez słowa wyjaśnienia. Było mi ciężko i myślałam, że to wszystko moja wina, bo nie jestem idealna. Fakt, urodą nie grzeszę, jestem raczej normalna, przeciętna, ale pracuję nad swoim wyglądem. Mimo, że nie mam czasem sił i ochoty, to i tak walczę. I ostatnio słyszę dużo komplementów,a to z kolei wywołuje na mojej twarzy uśmiech, a uśmiech powoduje, że czuję się lepiej w swoim ciele. I ludzie też to widzą i chętniej mnie zagadują. A co do stylu ubierania, to też lubiłam sie chować w niezbyt dopasowanych ciuchach, bo wstydziłam sie zwracać na siebie uwagę innych. To było dla mnie bardzo krępujące. Ale zrobiłam kiedyś eksperyment- kupiłam sobie sexy ciuszki- białą przewiewną bluzeczkę i mini spódniczkę, założyłam sandały na koturnie, założyłam okulary przeciwsłoneczne (żeby się mimo wszystko trochę ukryć) i tak wyszłam na miasto, na spacer, sama. Naprawdę byłam w szoku jak wiele osób zwracało na mnie uwagę. I nie chodzi o to, że to głównie mój strój zwracał ich uwagę, bo nie byłam ubrana wyzywająco, broń Boże! Mój uśmiech i pewny krok, to było najważniejsze. Czyli trzeba zmienić swoje myślenie o sobie samej, zaakceptuj siebie, znajdź jakies pozytywne cechy. Postaraj się, bo robisz to dla siebie!
" Czyli trzeba zmienić swoje myślenie o sobie samej, zaakceptuj siebie, znajdź jakies pozytywne cechy. Postaraj się, bo robisz to dla siebie!"
Chodzi o to że staram się od dłuższego czasu znajdywać swoje pozytywne cechy lecz po każdym nieudanym związku kolejny raz przybieram grubą warstwę w której się ukrywam, nie widzę nic pozytywnego a bardzo ale to bardzo bym chciała. Na początku miałam problemy z nadwagą myślałam że to jest główny problem niepowodzeń lecz teraz jak ważę dużo mniej to wcale nie jest mi lepiej bo i tak nie poprawiło to mojego samopoczucia i relacji z facetami. Nie lubię się pokazywać, jestem typem samotniczki, ciężko mnie gdziekolwiek wyciągnąć bo uważam ze wstyd się ze mną pokazywać. Ciągle widzę same wady, same niedoskonałości. Tego chyba nie da się zlikwidować... te myśli wsiąkły we mnie
Dobrze zrozumiałam, że Twoje kompleksy dotyczą tylko wyglądu?
głownie tak, mam bardzo niską samoocenę...
głownie tak, mam bardzo niską samoocenę...
A gdybyś miała powiedzieć o sobie coś, co jednak nie tyczyło by wyglądu? Jak byś siebie opisała?
I drugie pytanie, jak postrzegają Cię znajomi? Czyli kogo przed nim "grasz"?
wredotka9964 napisał/a:głownie tak, mam bardzo niską samoocenę...
A gdybyś miała powiedzieć o sobie coś, co jednak nie tyczyło by wyglądu? Jak byś siebie opisała?
I drugie pytanie, jak postrzegają Cię znajomi? Czyli kogo przed nim "grasz"?
to są dobre pytania.
Opisałabym sie jako: dziewczynę po sporych przejściach, przesiąkniętą bólem i urazą do ludzi, smutas w 4 ścianach, odludek.
Przy znajomych zawsze jestem "duszą towarzystwa" lecz bliższych spotkań, relacji unikam. Mimo że w sercu jest ból i cierpienie to przy znajomych np na uczelni jest wszystko ładnie, super, uśmiech nie schodzi z twarzy jedna wielka maska. Postrzegają mnie za dosyć cichą i skrytą osobe która każde słowo czy urazę skrywa w sobie głęboko i nie ma odwagi powiedzieć.
Opisałabym sie jako: dziewczynę po sporych przejściach, przesiąkniętą bólem i urazą do ludzi, smutas w 4 ścianach, odludek.
Przy znajomych zawsze jestem "duszą towarzystwa" lecz bliższych spotkań, relacji unikam. Mimo że w sercu jest ból i cierpienie to przy znajomych np na uczelni jest wszystko ładnie, super, uśmiech nie schodzi z twarzy jedna wielka maska. Postrzegają mnie za dosyć cichą i skrytą osobe która każde słowo czy urazę skrywa w sobie głęboko i nie ma odwagi powiedzieć.
A jaką osobą chciałabyś być? Jaką osobę w sobie chciałabyś Ty widzieć?
chciałabym być dziewczyną pełną radości z życia, mającą miłość i przyjaźń, chciałabym siebie widzieć w kolorowych barwach a nie tylko tych ciemnych, akceptować siebie i nie poddawać sie
Jakie kolory są dla Ciebie radosne? I idąc dalej, co sprawia Ci radość w życiu?
I teraz trudniejsze pytanie, czy obdarzasz ludzi miłością i przyjaźnią, taką jaką sama chciałabyś być obdarzana?
kolory? zielony, żółty, niebieski. Radość mi sprawia to że czasami coś mi wyjdzie ( rysunek, ciasto, czy coś innego) a co do przyjaciół to dla nich mogę zrobić bardzo wiele, zazwyczaj jest tak że ja im pomogę, pociesze a z samą sobą poradzić sobie nie umiem... wiedzą że traktuje ich jak rodzeństwo, wiedzą że zawsze im pomogę nawet w malutkim problemie, że mogą na mnie liczyć.
" Ostatnio usłyszałam od swojego chłopaka że nie jestem kobieca bo nie nosze spódniczek ani obcasów. "
No, przepraszam, że to napiszę, ale chyba z facetem jest coś nie tak ;o a może nie tyle z nim, ale powinien to już być dla Ciebie sygnał ostrzegawczy - uciekaj! Jeżeli facet na prawdę za Tobą szaleję, znajdzie Cię na końcu świata. I dlatego na każdym kroku powinnyśmy pamiętać, o tym, żeby nie być ŁATWĄ, tak to przykre, ale taki facet nie pokocha cię na zawsze, będzie z tobą dopóki taka będziesz - łatwa. Kobiecość, jak już było wspomniane, może się przejawiać w spodniach i szerokiej obskurnej bluzie. Kobiecość to twoje światło, pewność siebie, wnętrze.
Dla faceta istnieją dwie kategorie: kobieta pociągająca i taka, która mu się podoba. Z pierwszą chce się przespać, z drugą - ożenić.
Zastanawiałyście się kiedyś jaki efekt dają 10 cm szpilki albo czerwona szminka? Kiedyś, swoją drogą cudowny facet - powiedział mi, że po prostu unoszą się nam pośladki, a jeżeli dziewczyna nie bardzo radzi sobie z poruszaniem to już w ogóle kosmos - wszystko wskazuje na to, że jesteś chętna. A szminka? Czerwone usta dają mu sygnał, że ci się podoba - to tak w ogromnym skrócie.
Oczywiście nie oznacza to, że mamy założyć wielki wór i nie eksponować swojej kobiecości, warto to robić ze świadomością i tak, żeby facet musiał rozbierać cię wyobraźnią, a nie żeby miał wszystko gotowe na talerzu.
Witam mam 21l. i rownieZ jestem strasznie zakąpleksiona.Mam krecone włosy przez bardzo długi czas je prostowałam ale sa juz tak zniszczone ze postanowiłam przestać.Nie umiem siebie zaakceptować i jestem strasznie nieśmiała przez to.Czuje sie strasznie brzydka i naprawde nie umiem sb z tym radzic.A gdy nawed probuje to zaraz ktos sie ze mnie nasmiewa i znowu trace wiare w to ze moge ladnie wygladac.Tak jak dzis pewna dziewczyna zobaczyla mnie w nie wyprostowanych wlosach i zaczela mi sie smiac prosto w oczy.A ja nie umiem sie tym nie przejmowac.Moze ktos mi da jakies rady??Bardzo proszE i z góry dziękuje.POzdrawiam
monikaa15
czytam już kolejny raz Twoją wypowiedź i dochodzę do wniosku że masz rację...
Chłopak ze mną zerwał najpierw prosił żebym uważała go za swojego przyjaciela, powierzała mu swoje problemy a jak zaczęłam to robić to go przerosły one. Cóż okazał sie tchórzem.a dodatkowo wykręcił się tym że nie jestem kobieca. Postanowiłam coś ze sobą zrobić, może to głupie ale chciałabym zmienić styl ubioru na bardziej kobiecy żeby faceci mnie dostrzegali a nie żeby wydawało sie im że "nic ciekawego tam nie ma" nie chce wyglądać jak ŁATWA dziewczyna tylko chce w końcu zaakceptować siebie i dodatkowo zrzucić z 6 kg ( ciężka sprawa), chce żeby faceci widzieli we mnie to coś, wiem ze muszę również nastawienie zmienić bo tu też chodzi o to co siedzi w głowie, jakie kto ma myślenie, postępowanie czy charakter (ja mam dosyć złośliwy).
Moim problemem jest to że nie widzę zainteresowania ze strony facetów moją osobą. A może nie są zainteresowani?
30 2013-03-19 18:18:51 Ostatnio edytowany przez ban (2013-03-19 18:28:47)
Masz 160 cm wzrostu, ważysz 50 kg i chcesz jeszcze zrzucić 6 kt? Odbiło Ci kompletnie? Seksi nie znaczy "chudo"... Kto Ci takie rzeczy do głowy nakładł?
To jest twój drugi błąd: "nie chcę wyglądać jak ŁATWA". To powiem Ci, że to jest hypokryzja, bo jeśli chcesz wyglądać seksi, to znaczy, że chesz, być pożądaną, chcesz się podobać. Co znaczy "łatwa"? Kolejne totalne bzdury. Można chodzić w wyciągniętym swetrze i "być łatwą", a można chodzić w mini bez majtek i nie "być łatwą".
Chcesz zmienić styl? Na bardziej seksi? Nie jesteś gruba -- kup sobie na początek obcisłe dżinsy, jeśli możesz zapuść włosy, no i przestań być smutna i winna.
monika15 -- wydaje mi się, że podałaś na temat facetów same mity; po pierwsze fajne żony są seksi żonami i między bajki trzeba włożyć mit, że jak facet kocha, to można być zaniedbaną; sorki -- związek bez seksualności upada po prostu; "dwie kategorie -- pociągająca i taka z którą che się ożenić" -- cóóóóóżżż to? kto tak wymyślił? jak żona/dziewczyna nie jest pocągająca to chyba jakaś masakra; a jak jest pociągająca to nie znaczy, że inne laski automatycznie stają się aseksualne
aneetta -- kolejne szaleństwo; jak się ma kręcone włosy to się ma kręcone i się ich nie prostuje; taką masz urodę i zrób z tego użytek; inne laski mają proste i chcą kręcić; bez sensu; zaakceptuj siebie, bądź zadbana na początek; ewentualnie możesz mi wyjaśnić na czym polega przewaga włosów prostych od kręconych? faceci raczej lubią długie włosy, a wszystko jedno czy się kręcą, czy są proste
ban
zazwyczaj moja waga byłą dla mnie bardzo dużym problemem, podstawówka, gimnazjum, liceum... Zawsze był śmiech i obrażanie mnie i mojego wyglądu...
Od wielu osób ostatnio usłyszałam zaakceptuj siebie, polub siebie, nie skrywaj nic w sobie, uśmiechnij się i bądź pewna siebie tylko że sęk w tym że jakoś nie umiem przełamać tej wrednej bariery która u mnie jest i mnie blokuje. Idę do ludzi zakładam maskę i jest wszystko super, wracam do mieszkania jest znowu rozmyślanie i kompletny dołek.
Mam zamiar zapuścić włosy a co do stroju, to mam prawie same dopasowane spodnie, ale moje głupie myślenie mnie przeraża już po tylu nieudanych próbach z facetami. Może coś jest ze mną nie tak? Może się facetom nie podobam?
32 2013-03-20 14:08:39 Ostatnio edytowany przez ban (2013-03-20 14:10:47)
zazwyczaj moja waga byłą dla mnie bardzo dużym problemem, podstawówka, gimnazjum, liceum... Zawsze był śmiech i obrażanie mnie i mojego wyglądu...
No to pewnie kiedyś byłaś gruba i schudłaś, a łatka "grubej" przy Tobie została. Ale obiektywnie naprawdę nie chudnij już, bo wagę masz super. Jak sama sobie się nie podobasz to poćwicz brzuch, nogi, tyłek -- nie po to, aby ładniej wyglądały, ale po to, abyś Ty się lepiej poczuła.
Od wielu osób ostatnio usłyszałam zaakceptuj siebie, polub siebie, nie skrywaj nic w sobie, uśmiechnij się i bądź pewna siebie tylko że sęk w tym że jakoś nie umiem przełamać tej wrednej bariery która u mnie jest i mnie blokuje.
A tak konkretnie to jakie wady masz? O co chodzi? Gruba nie jesteś (jak zaczniesz mówić, że jesteś to proponuję leczenie anoreksji). Włosy możesz zapuścić. Uśmiech na twarzy przykleić -- na razie będzie fałszywy, ale kiedyś prawdziwy.
Idę do ludzi zakładam maskę i jest wszystko super, wracam do mieszkania jest znowu rozmyślanie i kompletny dołek.
No i nie kręci się wokół Ciebie jakiś chłopak? Nie spogląda zza rogu? Nie opuszcza wzroku i się nie czerwieni? A może Ty facetów odstraszasz swoją niedostępnością na przykład, albo nie dbasz o siebie, albo robisz się zła z nie wiadomo jakiego powodu.
Mam zamiar zapuścić włosy a co do stroju, to mam prawie same dopasowane spodnie, ale moje głupie myślenie mnie przeraża już po tylu nieudanych próbach z facetami. Może coś jest ze mną nie tak? Może się facetom nie podobam?
No to zapuść włosy. Jeśli chodzi o facetów -- ilu ich już spróbowałaś? Może trafiałaś na jakiś nieciekawych? "Nie podobam" -- hmmm... wiele dziewczyn, które jako nastolatki wyglądały niezbyt pociągająco, w wieku 30+ stały się bardzo seksi. Wiedza jak się ubrać, jak zrobić makijaż, pazury, co znaczy uśmiech i spojrzenie.
Jak ubierzesz te obcisłe spodnie, staniesz przed lustrem, to wg Ciebie wyglądasz ładnie? Nogi i pupa wyglądają seksi, czy nie? Może w głowie masz kompleksy, a w rzeczywistości jest ładnie.
charakter każdy ma inny i zaczęłam zmieniać zachowania i nawyki które ludziom przeszkadzały i już widać rezultaty, jeśli chodzi o facetów to nie zauważyłam żeby jakiś spoglądał i sie czerwienił, też wątpię w to ze facetów odstraszam bo zazwyczaj np z kolegami czy z nowo poznanymi osobami normalnie nawiązuje jakąś nawet o głupotach rozmowę w mniejszym albo w większym stopniu ale nawiązuje... zazwyczaj jestem troszkę nieśmiała co do facetów. Jeśli chodzi o "dbałość o siebie" to u mnie to jest na pierwszym miejscu zawsze więc to też nie o to chodzi.
"Jak ubierzesz te obcisłe spodnie, staniesz przed lustrem, to wg Ciebie wyglądasz ładnie? Nogi i pupa wyglądają seksi, czy nie? Może w głowie masz kompleksy, a w rzeczywistości jest ładnie."
może i jest ładnie ale zawsze zastanawiam sie co ludzie powiedzą jak mnie w takim albo innym stroju zobaczą, jak coś dopasowanego założę to spojrzenia są, komplementów brak...
może i jest ładnie ale zawsze zastanawiam sie co ludzie powiedzą jak mnie w takim albo innym stroju zobaczą, jak coś dopasowanego założę to spojrzenia są, komplementów brak...
Nie zawsze można mówić komplementy, bo to zakrawa na flirt, czyli docelowo seks. Tak może pomyśleć kobieta będąca adresatem takiego komplementu.
to najlepiej być pewnym swojej wartości i nie słuchać opinii innych tak? bez względu czy to komplement czy krytyka...
Desiderata
Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.
Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa, masz prawo być tutaj i czy jest to dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.
Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.
Autor: Max Ehrmann
słowa które podałeś dają do myślenia, wiele razy ludzie dawali mi podobne rady a ja byłam zaślepiona, w końcu muszę zacząć życie na nowo, wyjąć czystą kartkę, postarać sie nie wspominać przeszłości i iść z podniesioną do góry głową!
nie ma co przekreślać życia i wiary w miłość, tylko po prostu poczekać cierpliwie na swój moment, swoje szczęście i przede wszystkim nie zmieniać się dla kogoś tylko dla siebie, a jak zmiana sie nie powiedzie to zaakceptować siebie...
38 2013-03-24 23:48:31 Ostatnio edytowany przez aneetta (2013-03-24 23:50:37)
ban
Twoja odpowiedz dała mi do myślenia,przeciez sa gorsze problemy niż wlosy.Teraz wiem ze sie z tym wygłupiłam.Dzieki pozdrawiam
ban
Dzieki za rade.Postaram sie tym poprostu nie przejmowac.Teraz wiem ze to czysta głupota.Przecież sa jeszcze wazniejsze problemy w życiu.Pozdrawiam
40 2013-05-06 12:12:25 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-05-06 12:14:20)
Może kup sobie nowe ubrania, czasem wystarczy ładna sukienka, żeby odnaleźć w sobie kobietę. Jak ci się nie spodoba zawsze możesz zwrócić, co ci szkodzi. zajrzyj do H&M, Orsay, Reserved, a jak nie masz czasu to na link usunięty.