Film dobry dla osób, które nie miały do czynienia z książką. Ja byłam wręcz zła, kiedy siedziałam w fotelu w kinie i oglądałam kolejne, "wzięte z kosmosu" , wątki !!! Nie rozumiem jak można tak zmienić historię, nie zaakcentować ! najważniejszych ! momentów , pominąć tyle ciekawych i naprawdę cennych szczegółów ?! Jedna wielka szmira jak dla mnie, pójście na łatwiznę w iście amerykańskim stylu.. A oto przykłady:
- w książce papieżem zostaje przewodniczący konklawe, bo 4 kardynałowie zostają zamordowani.. W filmie papieżem zostaje czwarty kardynał, który o dziwo przeżywa!!
- początek w książce jest zupełnie inny, to Vittoria jedzie z Robertem do Watykanu (po jego wizycie w CERNie), a nie "Watykan przyjeżdża do Roberta"
- Współpracownik Vittorii, z którym wynalazła antymaterię był jej ojcem !! A nie obcą osobą ! I zginął podczas jej nieobecności w CERNie a nie podczas jakiś badań..
- kamerling był synem papieża, którego zabił, o czym chyba zapomniano wspomnieć!
- piąty symbol to diament- symbol illuminatów, a nie skrzyżowane klucze pochodzące nie wiadomo skąd
- pominięto zupełnie postać Max'a Kohler'a i reporterów, którzy odkryli całą historię
- zabójca kardynałów miał być potomkiem arabów- brzydkim, obleśnym potworem (ginie z rąk Roberta poprzez wyrzucenie go przez balkon), a nie przystojniakiem, który ginie w wybuchu samochodu <oczywiście nie zrozumiała jest dla mnie kwestia pieniędzy, które dostawał za zabójstwa.. W książce był to człowiek, który pragnął dołączyć do bractwa- i to był jego cel>
-Vittoria i Robert na koniec książki zostają parą, co także pominięto..
... itd.. itd... Wiele można by było jeszcze wymieniać...
Jednym słowem liczyłam na hit, który zaakcentuje to, co naprawdę powinno być ukazane, że skupi się na szczegółach, w których tkwiły rozwiązania.. Same sceny bez rewelacji, opisy choćby zabicia pierwszego kardynała w książce były o wiele ciekawsze niż pokazane w filmie..Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że zapierały dech w piersiach.. Wszystko po najmniejszej linii oporu, zero uniesień... Słabo, słaba i jeszcze raz słabo.. Ja rozumiem, że scenariusz jest zupełnie inny, że muszą być zmiany, bo film byłby dużo dłuższy, poza tym Watykan ostro się sprzeciwiał ekranizacji książki.. Ale skoro wprowadzono tyle zmian, to mogli dać filmowi inny tytuł, bo ja tak naprawdę, to nie wiem co oglądałam..
Jedyny plus to scena z wybuchu antymaterii- bardzo dobre efekty specjalne.
Polecam książkę, do której film nie ma startu !!
Po raz kolejny ekranizacja okazała się dużo gorsza od książki.