Chciałam wam opowiedzieć moją historię. A mianowicie zaczeła się ona niewinnie na portalu randkowym.
Na początku lutego poznałam wydawało by się fajnego dorosłego człowieka. 37 lat- po rozwodzie . Z reguły spotykałam się z młodszymi tak od 29 lat. Tak więc znajomość się rozwijała. Były długie rozmowy przez telefon, pisanie na portalu w każdej wolnej chwili i na komunikatorze. Sms na dzień dobry i na dobranoc. Oczywiście opowiadania o własnych doświadczeniach. Dowiedziałam się że ma córkę 12 letnią, że już jest dorosły i nie szuka zabawy i przygody bo go to nie interesuje. Uwierzyłam bo dlaczego miała bym nie wierzyć, ale i tak byłam czujna
. Tak już mam z doświadczenia, że obserwuje i jestem czujna .
Facet nie jest z mojego miasta tylko ok 50 km tak więc wcale nie daleko. Po tygodniu rozmów umówiliśmy się na spotkanie. Przyjechał w sobotę o godz 14, ponieważ mieszkam sama zaprosiłam na chwile na kawę bo w sumie nie byliśmy umówieni gdzies na mieście gdyż mieliśmy iść do znajomych na imprezke- ostatki. Wszedł posiedział chwile po czym mnie poinformował że musi wracać o 16 do domu bo mama źle się czuje i musi z nią jechać do lekarza.... . Pomyślałam skoro tak to musimy pojechać do tych znajomych chociaż na chwilkę i jakoś to wytłumaczyć, ewentualnie ja zostane i nie będzie problemu- przecież chora mam to poważna sprawa. Oczywiście pytałąm czy mama nie może jechać z tatą do lekarza- odpowiedz była taka że nie bo tata boi się jechać dalej swoim autem bo ma mało sprawne.
Pojechaliśmy więc do tych znajomych i było wesoło i fajnie i śmiesznie- chyba mu się spodobało bo powiedział że napisał sms do mamy że jednak nie przyjedzie że muszą sobie poradzić sami. Tak więc zostaliśmy na imprezce, zrobilismy razem jedzenie i świetnie się bawiliśmy. Było naprawdę fajnie. Po imprezce pojechaliśmy do mnie i został na noc. W niedziele pojechaliśmy znowy do tych znajomych na obiad bo zostaliśmy zaproszeni i tak znowu niedziela była spedzona wesoło i do pózna u nich. W międzyczasie widziałam jak miał wyciszony telefon od kiedy do mnie przyjechał. Ponieważ siedziałam blisko to widziałam jak dzwonił telefon na którym pojawiło się zdjęcie jakiejś dziewczyny. Obrócił telefon tak żebym nie widziała. Napisał jakiegoś sms oczywiście trzymając telefon tak żebym nie widziała. To było moje pierwsze zastanowienie.....Do domu pojechał a raczej do pracy już w poniedziałek rano. Umówiliśmy się że spotkamy się w piątek. Po czym jak pojechał oczywiście rano sms ze dojechał i dzień dobry , a pozniej telefon- wyglądało to wszystko normalnie tak jak powinno. Zadzwonił popołudniu że znowu przyjedzie- i przyjechał- pojechał rano. We wtorek również zrobił mi niespodziankę i przyjechał. Oczywiście telefon zawsze był wyciszony na co zwróciłam znowu uwagę. W środę powiedział że musi zostać dłużej w pracy, w czwartek pisał i dzwonił- były to walentynki, ale ja nie przywiązuję do tego dnia szczególnej uwagi. Ja w czwartek miałam inne sprawy na głowie a mianowicie sprawę w sądzie którą o ironio przegrałam i bardziej zależało mi na tym żeby przyjechał bo nie chciałam siedzieć sama. Pisząc sms z nim. Jak zapytałam czy może do mnie przyjechać w ten dzień- nie dostałam już zadnej odpowiedzi. Dzwoniłam i telefonu już nie odebrał. Wtedy miałam przeczucie że spędza ten dzień z kimś innym- taki mój siódmy zmysł. Rano oczywiście dostałam sms jak by nigdy nic. Pozniej telefon po czym gdy zapytałam dlaczego się nie odzywał to powiedział że pracował do bardzo pozna i nie miał czasu ![]()
Przyjechał w piątek z plecakiem bo plany były takie że zostanie na weekend. Po czym ja w sobotę poszłam do pracy i wróciłam o 14- zrobiłam obiad i było normalnie- byliśmy umówieni jak zwykle ze znajomymi. Ok godziny 15.30 poinformował mnie że mama źle się czuje i musi z nią jechać do lekarza- oczywiście napisała mu sms
. Zastanowiło mnie to po raz kolejny, że chora mama pisze sms- dla mnie z reguły mamy dzwonią
. oczywiście zapytałam ze jak to w sobote do lekarza? Oczywiscie odpowiedz byłą taka że do szpitala trzeba z nia jechac. Pogadałam swoje że nie podoba mi się to, że przecież jes tata no i że w zeszłym tygodniu jakoś sobie poradzili. Oczywiście odpowiedzi były już zaplanowane. Więc jak już wydawało mi się to podejrzane to zpytałam czy przyjedzie- odpowiedz była taka że tego dnia już chyba nie ale w niedziele tak. Zaprponowałam , że pojadę z nim ? pojedziemy z mamą do szpitala i pozniej wrócimy bo przecież mieliśmy plany. Odpowiedz też była:) Ze nie wie co z nia jest i nie wie czy się uda nam wrócić. No i pojechał.....
Ja nie chcąc siedzieć sama w domu zadzwoniłam do przyjaciółki po czym wsiadłam w auto i pojechałąm do niej na kawe..... Jak że było wielkie moje zdziwienie gdy jechałam spotkałam właśnie jego jadącego w przeciwnym kierunku do mojego z jakąś kobietą w aucie.....nie mogłam uwierzyć.... aż się obróciłam żeby się przekonać że to jego auto... On na pewno mnie zauważył bo ja mam specyficzne auto i takiego koloru że jest tylko jedno w moim mieście. Wziełam telefon i zaczełam dzownić ale już nie odebrał......
Opowiedziałam historie przyjaciółce- to ta sama u której razem byliśmy. I tutaj zaczeła się po części zabawa. Zabawiłysmy się w detektywów .Chciałyśmy ich znaleźć i poinformować kobiętę z kim się spotyka. (powiem wam, że przekonałam się że internet jest strasznym narzędziem). Zadzwoniłyśmy po kolejną przyjaciółkę i zaczełyśmy kopać w internecie i szukac- jego i jej. Na portalu na którym się poznałyśmy okazało się ze miał jej wpisy- m.in. że ona mu dziekuje za wspaniałe walentynki. Dziewczyna również z mojego miasta. Całe popołudnie zajeło nam poszukiwanie informacji na ich temat, ale dałyśmy rade. Dowiedziałyśmy się kim jest kobieta, stworzyłyśmy sobie tak jak by ich profile
Wsiadłyśmy w auto i postanowiłyśmy ich poszukać i pokazać dziewczynie z kim ma do czynienia, i żeby nie była głupia. Poszukiwanie ich okazało się nie trudna sprawą- same byłyśmy zaskoczone że po 15 minutach już wiedziałyśmy gdzie oni są. Byli w hotelu. Napisałam mu sms zeby wyszedł- on pewnie miał mnie za desperatkę, bo pisałam do niego sms przez całe to popołudnie że poinformuję dziewczyne żeby wiedziała z kim ma do czynienia. A tymczasem nie było we mnie żadnej desperacji- na szczęście moja znajomość z nim nie posunęła się daleko i nie zdązyłam się jakoś zaangażować. On jednak nie wyszedł.
Postanowiłyśmy z przyjaciółkami pojechać tam rano do tego hotelu jak będą wychodzili- i pojechałyśmy. Udało się wyszli- Jego mina na nasz widok była bezcenna- spodziewał się wielkiej awantury- może nawet tego że go uderze- a ja tymczasem oddałam mu jego ubranie które u mnie zostawił i powiedziałam, żeby się spotykał z dwoma dziewczynami z innych miast. Powiedziałyśmy tej kobiecie że ze mna się spotykał cał czas i u mnie sypiał i ze mamy zdjęcia.......ale ona..... nie uwierzyła . Nadmienie że po wpisach widać że poznali się kilka dni wcześniej
Sądzę że on ją przygotował . Ale zastanawia mnie to jakim trzeba być draniem żeby tak robic. I jakich użył argumentów, żeby ją przekonać do siebie, żeby ją przekonać ze to co ja mówię to nie prawda. Sądzę że powiedział jej że jestem jakąś wariatką z którą się wcześniej spotykał....... Mam tyle pytań bez odpowiedzi......
A najważniejsze to dlaczego faceci tak robią?
Rano w poniedziałek dostałam od niego sms Ze mnie przeprasza i że to jego wina..... hehehe żałosne
Zapomniałam powiedzieć że z tego co się dowiedziałyśmy to nawet nie miał na imię tak jak mi się przedstawił tylko inaczej..... najdziwniejsze było to że na nie reagował ![]()