PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Witam,

Udzielam się na subforum kobiet kochających za bardzo, ale czasami zdaję się odbiegać od tego charakterem mojego problemu. Oczywiście staje się ofiarą toksycznej miłości, ale nie jest to do końca tak że sama jestem idealna. Zdaje mi się że nie umiem dojrzale kochać, tylko kocham w pewnym sensie warunkowo. Jeśli będziesz dobry to ja też będę. Niestety schemat jest zwykle taki, że związki kończą się, ale nie czuję że kocham i ktoś mnie rani. Raczej uznaje, że partner mnie już nie kocha tak jakbym tego chciała. Mam potrzebę bycia kochaną, a sama do końca tego nie umiem robić.

Pewnie mój brak uczuć lub nieumiejętność ich okazywania, powoduje że partner się zmienia.  Mam za sobą 2 związki, dwa 5-7 tetnie związki, w których nie czułam się szczęśliwa.

Trochę historii.

W domu matka była osobą dominującą. Zwykle były to huśtawki nastrojów od dobrej uśmiechniętej, do wielce pokrzywdzonej przez męża, dzieci i życie. Całe życie słyszałam, że nie jestem wystarczająco dobra, bo oni ciężko pracują a ja nie. Tyle, że jak kobieta ma budować dom, nosić cegły, i wiele wiele innych dość trudnych zajęć. Owszem nie jestem pedantką ale w sprzątam. Co dostałam od rodziców latami było powodem do wypominania. I sama też mam problem z bezinteresownym dawaniem. Oni kupowali sobie łodzie, fundowali wyjazdy, dostawali mieszkania na start, a o mnie nikt nie pomyślał.  Eh.

Opowiedzcie o swoich doświadczeniach, historii o wszystkim co wiąże się z problemami okazywania uczuć. Czy udało Wam się z tym poradzić?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Witaj Sluu...u mnie w domu było tak, że rodzice też ciężko pracowali by zapewnić byt - mi i mojej starszej siostrze...Mama wiedziałam że jest zmęczona ale jakoś tego tak nie odbierałam że się dla mnie poświęca, natomiast tata dał mi to odczuć. Jak wybudowaliśmy się i przeprowadziliśmy do nowego m. wtedy on miał pracę przy domu i mówił mi że czuję się troche przez to nieszczęśliwy, że tylko dom i ta praca, że jest taki uwiązany, ale potem tak sie przyzwyczaił że stał się domatorem na maxa...Myślę że mam też problem z facetami, że boję się że będę go ograniczać a on będzie przez to nieszczęśliwy. Wszystko jest bezsensu. Nawet boję sie tego pisać.

3

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

czasymira- napisz coś więcej o tym jak to jest z Twoim uczuciem gdy jesteś w związku? Może metodą analizy, wyciągniemy jakieś wnioski.

4

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Myślę, że coś jest w tym dzieciństwie. Sama miałam miłość warunkową i teraz nie umiem inaczej, ale przecież można to chyba zmienić.
Niedojrzałość emocjonalna jest powodem moich problemów. Nie dojrzałam, bo nie miałam ku temu warunków w dzieciństwie, a powinnam mieć je zapewnione. Nie mogę żyć w poczuciu winy, muszę iść do przodu.

5

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Podobno by dojrzeć emocjonalnie trzeba być kochanym przez kogoś taką bezwarunkową matczyną miłością. Przecież nie da się stworzyć takiej relacji zastępczej i to oznacza, że ja już nigdy nie dojrzeje?

6

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Moj model zwiazku kiedys: polegal na tym,ze ja angarzowałam sie bez pamieci,uwieszałam sie na partnerze,byłam zazdrosna.Uwazałam ,ze kazda chwile powinien poswiecac mnie,zawsze byc przy mnie .Zeby robił co bede chciała.A ja byłam ciagle niezadowolona ,ciagle było mi mało,ciagle weszyłam zdrade i ciagle byłam nieszczesliwa.

Matka moja: tosksyczna,niedostepna emocjonalnie,sfrustrowana,wiecznie niezadowolona,wiecznie chora (w większosci przeze mnie) ,wiecznie kłocąca sie ze swoim męzem,dominująca,karząca,wymagająca..Ja dla niej byłam ciezarem ,nie dosc dobra i  nie dosc madra i kłamczucha.

Model zwiazku teraz: miłosc,wolnosc,zaufanie,,przyjazn i emapatia.
Matka moja:zerwałam kontakt,ponad 2 lata temu.

Co mi pomogło :TERAPIA

7

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Czy ja potrafię kochać? Nie wiem. 
Moja mama wiecznie niezadowolona z ojca. Ojciec nie zabierał głosu w rodzinie zdominowanej prze żonę i teściową. Moja babka zawsze w pretensjach do dziadka. Mój dziadek, to jedyny człowiek, z którym miałam ogromną więź emocjonalną.

Miałam 20 lat kiedy pojawił się w moim życiu atrakcyjny, mądry, inteligenty mężczyzna, który choć miał tyle lat co ja potrafił wytłumaczyć mi otaczający mnie świat. Postanowiłam zrobić wszystko, żeby tylko mnie nie zostawił. I tak przez 24 lata nie ważna byłam ja tylko jego szczęście. Czy tak wygląda miłość? Nigdy nie umiałam dać mu szczęścia takiego na jakie zasługuje, a on z czasem coraz mniej mnie szanował.

malina ja też zaczęłam terapię i mam nadzieję, że odnajdę siebie i nauczę się kochać rozsądnie. Mam natomiast wątpliwości, czy uda mi się uratować nasz związek. Czy Tobie udało się odnaleźć w związku czy musiałaś go zakończyć?

8

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Żabcia i malina o tuż to. Muszę wybrać się na terapie, nie ma dyskusji.
Ja obecnie tak się zaplątałam, że mam dwie osoby które deklarują mi miłość a nie wiem kogo i czy w ogóle kocham. Mój głupi mózg chce ich oboje utrzymać. Jak już podejmuje jedną decyzje to druga zdaje się być lepsza i tak rozdarta i załamana miotam się.

Najpierw mama dawała mi znać że mój ex do mnie nie pasuje że nie będzie wystarczająco dobry jak tata dla niej był. Podświadomie posłuchałam i odeszłam do innego. Mama cały czas wspierała mojego byłego w cierpieniu i mówiła mi że nie powinno się tak traktować bliskiej osoby. No a ja zgłupiałam. Dziś krwawi mi serce i nie bardzo wiem co robić. Mam żal do wszystkich i wielkie poczucie winy.

9

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Jak dobrze, że trafiłam na ten wątek! Kurcze..
ale zacznę od początku..
U mnie w domu także łątwo nie było, o ile można to nazwać domem.. wychowywana przez babcie i dziadka alkoholika, tato w tym czasie za granicą w pracy, a mama - półprzytomna w parku na ławce. Nagle z dnia na dzień wszystko się odmieniło.. tata wrócił, z nową kobietą, zabrali mnie do siebie, dziadkowie poszli w odstawke, zapomnienie, gdyż malej dziewczynce czasem wystarczy dać wymarzoną zabawkę by zaczeła robić to, czego od Niej rodzic oczekuje.. Mama w tym czasie zmarła, z przepicia. Nowa rodzina całkiem fajna.. do czasu.. nie wiem dokładnie ile trwała sielanka, nie pamietam.. ale po ślubie nowej "mamy" z tatą, zaczęły się wzajemne zdrady, pretensje.. kłótnie o byle co.. potem godzenie sie i wypominanie wszystkiego.. Ja w tym czasie już młoda nastolatka, zaczynałam buntować się na wszystkie możliwe tego sposoby.. Rodzice - bezradni wobec mnie, zaczeli "wspomagać się" paskiem, sznurkiem, butami, czym popadnie by mnie uspokoić a przy okazji wyładować swoją agresję.. bywały miesiące lepsze i gorsze.. Ostatni taki lepszy, to był lipiec któregoś tam roku.. wakacje nad morzem.. Ja, Oni, nowa siostrzyczka, ciocia i wujek z dziećmi.. prawdziwe wakacje jakich nigdy nie miałam.. kolejne miesiące przyniosły rozstanie rodziców.. tata w szpitalu z poważnym urazem kręgosłupa.. matka z siostrzyczką u innego faceta.. a ja?? trochę tu, trochę tam... nie wiem gdzie było moje miejsce w tamtym czasie... po wyjsciu ojca ze szpitala, i wyzdrowieniu (a trochę to trwało) kolejne wielkie pogodzenie się mamusi i tatusia. efektem tego jest moja kolejna siostra. Jednakże trwało to już tylko rok.. pewnej nocy trzy lata temu macocha pojechała i już do nas nie wróciła.. zostawiając mnie, tate i siostry na pastwę losu. . Z buntowniczki, z dnia na dzień musiałam stać się osobą dojrzała, odpowiedzialna, potrafiącą sprzątać i gotować.. rzuciłam szkołę na rzecz siostrzyczek.. mama pokazywała się co jakiś czas.. nadal się pokazuje, ale jest to juz inna kobieta.. spijaczona narkomanka która kradnie co popadnie, u boku mężczyzny który już nie raz złamał jej rękę bądź nogę... dziwne to moje dzieciństwo..

Teraz sama zaczelam budować dom i rodzinę. Spodziewam się dziecka, mieszkam z ukochanym facetem, moją pierwszą miłością. Wszędzie węszę zdradę i podstęp.. Każde chwilowe spóźnienie do domu, każdy nieodebrany telefon bądź każde spojrzenie które mi się nie spodoba, dla mnie jest oznaką tego że jestem nie kochana.. Potrafię w przeciągu kilku chwil z kochającej kobiety, stać się istnym szatanem który mówi co popadnie.. Odchodzi, by za chwile przepraszać. Na szcęście mój mężczyzna jest na tyle kochający, że zawsze o wszystkim szybko zapomina.. Staram się ze wszystkich sił być perfekcyjna, nie znoszę krytyki, nie lubię gdy ktoś patrzy mi na ręce gdy coś robie.. W nowym towarzystwie jestem okropnie nie śmiała, nie umiem wydusić z siebie słowa, z obawy przed wyśmianiem i odrzuceniem. Boję się, że nie podołam jako matka, ranię swojego faceta bo nie chce słyszeć o ślubie.. ale dlaczego, to ja sama nie wiem.. Przez swój cały związek marzyłam o tym co mam teraz, o wspólnym mieszkaniu, maleństwie.. wspólnym życiu.. a teraz, gdy już to mam, chwilami marze o cofnięciu czasu i zaczęciu od nowa, bez dziecka i faceta.. Mimo iż zakochana jestem do szaleństwa i na samą myśl o tym, ze bede samotna, bez Niego, odczuwam paraliżujący strach.. Jedyne z czego jestem dumna w swoim zyciu to z tego, że wytrwałam w czystości i czekałam na tego jedynego... mimo tak wielu buntów z dziecinstwa, nigdy nikomu się nie oddałam, w głębi serca zawsze czulam ze to nie pora na mnie.. i czekałam.. Na Niego, mojego kochanego obecnego partnera.. Teraz mam lepsze dni.. ale boję się, że gdy po porodzie nadejdą trudy i nie podołam, powiem lub zrobie coś, czego będę żałowała do konca życia..

Czytając Wasze wypowiedzi, uświadamiam sobie jak wielki wpływ dzieciństwo ma na Nasze dorosłe życie.. Obym ja nie skrzywdziła tak swojego dziecka, jak sama zostałam wielkorotnie zraniona.

10

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

crystals- tworzymy nowy wątek i wyciągniemy z tego wnioski, co nas uchroni od błędów naszych opiekunów. Ja też z pozoru miałam wszystko o czym marzyłam, ale nie byłam szczęśliwa. Nie jestem nadal. Pierwsze co to terapia, trzeba udać się do specjalisty i pokochać siebie. Wtedy nie będzie nas bolała krytyka innych, będziemy się i innych kochały.

Nie będzie łatwo ...

11

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Nie będzie łatwo, ale chcę spróbować, warto.. dla Naszych rodzin, dzieci, partnerów.. warto walczyć.

12

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Kupiłam książkę :

Integracja emocjonalna.
Jak uwierzyć, że jesteś kochany i potrafisz kochać

Jest bardzo interesująca, tylko jak szukałam psychologów zajmujących się tym zagadnieniem nie znalazłam ;-/

Jak ktoś z podobnymi problemami ma kogoś do polecenia w mazowieckim czekam na info ;-)

13

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Cześć dziewczyny,

cieszę się, że nasze grono się powiększa.

Ja czytam ostatnio ?Pokochaj siebie? Wayne W. Dyer polecam.

Dziś idę na drugą rozmowę z panią psycholog. Jestem bardzo ciekaw co mi powie.

14

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ
Żabcia5 napisał/a:

Cześć dziewczyny,

cieszę się, że nasze grono się powiększa.

Ja czytam ostatnio ?Pokochaj siebie? Wayne W. Dyer polecam.

Dziś idę na drugą rozmowę z panią psycholog. Jestem bardzo ciekaw co mi powie.

i jak po rozmowie z psychologiem?
Ja niestety nie jestem jeszcze na tyle odważna, by w cztery oczy rozmawiać z kims o swoich odczuciach.. Może kiedyś do tego dojrzeję.

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

cześć,niestety to co złego dzieje się w dzieciństwie pózniej przenosi się na życie dorosłe.U mnie ojciec despota,który nigdy nie chciał okazać mi żadnych uczuć wrecz z satysfakcją wyrzucił mi że namawiał moją matkę na usunięcie ciąży,ona jednak się nie zgodziła(jak widać smile ),moja matka natomiast bardziej skupiona na wychowywaniu 3 dzieci i patrzenie aby jakoś to wszystko się trzymało...jedyną osobą która mnie kochała była -babcia(mojej matki-matka),niestyt tylko 3 lata uświadczyłam tej prawdziwej miłości,zmarła....w domu na każdym kroku uświadamianie jak bardzo przeszkadzam,jak bardzo jestem pomyłką życiową mojego ojca....kiedy byłam juz panną ciężko mi było okazywać uczucia moim partnerom,unikałam zbyt czestego przytulania,drazniła mnie ich miłość która była dla mnie jak kajdany....poznałam mojego byłego byliśmy chyba w jakiś sposób szczęśliwi,albo tak sobie wmawiałam ,potrzebowałam miłości jak ryba wody,ale on nie umiał mi tego przekazać,albi ja nie umiałam jej przyjąć....potem pojawił sie mój mąż,osoba która bardzo jest uczuciowa,lubiąca się przytulać,potrzebująca na każdym kroku miłości,ja zmieniłam sie troszkę przy nim,ale nie na tyle żeby otworzyć sie na niego....miłość mnie krępowała,jej wszystkie symptomy,zależności,bardzo kochałam mojego męża ale nie potrafiłam mu tego przekazać bo chyba wstydziłam sie swoich uczuć,że jak je okaże to będe słaba,aż mój mąż znalazł pocieszycielkę,która go przytulała poswięcała mu czas bo ja sie odsunełam....i jaki wniosek kolejny kop w dupe....kolejne kopniaki dla leżącego,kolejne zamknięcie sie w sobie bo przecież znowu ktoś mnie zawiódł....dzisiaj kocham dalej swojegog męża tak samo jak 10 lat temu kiedy sie poznaliśmy,jedynie pomimo krzywdy otworzyłam sie nieco ,było ciężko i jest dalej ,bo pustka została i kto ją wypełni i czy da się wypełnić czymkolwiek? ....mąż mnie kocha,czy bedzie kochał do samego końca-nie wiem ,mam nadzieję że tak ,ale jak będzie? nie wiem?

pozdrawiam

Jeden krok do przodu przybliży cie do przyszłości lecz jeden krok w tył nie cofnie,tego co już było.. smile

16

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

crystals- ja już sobie szukam psychologa, ale są ich miliony. Jak tu nie trafić na jakiegoś palanta, który mi jeszcze gorzej namiesza.
Żabcia5- plisss daj znać jak wyglądały te dwie wizyty. W jakim nurcie terapia?
niunius2@poczta.onet.eu-
Witaj ;-)
Ja z kolei, jestem w tym momencie że związek z osobą równie "mało uczuciową" jak ja został zakończony, bo znalazłam kogoś kto dał mi tyle czułości, że aż nie wiedziałam jak ją przyjąć. Gdzieś w głowie czaiła się myśl, że to jest sztuczne, że chcę tego, ale nie do końca powinnam w to wierzyć. Teraz uciekam od tego uczuciowego człowieka i nie umiem mu okazać tych uczuć, które od niego dostałam. Coś się ze mną stało, że się na niego zamknęłam. On cierpi, bo pokochał mnie, ja cierpię, bo kochać nie umiem. Gdzieś w środku panuje przekonanie, że ten kto kocha cierpi.... Moja chora głowa.

17

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Jeśli chodzi o moją terapię, to mam mieszane odczucia. Trochę jestem rozczarowana. Na pierwszym spotkaniu dużo o sobie mówiłam. Dokładnie wyartykułowałam czego oczekuję po terapii. Myślę, że moim problemem jest brak pewności siebie. Za bardzo potrzebuje aprobaty innych osób, a że jej nie otrzymuję zwłaszcza od mojego męża, to sama nie wiem czego chcę. Wieczne kłótnie w domu, w których mąż mnie krytykuje źle wpływają na moje relacje z córką. Na pierwszym spotkaniu pani psycholog założyła, że będziemy pracować nad moimi relacjami z mężem, córką i ojcem, który również kładzie się cieniem na moje życie. Spodziewałam się, że na drugim spotkaniu usłyszę od pani psycholog jak ona odbiera moja osobę. Oczekiwałam pewnej opinii psychologicznej. Niestety tego nie usłyszałam. Nadal nic nie wiem.  Psycholog docenia to, że rozmawiamy w mojej rodzinie i próbujemy wspólnie coś ustalić i zmienić, żeby wszystkim było lepiej. Niestety nie dostałam odpowiedzi dlaczego to nic nie daje. Żadnej wskazówki. Jako zadanie na najbliższy tydzień dostałam wyjście ze schematów. Żeby moją córkę i męża zauważyli, że coś się zmienia.

Na następnym spotkaniu poproszę panią psycholog o konkretną opinię. Sama rozmowa dużo daje, ale nie wiele więcej niż pisanie na tym forum. To co od niej usłyszałam mogłam równie dobrze wyczytać z książek i nie musiałabym za to słono płacić.

18

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Żabcia5- no tak, w sumie to jedyna rzecz jakiej książka Ci nie powie to żebyś odeszła od schematów.
Masz już jakiś plan na zrobienie czego innego?

Ja zastanawiam się nad daniem sobie czasu. Teraz lecę jak głupia i spełniam pragnienia innych, oszukując ich że są one również i moje. Takie nie są, a boję się krytyki z ich strony to przytakuje. Wiecie jaka ja jestem w myślach odważna, szkoda że tylko.

19

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Niestety nie wiem co robić dalej. Z jednej strony powinnam kobiecie dać jeszcze trochę czasu, ale też nie chciałabym wyrzucać pieniędzy w błoto. Czytałam na tym forum w temacie o psychoterapia, która wielu osobom bardzo pomogła, ale trzeba dobrego terapeuty.

Ostatnio mój mąż jest inny. Sprawia wrażenie, że rozumie moje problemy i mi pomaga, ale ja się boję, że to cisza przed burzą. Nie jestem w stanie mu zaufać, że już nie będzie wyzywał. Dlaczego raptem miałby nabrać do mnie szacunku?

Na razie dużo czytam. To pomaga mi nazywać rzeczy po imieniu, może coś zrozumieć.

20

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

No dziś trzymajcie za mnie kciuki. Jadę po dwóch miesiącach wspólnego mieszkania, powiedzieć że chcę pomieszkać sama. Boję się, on tego nie chce, pewnie powie że niepotrzebnie dałam mu nadzieje, najgorsze czego się boję to jego cierpienie. Przecież z moim słabym charakterem mogę temu nie podołać.

21

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ
sluuu napisał/a:

No dziś trzymajcie za mnie kciuki. Jadę po dwóch miesiącach wspólnego mieszkania, powiedzieć że chcę pomieszkać sama. Boję się, on tego nie chce, pewnie powie że niepotrzebnie dałam mu nadzieje, najgorsze czego się boję to jego cierpienie. Przecież z moim słabym charakterem mogę temu nie podołać.

Spojrzenie na sprawę z dystansu może pomóc. Nie chcę teraz Ciebie pytać o szczegóły, bo jeśli jesteś pewna tej decyzji, to tak zrób, ale napisz co tak właściwie Ci nie pasuje? Dlaczego jeden kocha Cię za bardzo a drugi za mało? W czym to się przejawia?

22

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

No jestem Boska ;-( Nie w powiedziałam. K...A. Czyli ciągle dwóch myśli że spędzą ze mną życie. WALNIJCIE MNIE W ŁEB. Normalnie jak dziecko chciałabym żeby ktoś mi powiedział z kim mam być. Nie umiem brać odpowiedzialności na siebie.

23

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

W łeb Cię sluuu nie walnę, bo nawet dużych dziewczynek bić nie wolno, ale trudno pochwalać Twoje postępowanie. Czy chociaż panowie wiedzą, że jest ich w Twoim życiu dwóch? Chyba jednak powinnaś się zdystansować do obydwu panów. Jeśli nie potrafisz teraz dokonać wyboru, to chociaż poinformuj ich, że potrzebujesz czasu. Pomieszkaj sama i dobrze sprawę przemyśl.

24

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Dopiero teraz udało mi się rostać. Mieszkam sama w domu rodzinnym. To jest mój wielki sukces. Niestety jeszcze długa droga przedemną. Czas na psychologa ;-)

25

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

crystals, mam podobne uczucia co Ty. Nie przeżyłam tego samego, ale miałam wrażenie, że czytając Twój post czytam o sobie. Ciekawa jestem jak Ci się teraz ułożyło?

Pod koniec postu piszesz swoje obawy. Czy to przypadkiem nie są "prorocze myśli"? Piszesz jakbyś wiedziała co się stanie. Ja tak miałam, przewidywałam różne rzeczy, ale przypuszczam, że zdarzyły się dlatego, że w jakiś sposób do nich doprowadziłam, choć nie do końca świadomie. Jakby siedziały w mojej podświadomości i czekały na wyjście, szukały jakiejś "szpary" przez którą niepostrzeżenie mogłyby się przecisnąć...

A co do terapii, nie ma na co czekać. Na "dojrzenie" się nie czeka, ono się pojawia za sprawą działania. To tak jak Ty nie czekałaś aż dorośniesz, by zająć się siostrami. Jeśli ktoś Ci może pomóc choć trochę, to warto, a ta pomoc nie wygląda strasznie, jest zwykła emocjonalna rozmowa. Może się taka osoba nie trafić od razu, ale w końcu "kto szuka, ten znajdzie". Jeśli chcesz poprawić sytuację w domu, najpierw napraw siebie. Zlikwiduj przyczyny, by pozbyć się objawów. Pomagając sobie możesz pomóc też osobom, na którym Ci zależy, bo im również zależy na Tobie.

Pozdrawiam smile

26

Odp: PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Witam cię sluuu... powiem ci tak: moja dziewczyna w dzieciństwie też miała problemy z ojcem (jego matka jest po rozwodzie a on po prostu był dla nich surowy (nie bił ni nic ale był surowy cholernie))... powiem ci, że ona też nie za bardzo teraz potrafi okazać uczucia... mówi mi, że mnie kocha... raz na jakiś czas... Kamila pisze do swojej przyjaciółki, że ciężko jej cholernie pokazać uczucia bo nie potrafi tego zrobić... jej przyjaciółka mówiła mi, że ona jej mówiła o tym, że ona nie potrafi przyznać się do błędu... chce tak samo aby ktoś ją kochał ale sama ledwo potrafi okazać uczucia... nie wiem czy czuje miłość na prawdę jak to mówi ale się stara... ja to widzę i cały czas próbuję od niej wydostać te uczucia, rozczulać ją... musisz po prostu się sama starać to zmienić... kiedyś tak samo byłem jak bym nie miał serca... ale ona mnie po prostu zmieniła... trafiłem na nią i się starałem zmienić... pokazać że ją kocham i się jakoś udało że z nią jestem, teraz próbuję jak mówiłem ją zmiękczyć... tutaj trzeba własnych chęci i cholernej determinacji jak i silnej woli... nic innego

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » PROBLEMY Z OKAZYWANIEM UCZUĆ- NIE UMIEM KOCHAĆ, NIE POTRAFIĘ

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024